Ta piękna piosenka przetrwała
łącznie w secie około 4 lata i przechodziła przez różne
przemiany.
Po raz pierwszy Porcupine Tree wykonali ją podczas
sesji radiowej dla Marka Radcliffe’a 30-tego stycznia 1995 r. Na
tym etapie, zespół próbował jeszcze jak najbardziej zbliżyć się
do wersji albumowej. Wilson na elektryku udawał akustyka, a Rysiek
na analogowym syntezatorze udawał gitarę. O ile nie brzmiało to
wcale źle, to było jednak trochę karykaturalne. W ten sposób
utwór był grany na czterech koncertach w Holandii, które odbyły
się między 9-tym, a 12-tym lutego 1995 r. (dwukrotnie w połączeniu
z drugą częścią Always Never). (Omawiana wersja w 40:46 w filmiku poniżej).
W trakcie dwumiesięcznej przerwy,
Porcupine Tree opracowali inna adaptację koncertową, której
premiera odbyła się na koncercie w Gillingham 26-tego kwietnia. Ta
wersja charakteryzuje się nową partią gitary Wilsona oraz wstępem
Chrisa na bębenkach. W taki sposób utwór był grany już zawsze
między 1995, a 1998 rokiem, najczęściej w połączeniu z Always
Never (chociaż zdarzały się wykonania osobne). Najbardziej
znana wersja z tego okresu pochodzi oczywiście z "Coma Divine".
The
Moon Touches Your Shoulder nie było wykonywane w latach 1999 –
2002. Dopiero w 2003 r., przy okazji remasteringu/re-recordingu „The
Sky Moves Sideways”, Stefan przypomniał sobie o tym utworze i
przywrócił go do setu na lwią część koncertów tamtego
roku. Nadal wykonywana była ta sama wersja, ale Gavin Harrison,
z racji posiadania innego zestawu perkusji niż Chris, grał intro
miotełkami, a nie na bębenkach. Gitarowe zakończenie miało też
wyraźnie mocniejszy charakter. Wraz z końcem tamtej trasy, utwór
ponownie wrócił na ławkę rezerwowych i siedzi na niej do
dziś.
Oficjalna, koncertowa wersja The Moon Touches Your
Shoulder pojawiła się na albumie „Coma Divine” (1997,
2003).
Alternatywne wersje
Jedyną studyjną, alternatywną wersją The Moon Touches Your Shoulder jest re-recording z 2003 r., który pojawił się na reedycji "The Sky Moves Sideways". Gavin Harrison nagrał żywą perkusję (oryginał zawiera automat), a Wilson usunął echo z wokalu.
Prepare Yourself
Ta miniaturka
nigdy nie została wykonana na żywo, ani nie istnieją jej żadne
alternatywne wersje.
Moonloop
W okolicach
czerwca 1994 r., Porcupine Tree (w składzie bez Richarda
Barbieriego) oraz znajomy muzyk Rick Edwards spotkali się w studiu
Doghouse (położonym w malowniczym Hanley), aby poimprowizować.
Wyniki tego spotkania, w różnych formach rozsiane zostały na wielu
wydawnictwach pod wspólnym tytułem Moonloop, a jego fragmenty
stały się bazą kompozycji Stars Die. O jego studyjnych
wersjach napiszę później, natomiast najpierw przyjrzę się jego
reprezentacji koncertowej.
Porcupine Tree wielokrotnie
pokazali, że w przeciwieństwie do studia, improwizacja nie jest ich
mocną stroną podczas występów na żywo. Richard Barbieri sam
zresztą przyznał, że raczej nie lubi tego robić na koncertach. Z
tego też powodu, Moonloop wykonywany na żywo brzmiał
praktycznie tak samo za każdym razem, mimo że Wilson wielokrotnie
zapowiadał przed nim, że „teraz zespół będzie miał możliwość
poimprowizować”.
Utwór został po raz pierwszy
zagrany na koncercie, który odbył się 19-tego października 1994
r. w Londynie w klubie Upstairs at The Garage. Wersja oryginalna ma
18 minut, ale wersja koncertowa trwała niewiele ponad 10 minut i
różniła się trochę od studyjnych. Steven Wilson dołożył nowy,
powtarzający się motyw gitarowy. Moonloop był wykonywany w
latach 1994 – 1998 i to praktycznie w takiej samej wersji.
Stefanowi zdarzało się w międzyczasie zmieniać efekty przesteru w
drugiej części utworu, ale generalnie dużych zmian nie było, aż
do 1997 roku. Pod koniec jesiennego odnóża ówczesnej trasy, zespół
zaczął Moonloopa dzielić na pół. Czasami grano część
improwizowaną, która płynnie przechodziła w Signify, a innymi
razami moonloopową kodę doklejano pod koniec premierowych wykonań
Ambulance Chasing. Najciekawszym Moonloopem z tego okresu była
wersja odegrana razem z Theo Travisem podczas koncertu w Londynie 14.11.1997 r. Porcupine Tree pociągnęli jeszcze kilka pociachanych
wykonań w 1998 r. i na dobre odstawili ten kawałek na półkę.
Oficjalna, koncertowa wersja Moonloop ukazała się na
albumie „Coma Divine” (1997, 2003).
Wersje
studyjne
Moonloop jest w rzeczywistości utworem
singlowym. Nie znalazł się na winylowym (oryginalnym) wydaniu „The
Sky Moves Sideways” w 1995 r., dorzucono go dopiero do wersji cd.
Na remasterze z 2003 r. przywrócono oryginalną tracklistę, a
omawiany kawałek powędrował na cd 2.
Moonloop to
rekordzista jeśli chodzi o ilość wersji jednego utworu autorstwa
Porcupine Tree, a raczej nie tyle wersji, co ‘editów’. Podstawą
wszystkich pozostałych jest wersja, która została wydana jako
ostatnia na fan clubowym wydawnictwie z 2001 r. „Moonloop (Unedited
Improvisation)”. Znajduje się tam 40 minutowy wycinek tego, co
działo się w studiu Doghouse w 1994 r. „Duży” Moonloop zawiera
fragmenty użyte na płycie oraz zarodek tego co przerodziło się
potem w kodę oraz zarodek Stars Die (które została skończone
później). Oryginalny „Moonloop”, który został wydany na
singlu w 1994 r. trwa 18 min. i 4 sek. Wersja, która pojawiała się
na europejskim wydaniu kompaktowym albumu w 1995 r. trwa 17 min. i 4
sek. USA, jak to USA, dostało Moonloopa skróconego do granic
możliwości – 8 min. 10 sek. Zaznaczam, że skracana była cześć
improwizowana, koda zawsze trwała tyle samo. Na wydanym w 2003 r.
remasterze, Moonloop został przełożony na dodatkowe cd 2 gdzie
podzielono go na dwa tracki – improwizację (16 min. 18 sek.) oraz
kodę (4 min. 52 sek.), co razem daje najdłuższego z „małych”
Moonloopów – 21 min. 10 sek. Jednak jeśli wierzyć opisowi wydań
winylowych z lat 2012 i 2017, to jest tam Moonloop, który trwa 22
min. 23 sek. Sporo tego. Oczywiście najlepszą opcją jest Moonloop
z remastera (mimo, że sam ‘mastering’ najlepszy będzie na
winylu z 2017), ale jeśli tak jak ja uwielbiacie tego typu granie,
to spędzicie wiele wspaniałych chwil przy wersji 40-tominutowej,
którą gorąco polecam.
Od
tego momentu zespół miał 3 miesiące przerwy. Co wtedy
robił? Steven Wilson na pewno dopucowywał nowy album no-man
„Together We’re Stranger” (wydany 31-ego marca). Podejrzewam
też, że w wolnych chwilach powstawała jedna z wydanych w 2003 r.
płyt Bass Communion. Oprócz
tego dłubano nad remasterem i częściowym re-recordingiem „The
Sky Moves Sideways”. W styczniu, Gavin nagrał nowe partie perkusji
do Dislocated Day i The Moon Touches Your Shoulder, co jest dosyć
istotne w kontekście jeszcze dalszej części trasy.
24-tego
stycznia miało też miejsce niecodzienne wydarzenie. Steven Wilson
był w Tel Avivie (być może pracując nad debiutem Blackfield) i
zagrał koncert życzeń dla fanów. O tym występie pisałem więcej
trzy lata temu w tym tekście http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html
Tutaj
dodam tylko, że podczas tamtego koncertu, Stefan zagrał sporo dawno
niegranych, lub ledwo granych utworów (Small Fish, Stars Die,
Fadeaway, Where We Would Be, Nine Cats, czy Feel So Low) oraz
premierowo (po namowach widowni) wykonał Trains. Niewykluczone, że
dzięki temu rozważono inkluzję tej piosenki do setu podczas trasy
Porcupine Tree.
Nie wspomniałem też, że na tej trasie
PT zmontowali sobie bardzo ciekawe intro, które łączyło w sobie
wiele charakterystycznych motywów z różnych utworów
zespołu.
Porcupine
Tree zgrupowali się zapewne w okolicach lutego żeby trochę się
odrdzewić przed trasą. Objazd Brytyjsko-Europejski rozpoczęto
3-ego marca w Dublinie, w klubie Temple Bar Music
Centre.
Zagrano:
01.
Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity
Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06.
Wedding Nails
07. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It
Is Recycled
08. Hatesong
09. Prodigal
10. Waiting
(Phase One)
11. The Creator Has A Mastertape
12.
Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul
14.
Dark Matter
15. Tinto Brass
Jak widać praktycznie nic się nie zmieniło
względem 2002 roku, ale tak było do czasu. Póki co
największym wydarzeniem był powrót rzadko granego Stop Swimming
(4-tego marca w Wolverhampton). Warto zwrócić uwagę, że
15-tego
marca w Barcelonie (w klubie Sala Bikini) miało miejsce srogie z
perspektywy czasu wydarzenie. Zagrano wtedy po raz pierwszy Trains.
Steven
Wilson wielokrotnie opowiadał, że zespół nie grał tego
wcześniej, bo utwór wychodził na próbach średnio i dopiero
zaangażowanie publiczności na koncertach wydobyło z niego pełny
potencjał. Hiszpanie mieli pierwszą okazję aby się przekonać.
Po
kilku koncertach Trains wymieniło Tinto Brass jako utwór kończący
koncerty, a ten drugi kończył właściwy set przed bisami.
Repertuar z 2002 r. plus Trains występował w różnych
konfiguracjach przez praktycznie całe marzec i kwiecień. Między 8,
a 10 kwietnia odbyły się trzy koncerty w Polsce (Kraków, Bydgoszcz
i Warszawa). Zespół zagrał wtedy:
Kraków, Hala Wisły,
8.04.2003 r.
01.
Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity
Eyelids
04. Even Less
05. Pure Narcotic
06. Wedding
Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia
On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Tinto Brass
12.
Shesmovedon
13. Dark Matter
14. Trains
Bydgoszcz,
Filharmonia Pomorska, 9.04.2003 r.
01.
Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity
Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Last
Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07.
Wedding Nails
08. Waiting (Phase One)
09. Hatesong
10.
Russia On Ice
11. Heartattack In A Layby
12. Tinto
Brass
13. Shesmovedon
14. Dark Matter
15. Trains
Warszawa,
Proxima, 10.04.2003 r.
01.
Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity
Eyelids
04. Even Less
05. Buying New Soul
06. Wedding
Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia
On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Strip The Soul
12.
Shesmovedon
13. Dark Matter
14. Trains
Jak widać, Porcupine Tree starali się w miarę
zróżnicować set w naszym kraju i każdy koncert był
inny.
Koncertem, który odbył się 18-tego kwietnia w
holenderskim Rijssen, Jeżodrzewie zamknęli pierwszą zaplanowaną
na ten rok Europejską część trasy. W maju i czerwcu mieli przerwę
i prawdopodobnie ćwiczyli materiał do grania na zaplanowaną na
lipiec i sierpień wspólną trasę z Opeth po Kanadzie i USA. Co
mógł jeszcze w tym czasie robić Bosy? Zaraz do tego
dojdę.
Pierwsze cztery występy po powrocie, PT zagrali
sami i już na pierwszym (8-mego lipca w Tampie, rodzinnym mieście
Wesa) zaprezentowali nowe pozycje w repertuarze. Set wyglądał
tak:
01.
The Creator Has A Mastertape
02. The Sound Of Muzak
03.
Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06.
The Moon Touches Your Shoulder
07. Futile
08. Russia On
Ice
09. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is
Recycled
10. Blackest Eyes
11. Waiting (Phase One)
12.
Hatesong
13. Heartattack In A Layby
14. Strip The Soul
15.
Fadeaway
16. Tinto Brass
17. Trains
Jakie
są moje uwagi dotyczące tego setu?
Po pierwsze, Porcupine Tree
(tymczasowo) dorzucili utworów, jednocześnie nie skracając
setlisty, zatem mamy 17 kawałków. W tym znajduje się premierowe
wykonanie najnowszej kompozycji (Futile) oraz dwa dosyć zaskakujące
powroty (The Moon Touches Your Shoulder i Fadeaway).
Obecność
The Moon (pierwszy raz od 1998 r.) z perspektywy czasu można bardzo
łatwo uzasadnić tym, że Wilson akurat pracował nad remasterem
„The Sky Moves Sideways” (i to zapewne nadal robił w okresie
maj-czerwiec), który pojawił się w sklepach w listopadzie tamtego
roku. Kawałek był jednym z dwóch, do których Gavin dograł
prawdziwą perkusję. Mimo tego (i mimo możliwości jakie stworzyła
obecność drugiego gitarzysty), The Moon Touches Your Shoulder był
w 2003 r. wykonywany niemal dokładnie w ten sam sposób, co w latach
90-tych. Gavin zamienił tylko bębenki (których nie miał) na
miotełki, a końcówka ma nieco ostrzejszy charakter.
Zagadką
do dziś jest dla mnie Fadeaway. O ile jego obecność w secie na
Deadwing Tour (razem z Burning Sky) była podyktowana podobnymi
okolicznościami związanymi z nowym wydaniem „Up The Downstair”,
to na In Absentia była to kompletna niespodzianka.
Nie
słyszałem wersji, która ponoć była grana w 1993 r., ale
zakładając, że grali wtedy wersję z płyty, to wykonania z In
Absentia Tour są pierwszymi od 10 lat wykonaniami tego utworu w
pełnej wersji. No, ale oczywiście nie do końca. Niespodzianką w
niespodziance było, to że na za mikrofonem stanął John Wesley! W
ten sposób utwór był wykonywany już na wszystkich koncertach, na
których się pojawił (w latach 2003 i 2005).
Futile,
utwór wydany na promo singlu, który został wypuszczony z okazji
tej trasy, to najcięższa jak dotąd propozycja Porcupine Tree.
Idealnie nadawała się do setu, zwłaszcza w Ameryce.
Następny
koncert był krótki i specyficzny ponieważ odbył się w sklepie
muzycznym Floyd’s w Tallahassee (10-tego lipca), zagrano jedynie 10
utworów.
Następne dwa występy odbyły się w Atenach i
Portsmouth… ale w ich amerykańskich odpowiednikach ;) Lokalne
Ateny znajdują się w stanie Georgia i tam PT wylądowali 11-tego
lipca. Zagrano pełny set, ale mimo wszystko krótszy od tego z
Tampy (15 utworów, ale z zachowaniem repertuarowych
nowości).
Lokalne Portsmouth znajduje się w stanie New
Hampshire. Tam (w lokalu o pięknej nazwie Muddy River Smokehouse)
zespół zagrał specjalny koncert na zaproszenia. Jego konstrukcja i
przebieg też był niecodzienne. Cały set zaczął się od samego
Wilsona z gitarą akustyczną (jak w Tel Avivie pół roku
wcześniej), a
pozostali
członkowie zespołu po kolei do niego dołączali. Wyglądało to
tak:
01.
Even Less (sam Wilson)
02. The Sound Of Muzak (Wilson i Wes)
03.
Feel So Low (Wilson, Wes, Barbieri)
04. Waiting (Phase One)
(Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
05. A Smart Kid (Wilson, Wes,
Barbieri i Edwin)
06. Pure Narcotic (dołącza Gavin i od tego
momentu gra już cały zespół)
07. Fadeaway
08.
Shesmovedon
09. Trains
10. Futile
Odbyła
się tu cicha premiera nowego utworu w repertuarze – Feel So Low.
Kolejna piosenka, której nikt zapewne nie obstawiał, już na
Lightbulb Sun Tour była wykonywana dosyć rzadko. Można się tylko
cieszyć, że zespół jednak się zdecydował.
15-tego
lipca w kanadyjskim Toronto, rozpoczęła się wspólna trasa z
Opeth. Oba zespoły występowały na tych samych warunkach więc siłą
rzeczy oba sety były krótsze niż zwykle (Opeth grali wtedy
premierowo materiał z płyty Damnation), czyli po +/- 12
utworów.
Po dwóch koncertach w Kanadzie, zespół wrócił
do USA i tam zagrał resztę zaplanowanych występów. Setlista
zmieniała się często, zespół trzymał się cały czas tej samej
długości setu, ale dobierał różne utwory z aktualnego
repertuaru.
21-ego lipca PT zagrali w Waszyngtonie drugą
sesję dla radia XM, również wydaną potem na płycie oraz wystąpili w programie MhZ. Mini koncert nagrano i wyświetlono później w tv.
Ostatni
koncert trasy z Opeth odbył się 3-ego sierpnia w Seattle, w Showbox
Comedy and Supper Club. Jako, że było to zakończenie wspólnej
wycieczki, to Mikael Akerfeldt wszedł na scenę podczas setu
Porcupine Tree i zaśpiewał zamiast Stefanan w A Smart Kid (swoim
ulubiony utworze Jeżodrzewia).
W tym okresie PT zagrali
jeszcze jeden koncert na festiwalu Open Air w szwajcarskim Zofingen
(8-mego sierpnia), po czym udali się na kolejne wakacje. W tym
czasie Stefan dopinał pewnie ostatnie przygotowania do wydania nowej
wersji „The Sky Moves Sideways”, która wyszła w listopadzie,
akurat kiedy rozpoczynało się ostatnie odnóże trasy In
Absentia.
Zespół triumfalnie powrócił do Europy
koncertami, który odbył się 5-tego i 6-tego listopada w klubie
Spirit of 66 w belgijskim mieście Verviers.
5.11
01.
Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Futile
04.
Gravity Eyelids
05. Blackest Eyes
06. Hatesong
07.
Fadeaway
08. Shesmovedon
09. The Creator Has A
Mastertape
10. Feel So Low
11. Russia On Ice
12.
Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul
14. Tinto
Brass
15. Even Less
16. Trains
6.11
01.
Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity
Eyelids
04. Blackest Eyes
05. Hatesong
06. Buying New
Soul
07. Prodigal (przerwane ze względu na awarię
zasilania)
08. The Creator Has A Mastertape
09. The Moon
Touches Your Shoulder
10. Futile
11. A Smart Kid
12.
Strip The Soul
13. Tinto Brass
14. Dark Matter
15.
Even Less
16. Trains
I
tak mniej więcej wyglądała reszta koncertów od strony repertuaru.
Z wyjątkiem odwołanego koncertu w Luksemburgu (7-my listopada 2003
r.), ostatnie odnóże In Absentia Tour potoczyło się sprawnie.
Zespół odwiedził też Holandię, Niemcy, Danię, Austrię,
Szwajcarię, Włochy, Francję i Hiszpanię, a cała trasa zakończyła
się w Anglii, w londyńskiej Astorii 30-tego listopada 2003 r.
Zagrano wtedy:
01.
Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity
Eyelids
04. Shesmovedon
05. Hatesong
06. Fadeaway
07.
The Creator Has A Mastertape
08. The Moon Touches Your
Shoulder
09. Russia On Ice
10. Futile
11. Feel So
Low
12. Strip The Soul
13. Even Less
14.
Trains
15. Blackest Eyes
Większość
z tych utworów przetrwała do kolejnych tras (pojawiając się
częściej lub rzadziej), ale dla trójki była to ostatnia jak dotąd
trasa: The Creator Has A Mastertape, The Moon Touches Your Shoulder i
Feel So Low. Ten ostatni, w późniejszych latach pojawiał się
regularnie w setach Blackfield.
Czy coś jeszcze działo
się podczas tego ostatniego legu trasy? Blackest Eyes nie zawsze
było planowanym bisem (więc publiczność dokazywała), a koncert w
Berlinie (15-tego listopada) był dosyć pechowy dla Stevena Wilsona,
który pokręcił zwrotki Shesmovedon, po czym dwukrotnie zerwał
struny (podczas Hatesong i Strip The Soul). Tego samego wieczora (i
podczas kilku innych na tym odnóżu) Porcupine Tree byli
supportowani przez… Blackfield! Zespół, w swojej embrionalnej
formie duetu, zagrał wtedy swoje pierwsze w historii koncerty (po 4
utwory).
Czas podsumować te niecałe dwa lata w historii
tras Porcupine Tree. In Absentia Tour była pierwszą trasą pod
skrzydłami dużej wytwórni, pierwszą z Gavinem Harrisonem i Johnem
Wesleyem, pierwszą z cięższym brzmieniem i pierwszą tak dużą
pod względem szturmu na USA i okolice. Ten szturm się udał, bo z
trasy na trasę Jeżodrzewie zaczynali wypełniać coraz większe
sale, hale, itd. Trasa z 2002 i 2003 r. było bardzo udana i ciekawa
pod względem repertuaru. Być może nie był on tak rozpasany, jak
przy Tour Of A Blank Planet, czy The Incident Tour, ale z pewnością
był bardzo jednolity i doskonale wykonany przez, jak by nie patrzeć,
nowy skład.
Na trasie In Absentia, między 22 lipca 2002
r., a 30 listopada 2003 r. zagrano 27 utworów:
1
utwór z „Up The Downstair”
1 utwór z „The Sky Moves
Sideways”
3 utwory z „Signify”
6 utworów ze „Stupid
Dream”
5 utworów z „Lightbulb Sun”
1 utwór z
„Recordings”
9 utworów z „In Absentia”
1 utwór
niealbumowy (Futile)
Po
zakończeniu tego turnusu, Porcupine Tree zrobili sobie ponad rok
przerwy od koncertowania. 2004 r. był pierwszym rokiem od występów
w 1993 r. kiedy zespół nie zagrał ani jednego koncertu. W tym
czasie, Jeżodrzewie pracowali nad Deadwingiem i innymi projektami, a
Steven Wilson wydał z Avivem Geffenem debiutancki album Blackfield,
z którym panowie wyruszyli w trasę (o czym piszę tutaj:
http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/02/podroz-przez-czarne-pole-historia.html).
W
następnej części kilka słów o bootlegach z tej trasy!