wtorek, 25 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.5: Zakończenie trasy.



Po krótkiej przerwie, 11 maja zespół wystąpił u siebie w Londynie w Shepard’s Bush Empire. Na tę okazję zaplanowano nagranie całego koncertu i ewentualne wydanie go na płycie/płytach. Do rejestracji doszło, ale Londynu w całości, ani we fragmentach nigdy nie wydano. O całej tej historii pisałem w pierwszym wpisie tego bloga w 2013 r. i do niego tez odsyłam.

http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2013/11/shepards-lost-empire.html

Setlistowo nie zadziało się wtedy nic nowego. Razem z PT wystąpiła wtedy Anathema. Był to ostatni na jakiś czas pełnoprawny koncert Porcupine Tree ponieważ niewiele ponad tydzień później, zespół dołączył na parę wieczorów do Marillion w ramach promocji ich nowej płyty Anoraknophobia.

Setlista w ramach support slotu wyglądała tak:

01. Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Shesmovedon
04. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
05. Stop Swimming
06. Hatesong
07. Up The Downstair


Repertuar podobny do tego z trasy Dream Theater, ale nieco mniej nastawiony na ciężkie granie (muzyka ówczesnego Marillion była zdecydowanie bardziej zbliżona do tego, co robili Jeżodrzewie).
W trakcie, PT wyrwali się na jeden „własny” koncert do holenderskiego Helmond gdzie na premierowe w tym roku wykonanie Feel So Low dołączył do nich Aviv Geffen. Następnego dnia (26-tego maja) zagrali jeszcze jeden raz przed Marillion w Amsterdamie (wideo z tego koncertu jest dosyć popularne), a potem udali się na kolejny mini-urlop.

                            
                                                  

Niecały miesiąc później, Porcupine Tree zajechali do USA na mini-trasę. Rozpoczęli w Betlehem gdzie odbywał się słynny festiwal NEARFest, na który zespół zaproszono. To było dosyć spore wydarzenie, a całość streamowano (chyba nawet na żywo), co obecnie jest normą, ale w 2001 r. było szczytem techniki. Setlista nie odbiegała zbytnio od tego, co zespół w tamtym czasie prezentował, natomiast sam koncert wypadł rewelacyjnie. Większość z Was na pewno go zna, bo to jeden z najbardziej popularnych wideo-bootlegów PT w ogóle. Warto zwrócić uwagę na mistrzowską reakcję Colina kiedy w trakcie Voyage 34 pęka mu pasek od basu (od 14 minuty na filmiku poniżej).

                                                   

25 czerwca, w dniu koncertu w Philadelphi, Porcupine Tree w składzie Steven i Chris, zagrali jeden ze swoich słynnych akustycznych mini-występów. Ten odbył się w sklepie Relapse Records, całe wydarzenie zostało uwiecznione w formie wideo, które jest dostępne na YouTubie.

                                                   

Steven miał ze sobą gitarę akustyczną, a Chris butelkę wody, której używał jako shakera. Duet wykonał:

01. Pure Narcotic
02. Feel So Low
03. A Smart Kid


Warto zwrócić uwagę na to, że to było jedyne wykonanie A Smart Kid w 2001 r.
Wilson i Maitland wybierali utwory w trakcie występu. Z publiczności padały różne propozycje (np. Stars Die, Fadeaway, Nine Cats nawet Voyage 34), ale SW skupił się na promowaniu nowego materiału.

Do końca trasy pozostało już niewiele, ale o trzech koncertach należy napisać więcej. Po pierwsze, koncert w Nowym Jorku (27 czerwca), który był ostatnim występem zespołu w USA na tej trasie. Występ był wyjątkowo długi (16 utworów), a z relacji wynika, że zespół palił (chociaż nie w trakcie koncertu). Powody były, ponieważ na sali tego wieczora znaleźli się wysoko postawieni ludzie z wytwórni płytowej Atlantic. Porcupine Tree musieli dać z siebie wszystko i ewidentnie dali, bo umowa została podpisane (o czym później). Na tę okazję wróciło nawet Waiting!
Kolejny koncert, o którym należ wspomnieć, to koncert w Zaandam, który odbył się 13 lipca 2001 r. Pisałem już o nim w moim TOP 5 najdziwniejszych koncertów PT (http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2017/04/top-5-najbardziej-niezwykych-i.html). W skrócie – zespół zagrał standardową setlistę od tyłu. Wilson pożegnał się z publicznością na wejściu, po Radioactive Toy zeszli ze sceny, po czym wrócili i odegrali resztę od tyłu, kończąc na Even Less. Nieznane są powody, dla których PT tak zrobili, ale podejrzewam, że próbowali zwalczyć monotonię końca trasy oraz dobrze się bawić. Na tym koncercie wykonano rzadko grane Stop Swimming i Feel So Low.
Trzeci koncert, to zarazem ostatni koncert tej trasy, ostatni tamtego roku, ostatni z Chrisem Maitlandem i ostatni bez wsparcia grubej wytwórni. Sporo tego, prawda? Wydarzenie miało miejsce w Canterbury w ramach Canterbury Festival (18 sierpnia). Koncert bardzo ważny, wręcz wiekopomny, ale słuchając bootlegu czuć wielki luz ze strony zespołu. To był ostatni koncert długiej i męczącej trasy, kontrakt był już pewnie na tym etapie podpisany (lub bliski podpisania), było co świętować.
Na tym, wyrwanym trochę z kontekstu trasy występie, słyszymy Porcupine Tree zmęczone, ale szczęśliwe, grające na luzie ze świadomością, że ich ciężka praca dała wymarzone rezultaty.
Srogo tamtego dnia lało i Stefan rzucał nawet żartami nawiązując do średniowiecznego kawałka PT pt.: It Will Rain For a Million Years. Publiczność reagowała żywiołowo, a zespół odpowiadał fantastycznymi wykonaniami. Setlista wyglądała tak:

01. Tinto Brass
02. Shesmovedon
03. Even Less
04. Slave Called Shiver
05. Lightbulb Sun
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07. Stop Swimming
08. Hatesong
09. Up The Downstair
10. Radioactive Toy 

 
Myślę, że było to idealne zwieńczenie pewnego etapu działalności grupy.


Zaraz po wakacjach, na stronie zespołu pojawiła się taka informacja

Porcupine Tree's new record deal

There has been a lot of speculation and rumours about which label Porcupine Tree will be recording for in future. Things are not quite finalised yet, but there will be an official announcement of some very exciting news on this site very soon. The writing for the next album is almost finished and the band plan to enter the studio to start recording in January.


A jakiś czas później taka:

PORCUPINE TREE ON ATLANTIC RECORDS

Porcupine Tree are pleased to announce that they have signed a worldwide recording agreement with Lava/Atlantic Records. Recording of their seventh studio record and first for the new label will start early in the new year. The band would like to take the opportunity to thank all their fans all over the world for helping this to happen. The enthusiasm and magnitude of support for the band was a big factor in helping to secure the band major backing for it's unique approach to making music.


Jak można zauważyć, Stefan miał już utwory napisane jeszcze w 2001 r., a przynajmniej tak wtedy utrzymywano. Krótko po podpisaniu kontraktu, z zespołem pożegnał się Chris Maitland. Wiele się mówiło o okolicznościach tego wydarzenia i nie chcę zaogniać plotek, bo minęło już 16 lat i nie ma co tego rozgrzebywać. Napiszę tylko, że powtarzana wtedy przez SW historia o tym, że Chris odszedł z uwagi na ciężar odpowiedzialności związanej z dużą wytwórnią, to nie jest cała prawda. Jak sam Chris kiedy powiedział w wywiadzie „tak naprawdę, to nie odszedłem” i chyba tyle wystarczy. Wielka to szkoda, bo Chrisa fanem jestem olbrzymim i bardzo mi brakuje jego wysmakowanej gry w PT.

W międzyczasie, wydano jeszcze kompilacje „Stars Die”, kilka starszych albumów wznowiono oraz ponownie przesunięto premierę live albumu (zasłaniając się nowo podpisaną umową).

Tak więc rok 2001 zakończył się dla Porcupine Tree w bardzo mieszany sposób. Trasa się udała i podpisano lukratywny kontrakt z duża wytwórnią, ale zespół stracił perkusistę i to na chwilę przed wejściem do studia w celu nagrania albumu, na który ledwo co podpisali umowę (i zapewne pobrali zaliczkę).

Na trasie Lightbulb Sun, między 31 maja 2000 r., a 18 sierpnia 2001 r., zagrano 22 utwory:

1 utwór z „On The Sunday Of Life”
2 utwory z „Up The Downstair”
3 utwory z „Signify”
7 utworów ze „Stupid Dream”
8 utworów z „Lightbulb Sun”
1 utwór niealbumowy (Voyage 34 (Phase I))


Jak zatem można podsumować lata 2000-2001 w historii PT? Działo się dużo, zarówno na polu wydawniczym, jak i koncertowym. Zespół powoli, ale konsekwentnie piął się po drabinie kariery, czego ukoronowaniem był koncert w Nowym Jorku, który zaowocował podpisaniem przełomowej dla Jeżodrzewia umowy. Jak to się mawia, nic już po tym nie mogło być jak wcześniej i nie było.
W następnym tekście trasowym, przyjrzymy się In Absentia Tour, na której zespół musiał odnaleźć się w nowych realiach, z nowym składem (studyjnym i scenicznym) i nową muzyczną ekspresją. Zanim jednak do tego przejdziemy, czeka Was ostatnia część serii o Lightbulb Sun Tour, czyli część o bootlegach!

poniedziałek, 17 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.4: Polska i reszta Europy.



Pierwsze dwa miesiące 2001 r. zespół miał wolne. Wilson kończył prawdopodobnie w tamtym czasie miksować "Arcadia Son" IEM. Również w styczniu 2001 r. oficjalnie zakończyły się nagrania "Returning Jesus" no-man, pozostało tylko ustalić tracklistę, co okazało się dosyć problematyczne (co nie zmienia faktu, że płyta zdążyła ukazać się w marcu). Warto również wspomnieć o tym, że na 2001 r. planowano wstępnie premierę pierwszego EP Blackfield, ale współpraca Stefana z Avivem okazała się być na tyle udana, że duet wstrzymał się z wydaniem mini-albumu i nagrał całą płytę (pt. Blackfield), która wyszła w 2004 r. Czy powstawały już w tym czasie nowe utwory Porcupine Tree? Na pewno w tamtym roku powstał utwór Vapour Trail Lullaby, który był pisany wstępnie z myślą o Jeżodrzewiu, a ostatecznie został podzielony na dwie części, z których pierwsza trafiła na debiut Blackfield (jako Lullaby), a druga na pierwsze solo Wilsona "Insurgentes" (jako Twilight Coda). Skrócone demo oryginału (6:25) zostało potem wrzucone przez Stefana na Myspace koło 2006 r. Pełniejsza (ale wciąż skrócona) wersja (9:18) została dołączona w 2010 r. do dvd z filmem Insurgentes. Pełne demo miało ponoć w okolicach 14-tu minut.

Właściwa trasa Lighbulb Sun rozpoczęła się w Walentynki w Bristolu. Porcupine Tree zagrali:

01. Lightbulb Sun
02. Shesmovedon
03. Up The Downstair
04. Don’t Hate Me
05. Even Less
06. Slave Called Shiver
07. Russia On Ice
08. Pure Narcotic
09. Where We Would Be
10. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
11. Four Chords That Made A Million
12. Hatesong
13. Waiting (Phase One)
14. Tinto Brass

15. Sleep Of No Dreaming
16. Signify

Setlista stanowiła jedną z wariacji repertuaru ubiegłorocznego i nie było pod tym względem żadnych niespodzianek.
Warto jednak zwrócić uwagę na to, że np. Waiting pojawiło się w tym roku prawdopodobnie tylko na trzech koncertach, Don’t Hate Me na sześciu, a 4 Chords na siedmiu. Te liczby mogą być inne, ale wytłumaczę to za chwilę. W trakcie Waiting, Wilson miał jakiś problem z gitarą lub efektami, w efekcie czego Chris przez pierwszą minutę grał kawałek solo ;) Stefan nazwał to „12” megamix”. Bosy oczywiście prezentował się w tamtym czasie w lennonkach i ciuchach o dwa rozmiary za małych. Zestaw z dnia następnego (15 lutego) w Leeds nie zmienił aż nadto w kwestii piosenek, ale PT przetasowali setlistę tak aby rozpoczynała się od sprawdzonego w tej roli duetu Even Less / Slave Called Shiver i tak już zostało.
Niestety luki w informacjach dotyczących pozostałych koncertów, które odbyły się w lutym nie pozwalają mi stwierdzić, że ta setlista faktycznie utrzymała się w tym czasie w niewzruszonej formie (stąd niepewność co do ilości wykonań Waiting i reszty), czy nie. Skłaniam się jednak ku temu pierwszemu, bo najbliższy występ z potwierdzoną setlistą (14-ty marca, Amsterdam)
jest bardzo podobny, tylko krótszy o dwa kawałki. To był ostatni do dziś raz kiedy zagrano Four Chords That Made A Million. Po lutowej części turnusu, Don’t Hate Me nie wróciło już w tej inkarnacji Porcupine Tree. Na kolejnym koncercie, zespół zaszalał i wstawił na pierwszy bis Voyage 34 (Phase 1), natomiast Sleep Of No Dreaming powędrowało do góry, a 4 Chords wypadło bezpowrotnie. Tak samo zagrali też noc później w Zoetemeer. 18-tego marca, Porcupine Tree przyjechali do Niemiec i koncertem w Kolonii rozpoczęli małą (dwukoncertową) „trasę” po tym kraju. Do Szwecji, PT przyjechali już z zestawem 13 piosenek, więc repertuar kurczył się coraz bardziej i trudno powiedzieć dlaczego (może poza faktem, że Voyage 34 jest dłuższy, ale bez przesady).
Dopiero kiedy Jeżodrzewie wrócili do Niemiec, to „zaszaleli” dodając na bis Radioactive Toy, kawałek który od 1999 r. wrócił tylko podczas krótkiego pobytu zespołu w Izraelu.
Na razie był to jednorazowy wybryk, chociaż od tego momentu znowu zaczynają pojawiać się dziury w informacjach (co jest zaskakujące, w porównaniu do całkiem kompletnej kolekcji setlist z lat 90-tych). Wiadomo, że 2-go kwietnia w Lipsku swój debiut w 2001 r. zaliczyło Stop Swimming. Wg. moich notatek, Radioactive Toy powróciło 30-tego marca w Karlsruhe i zastąpiło Signify w roli ostatniego bisu (więc set nadal był wyjątkowo krótki). Następnego dnia w Aschaffenburgu pojawił się oba utwory. Niestety repertuaru wszystkich koncertów do końca trasy po Niemczech możemy się jedynie domyślać. Następnym przystankiem była Polska, więc tutaj jest znacznie lepiej. Trasę po kraju „najlepszych fanów na świecie”, zespół rozpoczął koncertem w poznańskim CK Zamku. Setlista wyglądała tak:

01. Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Shesmovedon
04. Up The Downstair
05. Lightbulb Sun
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07. Russia On Ice
08. Pure Narcotic
09. Where We Would Be
10. Hatesong
11. Tinto Brass

12. Voyage 34 (Phase I)
13. Signify
14. Radioactive Toy

Ponoć ten ostatni utwór nie widniał na wydrukowanej setliście. Z tej mini trasy po Polsce słyszałem wiele legend, między innymi o fankach Chrisa, które przynosiły na koncerty bannery „we love Chris” i krzyczały jego imię przez cały występ.
Trzeba przyznać, że Chris miał u nas iście królewskie pożegnanie (o czym oczywiście nikt jeszcze wtedy nie wiedział).
Kolejny koncert odbył się 5-tego kwietnia w warszawskiej Proximie. Setlista pozostała w większej części bez zmian, ale zadziało się w bisach. Warszawiacy nie usłyszeli na zakończenie Radioactive Toy, natomiast na pierwszy bis zespół podarował im pierwsze od kilku wykonań z końcówki 2000 r. (które były pierwsze od 93 r.) Fadeaway. Grubo. Z tego co wiem, Stefan zgodził się zagrać ten utwór (w aranżacji na gitarę akustyczną i klawisze) na specjalną prośbę organizatora Piotra Kosińskiego. Mój znajomy zrobił wtedy z Wilsonem wywiad (a raczej robił za tłumacza). Zespół pozostał w Warszawie, ponieważ następnego dnia miał wystąpić w studiu im. Agnieszki Osieckiej, czyli w Trójce. Piotr Kaczkowski wspominał, że dużo trzeba było się nastarać i przez wiele formalności przebrnąć, aby ten koncert mógł się odbyć. Wydarzenie to przeszło do historii, a przez fanów PT na świecie znane jest pod hasłem „Warszawa” - czyli płyty z tym występem, która została wydana 3 lata później. Setlista prezentowała się w ten sposób:

01.Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Shesmovedon
04. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
05. Russia On Ice
06. Where We Would Be
07. Hatesong
08. Stop Swimming
09. Tino Brass
10. Voyage 34 (Phase I)
11. Signify

12. Lightbulb Sun


Jak pewnie zauważyliście, tracklista „Warszawy” jest trochę inna. Lightbulb Sun, które w rzeczywistości było ostatnim bisem, zostało na płycie wciśnięte między Last Chance, a Russia On Ice, bo tak bardziej Stefanowi pasowało. Tinto Brass wyleciało całkowicie, bo Wilsonowi zależało żeby upchnąć wszystko na jednej płycie (i jednocześnie nie mieć problemów jak przy „Coma Divine”, o których pisałem przy okazji Signify Tour).
Utwór udostępniono potem za darmo na stronie zespołu. Powycinano również wszystko co Stefan mówił do publiczności z wyjątkiem introdukcji do Stop Swimming (która przeszła do historii jako definicja tego czym jest Steven Wilson ;)). Szkoda, bo było tam sporo śmieszków, ale rozumiem, że Bosy walczył o cenne miejsce na kompakcie. Koncert był oczywiście transmitowany na żywo, a przynajmniej jego lwia cześć. Słuchacze mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu mniej więcej do końca Stop Swimming, albo Tinto Brass. Teoretycznie SW sygnalizuje, że zeszli z anteny po Tinto, ale bootlegi mówią czasami, coś innego. Mniejsza z tym. Pozostałe (a przynajmniej kilka z nich) utwory były odtworzone potem w audycjach Piotra Kosińskiego i Piotra Kaczkowskiego.
Na tamtym etapie, plany wydania tego koncertu nie był jeszcze jasne, ale wrócę do tego. Nagranie z transmisji zaczęło jednak szybko krążyć wśród fanów, aż w końcu (w jakiś sposób) trafiło na półki sklepowe w formie bootlegu! Był to jeden z głównych powodów, dla których Wilson ostatecznie przydepnął pedał gazu i wypuścił
to oficjalnie.
Tak, czy inaczej wracamy do kwietnia 2001 r. Po odegraniu setu w Trójce, zespół przyjechał do Łodzi. Nie byłem na tym koncercie, nie znałem jeszcze wtedy Porków, natomiast wiem czym był Klub Faraon, w którym owy występ się odbył. Faraon, to była tancbuda, w której na co dzień obywały się dyskoteki, techno-party, drumy i wszelkiego rodzaju dresiarskie imprezy.
Porcupine Tree pasowali tam jak pięść do nosa, ale niestety nie za bardzo było gdzie ich wtedy umieścić. Nie chce się już pakować w dyskusję z samym sobą, dlaczego nie Teatr Muzyczny, skoro już wcześniej grywali w Polsce w Filharmoniach. Widać takie były realia. Przy okazji tego koncertu, odbyła się konferencja prasowa, która miała miejsce w nieistniejącym już sklepie muzycznym Lady Peron na pl. Wolności (to takie info dla ludzi z Łodzi i okolic, którzy chcieliby łyknąć trochę historii miasta :D). Aha, niestety nie wiadomo co zespół zagrał. Jedyny dowód, że faktycznie byli w Łodzi, to info ze strony oraz parę zdjęć z konferencji, które przesłała mi znajoma (ale nie mogę ich opublikować). Następnym i ostatnim przystankiem na tej najdłuższej serii koncertów, jaką zespół zagrał w Polsce (aż 5 po rząd!), był krakowski Kinoteatr UPC (8-mego kwietnia). Setlista była niejako mieszanką koncertów w Poznaniu i Warszawie, zatem publiczność usłyszała zarówno super rzadkie Fadeaway (i było to ostatnie wykonanie z Wilsonem na wokalu, jeśli nie liczyć koncertu w Tel Avivie z 2003, który SW zagrał solo) oraz Radioactive Toy (na koniec).

                                                   

Po pobycie w Polsce, zespół miał prawie dwa tygodnie przerwy. Następnie, Porcupine Tree zagrali dwa koncerty w klubie Rodon w Atenach (20-go i 21-go kwietnia). Aż dziwne, że nie pokuszono się wtedy o jakieś nagrania (a może pokuszono, ale nic o tym nie wiadomo). Setlista pozostała niemal bez zmian. Jedyną zmianą z nocy na noc była wymiana Pure Narcotic i Signify z pierwszego koncertu, na Stop Swimming i Radioactive Toy podczas drugiego.
Niestety informacje tyczące się kolejnych koncertów (między innymi część trasy po Włoszech) są w strzępach i można się jedynie domyślać, że Porcupine Tree nie szaleli wtedy z setlistą (Fadeaway w Polsce każe się jednak wstrzymać z jakimikolwiek deklaracjami).

poniedziałek, 10 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.3: Tel Aviv Geffen, czyli pierwsza wycieczka do Izraela.


To nie był jednak koniec koncertowania na rok 2000, ponieważ Porcupine Tree mieli jeszcze w planach jeden bardzo egzotyczny wyjazd. Do Izraela.
Obecnie jakakolwiek obecność Wilsona w tamtych rejonach nikogo nie dziwi, zwłaszcza, że jeszcze parę lat temu Stefan miał tam mieszkanie i otwarcie przyznawał, że Izrael to jego drugi dom.
W 2000 r. zaproszenie stamtąd było niezłym zaskoczeniem zarówno dla fanów jak i samego zespołu. Owe zaproszenie wyszło od (niespodzianka) Aviva Geffena, izraelskiej mega gwiazdy popu, który okazał się być fanem Porcupine Tree i miał kaprys żeby taki koncert ufundować w swoim kraju (gdzie, jak się okazało, miłośników Porcupine Tree było całkiem sporo).

Mini trasa po Izraelu przywidywała dwa regularne koncerty: w Tel Avivie (14-tego listopada) oraz Haifie (17-tego listopada) z wciśniętym między nie występem (15-tego listopada) w studiu telewizyjnym/kinie Cinerama w Tel Avivie (budynek ten został zamknięty i zburzony w ubiegłym roku). Na większych koncertach prezentowany był taki zestaw:

0
1. Even Less
0
2. Slave Called Shiver
03. Waiting (Phase I)
04. Up The Downstair

05.
Shesmovedon
06.
Pure Narcotic
07. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
08. Hatesong
09.
Tinto Brass
10.
Where We Would Be
11. A Smart Kid
12.
Lightbulb Sun
13.
Feel So Low
14.
Russia On Ice
15. Signify

16. Voyage 34
(Phase I)
17.
Radioactive Toy

Jak widać doszło do kilku zmian. Po pierwsze, duet Even Less/Slave Called Shiver powrócił do otwierania koncertów. Po drugie, po raz pierwszy od występów w 1999 r. pojawiło się Radioactive Toy. Po trzecie, premierę miał kolejny utwór z „Lightbulb Sun” - Feel So Low. Jak się okazało, był to ulubiony utwór Aviva Geffena i prawdopodobnie wykonywano go na jego prośbę. Do tego na każdym z trzech koncertów, Aviv pojawiał się jako gość i śpiewał z zespołem Feel So Low (razem ze słynną zwrotką po hebrajsku) i Russia On Ice.

                                                   
                                                   

Występ, który odbył się w Cineramie, był transmitowany na żywo, dzięki czemu pozostała niezła jakościowo pamiątka w formie bootlegu audio nagranego z radia. Nie wiem nic o rejestracji wideo.
16-tego listopada, zespół miał wolny dzień. Raczej nie spędzili go w podróży, bo z Tel Avivu do Haify jest niewiele ponad godzina drogi samochodem. Co dokładnie Porcupine Tree robili zabawiani przez celebrytę Aviva, tego nie wiadomo, ale z tamtego pobytu pochodzi jego słynna fotka z Wilsonem w wannie i z szampanem, więc podejrzewam, że raczej korzystali z izraelskiej gościnności na całego.
Tak też zakończył się dla zespołu rok 2000. Było sporo stresu, ale też wiele mniej lub bardziej zaskakujących sukcesów, które miały wkrótce zaowocować kolejnymi.

Wykorzystam przerwę na przełomie 2000/2001 r. aby rzucić okiem, co działo się w życiach członków poza Porcupine Tree. We wrześniu 2000 r. Stefan poleciał do Szwecji, aby wyprodukować dla OpethBlackwater Park”. Do dziś to chyba jego najsłynniejsza kolaboracja na polu producenckim. Wilson zagrał tam również na gitarze i zaśpiewał w chórkach (między innymi w „Bleak”). Oprócz tego poświęcił też trochę czasu na kończenie nowej płyty no-manReturning Jesus”, która szykowana była z myślą o 2001 r. Colin nagrywał z Ex-Wise Heads, Rysiek robił przymiarki do solowej płyty.

W następnym tekście, rok 2001, jak się okazało bardzo istotny w karierze Jeżodrzewia.

wtorek, 4 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.2: Premiera, pierwsze koncerty i trasa z Dream Theater.


Lightbulb Sun” wydano 22 maja i o ile nie było czasu aby zagrać właściwą trasę, to Porcupine Tree zdecydowali się zagrać kilka pojedynczych koncertów w klubach i na festiwalach. Pierwszy z nich (który można uznać za „release party” dla Żarówy) odbył się 31 maja w Londynie w klubie The Scala (w którym to PT finiszowali „Stupid Dream Tour” raptem pół roku wcześniej). Zagrano:

01. Lightbulb Sun
02. 4 Chords That Made A Million
03. Even Less
04. Slave Called Shiver
05. Sleep Of No Dreaming
06. Up The Downstair
07. Where We Would Be
08. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
09. Russia On Ice
10. Tinto Brass
11. Hatesong
12. Shesmovedon
13. Stop Swimming
14. Pure Narcotic
15. A Smart Kid
16. Voyage 34
17. Waiting
18. Signify


Zadebiutowały cztery utwory ze świeżo wydanego „Lightbulb Sun (tytułowy, Last Chance, Hatesong oraz Shesmovedon) do tego obecne były 3 kawałki grane pod koniec 1999 roku (Four Chords, Russia On Ice i Where We Would Be). Lwia część setu opierała się o repertuar z poprzedniej trasy (czyli 6 utworów ze „Stupid Dream” + Voyage 34, Signify i Up The Downstair). Jedynym ciekawszym rodzynkiem okazał się Sleep Of No Dreaming, który powrócił po (też nie kosmicznie wielkiej) dwuletniej przerwie. Stop Swimming zaliczyło swoje jedyne wykonanie w 2000 r. Steven Wilson zakupił sobie nowy efekt, dzięki któremu elektryczna gitara brzmiała jak akustyczna. Dzięki temu nie musiał zmieniać instrumentu w trakcie koncertów (do czego i tak wrócił na następnej trasie).

Na tych kilku wczesnych koncertach, Where We Would Be i Shesmovedon były wykonywane odrobinę inaczej. Ten pierwszy dorobił się na samym końcu chóralnego zaśpiewu "you're young", które to nie było obecne podczas wykonań w 1999 r., ani na późniejszych koncertach na trasie.
W Shesmovedon próbowano w miarę wiernie odtworzyć zakończenie z płyty ze spokojnym outrem (sama gitara) i Wilsonem śpiewającym "all gone away, she's moving on", ale to też się nie przyjęło i kilka występów później kończono już ten kawałek power chordem.

                                                    
                                                                

Następne
trzy koncerty w: szkockim Glasgow (3 czerwca), angielskim Sheffield (4 czerwca) i włoskim Terni 17 czerwca) prezentowały podobną, acz trochę skróconą setlistę.

01. Lightbulb Sun
02. 4 Chords That Made A Million
03. Even Less
04. Slave Called Shiver
05. Russia On Ice
06. Up The Downstair
07. Pure Narcotic
08. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
09. Sleep Of No Dreaming
10. Tinto Brass
11. Hatesong
12. Shesmovedon
13.
Where We Would Be
14. A Smart Kid
1
5
. Signify
16. Voyage 34


W międzyczasie (12 czerwca) wydano w końcu opisywane wcześniej „Recordings”. Wydawnictwo było numerowane i sprzedawano je na koncertach. Od tego momentu PT odkładali pod poduchę oszczędności na październikowe koncerty.

W ramach letnich występów PT zagrali jeszcze w Londynie (2 lipca) jako support Sonic Youth oraz w niemieckim Herzburgu (15 lipca), w ramach festiwalu „Open Air”. 18 sierpnia, Stefan wpadł jeszcze na chwilę do Niemiec, aby zagrać krótki „solowy” set akustyczny. I to było tyle jeśli chodzi o rozgrzewkę przez jesienną trasę z DT.

Europejska trasa Dream Theater, na którą Porcupine Tree zostali zaproszeni trwała niecałe trzy tygodnie, ale to były intensywne trzy tygodnie grania, podróżowania i wszystkich stresów z tym związanych. Zarówno Jeżodrzewie, jak i wiele innych zespołów, które jeździły w trasę z DT, potwierdza, że członkowie zespołu, to bardzo mili ludzie i doskonale się z nimi współpracuje.
Nie zmienia to jednak faktu, że trasa tego kalibru to wyczerpujące przedsięwzięcie, a Porcupine Tree nie byli jeszcze zahartowani w takich warunkach.
Może Richard Barbieri miał trochę doświadczenia, ale w czasach kiedy Japan grywało w Japonii dla dziesiątek tysięcy ludzi, był jednak o te 20 lat młodszy.
Tak czy inaczej krótki set, który PT prezentowali przed występem gwiazdy wieczoru na ich trasie Metropolis 2000, wyglądał tak:

01. Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Up The Downstair
04. Shesmovedon
05. Tinto Brass
06. Hatesong
07. Signify

Czasami zespół skracał set o jeden utwór i wtedy grano wymiennie Hatesong lub Shesmovedon.

Steven Wilson miał stracha przed tymi koncertami. Kto zna muzykę Dream Theater ten zrozumie dlaczego Porcupine Tree (których ostatnim wtedy wydawnictwem było „Lightbulb Sun”, a najcięższym utworem Signify) wydawało się dziwnym wyborem na support typowo technicznego, prog-metalowego zespołu. Ale to było dla DT typowe i trzeba przyznać, że nieraz mieli nosa w tym względzie. Nie inaczej było wtedy w 2000 r.
Udało się zrealizować, to na czym Stefanowi zależało – zespół grał przed olbrzymią (jak na nich) publicznością i odnosił sukcesy w zdobywaniu ich przychylności.
Do dziś wiele osób wspomina, że wtedy pierwszy raz zetknęło się z Porcupine Tree, i że grupa Wilsona kompletnie przyćmiła gwiazdę wieczoru, nawet dla fanów DT. 20.000 sprzedanych kopii „Recordings” zabezpieczyło zespół finansowo (a do tego zebrało niezłe recenzje) tak więc po powrocie, PT mogli już tylko świętować.
Europejski turnus Metropolis 2000 zakończył się 21 października w Londynie.
W ramach tego objazdu, polscy fani mogli zobaczyć oba zespoły dwukrotnie: w Bydgoszczy (9-tego października) oraz w Krakowie (10-tego października). Wszystko przebiegło zgodnie z planem, poza jednym przystankiem. Według rozpisek z różnych źródeł wynika, że Dream Theater zagrali 18-tego października koncert w szkockim Glasgow, ale bez Porcupine Tree. Za to następnego dnia (19-tego października), SW i reszta zagrali sobie pełny koncert (bez DT, którzy tego dnia mieli wolne) w Hop & Grape w Manchesterze (14 utworów, setlista podobna do tych z czerwca). Następnie zespoły zgrupowały się i zagrały ostatnie dwa wspólne wieczory w Norwich (20-tego) i Londynie (21-ego). Po długich poszukiwaniach, w końcu udało mi się znaleźć informację dlaczego Porcupine Tree tak po prostu przeskoczyli jeden koncert z DT.
Jak głosi dopisek na stronie wydarzenia na Last.fm - „Sadly Porcupine Tree cancelled due to technical difficulties i.e. the stage was too small!!!„. Jeżeli ktoś się zastanawia, jakim cudem scena była za mała dla PT, a wystarczająca dla DT, to wyjaśniam, że na scenie musiał być wystawiony sprzęt obu zespołów naraz. Sprzątnięcie gratów Jeżodrzewia i następnie wystawianie kolosalnego zestawu członków Dream Theater trwałoby pewnie dłużej niż sam koncert. Ta sytuacja nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, The Garage
to lokal, w którym PT grywali koncerty sami więc zakładam, że to nie było duże miejsce.

                                     

Tak, czy inaczej, trasa z DT, chociaż mała, okazała się być większym sukcesem dla Porcupine Tree niż dla samych Dream Theater. Podejrzewam, że był to
to jeden z elementów, który złożył się na to, że PT podpisali niedługo później umowę z dużym wydawcą (ale o tym będzie później).

W następnym wpisie przeczytacie gdzie jeszcze Jeżodrzewie grali w 2000 r.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.1: Wkręcanie żarówy i teatr biedy.


Między 1997, a 2001 rokiem, kompozytorsko-wydawniczy proces w Porcupine Tree był mocno zachwiany. Kiedy w 1999 r. wychodziło Stupid Dream, zawierało materiał nagrany od roku, a napisany dwa lata wcześniej. Cały ten bałagan wynikał z poszukiwań nowego wydawcy i zanim Porcupine Tree dobili odpowiedniego targu, materiał zaczął już powoli śmierdzieć strychem. Patrząc na kalendarz wydawniczy zespołu można ulec wrażeniu, że Lightbulb Sun powstało bardzo szybko, ale to tylko złudzenie. Na etapie wydania Stupid Dream Wilson pracował już nad nowym repertuarem, trzy premierowe kompozycje zostały nawet zaprezentowane pod koniec trasy w 1999 r. (Russia on Ice, Four Chords That Made A Million, Where We Would Be), podobnie jak kilka kawałków ze Stupid Dream w 1997 roku. Nagrań gotowych utworów dokonano między listopadem 1999, a lutym 2000 r., co tylko potwierdza, że materiał był skomponowany, a rejestracja przebiegła błyskawicznie. Album zamknięto i przekazano do masterowania, premierę wyznaczono na koniec maja 2000 roku. Rozpoczęto planowanie trasy koncertowej, która miała Lightbulb Sun promować, ale nagle pojawiły się okoliczności, które stanowiły zarówno problem, jak i niezłą okazję. Jakiś czas wcześniej, do Wilsona odezwał się mailem Jordan Ruddess z Dream Theater, który zapragnął wyznać Bosemu, że jest fanem Porcupine Tree. Okazało się, że Stefan nie miał pojęcia co to za zespół. W wywiadzie z 2001 r., wspomina to tak:

They... I'd never heard of Dream Theater, but I got an e-mail from the keyboard player, Jordan, and he said that he was a big fan of Porcupine Tree. He really liked what we do and, by the way, he was in a band called Dream Theater. I'd never really heard of Dream Theater, so for a long time I just filed it away and didn't think anything of it. And then I read... I started to hear a bit more about Dream Theater and I realised that actually they were quite a well known group. And then they announced they were coming to London to play quite a big show. And in the meantime, I'd gone out and bought the Metropolis album and I thought... not really my kind of music, but I thought, for what it was, it was very good. And I thought, you know, very good musicianship, interesting kind of approach to music. And I e-mailed Jordan back and I said, "look I know you're coming to play Hammersmith Apollo. We'd like to come and support you." And I got an e-mail actually back from Mike, the drummer, saying, "well we're all big fans of you. Why don't you come and do the whole tour with us." So that was that. And then we had a great tour and I think we reached a lot of new people. And we became good friends with them. So it was good.

Tak więc w skrócie: po zapoznaniu się z twórczością Dream Theater i wymianie paru maili z Ruddessem oraz Mike'iem Portnoyem, Porcupine Tree zostali oficjalnie zaproszeni do supportowania Dream Theater na ich europejskiej trasie w 2000 roku. Mimo, że Stefanowi nie specjalnie podobała się muzyka starszych kolegów, to trudno było odrzucić opcję występowania dla kilkutysięcznej publiczności. Haczyk tkwił niestety w tym, że o ile z promocyjnego punktu widzenia był to strzał w dziesiątkę, to trasa z Dream Theater byłaby finansowo rujnująca dla Porcupine Tree. Stefan zajrzał do portfela, a tam bida. Co robić?
Aktualnie w zapowiedziach kolejnych solowych tras często zdarza nam się czytać o tym jak to Wilson nie szczypie się z forsą żeby oprawa występów robiła wrażenie (zwłaszcza teraz kiedy pod skrzydłem Universal). W 2000 r. Porcupine Tree mieli dopiero przed sobą pierwsze poważne kontrakty z dużymi wytwórniami i nawet gdyby dokonano srogiej zrzuty i żebrów po rodzinie, to i tak by nie starczyło na to aby zrobić tę trasę z Dream Theater. Wtedy Stefan rzucił okiem na swoje muzyczne archiwum i zdał sobie sprawę z tego jak dużo ciekawego materiału zostało z sesji do ostatnich dwóch albumów. Tak powstał pomysł na Recordings i pierwszą w historii zespołu, raczkującą formę crowdfundingu.
W ubiegłym roku, Bosy tak to wspominał:

In late 2000 we were invited to go on tour with Dream Theater, a band I didn’t know much about and really weren’t my kind of music, but they invited us and it was an opportunity to play in front of 5000 to 6000 people a night in Europe. So
Recordings was put together as a way to recoup the money we lost doing that tour.

                                             

Po więcej informacji na temat Recordings oraz materiału, który się na nim znalazł zapraszam do mojego tekstu sprzed paru lat

http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/recordings.html

Zaznaczam, że błędnie napisałem tam, że decyzja o skompilowaniu płyty zapadła już po trasie z DT, ale informacje na ten temat miałem wtedy szczątkowe i dopiero ubiegłoroczny artykuł na ten temat, który pojawił się na stronie Wilsona, dorzucił właściwe części układanki.

Z kronikarskiego obowiązku, muszę wspomnieć, że mając w głowach pomysł na Recordings, Porcupine Tree postanowili wpaść do studia żeby spróbować coś dograć. 15 marca 2000 r. (jeszcze przed premierą Lightbulb Sun), zespół zaszył się w Foel’s Studios w Londynie. Sesja była bardzo płodna i dzięki niej otrzymaliśmy łącznie 3 utwory: Buying New Soul i Untitled (które pojawiły się na Recordings) oraz Novak (który umieszczono na singlu Shesmovedon). Wszystkie te utwory zostały skomponowane przez cały zespół, a samo Buying New Soul do dziś jest uznawany przez fanów za jeden z ulubionych kawałków Porcupine Tree. Niewykluczone, że pojawiłby się na Lightbulb Sun gdyby ten album nie powędrował już do masterowania i tłoczenia na cd.
Tak czy inaczej, udało się wybrnąć z niewygodnej sytuacji i niejako mieć cukierek i zjeść cukierek. Europejska trasa Dream Theater rozpoczynała się w październiku. W lutym, jeszcze przed otrzymaniem propozycji supportowania DT, Wilson zagrał pierwszy pseudo-solowy koncert (o którym więcej pisałem tutaj: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html).

W następnym wpisie przejdziemy do właściwej trasy.

czwartek, 25 maja 2017

no-man - Dry Cleaning Ray - 20-sta rocznica.



Dokładnie 20 lat temu, w maju, została wydana płyta
Dry Cleaning Ray no-man. Mini-album, singiel, ep, remiks album.. wszystko w jednym. W tę zacną rocznicę postanowiłem przysiąść i zastanowić się czym tak naprawdę jest to wydawnictwo i jak powstało.
Wild Opera, trzeci studyjny album no-man, został wydana w 1996 roku, a poprzedził go singiel Housewives Hooked On Heroin. Były to pierwsze płyty wydane w nowej wytwórni 3rd Stone.

                                               

Wstępnie zaplanowano, że kolejnym singlem będzie My Revenge On Seattle, wypuszczono nawet kasetowe promo kopie tego czym ten singiel miałby być. Zespół zmienił jednak ostatecznie zdanie i postanowił wydać coś zupełnie innego. Niby singiel, ale mocno poszerzony, znacznie bardziej niż żeby go nazwać maxi-singlem. Mini-album zatem!

                                                           

Tak narodziła się idea Dry Cleaning Ray ep, wydawnictwa które zawierało nie tylko utwór z Wild Opera, ale też premierowy materiał zaprezentowany w różnej formie. Dodatkowo, 3rd Stone wypuściło też bardziej tradycyjny singiel Dry Cleaning Ray na 7" winylu. Oprócz wersji edit tytułowego utwory, znalazły się tam też dwie wersji utworów z sesji dla rozgłośni radiowych, odpowiednio Time Travel In Texas i Watching Over Me. Ten drugi zajmuje całą stronę B i należy go odtwarzać w 33 obrotach (stronę A w 45).

                                                

Materiał zawarty na tej niepozornej płycie jaką jest Dry Cleaning Ray powstał w trakcie nagrywania Wild Opera, ale i później. Nie znalazło się niestety miejsce na wszystkie nagrane w 1997 r. utwory takie jak np. Gothgirl Killer, czy Samaritan Snare. Ten drugi, jak powiedział mi sam Tim, wydawał się zbyt podobny do Sinister Jazz i musiał swoje odczekać do czasu premiery Lost Songs kilka lat później.
Ostatecznie mini-album zawiera 9 utworów, znanych, mniej znanych i premierowych.


                                                   

Tytułowy Dry Cleaning Ray zawiera lirycznie tematykę, do której Tim wrócił lata później w utworze Warm Up-Man Forever, a potem na całej płycie Lost In The Ghost Light. Obraz powstał w głowie Bownessa, gdy w drodze do domu mijał pralnię Ray’a i wymyślił dla niego fikcyjną przeszłość gwiazdy rocka, która po latach nie może odnaleźć sukcesów w tym co robiła.
Wersja z tego mini-abumu nie kończy się wyciszeniem, ale poza tym jest to albumowy mix.

Sweetside Siver Night, pokazuje że pretekstów do wydania czegoś takiego jak Dry Cleaning Ray EP było dużo. Utwór nie przypomina niczego, co znalazło się na poprzednich wydawnictwach no-man, a jednocześnie wszystko pasuje tutaj tak jakby grali w ten sposób od zawsze.

W Jack The Sax objawia się Stefan, który kradnie od samego siebie. Główny riff został już wcześniej użyty w kawałku Wake as Gun, który ukazał się na kasecie Insignificance - limitowanym wydawnictwie rozsyłanym do członków fan-clubu. Utwór no-man zmierza jednak w zupełnie inne rejony, mimo że zachowuje ponurą atmosferę „pierwowzoru”. Zaraz po tym kawałku znajduje się mały "hidden" track, ale w rzeczywistości to fragment Death and Dodgson’s Dreamchild z płyty Speak, która została wydana po chichu w 1994 r. na kasecie i dopiero w 1999 r. jako podrasowane, pełnoprawne wydawnictwo na cd.

Z Porcupine Tree (a nawet również z Insignificance) kojarzy mi się też znajdujący się dalej w trakcliście Kighlinger. Ten krótki instrumental, to jak odbite echo takich utworów jak Neutral Rust, czy Colourflow In Mind, które znalazło się na singlu Waiting. Słychać wyraźnie, że wszystkie te kawałki powstawały w tym samym czasie. Ciekawostka - Kighlinger został nagrany i zmiksowany 10-tego sierpnia 1994 między godziną 2, a 2:42 po południu.

Diet Mothers zabiera nas do świata Flowermix, w którym każdy utwór no-man ma swój alternatywny odpowiednik. Tym razem mamy tu Pretty Genius odbite w krzywym zwierciadle.
Efekt jest zaskakująco dobry i mimo że nie ma tu zasadniczo wiele nowego, to tego bardziej psychodelicznego, ponurego spojrzenia na znany już utwór słucha się bardzo dobrze. Na podstawie tej wersji, no-man skonstruowali wersję koncertową, którą grają od 2008 roku.

Urban Disco, to jedyny (oprócz tytułowego) utwór na tym mini albumie, który pojawił się już wcześniej, a dokładnie na singlu Housewives Hooked On Heroin. Wracają znane z okolic debiutu break-beaty, ale połączone z industrialnym klimatem niektórych utworów z Wild Opera (takich jak np. Radiant City). Tekstowo, to wyliczanka dziwnych postaci, być może znajomych Tima. Bowness wrócił do tego typu zabiegów w niektórych piosenkach ze Schoolyard Ghost.

Punished For Being Born to kolejny rodzyn ze świata Flowermix, tym razem autorstwa Muslimgauze, projektu nieżyjącego już Bryna Jonesa (nagrywał również z Bass Communion). O ile Pretty Genius odbiło się w Diet Mothers, o tyle Housewives... lustro rozbiło i z tego bajzlu powstało Punished.... Można kochać, lub nienawidzić. Remiks głównie dla fanów radykalnych przeróbek. Wydaje mi się, że no-man chcieli w ten sposób podkreślić swoje buntownicze nastawienie, którym charakteryzowali się po opuszczeniu szeregów One Little Indian.

Evelyn (Song of Slurs), to kolejny (i ostatni póki co) z serii coverów w wykonaniu no-man. Utwór autorstwa Serge’a Gainsbourga został przepuszczony przez industrialny filtr z niemal gotycką (jak na no-man) atmosferą. Tim śpiewa w refrenie falsetem, co nie zdarza mu się często.

Sicknote to album sam w sobie. Wielkie i majestatyczne, a jednocześnie minimalistyczne zamknięcie dziwnej, ale w tej dziwności doskonałej płyty jaką jest Dry Cleaning Ray. Ten utwór, to klimaty Mixtaped, ale 11 lat wcześniej. Wilson czai się ze złowieszczą gitarą, w tle słychać dzwoneczki. Tim śpiewa o zniewoleniu prze kobietę, nagle wchodzi przesterowana, white-noise’owa gitara. Kwintesencja no-man w tamtym czasie, mimo że takiego kawałka jak Sicknote nie było wcześniej i długo później. Tak to jest z no-man. Mimo wielu twarzy, zawsze zachowuję tę cząstkę, która daje odczuć, że słuchamy ich i tylko ich. Niezależnie od stylu, środków wyrazu czy charakteru muzyki.
Te niecałe 38 minut mija naprawdę bardzo szybko, a niezwykłość dźwięków, które zostały nam w tym czasie zaprezentowane, na długo zostaje w głowie (i w uszach).

Oprócz muzyki i słów, integralną częścią każdego wydawnictwa no-man jest okładka. Autor fotografii, Carl Glover, wspomina, że główny pomysł pochodzi od Tima: Tim mieszkał w suterenie jakieś dwie minuty piechotą od miejsca, w którym mieściła się pralnia, która zainspirowała go do wymyślenie alternatywnej historii Raya i jego chybionych prób zawojowania listami przebojów kiedy był młody.
Jeżeli chodzi o słynną sesję zdjęciową, Carl znalazł swój notatnik z tamtego okresu i dzięki niemu mógł odtworzyć tamte wydarzenia: Spotkałem Tima na stacji kolejowej Sydenham około 5 po południu, pogadaliśmy trochę i zrobiliśmy dziennie zdjęcia (…). Po ustawieniu sprzętu nie zerkałem co chwila w obiektyw, a migawkę uruchamiałem za pomocą urządzenia z poprowadzonym kablem, aby było dyskretniej. Mimo to, kobieta pracująca w pralni, którą fotografowaliśmy, co chwila wychodziła i pytała się co robimy. Udawaliśmy studentów, bo faktycznie na nich wyglądaliśmy, a ją takie wytłumaczenie zadowoliło. (…) Później wpadliśmy do Tima, napiliśmy się herbaty i obejrzeliśmy odcinek programu „Brass Eye”. Po zmroku, wróciliśmy w okolice pralni na 20 minut, aby zrobić jeszcze kilka zdjęć (jedno z nich trafiło na okładkę – przyp. SWL). Po wszystkim, spakowałem sprzęt i złapałem busa do Blackheath skąd piechotą dotarłem do Greenwich. Nie wydarzyło się nic niezwykłego, ale Tim ma fantastyczne poczucie humoru i doskonale nam się rozmawiało.
Wynik tej sesji zdjęciowej przeszedł już do historii no-man.

Jak zatem prezentuje się Dry Cleaning Ray 20 lat po wydaniu? Zaskakująco dobrze. Muzyka nadal brzmi świeżo, remiksy wzbudzają ciekawość, a całość płynie w niezwykle przyjemny i spójny sposób. Znajdziecie na tym mini-albumie kilka najbardziej niezwykłych utworów jakie zostały wydane pod nazwą no-man. Dla każdego fana zespołu, to pozycji obowiązkowa. Wszystkim innym serdecznie polecam sprawdzić.

                                                     

sobota, 15 kwietnia 2017

TOP 5 najbardziej niezwykłych i enigmatycznych koncertów Porcupine Tree.



Porcupine Tree występowali na scenie przez prawie 20 lat i robili to często. Postanowiłem wyłowić dla Was 5 najdziwniejszych, najbardziej niezwykłych, najbardziej enigmatycznych koncertów Jeżodrzewia, o jakich wiem. Wybór jest subiektywny, ale myślę, że zgodzicie się ze mną, że występy, które znalazły się w zestawieniu wyróżniają się na tle innych. Oczywiście, mógł odbyć się jakiś niezwyczajny koncert, o którym po prostu nie wiem, ale mam dosyć dużą kolekcję bootlegów i nawet jeśli jakiś potencjalny rodzynek mi umknął, to lista i tak prezentuje się całkiem nieźle.
Zacznę od miejsca 6, które leży poza głównym zestawieniem ponieważ tyczy się kilku koncertów, które łączy pewien wspólny mianownik, a jest nim udział gości. Coś, co może wydawać się dosyć typowe dla wielu zespołów, dla Porcupine Tree było jednak rzadkością. W ciągu prawie dwóch dekad na scenie, Jeżodrzewie wystąpili razem z innym muzykiem jedynie 3 razy. Pierwszy był Theo Travis i co istotne, był to jedyny instrumentalista, który zagrał razem z Porcupine Tree podczas ich koncertu. Wydarzenie to miało miejsce w Londynie, w Union Chapel 14.11.1997 r.
Travis zagrał wtedy na flecie i saksofonie podczas Moonloopa i Ambulance Chasing. Kolejną osobą był Aviv Geffen, który podczas 3 izraelskich koncertów PT w 2000 r. śpiewał razem z zespołem Russia On Ice oraz Feel So Low. Trzecim, ostatnim jak dotąd, szczęśliwcem jest Mikael Akerfeldt, który na koncercie w Seatlle 3.08.2003 r. nie tylko wystąpił razem z PT podczas swojego ulubionego ich utworu A Smart Kid, ale zaśpiewał go w całości zamiast Stevena Wilsona. To były wyjątkowe koncerty, ale umieszczanie ich na liście osobno byłoby już lekką przesadą zatem pojawiły się zbiorczo na honorowym szóstym miejscu. Natomiast jeśli chodzi o resztę:


5. Koncerty specjalne – Nowy Jork, Radio City Music Hall, 24.09.2010 r. i Londyn, Royal Albert Hall, 14.10.2010 r.

Tak, koncerty były dwa, ale były niemal identyczne w swojej formie, więc policzę je jako jeden. Występy promowane jako „specjalne”, były w istocie czymś, czego do tej pory PT się nie podjęli. Setlista została przygotowana specjalnie z myślą o tych koncertach i miały one trwać po 3 godziny.
Aby były jeszcze bardziej specjalne, odbyły się w dwóch prestiżowych salach – Radio City Music Hall w Nowym Jorku oraz Royal Albert Hall w Londynie. Setlistę skonstruowano tak, aby dzieliła się na 3 części – pierwsza pół-akustyczna (zespół udawał niejako własny support), druga właściwa oraz trzecia, która była oddzielona od reszty obligatoryjną przerwą na siusiu. Repertuar był bardzo przekrojowy i tylko dwie płyty (On The Sunday Of Life i Lightbulb Sun) nie miały żadnych przedstawicieli. Z początku Porcupine Tree chcieli wykonać na tych koncertach „The Incident” w całości, ale zrezygnowano z tego pomysłu. Oba wydarzenia przeszły do historii jako najbardziej spektakularne i najdłuższe koncerty Jeżodrzewia. Do tego ostatnie na długie lata.


                                                  


4. Pierwszy koncert z Gavinem i Wesem – Boston, Middle East, 22.07.2002 r.

To był nie tylko pierwszy koncert z nowym członkiem zespołu Gavinem Harrisonem (i bez Chrisa Maitlanda) oraz pierwszym w historii koncertowym drugim gitarzystą Johnem Wesleyem, ale też pierwszy koncert In Absentia Tour i pierwszy koncert pod skrzydłami majorowej wytwórni. To, że zespół zaczynał tę trasę w USA, a nie jak zwykle w Europie, też miało znaczenie.
Niestety koncert charakteryzuje się paroma wpadkami technicznymi, zwłaszcza podczas drugiego utworu – Waiting – gdzie Wilson ma problemy z gitarą i nie może wystartować. Występ odbył się w klubie Middle East w Bostonie, lokalu tak mikroskopijnym, że Porcupine Tree ledwo zmieścili się ze swoim sprzętem na scenie. Z bardziej optymistycznych rzeczy, zadebiutowała wtedy większość utworów z płyty In Absentia (o dziwo zabrakło Blackest Eyes, które pojawiło się dopiero na kolejnym koncercie) oraz Buying New Soul. Na papierze ten koncert nie wyróżnia się aż tak na tle całej trasy, ale jeśli zna się kontekst, to nawet słuchając bootlegu można odczuć, że na scenie powietrze stało z nerwów. Oprócz pierwszego koncertu Porcupine Tree w 1993 r., nie było innego takiego „pierwszego” występu w dziejach zespołu.


3. Koncert na koniec Millenium – Londyn, The Scala, 8.11.1999 r.

Ostatni koncert na trasie Stupid Dream. Był to specjalny występ , który odbył się w Londynie i z racji tego, że był to ostatni występ Porcupine Tree w XX w., to zespół postanowił zagrać dłużej niż zwykle (na tyle, że zrobił sobie nawet w połowie przerwę) i dorzucić do setlisty kilka rzadziej granych utworów (jak Fadeaway i Stranger By The Minute). W jego trakcie nie wydarzyło się zbyt wiele, ale i tak był to wyjątkowy wieczór zarówno dla fanów, jak i zespołu.


2. Koncert od tyłu do przodu – Zaandam, De Kade, 13.07.2001 r.

Zdecydowanie najciekawszy koncert Porcupine Tree pod względem formy konstrukcji. Z jakiegoś powodu, zespół zdecydował się zagrać regularną setlistę tej części trasy, ale od tyłu! Wilson wszedł na scenę i powitał publiczność słowami „Thank you for coming, goodnight!”, po czym rozpoczęli kończący zazwyczaj koncerty Radioactive Toy (był to chyba jedyny przypadek, aby ten kawałek otworzył koncert PT). Po zakończeniu tego utworu, SW rzucił „Thank you, goodnight!” i zespół zszedł ze sceny! Po chwili wrócił na prawdopodobnie najdłuższy bis w historii ;) Stefan dalej ciągnął zabawę mówiąc „You’ve been a wonderful audience” i począwszy od Signify, konsekwentnie grają zwyczajową setlistę od tyłu. Po Hatesong, Wil
son wyjaśnia publiczności co się dzieje. Zabawnie wypadają Slave Called Shiver i Even Less, które zazwyczaj są ze sobą połączone. Samo Even Less zakończyło cały koncert i był to jedyny raz kiedy ten utwór pojawił się w takiej roli. Dlaczego tak zagrali? Tego nie wiadomo do dziś, ale podejrzewam, że Porcupine Tree zrobili sobie po prostu jaja, a jednocześnie zawalczyli z setlistową nudą. Oprócz tego, zgromadzona publiczność mogła też usłyszeć rzadziej grane utwory – Stop Swimming i Feel So Low.


1. Koncert bez Richarda Barbieri – Coventry, Tic-Toc, 11.12.1993 r.

Ironią jest to, że o koncercie, który zajmuje pierwsze miejsce na tej liście można tak niewiele napisać. Nie mam bootlegu z tego występu, ani żadnych informacji poza tą jedną (pochodzącą z oficjalnej strony PT), że takie wydarzenie naprawdę miało miejsce. Dlaczego tak wysoko? Bo to jedyny taki przypadek w historii zespołu, aby zagrał on koncert bez jednego z członków zespołu. Wprawdzie na trasie The Incident w 2009 r. niewiele brakowało, a mielibyśmy powtórkę z rozrywki (napisze o tym w suplemencie do tekstu na temat trasy 2009 – 2010, który powstaje), ale ostatecznie tak się nie stało i rodzynek z 1993 r. nadal pozostaje rodzynkiem. Nadal nie wiadomo jaki był powód nieobecności Ryśka na koncercie w Coventry w 1993 r. poza lakonicznym zdaniem, że był on wtedy nieosiągalny. Pikanterii nadaje też fakt, że wykonano wtedy po raz pierwszy Voyage 34 (Phase II), utwór który zespół zagrał 3 razy w swojej historii (w 1993, 1994 i 1997 r.).
Może kiedyś dowiemy się czemu Barbieri nie pojawił się wtedy na koncercie swojego zespołu. Póki co pozostaje to tajemnicą, a sam występ numerem jeden tej listy!