Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2003. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2003. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz. 3: Bootlegi


                                                      


In Absentia” nie doczekała się nigdy oficjalnej rejestracji, ani wydania, ani na video, ani na audio. Na szczęście dokumentacja bootlegowa (i nie tylko) jest solidna.


                                    

Jeżeli chodzi o wideo, to przede wszystkim zwracam Waszą uwagę na nagranie z Baltimore (7.11.2002 r.). Koncert był transmitowany lub udostępniony w późniejszym terminie, jako webcast. Jakość obrazu i dźwięku jest profesjonalna, wprawdzie nieco skompresowana (webcast, to webcast, zwłaszcza z 2002 roku), ale to nadal najciekawsze i najpełniejsze nagranie z tej trasy. Oczywiście wideo to jest też źródłem doskonałego bootlegu audio. Innym nagraniem wideo, które powinniście mieć jest mini występ z telewizji MzH (21.07.2003 r.) w Waszyngtonie. To typowy występ tv, krótki, ale bardzo przyzwoity pod względem wykonania. Dla wszystkich fanów, którzy chcą obejrzeć jak Wilson zjada swoje włosy, to pozycja obowiązkowa!


                                                  
                                                  


Oprócz tego polecam pełen zapis koncertu z Bochum (18.11.2003 r.), wprawdzie nagranie jest amatorskie, ale bardzo przyzwoite pod względem jakości audio/video, a przede wszystkim kompletne.


                                                  

Jeżeli chodzi o profesjonalnej jakości bootlegi audio, to oprócz ripów dwóch wyżej wymienionych (Baltimore i MzH), absolutną podstawą jest koncert z San Francisco (25.11.2002 r.). Nagranie pochodzi z konsolety i brzmi fenomenalnie. Wykonania utworów również nie pozostawiają wiele do życzenia.

                                                  
                                      

Z amatorskich bootlegów na pewno muszę polecić start trasy w Bostonie (22.07.2002 r.), nie ze względu na jakość, ale istotność samego wydarzenia. Warto mieć ten koncert.
Równie istotny jest pierwsze Baltimore (27.07.2002 r.), na którym uchowało się jedno z dwóch wykonań Signify z Gavinem. Całkiem fajnie brzmi bootleg z Wallingford (2.11.2002 r.).

                                             

Jeżeli chodzi o marcowo-kwietniowe odnóże z 2003 r. to sporo nagrań jest bardzo dobry, ale zdecydowanie przoduje tutaj Paryż (11.03.2003 r.). Polskie koncerty (mam tylko Kraków i Warszawę) zostały zarejestrowane bardzo przyzwoicie.

                                              
                                             


Jeżeli chodzi o trasę z Opeth, to interesujący jest występ z Nowego Jorku (17.07.2003 r.) podczas, którego Stefan każe śpiewać happy birthday, człowiekowi odpowiedzialnemu za podpisanie z nimi nowej umowy. Warto posiadać Portland (2.08.2003 r.) ze względu na kapitalną jakość oraz Seattle (3.08.2003 r.) jeśli chcecie mieć koncert z Mikaelem Akerfeldtem śpiewającym A Smart Kid.



Z listopadowej trasy mam jedynie trzy bootlegi, wszystkie polecam, bo są świetne – Barcelona (27.11.2003 r.), Paryż (29.11.2003 r.) i Londyn (30.11.2003 r.).

                                            

I to by było na tyle jeśli chodzi o nagrania z trasy In Absentia. Jest czego słuchać i jest co oglądać.

czwartek, 7 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz. 2: Trains



Od tego momentu zespół miał 3 miesiące przerwy. Co wtedy robił?
Steven Wilson na pewno dopucowywał nowy album no-manTogether We’re Stranger” (wydany 31-ego marca). Podejrzewam też, że w wolnych chwilach powstawała jedna z wydanych w 2003 r. płyt Bass Communion.
Oprócz tego dłubano nad remasterem i częściowym re-recordingiem „The Sky Moves Sideways”. W styczniu, Gavin nagrał nowe partie perkusji do Dislocated Day i The Moon Touches Your Shoulder, co jest dosyć istotne w kontekście jeszcze dalszej części trasy.

24-tego stycznia miało też miejsce niecodzienne wydarzenie. Steven Wilson był w Tel Avivie (być może pracując nad debiutem Blackfield) i zagrał koncert życzeń dla fanów. O tym występie pisałem więcej trzy lata temu w tym tekście
http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html
Tutaj dodam tylko, że podczas tamtego koncertu, Stefan zagrał sporo dawno niegranych, lub ledwo granych utworów (Small Fish, Stars Die, Fadeaway, Where We Would Be, Nine Cats, czy Feel So Low) oraz premierowo (po namowach widowni) wykonał Trains. Niewykluczone, że dzięki temu rozważono inkluzję tej piosenki do setu podczas trasy Porcupine Tree.

Nie wspomniałem też, że na tej trasie PT zmontowali sobie bardzo ciekawe intro, które łączyło w sobie wiele charakterystycznych motywów z różnych utworów zespołu.


                                            

Porcupine Tree zgrupowali się zapewne w okolicach lutego żeby trochę się odrdzewić przed trasą. Objazd Brytyjsko-Europejski rozpoczęto 3-ego marca w Dublinie, w klubie Temple Bar Music Centre.

Zagrano:

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Wedding Nails
07. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
08. Hatesong
09. Prodigal
10. Waiting (Phase One)
11. The Creator Has A Mastertape
12. Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul


14. Dark Matter
15. Tinto Brass

Jak widać praktycznie nic się nie zmieniło względem 2002 roku, ale tak było do czasu. Póki co największym wydarzeniem był powrót rzadko granego Stop Swimming (4-tego marca w Wolverhampton). Warto zwrócić uwagę, że

15-tego marca w Barcelonie (w klubie Sala Bikini) miało miejsce srogie z perspektywy czasu wydarzenie. Zagrano wtedy po raz pierwszy Trains.

Steven Wilson wielokrotnie opowiadał, że zespół nie grał tego wcześniej, bo utwór wychodził na próbach średnio i dopiero zaangażowanie publiczności na koncertach wydobyło z niego pełny potencjał. Hiszpanie mieli pierwszą okazję aby się przekonać.

Po kilku koncertach Trains wymieniło Tinto Brass jako utwór kończący koncerty, a ten drugi kończył właściwy set przed bisami.

Repertuar z 2002 r. plus Trains występował w różnych konfiguracjach przez praktycznie całe marzec i kwiecień. Między 8, a 10 kwietnia odbyły się trzy koncerty w Polsce (Kraków, Bydgoszcz i Warszawa). Zespół zagrał wtedy:

Kraków, Hala Wisły, 8.04.2003 r.


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Pure Narcotic
06. Wedding Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Tinto Brass

12. Shesmovedon
13. Dark Matter
14. Trains


Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 9.04.2003 r.


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07. Wedding Nails
08. Waiting (Phase One)
09. Hatesong
10. Russia On Ice
11. Heartattack In A Layby
12. Tinto Brass

13. Shesmovedon
14. Dark Matter
15. Trains


Warszawa, Proxima, 10.04.2003 r.

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Buying New Soul
06. Wedding Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Strip The Soul

12. Shesmovedon
13. Dark Matter

14. Trains

Jak widać, Porcupine Tree starali się w miarę zróżnicować set w naszym kraju i każdy koncert był inny.

                                                    


Koncertem, który odbył się 18-tego kwietnia w holenderskim Rijssen, Jeżodrzewie zamknęli pierwszą zaplanowaną na ten rok Europejską część trasy. W maju i czerwcu mieli przerwę i prawdopodobnie ćwiczyli materiał do grania na zaplanowaną na lipiec i sierpień wspólną trasę z Opeth po Kanadzie i USA. Co mógł jeszcze w tym czasie robić Bosy? Zaraz do tego dojdę.

Pierwsze cztery występy po powrocie, PT zagrali sami i już na pierwszym (8-mego lipca w Tampie, rodzinnym mieście Wesa) zaprezentowali nowe pozycje w repertuarze. Set wyglądał tak:


01. The Creator Has A Mastertape
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. The Moon Touches Your Shoulder
07. Futile
08. Russia On Ice
09. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
10. Blackest Eyes
11. Waiting (Phase One)
12. Hatesong
13. Heartattack In A Layby
14. Strip The Soul

15. Fadeaway
16. Tinto Brass
17. Trains



Jakie są moje uwagi dotyczące tego setu?
Po pierwsze, Porcupine Tree (tymczasowo) dorzucili utworów, jednocześnie nie skracając setlisty, zatem mamy 17 kawałków. W tym znajduje się premierowe wykonanie najnowszej kompozycji (Futile) oraz dwa dosyć zaskakujące powroty (The Moon Touches Your Shoulder i Fadeaway).
Obecność The Moon (pierwszy raz od 1998 r.) z perspektywy czasu można bardzo łatwo uzasadnić tym, że Wilson akurat pracował nad remasterem „The Sky Moves Sideways” (i to zapewne nadal robił w okresie maj-czerwiec), który pojawił się w sklepach w listopadzie tamtego roku. Kawałek był jednym z dwóch, do których Gavin dograł prawdziwą perkusję. Mimo tego (i mimo możliwości jakie stworzyła obecność drugiego gitarzysty), The Moon Touches Your Shoulder był w 2003 r. wykonywany niemal dokładnie w ten sam sposób, co w latach 90-tych. Gavin zamienił tylko bębenki (których nie miał) na miotełki, a końcówka ma nieco ostrzejszy charakter.
Zagadką do dziś jest dla mnie Fadeaway. O ile jego obecność w secie na Deadwing Tour (razem z Burning Sky) była podyktowana podobnymi okolicznościami związanymi z nowym wydaniem „Up The Downstair”, to na In Absentia była to kompletna niespodzianka.
Nie słyszałem wersji, która ponoć była grana w 1993 r., ale zakładając, że grali wtedy wersję z płyty, to wykonania z In Absentia Tour są pierwszymi od 10 lat wykonaniami tego utworu w pełnej wersji. No, ale oczywiście nie do końca. Niespodzianką w niespodziance było, to że na za mikrofonem stanął John Wesley! W ten sposób utwór był wykonywany już na wszystkich koncertach, na których się pojawił (w latach 2003 i 2005).


                                              

Futile, utwór wydany na promo singlu, który został wypuszczony z okazji tej trasy, to najcięższa jak dotąd propozycja Porcupine Tree. Idealnie nadawała się do setu, zwłaszcza w Ameryce.

Następny koncert był krótki i specyficzny ponieważ odbył się w sklepie muzycznym Floyd’s w Tallahassee (10-tego lipca), zagrano jedynie 10 utworów.

Następne dwa występy odbyły się w Atenach i Portsmouth… ale w ich amerykańskich odpowiednikach ;) Lokalne Ateny znajdują się w stanie Georgia i tam PT wylądowali 11-tego lipca. Zagrano pełny set, ale mimo wszystko krótszy od tego z Tampy (15 utworów, ale z zachowaniem repertuarowych nowości).

Lokalne Portsmouth znajduje się w stanie New Hampshire. Tam (w lokalu o pięknej nazwie Muddy River Smokehouse) zespół zagrał specjalny koncert na zaproszenia. Jego konstrukcja i przebieg też był niecodzienne. Cały set zaczął się od samego Wilsona z gitarą akustyczną (jak w Tel Avivie pół roku wcześniej), a

pozostali członkowie zespołu po kolei do niego dołączali. Wyglądało to tak:

01. Even Less (sam Wilson)
02. The Sound Of Muzak (Wilson i Wes)
03. Feel So Low (Wilson, Wes, Barbieri)
04. Waiting (Phase One) (Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
05. A Smart Kid (Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
06. Pure Narcotic (dołącza Gavin i od tego momentu gra już cały zespół)
07. Fadeaway
08. Shesmovedon
09. Trains

10. Futile


Odbyła się tu cicha premiera nowego utworu w repertuarze – Feel So Low. Kolejna piosenka, której nikt zapewne nie obstawiał, już na Lightbulb Sun Tour była wykonywana dosyć rzadko. Można się tylko cieszyć, że zespół jednak się zdecydował.


                                                     
                                    

15-tego lipca w kanadyjskim Toronto, rozpoczęła się wspólna trasa z Opeth. Oba zespoły występowały na tych samych warunkach więc siłą rzeczy oba sety były krótsze niż zwykle (Opeth grali wtedy premierowo materiał z płyty Damnation), czyli po +/- 12 utworów.

Po dwóch koncertach w Kanadzie, zespół wrócił do USA i tam zagrał resztę zaplanowanych występów. Setlista zmieniała się często, zespół trzymał się cały czas tej samej długości setu, ale dobierał różne utwory z aktualnego repertuaru.

21-ego lipca PT zagrali w Waszyngtonie drugą sesję dla radia XM, również wydaną potem na płycie oraz wystąpili w programie MhZ. Mini koncert nagrano i wyświetlono później w tv.


                                                 

Ostatni koncert trasy z Opeth odbył się 3-ego sierpnia w Seattle, w Showbox Comedy and Supper Club. Jako, że było to zakończenie wspólnej wycieczki, to Mikael Akerfeldt wszedł na scenę podczas setu Porcupine Tree i zaśpiewał zamiast Stefanan w A Smart Kid (swoim ulubiony utworze Jeżodrzewia).


                                   

W tym okresie PT zagrali jeszcze jeden koncert na festiwalu Open Air w szwajcarskim Zofingen (8-mego sierpnia), po czym udali się na kolejne wakacje. W tym czasie Stefan dopinał pewnie ostatnie przygotowania do wydania nowej wersji „The Sky Moves Sideways”, która wyszła w listopadzie, akurat kiedy rozpoczynało się ostatnie odnóże trasy In Absentia.

Zespół triumfalnie powrócił do Europy koncertami, który odbył się 5-tego i 6-tego listopada w klubie Spirit of 66 w belgijskim mieście Verviers.

5.11

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Futile
04. Gravity Eyelids
05. Blackest Eyes
06. Hatesong
07. Fadeaway
08. Shesmovedon
09. The Creator Has A Mastertape
10. Feel So Low
11. Russia On Ice
12. Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul
14. Tinto Brass

15. Even Less
16. Trains


6.11

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Blackest Eyes
05. Hatesong
06. Buying New Soul
07. Prodigal (przerwane ze względu na awarię zasilania)
08. The Creator Has A Mastertape
09. The Moon Touches Your Shoulder
10. Futile
11. A Smart Kid
12. Strip The Soul
13. Tinto Brass

14. Dark Matter
15. Even Less
16. Trains



I tak mniej więcej wyglądała reszta koncertów od strony repertuaru. Z wyjątkiem odwołanego koncertu w Luksemburgu (7-my listopada 2003 r.), ostatnie odnóże In Absentia Tour potoczyło się sprawnie. Zespół odwiedził też Holandię, Niemcy, Danię, Austrię, Szwajcarię, Włochy, Francję i Hiszpanię, a cała trasa zakończyła się w Anglii, w londyńskiej Astorii 30-tego listopada 2003 r. Zagrano wtedy:

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Shesmovedon
05. Hatesong
06. Fadeaway
07. The Creator Has A Mastertape
08. The Moon Touches Your Shoulder
09. Russia On Ice
10. Futile
11. Feel So Low
12. Strip The Soul

13. Even Less
14. Trains
15. Blackest Eyes



Większość z tych utworów przetrwała do kolejnych tras (pojawiając się częściej lub rzadziej), ale dla trójki była to ostatnia jak dotąd trasa: The Creator Has A Mastertape, The Moon Touches Your Shoulder i Feel So Low. Ten ostatni, w późniejszych latach pojawiał się regularnie w setach Blackfield.


                                                     
                                                     
                                                     
                                                     
                                 

Czy coś jeszcze działo się podczas tego ostatniego legu trasy? Blackest Eyes nie zawsze było planowanym bisem (więc publiczność dokazywała), a koncert w Berlinie (15-tego listopada) był dosyć pechowy dla Stevena Wilsona, który pokręcił zwrotki Shesmovedon, po czym dwukrotnie zerwał struny (podczas Hatesong i Strip The Soul). Tego samego wieczora (i podczas kilku innych na tym odnóżu) Porcupine Tree byli supportowani przez… Blackfield! Zespół, w swojej embrionalnej formie duetu, zagrał wtedy swoje pierwsze w historii koncerty (po 4 utwory).

Czas podsumować te niecałe dwa lata w historii tras Porcupine Tree. In Absentia Tour była pierwszą trasą pod skrzydłami dużej wytwórni, pierwszą z Gavinem Harrisonem i Johnem Wesleyem, pierwszą z cięższym brzmieniem i pierwszą tak dużą pod względem szturmu na USA i okolice. Ten szturm się udał, bo z trasy na trasę Jeżodrzewie zaczynali wypełniać coraz większe sale, hale, itd. Trasa z 2002 i 2003 r. było bardzo udana i ciekawa pod względem repertuaru. Być może nie był on tak rozpasany, jak przy Tour Of A Blank Planet, czy The Incident Tour, ale z pewnością był bardzo jednolity i doskonale wykonany przez, jak by nie patrzeć, nowy skład.

                                                     

Na trasie In Absentia, między 22 lipca 2002 r., a 30 listopada 2003 r. zagrano 27 utworów:


1 utwór z „Up The Downstair”
1 utwór z „The Sky Moves Sideways”
3 utwory z „Signify”
6 utworów ze „Stupid Dream”
5 utworów z „Lightbulb Sun”
1 utwór z „Recordings”
9 utworów z „In Absentia”
1 utwór niealbumowy (Futile)


Po zakończeniu tego turnusu, Porcupine Tree zrobili sobie ponad rok przerwy od koncertowania. 2004 r. był pierwszym rokiem od występów w 1993 r. kiedy zespół nie zagrał ani jednego koncertu. W tym czasie, Jeżodrzewie pracowali nad Deadwingiem i innymi projektami, a Steven Wilson wydał z Avivem Geffenem debiutancki album Blackfield, z którym panowie wyruszyli w trasę (o czym piszę tutaj: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/02/podroz-przez-czarne-pole-historia.html).

W następnej części kilka słów o bootlegach z tej trasy!



wtorek, 5 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz.1: Nowy skład, nowe utwory, nowa widownia, nowe wyzwania.


Steven Wilson dosyć szybko zorientował się, że na kolejną płytę Porcupine Tree powstaje mu materiał inny niż na ostatnich płytach. Na początku, trochę z rozpędu zaczął pisać utwory w stylu „Lightbulb Sun” (np. Vapour Trail Lullaby), ale ewidentnie ciągnęło go w innym kierunku. Współpraca z Opeth nad płytą „Blackwater Park” otworzyła mu uszy na walory stylistyki metalowej i w naturalny sposób tego typu kawałki Wilsona zaczęły powstawać. Jednocześnie Stefan demował sobie materiał, który miał pojawić się na pierwotnej wersji owocu współpracy z Mikaelem Akerfeldtem z Opeth. Na tamtym etapie nie miało to nic wspólnego ze Storm Corrosion. Wilson tworzył najbardziej metalowe rzeczy jakie mu przychodziły do głowy, a jako że robił to pierwszy raz, to niektóre do dziś wydają się być nieco przerysowane. Jeden z lepszych napisanych w tym celu kawałków – Cut Ribbon – pojawił się wiele lat później (i po wielu dogrywkach) w 2011 r. jako exclusive dostępny w aplikacji SW na iPhone’a. Reszta wyciekła w okolicach wydania „In Absentii”, na słynnym bootlegu „Out Absentia”.

                                  

Jeżeli chodzi o nową płytę PT, to Stefan był nieco bardziej ostrożny i, o ile ciężkie motywy się na płycie pojawiają (nawet dosyć licznie jak na to, co PT robili do tej pory), to „In Absentia” nie odbiega wcale tak bardzo daleko od klimatów dwóch poprzednich albumów.
Opuszczenie zespołu przez Chrisa Maitlanda oznaczało, że przynajmniej na czas sesji w studiu potrzebne jest zastępstwo. Gavina Harrissona
polecił Richard Barbieri, bo znali się od dawna. Gavin grał nawet kilka utworów na płycie „Flame” duetu Bowness/Barbieri. Steven Wilson, trochę zbyt przezornie, zaprosił perkusistę na przesłuchanie, po czym go za to przepraszał. Gavin od razu dostał tę robotę. „In Absentię” nagrywał jeszcze jako muzyk sesyjny, ale pod koniec tych sesji, Wilson zaproponował mu członkostwo i udział w trasie. Harrisson się zgodził i tak to było ;)

                                     

In Absentia” to pierwsza płyta PT wydana przez naprawdę grubego wydawcę. Budżet albumu był większy i budżet trasy również się rozrósł. Przede wszystkim zmieniła się nieco filozofia rozplanowania koncertów. Stwierdzono, że nie ma co się patyczkować i należy wrzucić Porcupine Tree od razu na głęboką wodę rozpoczynając trasę w Stanach gdzie do tej pory zespół grał śladowe ilości występów. Mało tego, trasę zaplanowano tak, że Porcupine Tree zaczynali na równy miesiąc przed wydaniem płyty, a więc czekało ich granie dla Amerykanów nie znających połowy repertuaru. Nadzieja była w tym, że kupi się ich cięższym brzmieniem (i tak się w istocie stało).
Na szczęście tych przedpremierowych występów PT mieli zaplanowane tylko osiem.

Pierwszy koncert „In Absentia Tour” był jednym z bardziej istotnych w ich karierze. Trafił nawet do mojego top 5 najbardziej niezwykłych występów zespołu (http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2017/04/top-5-najbardziej-niezwykych-i.html).
Był to nie tylko pierwszy koncert pod wielką wytwórnią, pierwszy koncert z tym materiałem i pierwszy koncert z Gavinem Harrissonem. Był to też pierwszy występ z muzykiem towarzyszącym – Johnem Wesleyem Dearthem III. Wilson poznał Wesa już wcześniej przez Marillion, z którymi gitarzysta współpracował. Podczas nagrywania „In Absentii”, Stefan nie mógł uzyskać odpowiednio ciężkiego brzmienia w utworze Blackest Eyes. Zwrócił się o pomoc do Wesa, który nagrał i zmiksował kilkanaście gitar. Rezultat był dokładnie tym na czym Bosemu zależało. Od tego momentu droga Wesleya do zostania koncertowym drugim gitarzystą PT była krótka.

                                                           

Odświeżone Porcupine Tree w pięcioosobowym składzie i nowym brzmieniem zadebiutowało 22 lipca 2002 r. w mikroskopijnym lokalu Middle East w Bostonie.

Setlista wyglądała tak


01. The Creator Has A Mastertape
02. Waiting (Phase One)
03. Shesmovedon
04. Buying New Soul
05. Even Less
06. Slave Called Shiver
07. The Sound Of Muzak
08. Wedding Nails
09. Pure Narcotic
10. Hatesong
11. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
12. Stop Swimming
13. Strip The Soul


14. Dark Matter
15. Tinto Brass



Jak widać było interesująco. Zaprezentowano premierowe cztery kompozycje z „In Abentia” oraz niegrane dotąd Buying New Soul, którego Amerykanie podejrzewam też nie znali. Oprócz tego setlista bazowała głównie na poprzednich dwóch albumach, oraz dwóch „starociach”, czyli Waiting oraz reanimowanym po 5 latach Dark Matter. Koncert miał niemal charakter próby na żywo, lokal był mało i niewiele osób się do niego zmieściło. Nie obyło się bez kilku problemów technicznych (np. podczas Waiting), ale ostatecznie chrzest bojowy nowego Porcupine Tree (i nowych utworów) można było uznać za udany. Co ciekawe, nie zagrano jeszcze Blackest Eyes.

Muzycznie można było wysłyszeć oczywiste zmiany. Brak bębenków w Waiting (Gavin wybijał ten motyw na werblu) oraz improwizacje na perkusji w Hatesong. Ponadto, wywalono z Last Chance puszczane z taśmy banjo, a zamiast tego Stefan i Wes grali razem na akustykach. Sam Wes, oprócz bycia drugim gitarzystą, przejął też śpiewanie chórków, rolę którą do tej pory pełnił w zespole Chris.

Wes grał czasami na tej trasie solowe akustyczne występy jako support.

Kolejny koncert, który odbył się 24 lipca w nowojorskim Bowery Ballroom, wyglądał bardzo podobnie, ale przetasowano odrobinę repertuar, a Blackest Eyes premierowo otworzyło występ zamiast The Creator Has A Mastertape, który się nie pojawił.


Dwa dni później w Philadelphi zespół ponownie pokombinował z setem. Tym razem zarówno Blackest Eyes i The Creator pojawiły się w zestawie, a na ostatni bis zagrano Signify, co jest istotne biorąc pod uwagę, to że to jak dotąd pierwsze z dwóch wykonań tego utworu z Gavinem Harrisonem w historii zespołu. Żeby nie było zbyt kolorowo, to z setu wypadły Tinto Brass i Wedding Nails, więc grano cały czas 15 utworów.




27-ego lipca zespół zajechał do Baltimore gdzie wystąpił w klubie Thunder Dome. Nastąpiły kolejne zmiany w secie. Wypadły Buying New Soul i Stop Swimming, a w ich miejscu pojawiły się A Smart Kid oraz Russia On Ice. Na ostatni bis zabrzmiało Signify i to było ostatnie wykonanie tego kawałka do dziś.
Nagranie Hatesong z tego koncertu pojawiło się na singlu "Futile" w 2003 r.


29-ego lipca w Chicago w klubie Double Door (z pewnością znanym wielbicielom industrial rocka), PT powróciło do pierwotnej setlisty (minus Creator) i tak już zostało do końca trasy w USA (nie licząc drobnych przetasowań i pojedynczych zmian na prezentowane już wcześniej utwory).

Zespół zaliczył jeszcze pojedynczy koncert w Atenach (5 września) gdzie zaprezentowali to samo.

                                                       

27-ego października zespół powrócił do USA, tym razem już po wydaniu „In Absentia”. Na początku wrócili w charakterze supportu zespołu YES. W South Bend, Porcupine Tree zagrali:


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Shesmovedon
05. Hatesong
06. Heartattack In A Layby
07. Tinto Brass

Jak widać, premierowo wykonano dwie kompozycje: Gravity Eyelids i Heartattack On A Layby.

                                              

Zespół nie bawił się w sentymenty i najstarszym utworem w tym krótkim secie było Tinto Brass (co generalnie będzie normą na tej trasie, poza paroma wyjątkami, o których będzie później). Kilka dni później w Nowym Jorku zaprezentowano wariant nr 2:

01. Blackest Eyes
02. Gravity Eyelids
03. Prodigal
04. The Sound Of Muzak
05. Even Less
06. Heartattack In A Layby
07. Strip The Soul
08. Tinto Brass

Premierowo zagrano Prodigal. W środku tej trasy PT zagrali przynajmniej jeden swój regularny koncert (podobnie było podczas trasy z Dream Theater w 2000 r.).

Repertuar był mieszanką tego, co grali wcześniej i utworów, które pojawiły się podczas trasy z Yes. Koncert, który zagrano 7 listopada (w Baltimore, w klubie Fletcher’s) był transmitowany (bądź retransmitowany w późniejszym terminie) w formie webcasta.

                                                      

12 listopada w Waszyngtonie, zespół zagrał słynną sesję w radiu XM, która została potem wydana w dwóch częściach. Od 14 listopada Porcupine Tree kontynuowali już właściwą trasę, aż do jej zakończenia tego odnóża 26-tego listopada w Kitting Factory w Hollywood! Koncert w Portland (23-ego listopada) został odwołany, bo ktoś w zespole się pochorował. Setlista w tym czasie stanowiła wariację na temat granego do tej pory repertuaru (przy 14-15 utworach granych podczas koncertu).


To był dla Porków rok pełen wyzwań, niepewności i ciężkiej harówy, ale ostatecznie wszystko wypaliło. Trasa po USA się udała, a album „In Absentia” stał się największym przebojem komercyjnym zespołu. Do dziś wielu fanów wymienia ten album jako ich ulubiony.

poniedziałek, 18 maja 2015

Tour of No Dreaming: Signify Tour 1996 - 1998, cz.3: Coma Divine



Niespodzianki, Porcupine Tree postanowili zostawić sobie na trasę po Włoszech, która rozpoczynała się 25-tego marca 1997 roku i obejmowała pięć koncertów (do tego jeden w programie Help TV). Włoscy fani pracujący w Radiu Rock już w 1995 roku postarali się żeby nikt w Rzymie nie przegapił informacji o wizycie Porków. Tym razem postarali się jeszcze bardziej. Dzięki ostrej promocji na antenie radia udało się sprzedać trzy koncerty w rzymskiej Frontierze. Dla Porcupine Tree był to olbrzymi sukces, więc zespół postanowił uczcić to rejestrując te występy z myślą o wydaniu pierwszego albumu koncertowego (Spiral Circus było raczej czymś co dzisiaj nazywa się 'oficjalnym bootlegiem').
Na dzień przed pierwszym koncertem odbyła się w Mediolanie uroczysta konferencja prasowa z udziałem zespołu (popularność PT we Włoszech mocno kontrastowała wtedy z resztą świata). Istnieje niewiele ponad 20-to minutowy „bootleg” z owej konferencji. Warto posłuchać bo można dowiedzieć się ciekawych rzeczy (nie tylko o PT). Zespół opowiada o słuchaniu Spice Girls, życiu na trasie, Ryszard jest obowiązkowo bombardowany pytaniami o Japan, ale generalnie Porcupine Tree robią sobie cały czas jaja i to ze wszystkiego. W pewnym momencie ktoś na sali upuszcza i rozbija coś szklanego, a to powoduje, że robi się coraz weselej i coraz dziwniej. Na końcu albumu Metanoia umieszczono podobną pamiątkę z tamtego pobytu. Tak czy inaczej, zespół dotarł następnego dnia do Rzymu gdzie miał zagrać pierwszą w swojej karierze „rezydencyjną” serię koncertów. Z tej okazji planowane były niespodzianki. Po pierwsze, każdy koncert miał się trochę różnic od innych setlistą (oczywiście bez przesady, ale repertuar był dosyć obszerny). Po drugie, odegrane miały być między innymi utwory, które były wcześniej wykonywane bardzo rzadko lub w ogóle. Po trzecie, o czym już pisałem, cała trójka miała zostać zarejestrowana aby potem skompilować ze wszystkiego koncert idealny. Coma Divine – wynik nagrania rzymskich występów – jest już dziś klasycznym live albumem i faworytem wielu fanów. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że były z nim same kłopoty, począwszy od samych koncertów, a na wielokrotnym wydaniu kończąc. Pierwsza noc we Frontierze prezentowała się tak:

01. Bornlivedie
02. Signify
03. Waiting (Phase One)
04. Waiting (Phase Two)
05. The Sky Moves Sideways (Phase One)
06. Sleep of No Dreaming
07. Moonloop
08. Dislocated Day
09. Cryogenics
10. Dark Matter
11. Idiot Prayer
12. The Nostalgia Factory
13. Up the Downstair
14. Radioactive Toy
……….
15. Voyage 34
16. Not Beautiful Anymore

Koncert ewidentnie dłuższy od tych z jesieni 1996, ale o dosyć podobnej setliście. Póki co PT zaprezentowali dwie niespodzianki. Na ten jeden (i ostatni) raz powróciło The Nostalgia Factory. Drugim utworem było Cryogenics, które powróciło półtora roku po tym jak zostało raz zagrane w
Northampton 11.10.1995. Wersja zaprezentowana we Włoszech była znacznie krótsza i nie zawierała wstawki z Wake As Gun. Jeżeli ktoś jeszcze nie wie z czym mamy tu do czynienia, to odsyłam tutaj:

http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2013/11/the-band-moves-sideways-1994-1995-cz2.html

ale w skrócie – Cryogenis powstał jako próba ujarzmienia improwizacji znanej jako Mesmer III i stworzenia z niej konkretnej kompozycji. Zespół odegrał to raz w 1995
roku po czym dał sobie spokój. Porcupine Tree bardzo chcieli nagrodzić Włochów za ich oddanie i pomoc zatem wyciągnęli Cryogenics za uszy z archiwum. Podczas występów w 1997, kawałek był grany w połowie setu i niemal płynnie przechodził w Dark Matter. Przed koncertami (na stronie internetowej) jak i w ich trakcie, Steven Wilson słodził jak to napisali ten utwór (który na tamtym etapie nie miał nawet tytułu) specjalnie z myślą o tych występach. W tamtych czasach rzeczywiście mógł sobie tak mówić, bo o tym, że PT grali już Cryogenics (i to w de facto dłuższej i ciekawszej wersji) wiedzieli nieliczni fani z Wysp. Wilson dodawał też, że nigdy nie powstanie wersja studyjna, i że będzie to numer absolutnie ekskluzywny dla tego albumu koncertowego. Zapeszył. Jak teraz już wiemy, Cryogenics nie znalazło się ani na Coma Divine, ani na dodatku Coma Divine II, ani na wersji dwupłytowej. Już po wydaniu płyty SW miał tyle do powiedzenia:

(Cryogenics) was written especially to feature on the live album. It was (...) frankly poor, so we dropped it.

a wiele lat później
(w 2010 roku) kiedy był w szale odpowiadania na prośby fanów na Facebooku, wyciągnąłem od niego jeszcze to:

Cryogenics was never recorded in the studio, but it was captured on tape at the same concerts in Italy as the Coma Divine album, but never mixed - quite honestly it wasn't very good.

Zgodzę się, że wersja z tej trasy dupy nie urywała, ale myślę, że mimo wszystko mogli to wrzucić na płytę. Z kilku powodów. Po pierwsze, Stefan z taką pasją truł jak to napisali utwór specjalnie na włoskie koncerty, i że będzie to exclusive dla live albumu, że powinien się tego trzymać. Rozczarowanie sympatyków z Italii musiało być srogie. Po drugie, kawałek miał raptem 3 minuty i myślę, że aż tak nie obniżyłby poziomu, zwłaszcza jako intro do Dark Matter, które by ten poziom znacznie podwyższyło. Stało się jednak jak się stało, SW nawet Cryogenics nie zmiksował co oznacza, że dosyć wcześnie uznał, że nie ma zamiaru umieszczać go na płycie.

        

Wracając jednak do pierwszego koncertu, również The Nostalgia Factory nie miało szczęścia pojawić się na albumie. Tak naprawdę nic z pierwszej nocy
oprócz Not Beautiful Anymore się na nim nie pojawiło. Z tego co pamiętam (ale niestety nie mam żadnego źródła aby to potwierdzić) ze względu na jakiś techniczny syf nagranie z tego występu okazało się wielką kolekcją trzasków. Zdatne okazało się być tylko wspomniane Not Beautiful Anymore. Niestety z tego powodu nie możemy liczyć na to, że jakikolwiek inny utwór z 25 marca 1997 roku zostanie kiedykolwiek, w jakiejkolwiek formie wydany. Istnieje natomiast bootleg audio, ale go nie posiadam.
Drugi koncert (26 marca) okazał się już znacznie ciekawszy (przynajmniej z naszej perspektywy).

01. Bornlivedie
02. Signify
03. Waiting (Phase One)
04. Waiting (Phase Two)
05. The Sky Moves Sideways (Phase One)
06. Sleep of No Dreaming
07. Moonloop
08. Dislocated Day
09. Cryogenics
10. Dark Matter
11. Idiot Prayer
12. The Moon Touches Your Shoulder
13. Up the Downstair
14. Radioactive Toy
……….
15. Nine Cats
16. Every Home Is Wired
17. Stars Die (?)
18. Voyage 34 (Phase II)

Zanim przejdę dalej, zaznaczę tylko, że nie jestem w 100% pewien tej setlisty. Problematyczne jest tu Stars Die. Posiadam bootleg z tego występu i mimo że jest on mocno poharatany, to wydaje się kompletny. Nie ma na nim Stars Die, natomiast jest Nine Cats, którego w zamieszczonej na setlist.fm setliście nie było. Ot ciekawostka. Wstawiam zatem wersję z oboma kawałkami, ale zaznaczam, że Stars Die mogło nie być. Co zatem ciekawego się wydarzyło? Nine Cats właśnie, które na tym etapie było jeszcze wykonywane bardzo rzadko (w zasadzie tylko podczas odwiedzin we Włoszech w 1995 i 1997 roku). W 1999 akustyczne wykonania były już na stał
e wpisane do setu. W podobny (akustyczny) sposób Wilson po raz pierwszy odegrał Every Home Is Wired, jedyna piosenkę (nie liczę instrumentali) z Signify, której zespół nie grał na koncertach (ani wcześniej, ani po trasie we Włoszech). Chris zrobił bardzo ładne chórki na końcu. Oprócz tego pojawiło się też The Moon Touches Your Shoulder. Największą jednak atrakcją było ekstremalnie rzadkie wykonanie drugiej fazy Voyage 34. O ile mi wiadomo, to było ostatnie. Bootleg z tej nocy jest jedynym koncertem z Frontiery jaki posiadam w kolekcji (ale wiem, że wszystkie ktoś nagrał). Jakość przeraża od samego początku. Występ nagrano z publiczności dyktafonem na kasetę, a ta kaseta wiele (naprawdę wiele) przeszła zanim jej zawartość została zdigitalizowana i wrzucona na cd. Bootleg zawiera zasadniczo wszystkie utwory, ale niektóre są pocięte (czasami brakuje początku, czasami końca, a czasami czegoś ze środka), dźwięk faluje jak na statku i jest przytłumiony do tego stopnia, że czasami brzmi to jak Coma Divine słuchana w głową przykrytą kilkoma poduszkami.
Niestety największa ofiarą tego bootlegu jest Voyage 34 (Phase II), które urywa się po 4 minutach. Dodam tylko, że równie rzadkie nagranie wykonania tego utworu z 1994 urywa się w prawie tym samym momencie.
Trzecia noc w Rzymie nie przyniosła wielkich niespodzianek, ale przyniosła małe przetasowanie:

01. Up the Downstair
02. Waiting (Phase One)
03. Waiting (Phase Two)
04. The Sky Moves Sideways (Phase One)
05. Sleep of No Dreaming
06. Signify
07. Moonloop
08. Dislocated Day
09. Cryogenics
10. Dark Matter
11. Idiot Prayer
12. The Moon Touches Your Shoulder
13. Always Never
14. Is...Not
15. Radioactive Toy

16. Every Home Is Wired
17. Burning Sky
18. Voyage 34 (Phase I)

Powróciło Burning Sky, a The Moon Touches Your Shoulder zwrócono jego kompana Always Never. Nieoczekiwany powrót zaliczyło Is...Not, a po raz drugi (i chyba ostatni) pojawiło się Every Home Is Wired.
Po trzech dniach koncertowania, włoscy fani byli nasyceni, a zespół miał wystarczająco materiału (mimo, że i tak mniej niż chcieli) aby zmontować live album. Między 25, a 27 marca zagrano 23 utwory (24 jeśli liczyć niewiadome Stars Die). Występy były wielkim sukcesem jednak praca nad Coma Divine okazała się trudniejsza niż zakładano, a problemy wyskakiwały nawet już po premierze. Steven Wilson zmiksował album w przerwie między koncertami (od czerwca do października), a całość została wydana w październiku na płycie cd.
Tracklista wyglądała tak (* oznaczyłem utwory, które zostały potem wydane na promo Coma Divine II, oraz na dwupłytowej edycji Coma Divine, która ukazała się w 2003 roku):

01. Bornlivedie (jako Bornlivedieintro)
02. Signify
03. Waiting (Phase 1)
04. Waiting (Phase 2)
05. The Sky Moves Sideways (Phase 1)
06. Dislocated Day
07. Sleep of No Dreaming (jako The Sleep of No Dreaming)
08. Moonloop
09. Up The Downstair*
10. The Moon Touches Your Shoulder*
11. Always Never (27 marca) *
12. Is...Not (27 marca) *
13. Radioactive Toy
14. Not Beautiful Anymore (25 marca)


                                  

Oryginalne wydanie na jednym kompakcie zawierało zatem 10 utworów z 23/24 zagranych, minus The Nostalgia Factory, któr
e najpewniej nagrało się źle. Up The Downstair, The Moon Touches Your Shoulder i Always Never wydano w 1999 osobno jako Coma Divine II (promo płytce wysyłanej za darmo subskrybentom magazynu informacyjnego Transmission) , a Is...Not był pierwszym ekskluzywnym utworem do ściągnięcia z nowo powstałej strony internetowej Porcupine Tree. Dorzucono je wszystkie do wersji dwupłytowej wydanej w 2003. Czemu zabrakło niektórych utworów? Trudno powiedzieć. Akustycznie wykonane kawałki (Every Home Is Wired, Nine Cats, być może Stars Die) okazały się widocznie zbyt mało interesujące aby umieszczać je na ograniczonej miejscem płycie cd. Z resztą wykonywał je tylko Wilson, a nie cały zespół zatem zrozumiałe jest to, że wybrano inne kompozycje. Cryogenics nie zostało nawet zmiksowane i jednocześnie pochłonęło Dark Matter ponieważ utwory były niemal połączone ze sobą. Burning Sky i Idiot Prayer (w zasadzie dosyć podobne do siebie utwory) odłożono z niewiadomych przyczyn, natomiast jeśli chodzi o obie fazy Voayge 34, to swego czasu na stronie Pt można było przeczytać taką informację w dziale Coma Divine:

There is also a complete performance of Voyage 34 in the can (we only performed Phase 2 on a handful of occasions) which may emerge one day.

Mimo, że minęło prawie 20 lat, to nadal wierzę, że to w końcu wyjdzie (zwłaszcza po tym jak SW ot tak sobie wrzucił na Soundclouda V34 z debiutanckiego koncertu w 1993). Może właśnie na 20-stolecie?
Kiedy Steven Wilson zabierał się w lecie do szykowania Coma Divine dotarło do niego, że o ile muzycznie zespół wspiął się na wyżyny możliwości, to on sam nie dał rady wokalnie.
Na podstawie bootlegów z przełomu 1996/1997 rzeczywiście można powiedzieć, że na każdym koncercie istniało 70% szansy, że Bosy położy refren Sleep of No Dreaming albo wyższe partie Waiting. Stefan nie krył się z tym specjalnie ponieważ na stronie PT można było przeczytać:

The only overdubs on the album were the vocals, which for technical and performance reasons had to be done again (only one take allowed).

Nie sprecyzowano czy dogrywał wszystkie (!!!) wokale czy tylko część, ale podejrzewam, że coś z oryginałów musiało pozostać. Nie było też mowy o tym czy Chris tez musiał śpiewać od nowa (ale szczerze wątpię). Klątwa Coma Divine trwała nawet po wypuszczeniu płyty do sklepów. SW dopchał
zawartość kolanem na jedno CD i okazało się, że niektóre kopie działają przez to wadliwe. Wilson próbował zwalczyć ten problem usuwając odgłosy publiczności między utworami (usunął łącznie ok. 2 minuty oklasków) przez co koncert wydaje się strasznie pędzić. Dziś to już klasyk, ale z Coma Divine Porcupine Tree mieli ostro pod górkę. W następnej części opiszę resztę koncertów, które odbyły się we Włoszech w pierwszej połowie 1997 roku, a działo się na nich sporo.