Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Barbieri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Barbieri. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 grudnia 2017

Touring The Polygraph: Arriving Somewhere... Tour 2006



                                                                     


Arriving Somethere Tour
. Trasa, która sprawiła mi problemy zanim jeszcze zacząłem o niej pisać. Bo jak ją potraktować? Super krótka jak na PT, to co z nią zrobić? Dołączyć do Deadwing Tour, bo promowali dvd z tej trasy? A może dołączyć do FOABP Tour, bo grali tę płytę w całości?
A może odseparować jako osobną trasę, którą w sumie była? Ale jak to zrobić, skoro na stronie oficjalnej zaznaczono, że trwała od września do października, a tu jeszcze były koncerty w czerwcu, lipcu i listopadzie? Pierdolnik do kwadratu. Dlatego zostawiłem sobie tę trasę na koniec i teraz już mniej więcej wiem jak to ugryźć. Efekty tego poniżej.

Pierwszą połowę roku, Steven Wilson poświęcił na pisanie i demowanie nowej płyty Porcupine Tree. W tym samym czasie miksował też audio do najnowszego wydawnictwa zespołu.

Arriving Somewhere...” czyli wydanie na dvd koncertów zarejestrowanych w Chicago w 2005 r., ukazało się we wrześniu 2006 r. Z tej okazji, zespół zrobił coś czego dotychczas nie robił – pojechał w trasę promującą dvd z trasy. Wcześniej w roku, Jeżodrzewie zagrali cztery koncerty festiwalowe, o których pisałem już pod koniec tego tekstu: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/arriving-everywhere-2005-cz2-deadwing.html

                                                    

Bosy wykombinował sobie jeszcze jedną rzecz. PT pracowali już w tym czasie nad Fear Of a Blank Planet i te prace były już bardzo zaawansowane. Panowie postanowili zaszaleć i zagrać cały nowy materiał na koncertach przed wydaniem płyty. Pomysł rzeczywiście był świeży i odważny, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że premierowy materiał miał szansę pojawić się w internecie w wątpliwej jakości (i tak się zresztą stało).

Porcupine Tree jednak zaryzykowali. Trasa rozpoczęła się 13-tego września w Cambridge. Zagrano:

01. Fear Of A Blank Planet
02. My Ashes
03. Anesthetize
04. Sentimental
05. Cheating The Polygraph
06. Sleep Together

07. Open Car
08. The Sound Of Muzak
09. Buying New Soul
10. Arriving Somewhere But Not Here
11. Mother And Child Divided
12. .3
13. The Start Of Something Beautiful
14. Trains

15. Halo
16. Blackest Eyes


Jak widać zespół traktował te mini-trasę jako szansę na dobrą zabawę i granie głównie nowszego materiału. Najstarsze w tym zestawie jest Buying New Soul, które słynne arp intro miało puszczane w 2006 r. od tyłu (od koncertu w Mińsku).

Na kolejnym koncercie, który odbył się w Paryżu (15-tego września) wyleciało Mother & Child i tak to wyglądało również w Antwerpii, Włoszech, Szwajcarii, Holandii, Niemczech, Anglii i Szkocji.
Tak, podczas całej europejskiej trasy nie zmieniło się praktycznie nic, a najbardziej zadowoleni pozostali fani z Cambridge. W Europie, supportem PT był zespół Paatos, z wyjątkiem Belgii i Francji gdzie zagrali Oceansize.

                                                 


5-tego października zawitał do Stanów. Ten odcinek trasy rozpoczął się w Bostonie i prezentował się jeszcze skromniej:

01. Fear Of A Blank Planet
02. My Ashes
03. Anesthetize
04. Sentimental
05. Cheating The Polygraph
06. Sleep Together

07. Open Car
08. The Sound Of Muzak
09. Arriving Somewhere But Not Here
10. .3
11. The Start Of Something Beautiful
12. Trains

13. Halo


Tego samego dnia, rano, Steven i Wes zagrali akustyczny mini koncert w sklepie Newbery Comics.

01. Even Less
02. The Sky Moves Sideways
03. Buying New Soul
04. Lazarus


                                                  

Począwszy od kolejnego koncertu, który odbył się 6-tego października w Nowym Jorku, powrócono do standardowego setu z Europy (15 utworów).

Ta trasa byłaby prawdopodobnie najnudniejszą trasą Porcupine Tree gdyby nie tradycyjna awaria sprzętu, która tym razem nastąpiła w San Francisco (13-tego października).

Po wykonaniu My Ashes posypał się wzmacniacz. Wilson musiał szybko zareagować więc wziął gitarę i zagrał Even Less akustycznie. Awaria się przedłużała więc wykonał jeszcze Thank U Allanis Morrisette, które do tej pory grywał tylko solo (a potem z Blackfield).

W tym czasie ekipa techniczna załatała problem i zespół mógł kontynuować z Anesthetize. Na koncert PT, fani mogą się tylko z takich usterek cieszyć.

I to było zakończenie trasy „Arriving Somewhere...”.

W listopadzie zespół zagrał 3 nadprogramowe koncerty w Japonii (w lipcu zagrał jeszcze na dwóch japońskich festiwalach i to były jedyne występy PT w tym kraju) w: Nagoyi (27-mego listopada), Osace (28-mego listopada) i w Tokyo (29-tego listopada).

Grali wtedy:

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Hatesong
04. Lazarus
05. Anesthetize
06. Open Car
07. Buying New Soul
08. Mother And Child Divided
09. Ariving Somewhere But Not Here
10. The Start Of Something Beautiful
11. Halo

12. Trains


czyli praktycznie dvd „Arriving Somewhere” w pigułce. Powróciło Mother & Child oraz niegrane od czasu zagranych tego roku festiwali Hatesong i Lazarus. Z FoaBP zostało tylko Anesthetize, ale to praktycznie 3 utwory.

Jak więc wypadł premierowy materiał? Jak widać, grano wczesną wersję, które zawierała Cheating The Polygraph. Później Wilson stwierdził, że potrzebują lepszego utworu w tym miejscu i tak powstało Way Out Of Here, które moim zdaniem w niczym nie jest lepsze od Cheating The Polygraph, ale to nie czas i miejsce na takie rozważania. Mimo tej „wczesności”, materiał brzmiał niemal identycznie, jak ostatecznie na płycie. Fani byli bardzo podekscytowani tym co usłyszeli, zwłaszcza ci, którzy zainteresowali się PT po In Absentii.

Trasa się udała, FoaBP przeszło chrzest bojowy, a do ego wypromowano live dvd. Nie mówiąc o dobrej zabawie.

Między 8 czerwca (tak, wliczam też festiwale), a 29 listopada zagrano 23 utwory:

1 utwór z „The Sky Moves Sideways” (akustycznie)
2 utwory ze „Studpid Dream” (w tym „Even Less” dwukrotnie akustycznie)
1 utwór z „Lightbulb Sun”
1 utwór z „Recordings” (w tym raz akutycznie)
4 utwory z „In Absentia” (w tym „Lazarus” jednorazowo akustycznie)
6 utworów z „Deadwinga”
5 utworów z „Fear of a Blank Planet”
1 utwór z „Nil Recurring”
1 utwór niealbumowy (So Called Friend)
1 cover (Thank U)



Co nam, fanom, zostało z tej trasy jeśli chodzi o bootlegi? Całkiem sporo.
Tak jak wspominałem, premierowy materiał w wersji live zaczął krążyć po internecie błyskawicznie, do dziś można się natknąć na „Fear Of a Blank Planet (bootleg)", które zawiera fragment jednego z koncertów (z Cheating podpisanym jako Way Out) i dwoma studyjnymi bonusami z tej płyty.

                                           

Jeżeli chodzi o materiał wideo, to interesuje was profesjonalnie zarejestrowany fragment koncertu w Saarbrucken, który potem wyemitowano w tv.
Z oczywistych względów pominięto podczas emisji "Fear of A Blank Planet" oraz już z niezrozumiałych dla mnie powodów The Sound of Muzak i Buying New Soul. Reszta natomiast została i dzięki temu mamy prawie 50-ciominutowy materiał składający się z 7 utworów.

Jeżeli chodzi o bootlegi z publiki to większość prezentuje podobną jakość. Na pewno warto wyróżnić Cambridge (ze względu na dłuższy set) oraz zakończenie trasy po Stanach w San Francisco (ze względu na Even Less i Thank U). O dziwo bootlegów jest naprawdę sporo, jak na tak małą ilość koncertów więc spokojnie łapcie, co Wam wpadnie w ręce. Premierowe wykonania "Fear Of a Blank Planet" brzmią świeżo i energicznie.

Ostatecznych nagrań utworów na ten album dokonano zaraz po zakończeniu trasy, między październikiem, a grudniem 2006 r., kiedy zespół był jeszcze na gorąco z materiałem. Way Out Of Here powstało w studiu, skomponowane przez cały zespół.

"Fear Of A Blank Planet" ukazała się 16-tego kwietnia 2007 r. i przeszła do historii jako jedna z najbardziej cenionych płyt w dyskografii Porcupine Tree.


czwartek, 7 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz. 2: Trains



Od tego momentu zespół miał 3 miesiące przerwy. Co wtedy robił?
Steven Wilson na pewno dopucowywał nowy album no-manTogether We’re Stranger” (wydany 31-ego marca). Podejrzewam też, że w wolnych chwilach powstawała jedna z wydanych w 2003 r. płyt Bass Communion.
Oprócz tego dłubano nad remasterem i częściowym re-recordingiem „The Sky Moves Sideways”. W styczniu, Gavin nagrał nowe partie perkusji do Dislocated Day i The Moon Touches Your Shoulder, co jest dosyć istotne w kontekście jeszcze dalszej części trasy.

24-tego stycznia miało też miejsce niecodzienne wydarzenie. Steven Wilson był w Tel Avivie (być może pracując nad debiutem Blackfield) i zagrał koncert życzeń dla fanów. O tym występie pisałem więcej trzy lata temu w tym tekście
http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html
Tutaj dodam tylko, że podczas tamtego koncertu, Stefan zagrał sporo dawno niegranych, lub ledwo granych utworów (Small Fish, Stars Die, Fadeaway, Where We Would Be, Nine Cats, czy Feel So Low) oraz premierowo (po namowach widowni) wykonał Trains. Niewykluczone, że dzięki temu rozważono inkluzję tej piosenki do setu podczas trasy Porcupine Tree.

Nie wspomniałem też, że na tej trasie PT zmontowali sobie bardzo ciekawe intro, które łączyło w sobie wiele charakterystycznych motywów z różnych utworów zespołu.


                                            

Porcupine Tree zgrupowali się zapewne w okolicach lutego żeby trochę się odrdzewić przed trasą. Objazd Brytyjsko-Europejski rozpoczęto 3-ego marca w Dublinie, w klubie Temple Bar Music Centre.

Zagrano:

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Wedding Nails
07. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
08. Hatesong
09. Prodigal
10. Waiting (Phase One)
11. The Creator Has A Mastertape
12. Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul


14. Dark Matter
15. Tinto Brass

Jak widać praktycznie nic się nie zmieniło względem 2002 roku, ale tak było do czasu. Póki co największym wydarzeniem był powrót rzadko granego Stop Swimming (4-tego marca w Wolverhampton). Warto zwrócić uwagę, że

15-tego marca w Barcelonie (w klubie Sala Bikini) miało miejsce srogie z perspektywy czasu wydarzenie. Zagrano wtedy po raz pierwszy Trains.

Steven Wilson wielokrotnie opowiadał, że zespół nie grał tego wcześniej, bo utwór wychodził na próbach średnio i dopiero zaangażowanie publiczności na koncertach wydobyło z niego pełny potencjał. Hiszpanie mieli pierwszą okazję aby się przekonać.

Po kilku koncertach Trains wymieniło Tinto Brass jako utwór kończący koncerty, a ten drugi kończył właściwy set przed bisami.

Repertuar z 2002 r. plus Trains występował w różnych konfiguracjach przez praktycznie całe marzec i kwiecień. Między 8, a 10 kwietnia odbyły się trzy koncerty w Polsce (Kraków, Bydgoszcz i Warszawa). Zespół zagrał wtedy:

Kraków, Hala Wisły, 8.04.2003 r.


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Pure Narcotic
06. Wedding Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Tinto Brass

12. Shesmovedon
13. Dark Matter
14. Trains


Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 9.04.2003 r.


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07. Wedding Nails
08. Waiting (Phase One)
09. Hatesong
10. Russia On Ice
11. Heartattack In A Layby
12. Tinto Brass

13. Shesmovedon
14. Dark Matter
15. Trains


Warszawa, Proxima, 10.04.2003 r.

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Buying New Soul
06. Wedding Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Strip The Soul

12. Shesmovedon
13. Dark Matter

14. Trains

Jak widać, Porcupine Tree starali się w miarę zróżnicować set w naszym kraju i każdy koncert był inny.

                                                    


Koncertem, który odbył się 18-tego kwietnia w holenderskim Rijssen, Jeżodrzewie zamknęli pierwszą zaplanowaną na ten rok Europejską część trasy. W maju i czerwcu mieli przerwę i prawdopodobnie ćwiczyli materiał do grania na zaplanowaną na lipiec i sierpień wspólną trasę z Opeth po Kanadzie i USA. Co mógł jeszcze w tym czasie robić Bosy? Zaraz do tego dojdę.

Pierwsze cztery występy po powrocie, PT zagrali sami i już na pierwszym (8-mego lipca w Tampie, rodzinnym mieście Wesa) zaprezentowali nowe pozycje w repertuarze. Set wyglądał tak:


01. The Creator Has A Mastertape
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. The Moon Touches Your Shoulder
07. Futile
08. Russia On Ice
09. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
10. Blackest Eyes
11. Waiting (Phase One)
12. Hatesong
13. Heartattack In A Layby
14. Strip The Soul

15. Fadeaway
16. Tinto Brass
17. Trains



Jakie są moje uwagi dotyczące tego setu?
Po pierwsze, Porcupine Tree (tymczasowo) dorzucili utworów, jednocześnie nie skracając setlisty, zatem mamy 17 kawałków. W tym znajduje się premierowe wykonanie najnowszej kompozycji (Futile) oraz dwa dosyć zaskakujące powroty (The Moon Touches Your Shoulder i Fadeaway).
Obecność The Moon (pierwszy raz od 1998 r.) z perspektywy czasu można bardzo łatwo uzasadnić tym, że Wilson akurat pracował nad remasterem „The Sky Moves Sideways” (i to zapewne nadal robił w okresie maj-czerwiec), który pojawił się w sklepach w listopadzie tamtego roku. Kawałek był jednym z dwóch, do których Gavin dograł prawdziwą perkusję. Mimo tego (i mimo możliwości jakie stworzyła obecność drugiego gitarzysty), The Moon Touches Your Shoulder był w 2003 r. wykonywany niemal dokładnie w ten sam sposób, co w latach 90-tych. Gavin zamienił tylko bębenki (których nie miał) na miotełki, a końcówka ma nieco ostrzejszy charakter.
Zagadką do dziś jest dla mnie Fadeaway. O ile jego obecność w secie na Deadwing Tour (razem z Burning Sky) była podyktowana podobnymi okolicznościami związanymi z nowym wydaniem „Up The Downstair”, to na In Absentia była to kompletna niespodzianka.
Nie słyszałem wersji, która ponoć była grana w 1993 r., ale zakładając, że grali wtedy wersję z płyty, to wykonania z In Absentia Tour są pierwszymi od 10 lat wykonaniami tego utworu w pełnej wersji. No, ale oczywiście nie do końca. Niespodzianką w niespodziance było, to że na za mikrofonem stanął John Wesley! W ten sposób utwór był wykonywany już na wszystkich koncertach, na których się pojawił (w latach 2003 i 2005).


                                              

Futile, utwór wydany na promo singlu, który został wypuszczony z okazji tej trasy, to najcięższa jak dotąd propozycja Porcupine Tree. Idealnie nadawała się do setu, zwłaszcza w Ameryce.

Następny koncert był krótki i specyficzny ponieważ odbył się w sklepie muzycznym Floyd’s w Tallahassee (10-tego lipca), zagrano jedynie 10 utworów.

Następne dwa występy odbyły się w Atenach i Portsmouth… ale w ich amerykańskich odpowiednikach ;) Lokalne Ateny znajdują się w stanie Georgia i tam PT wylądowali 11-tego lipca. Zagrano pełny set, ale mimo wszystko krótszy od tego z Tampy (15 utworów, ale z zachowaniem repertuarowych nowości).

Lokalne Portsmouth znajduje się w stanie New Hampshire. Tam (w lokalu o pięknej nazwie Muddy River Smokehouse) zespół zagrał specjalny koncert na zaproszenia. Jego konstrukcja i przebieg też był niecodzienne. Cały set zaczął się od samego Wilsona z gitarą akustyczną (jak w Tel Avivie pół roku wcześniej), a

pozostali członkowie zespołu po kolei do niego dołączali. Wyglądało to tak:

01. Even Less (sam Wilson)
02. The Sound Of Muzak (Wilson i Wes)
03. Feel So Low (Wilson, Wes, Barbieri)
04. Waiting (Phase One) (Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
05. A Smart Kid (Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
06. Pure Narcotic (dołącza Gavin i od tego momentu gra już cały zespół)
07. Fadeaway
08. Shesmovedon
09. Trains

10. Futile


Odbyła się tu cicha premiera nowego utworu w repertuarze – Feel So Low. Kolejna piosenka, której nikt zapewne nie obstawiał, już na Lightbulb Sun Tour była wykonywana dosyć rzadko. Można się tylko cieszyć, że zespół jednak się zdecydował.


                                                     
                                    

15-tego lipca w kanadyjskim Toronto, rozpoczęła się wspólna trasa z Opeth. Oba zespoły występowały na tych samych warunkach więc siłą rzeczy oba sety były krótsze niż zwykle (Opeth grali wtedy premierowo materiał z płyty Damnation), czyli po +/- 12 utworów.

Po dwóch koncertach w Kanadzie, zespół wrócił do USA i tam zagrał resztę zaplanowanych występów. Setlista zmieniała się często, zespół trzymał się cały czas tej samej długości setu, ale dobierał różne utwory z aktualnego repertuaru.

21-ego lipca PT zagrali w Waszyngtonie drugą sesję dla radia XM, również wydaną potem na płycie oraz wystąpili w programie MhZ. Mini koncert nagrano i wyświetlono później w tv.


                                                 

Ostatni koncert trasy z Opeth odbył się 3-ego sierpnia w Seattle, w Showbox Comedy and Supper Club. Jako, że było to zakończenie wspólnej wycieczki, to Mikael Akerfeldt wszedł na scenę podczas setu Porcupine Tree i zaśpiewał zamiast Stefanan w A Smart Kid (swoim ulubiony utworze Jeżodrzewia).


                                   

W tym okresie PT zagrali jeszcze jeden koncert na festiwalu Open Air w szwajcarskim Zofingen (8-mego sierpnia), po czym udali się na kolejne wakacje. W tym czasie Stefan dopinał pewnie ostatnie przygotowania do wydania nowej wersji „The Sky Moves Sideways”, która wyszła w listopadzie, akurat kiedy rozpoczynało się ostatnie odnóże trasy In Absentia.

Zespół triumfalnie powrócił do Europy koncertami, który odbył się 5-tego i 6-tego listopada w klubie Spirit of 66 w belgijskim mieście Verviers.

5.11

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Futile
04. Gravity Eyelids
05. Blackest Eyes
06. Hatesong
07. Fadeaway
08. Shesmovedon
09. The Creator Has A Mastertape
10. Feel So Low
11. Russia On Ice
12. Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul
14. Tinto Brass

15. Even Less
16. Trains


6.11

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Blackest Eyes
05. Hatesong
06. Buying New Soul
07. Prodigal (przerwane ze względu na awarię zasilania)
08. The Creator Has A Mastertape
09. The Moon Touches Your Shoulder
10. Futile
11. A Smart Kid
12. Strip The Soul
13. Tinto Brass

14. Dark Matter
15. Even Less
16. Trains



I tak mniej więcej wyglądała reszta koncertów od strony repertuaru. Z wyjątkiem odwołanego koncertu w Luksemburgu (7-my listopada 2003 r.), ostatnie odnóże In Absentia Tour potoczyło się sprawnie. Zespół odwiedził też Holandię, Niemcy, Danię, Austrię, Szwajcarię, Włochy, Francję i Hiszpanię, a cała trasa zakończyła się w Anglii, w londyńskiej Astorii 30-tego listopada 2003 r. Zagrano wtedy:

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Shesmovedon
05. Hatesong
06. Fadeaway
07. The Creator Has A Mastertape
08. The Moon Touches Your Shoulder
09. Russia On Ice
10. Futile
11. Feel So Low
12. Strip The Soul

13. Even Less
14. Trains
15. Blackest Eyes



Większość z tych utworów przetrwała do kolejnych tras (pojawiając się częściej lub rzadziej), ale dla trójki była to ostatnia jak dotąd trasa: The Creator Has A Mastertape, The Moon Touches Your Shoulder i Feel So Low. Ten ostatni, w późniejszych latach pojawiał się regularnie w setach Blackfield.


                                                     
                                                     
                                                     
                                                     
                                 

Czy coś jeszcze działo się podczas tego ostatniego legu trasy? Blackest Eyes nie zawsze było planowanym bisem (więc publiczność dokazywała), a koncert w Berlinie (15-tego listopada) był dosyć pechowy dla Stevena Wilsona, który pokręcił zwrotki Shesmovedon, po czym dwukrotnie zerwał struny (podczas Hatesong i Strip The Soul). Tego samego wieczora (i podczas kilku innych na tym odnóżu) Porcupine Tree byli supportowani przez… Blackfield! Zespół, w swojej embrionalnej formie duetu, zagrał wtedy swoje pierwsze w historii koncerty (po 4 utwory).

Czas podsumować te niecałe dwa lata w historii tras Porcupine Tree. In Absentia Tour była pierwszą trasą pod skrzydłami dużej wytwórni, pierwszą z Gavinem Harrisonem i Johnem Wesleyem, pierwszą z cięższym brzmieniem i pierwszą tak dużą pod względem szturmu na USA i okolice. Ten szturm się udał, bo z trasy na trasę Jeżodrzewie zaczynali wypełniać coraz większe sale, hale, itd. Trasa z 2002 i 2003 r. było bardzo udana i ciekawa pod względem repertuaru. Być może nie był on tak rozpasany, jak przy Tour Of A Blank Planet, czy The Incident Tour, ale z pewnością był bardzo jednolity i doskonale wykonany przez, jak by nie patrzeć, nowy skład.

                                                     

Na trasie In Absentia, między 22 lipca 2002 r., a 30 listopada 2003 r. zagrano 27 utworów:


1 utwór z „Up The Downstair”
1 utwór z „The Sky Moves Sideways”
3 utwory z „Signify”
6 utworów ze „Stupid Dream”
5 utworów z „Lightbulb Sun”
1 utwór z „Recordings”
9 utworów z „In Absentia”
1 utwór niealbumowy (Futile)


Po zakończeniu tego turnusu, Porcupine Tree zrobili sobie ponad rok przerwy od koncertowania. 2004 r. był pierwszym rokiem od występów w 1993 r. kiedy zespół nie zagrał ani jednego koncertu. W tym czasie, Jeżodrzewie pracowali nad Deadwingiem i innymi projektami, a Steven Wilson wydał z Avivem Geffenem debiutancki album Blackfield, z którym panowie wyruszyli w trasę (o czym piszę tutaj: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/02/podroz-przez-czarne-pole-historia.html).

W następnej części kilka słów o bootlegach z tej trasy!



wtorek, 5 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz.1: Nowy skład, nowe utwory, nowa widownia, nowe wyzwania.


Steven Wilson dosyć szybko zorientował się, że na kolejną płytę Porcupine Tree powstaje mu materiał inny niż na ostatnich płytach. Na początku, trochę z rozpędu zaczął pisać utwory w stylu „Lightbulb Sun” (np. Vapour Trail Lullaby), ale ewidentnie ciągnęło go w innym kierunku. Współpraca z Opeth nad płytą „Blackwater Park” otworzyła mu uszy na walory stylistyki metalowej i w naturalny sposób tego typu kawałki Wilsona zaczęły powstawać. Jednocześnie Stefan demował sobie materiał, który miał pojawić się na pierwotnej wersji owocu współpracy z Mikaelem Akerfeldtem z Opeth. Na tamtym etapie nie miało to nic wspólnego ze Storm Corrosion. Wilson tworzył najbardziej metalowe rzeczy jakie mu przychodziły do głowy, a jako że robił to pierwszy raz, to niektóre do dziś wydają się być nieco przerysowane. Jeden z lepszych napisanych w tym celu kawałków – Cut Ribbon – pojawił się wiele lat później (i po wielu dogrywkach) w 2011 r. jako exclusive dostępny w aplikacji SW na iPhone’a. Reszta wyciekła w okolicach wydania „In Absentii”, na słynnym bootlegu „Out Absentia”.

                                  

Jeżeli chodzi o nową płytę PT, to Stefan był nieco bardziej ostrożny i, o ile ciężkie motywy się na płycie pojawiają (nawet dosyć licznie jak na to, co PT robili do tej pory), to „In Absentia” nie odbiega wcale tak bardzo daleko od klimatów dwóch poprzednich albumów.
Opuszczenie zespołu przez Chrisa Maitlanda oznaczało, że przynajmniej na czas sesji w studiu potrzebne jest zastępstwo. Gavina Harrissona
polecił Richard Barbieri, bo znali się od dawna. Gavin grał nawet kilka utworów na płycie „Flame” duetu Bowness/Barbieri. Steven Wilson, trochę zbyt przezornie, zaprosił perkusistę na przesłuchanie, po czym go za to przepraszał. Gavin od razu dostał tę robotę. „In Absentię” nagrywał jeszcze jako muzyk sesyjny, ale pod koniec tych sesji, Wilson zaproponował mu członkostwo i udział w trasie. Harrisson się zgodził i tak to było ;)

                                     

In Absentia” to pierwsza płyta PT wydana przez naprawdę grubego wydawcę. Budżet albumu był większy i budżet trasy również się rozrósł. Przede wszystkim zmieniła się nieco filozofia rozplanowania koncertów. Stwierdzono, że nie ma co się patyczkować i należy wrzucić Porcupine Tree od razu na głęboką wodę rozpoczynając trasę w Stanach gdzie do tej pory zespół grał śladowe ilości występów. Mało tego, trasę zaplanowano tak, że Porcupine Tree zaczynali na równy miesiąc przed wydaniem płyty, a więc czekało ich granie dla Amerykanów nie znających połowy repertuaru. Nadzieja była w tym, że kupi się ich cięższym brzmieniem (i tak się w istocie stało).
Na szczęście tych przedpremierowych występów PT mieli zaplanowane tylko osiem.

Pierwszy koncert „In Absentia Tour” był jednym z bardziej istotnych w ich karierze. Trafił nawet do mojego top 5 najbardziej niezwykłych występów zespołu (http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2017/04/top-5-najbardziej-niezwykych-i.html).
Był to nie tylko pierwszy koncert pod wielką wytwórnią, pierwszy koncert z tym materiałem i pierwszy koncert z Gavinem Harrissonem. Był to też pierwszy występ z muzykiem towarzyszącym – Johnem Wesleyem Dearthem III. Wilson poznał Wesa już wcześniej przez Marillion, z którymi gitarzysta współpracował. Podczas nagrywania „In Absentii”, Stefan nie mógł uzyskać odpowiednio ciężkiego brzmienia w utworze Blackest Eyes. Zwrócił się o pomoc do Wesa, który nagrał i zmiksował kilkanaście gitar. Rezultat był dokładnie tym na czym Bosemu zależało. Od tego momentu droga Wesleya do zostania koncertowym drugim gitarzystą PT była krótka.

                                                           

Odświeżone Porcupine Tree w pięcioosobowym składzie i nowym brzmieniem zadebiutowało 22 lipca 2002 r. w mikroskopijnym lokalu Middle East w Bostonie.

Setlista wyglądała tak


01. The Creator Has A Mastertape
02. Waiting (Phase One)
03. Shesmovedon
04. Buying New Soul
05. Even Less
06. Slave Called Shiver
07. The Sound Of Muzak
08. Wedding Nails
09. Pure Narcotic
10. Hatesong
11. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
12. Stop Swimming
13. Strip The Soul


14. Dark Matter
15. Tinto Brass



Jak widać było interesująco. Zaprezentowano premierowe cztery kompozycje z „In Abentia” oraz niegrane dotąd Buying New Soul, którego Amerykanie podejrzewam też nie znali. Oprócz tego setlista bazowała głównie na poprzednich dwóch albumach, oraz dwóch „starociach”, czyli Waiting oraz reanimowanym po 5 latach Dark Matter. Koncert miał niemal charakter próby na żywo, lokal był mało i niewiele osób się do niego zmieściło. Nie obyło się bez kilku problemów technicznych (np. podczas Waiting), ale ostatecznie chrzest bojowy nowego Porcupine Tree (i nowych utworów) można było uznać za udany. Co ciekawe, nie zagrano jeszcze Blackest Eyes.

Muzycznie można było wysłyszeć oczywiste zmiany. Brak bębenków w Waiting (Gavin wybijał ten motyw na werblu) oraz improwizacje na perkusji w Hatesong. Ponadto, wywalono z Last Chance puszczane z taśmy banjo, a zamiast tego Stefan i Wes grali razem na akustykach. Sam Wes, oprócz bycia drugim gitarzystą, przejął też śpiewanie chórków, rolę którą do tej pory pełnił w zespole Chris.

Wes grał czasami na tej trasie solowe akustyczne występy jako support.

Kolejny koncert, który odbył się 24 lipca w nowojorskim Bowery Ballroom, wyglądał bardzo podobnie, ale przetasowano odrobinę repertuar, a Blackest Eyes premierowo otworzyło występ zamiast The Creator Has A Mastertape, który się nie pojawił.


Dwa dni później w Philadelphi zespół ponownie pokombinował z setem. Tym razem zarówno Blackest Eyes i The Creator pojawiły się w zestawie, a na ostatni bis zagrano Signify, co jest istotne biorąc pod uwagę, to że to jak dotąd pierwsze z dwóch wykonań tego utworu z Gavinem Harrisonem w historii zespołu. Żeby nie było zbyt kolorowo, to z setu wypadły Tinto Brass i Wedding Nails, więc grano cały czas 15 utworów.




27-ego lipca zespół zajechał do Baltimore gdzie wystąpił w klubie Thunder Dome. Nastąpiły kolejne zmiany w secie. Wypadły Buying New Soul i Stop Swimming, a w ich miejscu pojawiły się A Smart Kid oraz Russia On Ice. Na ostatni bis zabrzmiało Signify i to było ostatnie wykonanie tego kawałka do dziś.
Nagranie Hatesong z tego koncertu pojawiło się na singlu "Futile" w 2003 r.


29-ego lipca w Chicago w klubie Double Door (z pewnością znanym wielbicielom industrial rocka), PT powróciło do pierwotnej setlisty (minus Creator) i tak już zostało do końca trasy w USA (nie licząc drobnych przetasowań i pojedynczych zmian na prezentowane już wcześniej utwory).

Zespół zaliczył jeszcze pojedynczy koncert w Atenach (5 września) gdzie zaprezentowali to samo.

                                                       

27-ego października zespół powrócił do USA, tym razem już po wydaniu „In Absentia”. Na początku wrócili w charakterze supportu zespołu YES. W South Bend, Porcupine Tree zagrali:


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Shesmovedon
05. Hatesong
06. Heartattack In A Layby
07. Tinto Brass

Jak widać, premierowo wykonano dwie kompozycje: Gravity Eyelids i Heartattack On A Layby.

                                              

Zespół nie bawił się w sentymenty i najstarszym utworem w tym krótkim secie było Tinto Brass (co generalnie będzie normą na tej trasie, poza paroma wyjątkami, o których będzie później). Kilka dni później w Nowym Jorku zaprezentowano wariant nr 2:

01. Blackest Eyes
02. Gravity Eyelids
03. Prodigal
04. The Sound Of Muzak
05. Even Less
06. Heartattack In A Layby
07. Strip The Soul
08. Tinto Brass

Premierowo zagrano Prodigal. W środku tej trasy PT zagrali przynajmniej jeden swój regularny koncert (podobnie było podczas trasy z Dream Theater w 2000 r.).

Repertuar był mieszanką tego, co grali wcześniej i utworów, które pojawiły się podczas trasy z Yes. Koncert, który zagrano 7 listopada (w Baltimore, w klubie Fletcher’s) był transmitowany (bądź retransmitowany w późniejszym terminie) w formie webcasta.

                                                      

12 listopada w Waszyngtonie, zespół zagrał słynną sesję w radiu XM, która została potem wydana w dwóch częściach. Od 14 listopada Porcupine Tree kontynuowali już właściwą trasę, aż do jej zakończenia tego odnóża 26-tego listopada w Kitting Factory w Hollywood! Koncert w Portland (23-ego listopada) został odwołany, bo ktoś w zespole się pochorował. Setlista w tym czasie stanowiła wariację na temat granego do tej pory repertuaru (przy 14-15 utworach granych podczas koncertu).


To był dla Porków rok pełen wyzwań, niepewności i ciężkiej harówy, ale ostatecznie wszystko wypaliło. Trasa po USA się udała, a album „In Absentia” stał się największym przebojem komercyjnym zespołu. Do dziś wielu fanów wymienia ten album jako ich ulubiony.

piątek, 11 sierpnia 2017

no-man, historia - cz.2: pierwsze sukcesy 1990 - 1993

         

Rok 1990 przyniósł kolejne zmiany w brzmieniu, ale też długo oczekiwane wybicie się zespołu. Zarejestrowany w lutym Heaven Taste (zupełnie inny utwór niż instrumental nagrany z JBK) i wczesna wersja Swirl z marca sugerują jeszcze kierunek obrany na „Swagger”, ale szybko uległo to przepoczwarzeniu. Colours powstało w wyniku eksperymentu. no-man dowiedzieli się, że Happy Mondays (w tamtym czasie najgorętszy zespół w UK) noszą się z zamiarem nagrania coveru tego utworu Donovana. Pomysł był prosty – nagrać i wydać swoją wersję przed nimi i unieść się na fali szumu jaki został już na około nagrania tej piosenki przez HM wywołany. Stefan był wtedy pod wpływem nowego podejścia do muzyki z jakim wyszli wykonawcy, między innymi, hip-hopowi (De La Soul, NWA, itd.). Break-beaty zaczęły też już wtedy raczkować na scenie brytyjskiego rocka, sami Happy Mondays się nimi bawili, a przebój The Stone Roses Fool’s Gold (z którego no-man ukradli bit do ostatecznej wersji Swirl) stanowił dowód na to, że tego się właśnie teraz słucha. Colours w wersji no-man był niemal zaprojektowany aby stać się hitem i jak się okazało, zespół idealnie przewidział reakcję przyczynowo-skutkową jaka nastąpiła wraz z wydaniem tego na singlu. Wstępne zainteresowanie wywołało już samo to, że zespół „znikąd” rzuca wyzwanie Happy Mondays, a publiczne, śmiałe komentarze Tima w stylu „jesteśmy Rolls Roycem dla Skody The Stone Roses” wszystko podgrzewały. Entuzjazmem wykazali się zwłaszcza ci recenzenci, którzy nie pałali zbytnią miłością do grupy Shauna Rydera, a kompletnie zakochali się w no-man (którzy przy okazji tego singla ostatecznie skrócili nazwę). Do utworu powstał klip.

                                                    

Colours
brzmiało ekscytująco, świeżo i nowocześnie. Na tym się jednak nie skończyło, domino leciało dalej. Czerwcowy 7” YOLO singiel z przebojowym coverem no-man wydali sami, ale nie trwało to długo zanim zachęcony sukcesem piosenki, odezwał się jakiś wydawca. Reedycję Colours na 12” winylu zaproponowało Probe Plus i taka wersja pojawiła się w sklepach na jesieni (w znacznie większej ilości egzemplarzy).
W międzyczasie, no-man rozdawali na koncertach kasety demo z najświeższym materiałem. Jedna z takich kaset zawierała wczesnej wersje Heaven Taste, Days In The Trees (już z perkusją, ale jeszcze nie break-beatem), Swirl i Love Among The White Trash. Brzmienie tych dem było póki co bardziej zbliżone do „Swaggera” niż „Colours”, ale Tim śpiewa już zdecydowanie delikatniej. Również na tej kasecie znajduje się prawdopodobnie pierwszy wydany remix no-man. Jest to podpisana „disco mix” wersja Swirl, która co ciekawe, zawiera już break-beat podwędzony z Fool’s Gold.
Domino płynie dalej. Na Colours zareagowała w końcu naprawdę gruba ryba – One Little Indian. Ta „niezależna” wytwórnia mogła się wtedy poszczycić takimi wykonawcami jak Bjork, czy bardzo popularnymi w tamtym czasie The Shamen. Trudno powiedzieć kiedy dokładnie ta reakcja miała miejsce. Steven Wilson pamięta, że dorzucał na szybko break-beaty do Days In The Trees i kilku innych utworów tego samego dnia, którego był umówiony na rozmowę z szefostwem OLI, bo nie miał nic innego w stylu Colours, a zdawał sobie sprawę, że właśnie takie brzmienie interesuje wytwórnię. Bootleg z koncertu, który odbył się 23-ego sierpnia w Manchesterze zawiera już Days in The Trees w wersji niemal identycznej jak tej wydanej na singlu niemal rok później. Swirl nadal jednak nie zawiera żadnych powiązań z Fool’s Gold więc można spekulować, że właśnie w tym czasie trwały wstępne rozmowy z One Little Indian. Jak widać domino pędziło z zawrotną prędkością. Umowa została podpisana jeszcze w 1990 r., a prace nad singlem Days In The Trees ruszyły od razu. no-man zwrócili się do The Shamen, aby ci zrobili dla nich remix. Zespół się zgodził, a ich wersja Days In The Trees (pt.: Arthur Askey) została ukończona w styczniu 1991 r. i z jakiegoś powodu wydana później tylko na japońskiej wersji singla.


         

Jest rok 1991. no-man cały czas pisali i demowali nowe utwory, jednocześnie pracując nad różnymi niecodziennymi wersjami Days In The Trees, które miały zostać wydane na planowanym singlu. W międzyczasie, zespół stał się ulubieńcem publiczności klubu The Flag (który zbierał entuzjastów muzyki elektronicznej (!)) i regularnie tam koncertował prezentując premierowe kompozycje (między innymi wczesne Kiss Me Stupid, Drink Judas, czy Housekeeping). Warto wiedzieć, że przez bardzo krótki czas (a dokładniej na jeden występ w czerwcu) no-man mieli koncertowego perkusistę, którym był Kevin Van Doort. Richard Smith zwraca uwagę na to jak unikatowo w tamtym czasie, podczas koncertów prezentowała się współpraca między Wilsonem, a Benem Colemanem. Słychać to wyraźnie w niewydanym Heaven Taste oraz pełnej wersji Tulip (o której jeszcze wspomnę). Tego wzajemnego wygrywania melodii nie uchwycono niestety na żadnym wydawnictwie no-man.

Wydany w końcu w lipcu 1991 r. singiel „Days In The Trees” spowodował, że domino ruszyło jeszcze szybciej. Recenzje były piorunująco pochlebne. To właśnie przy okazji tego singla, padły słynne słowa „najważniejszy brytyjski zespół od czasu The Smiths”. To naprawdę było grube stwierdzenie i no-man byli dosłownie o krok od spektakularnego przebicia się do świata zespołów zapełniających hale widowiskowe i stadiony. Singiel zatrzymał się właśnie o ten jeden krok przed i z dzisiejszej perspektywy można uznać, że no-man wyszli na tym lepiej niż gorzej. Nie można jednak powiedzieć, że Days In The Trees nie odniosło sukcesu.

                                                   

Zachęcone nim no-man kontynuowali pisanie nowego materiału. W okolicach sierpnia powstał utwór Heartcheat Pop. Przez jakiś czas zespół nosił się z wydaniem go na singlu, ale pomysł ostatecznie nie wszedł w życie, ale o tym za chwilę. Tutaj muszę napisać parę zdań o zagadkowej „Master tape”, której cyfrowa kopia wpadła mi w ręce rok temu. Amerykanin, z którym dokonałem wymiany, dostał ją wiele lat temu w zestawie z oryginalnym artworkiem do pierwszej kasety PT „Tarquin Seaweed Farm”, który kupił od samego autora. Kaseta była ponoć podpisana „1991 master tape”, ale utwory które się tam znalazły powstawały do samego końca 1991 r. Obecne są, między innymi, gotowe covery: Torquise Donovana oraz Road Nicka Drake’a. Oba pojawiły się na składankach coverów tych artystów później w 1992 r. Oprócz tego jest też niewydany do 1994 r. Desert Heart oraz niewydany do 2006 r. (na kompilacji „All The Blue Changes”) Walker, wczesne Heaven’s Break i jedna z wersji Life Is Elsewhere. Najciekawsze wydają się jednak pozostałe trzy utwory.
Po pierwsze, pojawia się tu wczesne demo Break Heaven (z innym wokalem, samplami i bez skrzypiec Bena), które powstało prawdopodobnie w grudniu 1991 r. Po drugie, pełna wersja Tulip, o której swego czasu Tim pisał na swoim blogu. Wersja ta ma ponad 8 minut, tytułową miniaturkę z płyty Speak jako intro oraz długie zakończenie, w którym na tle elektronicznego motywu, Tim i Ben toczą walkę na solówki. Po trzecie, jest tu utwór, który nigdy nie pojawił się na żadnym wydawnictwie no-man. Nazywa się See No Angels (co potwierdził sam Tim) i utrzymany jest w stylistyce wczesnych zabaw zespołu z break-beatami (z podwędzonym z kawałka Express Yourself N.W.A. bitem) i jest bardzo dobry.
To był zestaw, którym SW chciał się wtedy pochwalić. Można uznać, że ta kompilacja niewydanych jeszcze wtedy utworów, to snapshot ówczesnej kondycji zespołu.

         

1992 r. rozpoczął się od przerobienia coveru Donovana Torquise (który został wydany na kompilacji „Isles of Cricles” w czerwcu) na (do pewnego stopnia) autorską propozycję no-man, czyli Ocean Song. W zasadzie, mamy tu do czynienia z hybrydą coveru i oryginalnego utworu. Jak Tim wspomniał w udzielonym pod koniec tego roku wywiadzie dla Mike'a Radcliffe'a, zespół uznał, że mają tu materiał na „popowy klasyk” i stąd ta decyzja. Potwierdził też, że Donovan zażądał jakieś 90% przychodów z Ocean Song, kiedy utwór został wydany na singlu. Zespół musiał się podekscytować perspektywami jakie tworzyła ich wersja, bo postanowił odpuścić (lub One Little Indian ich do tego zmusiło) proponowany wcześniej singiel Heartcheat Pop (ze stroną b w postaci Iris Murdoch Cut Me Up). W styczniu no-man nagrali pierwszą w karierze sesję dla BBC na Maida Vale, a w kwietniu została wydana kompilacja pt. „Lovesights – An Entertainment”. Wydanie to miało na celu podgrzać atmosferę wokół zespołu, do czasu wydania kolejnego singla i albumu, nad którym no-man nadal pracowali. Jak to Tim napisał „Lovesights miało usprawiedliwić dużą ilość czasu i pieniędzy jakie przeznaczaliśmy na nagrywanie naszej debiutanckiej płyty”.
Kompilacja zebrała oba wydane wcześniej single (Drink Judas, strona b singla „Colours”, został nagrany na nowo), niewydane Heartcheat Pop i jego potencjalne strony b oraz Kiss Me Stupid – utwór, który no-man sprezentowali magazynowi Volume One (która wydał go na dołączonej do pisma kompilacji na CD). Zamiar się udał i zainteresowanie no-man nie słabło.
Przez pierwsza połowę roku zespół nie koncertował zbyt dużo, ponieważ postanowiono dokonać pewnych zmian w formie w jakiej zespół występował na scenie. One Little Indian naciskali, aby zespół spróbował dopełnić koncertowy skład, bo odtwarzanie 50% muzyki z taśmy nie wygląda zbyt dobrze. Poszukując sekcji rytmicznej no-man, trochę dla jaj, postanowili zwrócić się do najbardziej cenionych przez siebie muzyków, byłych członków Japan oraz byłych członków Talk Talk. Ku ich zaskoczeniu, wypaliło! Keith Aspden, były manager Talk Talk, zaczął się zajmować no-man, a 3 byłych członków Japan: Steve Jansen (perkusja), Richard Barbieri (syntezatory) i Mick Karn (bas), zgodziło się dopełnić skład na scenie.

                                                   

Singiel „Ocean Song” wydano we wrześniu, a zaplanowana na 10 występów trasa z JBK rozpoczęła się 28 września w Londynie. Brzmienie zespołu zmieniło się znacznie ze względu na udział muzyków z zewnątrz i próbę adaptacji aktualnego repertuaru zespołu na kompletny zestaw żywych instrumentów. Trasa przebiegła gładko, chociaż niektóre koncerty był delikatnie mówiąc mało oblegane. Informacja o tym, że trzech członków Japan występuje razem na scenie po raz pierwszy od dekady, napędziła trochę publiki, ale była tez przyczyną zabawnych pomyłek. Wiele osób myślało, że to kolejna reaktywacja Japan pod inną nazwą i myślała, że Tim, to David Sylvian!
W trakcie trasy (7-mego października) no-man zagrali krótką sesję dla radia BBC. Dzięki trzeźwemu umysłowi Michaela Bearparka, całość została zarejestrowana na taśmie dzięki czemu możemy dziś usłyszeć tamten koncert na składance „Radio Sessions” (wcześniej wydano go osobno pod tytułem „Hit The North”). Niestety, mimo oczekiwaniom i rozpasanej (jak na no-man) trasie promocyjnej, singiel Ocean Song okazał się klapą w porównaniu do poprzednich dwóch. Również pierwsza wersja debiutanckiego albumu (która zawierała między innymi Ocean Song i długą wersję Tulip) została odrzucona przez One Little Indian jako niekomercyjna. No-man zostali odesłani do studia żeby „uatrakcyjnić” płytę i wycedzić lepszego singla (wycedzili Only Baby).


         

Rok 1993 okazał się być w końcu TYM rokiem. W styczniu wyszedł po cichu singiel Sweetheart Raw, natomiast Only Baby zostało wydane w marcu, jak główna zapowiedź pełnowymiarowego debiutu no-man. W kwietniu wydano fanklubową kasetę pt.: „Speak” (zawierającą materiał nagrany między 1988, a 1989 rokiem) oraz odbyły się przesłuchania dla nowych koncertowych muzyków – perkusisty i basisty. Ostatecznie wybór padł na Chrisa Maitlanda (perkusja) i Silasa Maitlanda (bas). Panowie nie są spokrewnieni. 4-tego maja, po wielu perturbacjach, wydano debiutancki album no-man „Loveblows and Lovecries: A Confession”. I tu zakończymy tę część historii zespołu. Póki co prześledziliśmy dłuższą niż się pewnie wielu wydawało drogę no-man do momentu, w którym udało im się wydać pierwszą płytę. Brzmienie zespołu zdążyło przejść przez przynajmniej kilka faz zanim nagrano „Colours”, które zdeterminowało kurs w jakim no-man podążali przez pewien czas.


                                                    

Na zakończenie, wielkie podziękowania dla Richarda Smitha (autora filmu dokumentalnego o no-man pt.: „Returning”), który napisał tekst „Live Among The White Trash”. Ten tekst był jednym z moich głównych źródeł informacji! Niestety aktualnie trudno go znaleźć w internecie więc sam go zahostuję, aby każdy fan zespołu mógł się z nim zapoznać (a powinien!)

https://www.dropbox.com/s/zrmhbk4qfycij5p/live%20amongst%20the%20white%20trash.pdf?dl=0

bardzo pomocny był również blog Tima. Jego tekst na temat debiutanckiej płyty możecie przeczytać tu

https://timbowness.wordpress.com/album-writings/lovesighs-loveblows-and-lovecries-an-assessment/


                                       

Do przeczytania w kolejnym tekście!

poniedziałek, 11 maja 2015

Tour of No Dreaming: Signify Tour 1996 - 1998, cz.2: Signify Tour - Grecja i UK 1996



W przyszłym roku Signify będzie obchodziło 20-stą rocznicę wydania. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych płyt Porcupine Tree (i z pewnością nie tylko moich), a utwory na niej umieszczone na zawsze pozostaną dla mnie ważnymi „kartkami” z muzycznego pamiętnika. O procesie nagrywania tego albumu pisałem trochę przy okazji opisywania trasy The Sky Moves Sideways Tour, podczas której zespół pracował nad Signify (a nawet road-testował kilka utworów). Fanatykom tej płyty polecam zatem zacząć od tamtych tekstów. Tutaj tymczasem jest wrzesień 1996 roku, album trafił do sklepów, a przedbiegiem dla tej premiery był wydany w maju singiel Waiting oraz miesięczna trasa, którą PT odbyli z tej okazji (również w maju).
Część utworów dostąpiła już scenicznego chrztu: Signify, Waiting (Phase 1) i Dark Matter w 1995, oraz Sever i Idiot Prayer w maju 1996. Reszta miała się dopiero ujawnić. Branżowa prasa (która wiedziała o istnieniu albumu) chwaliła Signify, niektórzy zwrócili nawet uwagę na zwrot w stronę pisania piosenek, co tak naprawdę było dopiero zwiastunem eksploatacji tej drogi na kolejnych albumach. Bywali jednak tacy (głównie wśród fanów), którzy gorzej przyjęli nowy kierunek obrany przez PT i zarzucali zespołowi odcinanie się od psychodelicznego stylu i długich instrumentalnych kompozycji. Tak czy inaczej, zdecydowanie więcej opinii było pozytywnych i negatywnych, płyta okazała się sukcesem (jak na grupę ze stajni Delerium) i zespół mógł spokojnie jechać w trasę promocyjną.
Pierwsza część Signify Tour odbyła się głównie w UK, ale wystartowała w Grecji dwoma koncertami w Thessaloniki (25 października) i w Atenach (26 października), a właściwy angielski leg rozpoczął się 3 listopada w londyńskiej Astorii 2. Setlista na trasie prezentowała się zazwyczaj tak:

01. Bornlivedie
02. Signify
03. Waiting (Phase One)
04. Waiting (Phase Two)
05. The Sky Moves Sideways (Phase One)
06. Up the Downstair
07. The Moon Touches Your Shoulder
08. Idiot Prayer
09. Dark Matter
10. Dislocated Day
11. Moonloop
12. Radioactive Toy
……….
13. Voyage 34
14. Not Beautiful Anymore
15. Linton Samuel Dawson (bardzo okazjonalnie)

lub

01. Bornlivedie
02. Signify
03. Waiting (Phase One)
04. Waiting (Phase Two)
05. The Sky Moves Sideways (Phase One)
06. Sleep of No Dreaming
07. Idiot Prayer
08. Dark Matter
09. Dislocated Day
10. Moonloop
11. Radioactive Toy
……….
12. Up the Downstair
13. Not Beautiful Anymore

Pojawiły się nowe utwory. Bornlivedie to wprawdzie jedynie intro, ale oprócz tego premierę miały Sleep of No Dreaming, oraz Waiting (Phase Two). Dark Matter zostało zagrane kilka razy w 1995 roku, ale nie pojawiło się od tamtej pory do teraz.
Idiot Prayer był zazwyczaj grany w pełnej wersji (z długim intrem przed wejściem perkusji), ale kiedy poprzedzało go The Moon Touches Your Shoulder, to utwory przechodziły płynnie jeden w drugi (podobnie jak wcześniej Always Never).
Na większości koncertów z 1996 roku, Sleep of No Dreaming przedstawiane było jako potencjalny drugi singiel z Signify (mniej więcej od koncertu w Carlisle). Plan nie został zrealizowany, ale interesujące jest to, że taki pomysł istniał. Szczegółem, acz ciekawym, jest to jak Stefan, przedstawiając kawałek, zaczął z czasem dodawać „The” do tytułu i w takiej formie zapisany jest ten utwór w trackliście Coma Divine (na Anethetize widnieje już poprawna nazwa). Dark Matter zostało z jakiegoś powodu pozbawione ambientowego intra i zaczynało się zawsze od wejścia perkusji. Inna sprawa, że początek (głównie w Londynie, potem już coraz mniej) był za to mocno wydłużony i nawiązywał momentami do Dark Origins (którego nikt wtedy nie znał). Jeszcze ciekawszy jest fakt, że Stefanowi (tylko w Londynie, ale jednak) zdarzyło się zaśpiewać fragment starego tekstu z 1995 roku (I try to relax but it's warmer outside, I stare face down back here for a ride).

                                    

Na ST Bosy
był zazwyczaj wyjątkowo rozgadany, nie bał się publiczności jak to czasami bywało na wcześniejszych trasach. Dislocated Day było czasami przedstawiane jako „poor excuse for a drum solo”. Występy Stefan kończył standardową w tamtym czasie gadką „We're Porcupine Tree, you're the audince, thank you”. Podczas brytyjskiej części trasy w 1996, zespół trzymał się raczej ustalonego repertuaru i nie szalał. Frekwencyjnie bywało różnie, zespół jeszcze przez przynajmniej dwa lata będzie się tułał po tych samych małych angielskich klubach. Na występ w Carlisle (10.11.1996) przyszła dosłownie garstka osób, nad czym SW humorystycznie ubolewa przez cały koncert (bring your friends next time). Przed ostatnim bisem (Linton), zespół naradza się między sobą co zagrać, a wszystko słychać na bootlegu. Chris proponuje Sever, ale SW zaczyna grymasić i w końcu wybór pada na inny utwór. Jest to o tyle ciekawe, że Sever nie pojawiło się w secie od maja i wróciło dopiero na jesieni 1997 roku, a jednak cały czas siedziało na ławce rezerwowych. Na ostatnim koncercie legu (w Cambridge), tour manager zespół, Glenn Povey, podrzucił na scenę fałszywe setlisty z dziwacznymi tytułami (np. zamiast The Sky Moves Sideways było Bohemian Rhapsody). Z okazji finiszu tej części turnusu, SW podziękował przed Radioactive Toy całej ekipie technicznej i innym. Koncert przebiegł w wesołej atmosferze, a publiczność otrzymała niespodziankę w postaci Up The Downstair i rzadko granego Not Beautiful Anymore.

W tym miejscu warto wspomnieć, o tym co się w 1996 działo w Stefanowym studiu. Tego roku została wydana pierwsza płyta I.E.M i zapewne była również wtedy nagrywana. Nagrana między 1994, a 1995 rokiem Wild Opera no-man została wydana we wrześniu (niemal w tym samym czasie co Signify), a nowe utwory zespołu też zaczęły powstawać (kilka trafiło na późniejsze albumy, trochę na kompilację Lost Songs Vol. 1, a sporo nigdy nie opuściło archiwum).
Można też śmiało założyć, że SW tworzył już pierwsze szkice muzyczne, które doprowadziły do powstania Bass Communion. Nie mówiąc o dżinglach, które robił dla telewizji. Jeżeli chodzi o Porcupine Tree, to (jeśli wierzyć pamięci Stefana) w 1996 powstał przynajmniej jeden nowy utwór napisany z myślą o kolejnym albumie. J
est nim I Fail, który nigdy nie wyszedł poza etap domowego dema (z Wilsonem grającym na wszystkim do automatu perkusyjnego), szczęśliwie jest dostępny dla wszystkich na booltegach. Z podanych przez Stefana informacji wiadomo, że 22 stycznia 1997 powstał utwór London, którego zwrotki powędrowały później do Don't Hate Me (a samą miniaturkę można było ściągnąć swego czasu z oficjalnej strony zespołu, jak i kilka lat temu z soundclouda Bosego).