Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz. 2: Trains



Od tego momentu zespół miał 3 miesiące przerwy. Co wtedy robił?
Steven Wilson na pewno dopucowywał nowy album no-manTogether We’re Stranger” (wydany 31-ego marca). Podejrzewam też, że w wolnych chwilach powstawała jedna z wydanych w 2003 r. płyt Bass Communion.
Oprócz tego dłubano nad remasterem i częściowym re-recordingiem „The Sky Moves Sideways”. W styczniu, Gavin nagrał nowe partie perkusji do Dislocated Day i The Moon Touches Your Shoulder, co jest dosyć istotne w kontekście jeszcze dalszej części trasy.

24-tego stycznia miało też miejsce niecodzienne wydarzenie. Steven Wilson był w Tel Avivie (być może pracując nad debiutem Blackfield) i zagrał koncert życzeń dla fanów. O tym występie pisałem więcej trzy lata temu w tym tekście
http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html
Tutaj dodam tylko, że podczas tamtego koncertu, Stefan zagrał sporo dawno niegranych, lub ledwo granych utworów (Small Fish, Stars Die, Fadeaway, Where We Would Be, Nine Cats, czy Feel So Low) oraz premierowo (po namowach widowni) wykonał Trains. Niewykluczone, że dzięki temu rozważono inkluzję tej piosenki do setu podczas trasy Porcupine Tree.

Nie wspomniałem też, że na tej trasie PT zmontowali sobie bardzo ciekawe intro, które łączyło w sobie wiele charakterystycznych motywów z różnych utworów zespołu.


                                            

Porcupine Tree zgrupowali się zapewne w okolicach lutego żeby trochę się odrdzewić przed trasą. Objazd Brytyjsko-Europejski rozpoczęto 3-ego marca w Dublinie, w klubie Temple Bar Music Centre.

Zagrano:

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Wedding Nails
07. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
08. Hatesong
09. Prodigal
10. Waiting (Phase One)
11. The Creator Has A Mastertape
12. Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul


14. Dark Matter
15. Tinto Brass

Jak widać praktycznie nic się nie zmieniło względem 2002 roku, ale tak było do czasu. Póki co największym wydarzeniem był powrót rzadko granego Stop Swimming (4-tego marca w Wolverhampton). Warto zwrócić uwagę, że

15-tego marca w Barcelonie (w klubie Sala Bikini) miało miejsce srogie z perspektywy czasu wydarzenie. Zagrano wtedy po raz pierwszy Trains.

Steven Wilson wielokrotnie opowiadał, że zespół nie grał tego wcześniej, bo utwór wychodził na próbach średnio i dopiero zaangażowanie publiczności na koncertach wydobyło z niego pełny potencjał. Hiszpanie mieli pierwszą okazję aby się przekonać.

Po kilku koncertach Trains wymieniło Tinto Brass jako utwór kończący koncerty, a ten drugi kończył właściwy set przed bisami.

Repertuar z 2002 r. plus Trains występował w różnych konfiguracjach przez praktycznie całe marzec i kwiecień. Między 8, a 10 kwietnia odbyły się trzy koncerty w Polsce (Kraków, Bydgoszcz i Warszawa). Zespół zagrał wtedy:

Kraków, Hala Wisły, 8.04.2003 r.


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Pure Narcotic
06. Wedding Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Tinto Brass

12. Shesmovedon
13. Dark Matter
14. Trains


Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska, 9.04.2003 r.


01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07. Wedding Nails
08. Waiting (Phase One)
09. Hatesong
10. Russia On Ice
11. Heartattack In A Layby
12. Tinto Brass

13. Shesmovedon
14. Dark Matter
15. Trains


Warszawa, Proxima, 10.04.2003 r.

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Buying New Soul
06. Wedding Nails
07. Waiting (Phase One)
08. Hatesong
09. Russia On Ice
10. Heartattack In A Layby
11. Strip The Soul

12. Shesmovedon
13. Dark Matter

14. Trains

Jak widać, Porcupine Tree starali się w miarę zróżnicować set w naszym kraju i każdy koncert był inny.

                                                    


Koncertem, który odbył się 18-tego kwietnia w holenderskim Rijssen, Jeżodrzewie zamknęli pierwszą zaplanowaną na ten rok Europejską część trasy. W maju i czerwcu mieli przerwę i prawdopodobnie ćwiczyli materiał do grania na zaplanowaną na lipiec i sierpień wspólną trasę z Opeth po Kanadzie i USA. Co mógł jeszcze w tym czasie robić Bosy? Zaraz do tego dojdę.

Pierwsze cztery występy po powrocie, PT zagrali sami i już na pierwszym (8-mego lipca w Tampie, rodzinnym mieście Wesa) zaprezentowali nowe pozycje w repertuarze. Set wyglądał tak:


01. The Creator Has A Mastertape
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Even Less
05. Slave Called Shiver
06. The Moon Touches Your Shoulder
07. Futile
08. Russia On Ice
09. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
10. Blackest Eyes
11. Waiting (Phase One)
12. Hatesong
13. Heartattack In A Layby
14. Strip The Soul

15. Fadeaway
16. Tinto Brass
17. Trains



Jakie są moje uwagi dotyczące tego setu?
Po pierwsze, Porcupine Tree (tymczasowo) dorzucili utworów, jednocześnie nie skracając setlisty, zatem mamy 17 kawałków. W tym znajduje się premierowe wykonanie najnowszej kompozycji (Futile) oraz dwa dosyć zaskakujące powroty (The Moon Touches Your Shoulder i Fadeaway).
Obecność The Moon (pierwszy raz od 1998 r.) z perspektywy czasu można bardzo łatwo uzasadnić tym, że Wilson akurat pracował nad remasterem „The Sky Moves Sideways” (i to zapewne nadal robił w okresie maj-czerwiec), który pojawił się w sklepach w listopadzie tamtego roku. Kawałek był jednym z dwóch, do których Gavin dograł prawdziwą perkusję. Mimo tego (i mimo możliwości jakie stworzyła obecność drugiego gitarzysty), The Moon Touches Your Shoulder był w 2003 r. wykonywany niemal dokładnie w ten sam sposób, co w latach 90-tych. Gavin zamienił tylko bębenki (których nie miał) na miotełki, a końcówka ma nieco ostrzejszy charakter.
Zagadką do dziś jest dla mnie Fadeaway. O ile jego obecność w secie na Deadwing Tour (razem z Burning Sky) była podyktowana podobnymi okolicznościami związanymi z nowym wydaniem „Up The Downstair”, to na In Absentia była to kompletna niespodzianka.
Nie słyszałem wersji, która ponoć była grana w 1993 r., ale zakładając, że grali wtedy wersję z płyty, to wykonania z In Absentia Tour są pierwszymi od 10 lat wykonaniami tego utworu w pełnej wersji. No, ale oczywiście nie do końca. Niespodzianką w niespodziance było, to że na za mikrofonem stanął John Wesley! W ten sposób utwór był wykonywany już na wszystkich koncertach, na których się pojawił (w latach 2003 i 2005).


                                              

Futile, utwór wydany na promo singlu, który został wypuszczony z okazji tej trasy, to najcięższa jak dotąd propozycja Porcupine Tree. Idealnie nadawała się do setu, zwłaszcza w Ameryce.

Następny koncert był krótki i specyficzny ponieważ odbył się w sklepie muzycznym Floyd’s w Tallahassee (10-tego lipca), zagrano jedynie 10 utworów.

Następne dwa występy odbyły się w Atenach i Portsmouth… ale w ich amerykańskich odpowiednikach ;) Lokalne Ateny znajdują się w stanie Georgia i tam PT wylądowali 11-tego lipca. Zagrano pełny set, ale mimo wszystko krótszy od tego z Tampy (15 utworów, ale z zachowaniem repertuarowych nowości).

Lokalne Portsmouth znajduje się w stanie New Hampshire. Tam (w lokalu o pięknej nazwie Muddy River Smokehouse) zespół zagrał specjalny koncert na zaproszenia. Jego konstrukcja i przebieg też był niecodzienne. Cały set zaczął się od samego Wilsona z gitarą akustyczną (jak w Tel Avivie pół roku wcześniej), a

pozostali członkowie zespołu po kolei do niego dołączali. Wyglądało to tak:

01. Even Less (sam Wilson)
02. The Sound Of Muzak (Wilson i Wes)
03. Feel So Low (Wilson, Wes, Barbieri)
04. Waiting (Phase One) (Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
05. A Smart Kid (Wilson, Wes, Barbieri i Edwin)
06. Pure Narcotic (dołącza Gavin i od tego momentu gra już cały zespół)
07. Fadeaway
08. Shesmovedon
09. Trains

10. Futile


Odbyła się tu cicha premiera nowego utworu w repertuarze – Feel So Low. Kolejna piosenka, której nikt zapewne nie obstawiał, już na Lightbulb Sun Tour była wykonywana dosyć rzadko. Można się tylko cieszyć, że zespół jednak się zdecydował.


                                                     
                                    

15-tego lipca w kanadyjskim Toronto, rozpoczęła się wspólna trasa z Opeth. Oba zespoły występowały na tych samych warunkach więc siłą rzeczy oba sety były krótsze niż zwykle (Opeth grali wtedy premierowo materiał z płyty Damnation), czyli po +/- 12 utworów.

Po dwóch koncertach w Kanadzie, zespół wrócił do USA i tam zagrał resztę zaplanowanych występów. Setlista zmieniała się często, zespół trzymał się cały czas tej samej długości setu, ale dobierał różne utwory z aktualnego repertuaru.

21-ego lipca PT zagrali w Waszyngtonie drugą sesję dla radia XM, również wydaną potem na płycie oraz wystąpili w programie MhZ. Mini koncert nagrano i wyświetlono później w tv.


                                                 

Ostatni koncert trasy z Opeth odbył się 3-ego sierpnia w Seattle, w Showbox Comedy and Supper Club. Jako, że było to zakończenie wspólnej wycieczki, to Mikael Akerfeldt wszedł na scenę podczas setu Porcupine Tree i zaśpiewał zamiast Stefanan w A Smart Kid (swoim ulubiony utworze Jeżodrzewia).


                                   

W tym okresie PT zagrali jeszcze jeden koncert na festiwalu Open Air w szwajcarskim Zofingen (8-mego sierpnia), po czym udali się na kolejne wakacje. W tym czasie Stefan dopinał pewnie ostatnie przygotowania do wydania nowej wersji „The Sky Moves Sideways”, która wyszła w listopadzie, akurat kiedy rozpoczynało się ostatnie odnóże trasy In Absentia.

Zespół triumfalnie powrócił do Europy koncertami, który odbył się 5-tego i 6-tego listopada w klubie Spirit of 66 w belgijskim mieście Verviers.

5.11

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Futile
04. Gravity Eyelids
05. Blackest Eyes
06. Hatesong
07. Fadeaway
08. Shesmovedon
09. The Creator Has A Mastertape
10. Feel So Low
11. Russia On Ice
12. Heartattack In A Layby
13. Strip The Soul
14. Tinto Brass

15. Even Less
16. Trains


6.11

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Blackest Eyes
05. Hatesong
06. Buying New Soul
07. Prodigal (przerwane ze względu na awarię zasilania)
08. The Creator Has A Mastertape
09. The Moon Touches Your Shoulder
10. Futile
11. A Smart Kid
12. Strip The Soul
13. Tinto Brass

14. Dark Matter
15. Even Less
16. Trains



I tak mniej więcej wyglądała reszta koncertów od strony repertuaru. Z wyjątkiem odwołanego koncertu w Luksemburgu (7-my listopada 2003 r.), ostatnie odnóże In Absentia Tour potoczyło się sprawnie. Zespół odwiedził też Holandię, Niemcy, Danię, Austrię, Szwajcarię, Włochy, Francję i Hiszpanię, a cała trasa zakończyła się w Anglii, w londyńskiej Astorii 30-tego listopada 2003 r. Zagrano wtedy:

01. Wedding Nails
02. The Sound Of Muzak
03. Gravity Eyelids
04. Shesmovedon
05. Hatesong
06. Fadeaway
07. The Creator Has A Mastertape
08. The Moon Touches Your Shoulder
09. Russia On Ice
10. Futile
11. Feel So Low
12. Strip The Soul

13. Even Less
14. Trains
15. Blackest Eyes



Większość z tych utworów przetrwała do kolejnych tras (pojawiając się częściej lub rzadziej), ale dla trójki była to ostatnia jak dotąd trasa: The Creator Has A Mastertape, The Moon Touches Your Shoulder i Feel So Low. Ten ostatni, w późniejszych latach pojawiał się regularnie w setach Blackfield.


                                                     
                                                     
                                                     
                                                     
                                 

Czy coś jeszcze działo się podczas tego ostatniego legu trasy? Blackest Eyes nie zawsze było planowanym bisem (więc publiczność dokazywała), a koncert w Berlinie (15-tego listopada) był dosyć pechowy dla Stevena Wilsona, który pokręcił zwrotki Shesmovedon, po czym dwukrotnie zerwał struny (podczas Hatesong i Strip The Soul). Tego samego wieczora (i podczas kilku innych na tym odnóżu) Porcupine Tree byli supportowani przez… Blackfield! Zespół, w swojej embrionalnej formie duetu, zagrał wtedy swoje pierwsze w historii koncerty (po 4 utwory).

Czas podsumować te niecałe dwa lata w historii tras Porcupine Tree. In Absentia Tour była pierwszą trasą pod skrzydłami dużej wytwórni, pierwszą z Gavinem Harrisonem i Johnem Wesleyem, pierwszą z cięższym brzmieniem i pierwszą tak dużą pod względem szturmu na USA i okolice. Ten szturm się udał, bo z trasy na trasę Jeżodrzewie zaczynali wypełniać coraz większe sale, hale, itd. Trasa z 2002 i 2003 r. było bardzo udana i ciekawa pod względem repertuaru. Być może nie był on tak rozpasany, jak przy Tour Of A Blank Planet, czy The Incident Tour, ale z pewnością był bardzo jednolity i doskonale wykonany przez, jak by nie patrzeć, nowy skład.

                                                     

Na trasie In Absentia, między 22 lipca 2002 r., a 30 listopada 2003 r. zagrano 27 utworów:


1 utwór z „Up The Downstair”
1 utwór z „The Sky Moves Sideways”
3 utwory z „Signify”
6 utworów ze „Stupid Dream”
5 utworów z „Lightbulb Sun”
1 utwór z „Recordings”
9 utworów z „In Absentia”
1 utwór niealbumowy (Futile)


Po zakończeniu tego turnusu, Porcupine Tree zrobili sobie ponad rok przerwy od koncertowania. 2004 r. był pierwszym rokiem od występów w 1993 r. kiedy zespół nie zagrał ani jednego koncertu. W tym czasie, Jeżodrzewie pracowali nad Deadwingiem i innymi projektami, a Steven Wilson wydał z Avivem Geffenem debiutancki album Blackfield, z którym panowie wyruszyli w trasę (o czym piszę tutaj: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/02/podroz-przez-czarne-pole-historia.html).

W następnej części kilka słów o bootlegach z tej trasy!



poniedziałek, 17 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.4: Polska i reszta Europy.



Pierwsze dwa miesiące 2001 r. zespół miał wolne. Wilson kończył prawdopodobnie w tamtym czasie miksować "Arcadia Son" IEM. Również w styczniu 2001 r. oficjalnie zakończyły się nagrania "Returning Jesus" no-man, pozostało tylko ustalić tracklistę, co okazało się dosyć problematyczne (co nie zmienia faktu, że płyta zdążyła ukazać się w marcu). Warto również wspomnieć o tym, że na 2001 r. planowano wstępnie premierę pierwszego EP Blackfield, ale współpraca Stefana z Avivem okazała się być na tyle udana, że duet wstrzymał się z wydaniem mini-albumu i nagrał całą płytę (pt. Blackfield), która wyszła w 2004 r. Czy powstawały już w tym czasie nowe utwory Porcupine Tree? Na pewno w tamtym roku powstał utwór Vapour Trail Lullaby, który był pisany wstępnie z myślą o Jeżodrzewiu, a ostatecznie został podzielony na dwie części, z których pierwsza trafiła na debiut Blackfield (jako Lullaby), a druga na pierwsze solo Wilsona "Insurgentes" (jako Twilight Coda). Skrócone demo oryginału (6:25) zostało potem wrzucone przez Stefana na Myspace koło 2006 r. Pełniejsza (ale wciąż skrócona) wersja (9:18) została dołączona w 2010 r. do dvd z filmem Insurgentes. Pełne demo miało ponoć w okolicach 14-tu minut.

Właściwa trasa Lighbulb Sun rozpoczęła się w Walentynki w Bristolu. Porcupine Tree zagrali:

01. Lightbulb Sun
02. Shesmovedon
03. Up The Downstair
04. Don’t Hate Me
05. Even Less
06. Slave Called Shiver
07. Russia On Ice
08. Pure Narcotic
09. Where We Would Be
10. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
11. Four Chords That Made A Million
12. Hatesong
13. Waiting (Phase One)
14. Tinto Brass

15. Sleep Of No Dreaming
16. Signify

Setlista stanowiła jedną z wariacji repertuaru ubiegłorocznego i nie było pod tym względem żadnych niespodzianek.
Warto jednak zwrócić uwagę na to, że np. Waiting pojawiło się w tym roku prawdopodobnie tylko na trzech koncertach, Don’t Hate Me na sześciu, a 4 Chords na siedmiu. Te liczby mogą być inne, ale wytłumaczę to za chwilę. W trakcie Waiting, Wilson miał jakiś problem z gitarą lub efektami, w efekcie czego Chris przez pierwszą minutę grał kawałek solo ;) Stefan nazwał to „12” megamix”. Bosy oczywiście prezentował się w tamtym czasie w lennonkach i ciuchach o dwa rozmiary za małych. Zestaw z dnia następnego (15 lutego) w Leeds nie zmienił aż nadto w kwestii piosenek, ale PT przetasowali setlistę tak aby rozpoczynała się od sprawdzonego w tej roli duetu Even Less / Slave Called Shiver i tak już zostało.
Niestety luki w informacjach dotyczących pozostałych koncertów, które odbyły się w lutym nie pozwalają mi stwierdzić, że ta setlista faktycznie utrzymała się w tym czasie w niewzruszonej formie (stąd niepewność co do ilości wykonań Waiting i reszty), czy nie. Skłaniam się jednak ku temu pierwszemu, bo najbliższy występ z potwierdzoną setlistą (14-ty marca, Amsterdam)
jest bardzo podobny, tylko krótszy o dwa kawałki. To był ostatni do dziś raz kiedy zagrano Four Chords That Made A Million. Po lutowej części turnusu, Don’t Hate Me nie wróciło już w tej inkarnacji Porcupine Tree. Na kolejnym koncercie, zespół zaszalał i wstawił na pierwszy bis Voyage 34 (Phase 1), natomiast Sleep Of No Dreaming powędrowało do góry, a 4 Chords wypadło bezpowrotnie. Tak samo zagrali też noc później w Zoetemeer. 18-tego marca, Porcupine Tree przyjechali do Niemiec i koncertem w Kolonii rozpoczęli małą (dwukoncertową) „trasę” po tym kraju. Do Szwecji, PT przyjechali już z zestawem 13 piosenek, więc repertuar kurczył się coraz bardziej i trudno powiedzieć dlaczego (może poza faktem, że Voyage 34 jest dłuższy, ale bez przesady).
Dopiero kiedy Jeżodrzewie wrócili do Niemiec, to „zaszaleli” dodając na bis Radioactive Toy, kawałek który od 1999 r. wrócił tylko podczas krótkiego pobytu zespołu w Izraelu.
Na razie był to jednorazowy wybryk, chociaż od tego momentu znowu zaczynają pojawiać się dziury w informacjach (co jest zaskakujące, w porównaniu do całkiem kompletnej kolekcji setlist z lat 90-tych). Wiadomo, że 2-go kwietnia w Lipsku swój debiut w 2001 r. zaliczyło Stop Swimming. Wg. moich notatek, Radioactive Toy powróciło 30-tego marca w Karlsruhe i zastąpiło Signify w roli ostatniego bisu (więc set nadal był wyjątkowo krótki). Następnego dnia w Aschaffenburgu pojawił się oba utwory. Niestety repertuaru wszystkich koncertów do końca trasy po Niemczech możemy się jedynie domyślać. Następnym przystankiem była Polska, więc tutaj jest znacznie lepiej. Trasę po kraju „najlepszych fanów na świecie”, zespół rozpoczął koncertem w poznańskim CK Zamku. Setlista wyglądała tak:

01. Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Shesmovedon
04. Up The Downstair
05. Lightbulb Sun
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
07. Russia On Ice
08. Pure Narcotic
09. Where We Would Be
10. Hatesong
11. Tinto Brass

12. Voyage 34 (Phase I)
13. Signify
14. Radioactive Toy

Ponoć ten ostatni utwór nie widniał na wydrukowanej setliście. Z tej mini trasy po Polsce słyszałem wiele legend, między innymi o fankach Chrisa, które przynosiły na koncerty bannery „we love Chris” i krzyczały jego imię przez cały występ.
Trzeba przyznać, że Chris miał u nas iście królewskie pożegnanie (o czym oczywiście nikt jeszcze wtedy nie wiedział).
Kolejny koncert odbył się 5-tego kwietnia w warszawskiej Proximie. Setlista pozostała w większej części bez zmian, ale zadziało się w bisach. Warszawiacy nie usłyszeli na zakończenie Radioactive Toy, natomiast na pierwszy bis zespół podarował im pierwsze od kilku wykonań z końcówki 2000 r. (które były pierwsze od 93 r.) Fadeaway. Grubo. Z tego co wiem, Stefan zgodził się zagrać ten utwór (w aranżacji na gitarę akustyczną i klawisze) na specjalną prośbę organizatora Piotra Kosińskiego. Mój znajomy zrobił wtedy z Wilsonem wywiad (a raczej robił za tłumacza). Zespół pozostał w Warszawie, ponieważ następnego dnia miał wystąpić w studiu im. Agnieszki Osieckiej, czyli w Trójce. Piotr Kaczkowski wspominał, że dużo trzeba było się nastarać i przez wiele formalności przebrnąć, aby ten koncert mógł się odbyć. Wydarzenie to przeszło do historii, a przez fanów PT na świecie znane jest pod hasłem „Warszawa” - czyli płyty z tym występem, która została wydana 3 lata później. Setlista prezentowała się w ten sposób:

01.Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Shesmovedon
04. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
05. Russia On Ice
06. Where We Would Be
07. Hatesong
08. Stop Swimming
09. Tino Brass
10. Voyage 34 (Phase I)
11. Signify

12. Lightbulb Sun


Jak pewnie zauważyliście, tracklista „Warszawy” jest trochę inna. Lightbulb Sun, które w rzeczywistości było ostatnim bisem, zostało na płycie wciśnięte między Last Chance, a Russia On Ice, bo tak bardziej Stefanowi pasowało. Tinto Brass wyleciało całkowicie, bo Wilsonowi zależało żeby upchnąć wszystko na jednej płycie (i jednocześnie nie mieć problemów jak przy „Coma Divine”, o których pisałem przy okazji Signify Tour).
Utwór udostępniono potem za darmo na stronie zespołu. Powycinano również wszystko co Stefan mówił do publiczności z wyjątkiem introdukcji do Stop Swimming (która przeszła do historii jako definicja tego czym jest Steven Wilson ;)). Szkoda, bo było tam sporo śmieszków, ale rozumiem, że Bosy walczył o cenne miejsce na kompakcie. Koncert był oczywiście transmitowany na żywo, a przynajmniej jego lwia cześć. Słuchacze mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu mniej więcej do końca Stop Swimming, albo Tinto Brass. Teoretycznie SW sygnalizuje, że zeszli z anteny po Tinto, ale bootlegi mówią czasami, coś innego. Mniejsza z tym. Pozostałe (a przynajmniej kilka z nich) utwory były odtworzone potem w audycjach Piotra Kosińskiego i Piotra Kaczkowskiego.
Na tamtym etapie, plany wydania tego koncertu nie był jeszcze jasne, ale wrócę do tego. Nagranie z transmisji zaczęło jednak szybko krążyć wśród fanów, aż w końcu (w jakiś sposób) trafiło na półki sklepowe w formie bootlegu! Był to jeden z głównych powodów, dla których Wilson ostatecznie przydepnął pedał gazu i wypuścił
to oficjalnie.
Tak, czy inaczej wracamy do kwietnia 2001 r. Po odegraniu setu w Trójce, zespół przyjechał do Łodzi. Nie byłem na tym koncercie, nie znałem jeszcze wtedy Porków, natomiast wiem czym był Klub Faraon, w którym owy występ się odbył. Faraon, to była tancbuda, w której na co dzień obywały się dyskoteki, techno-party, drumy i wszelkiego rodzaju dresiarskie imprezy.
Porcupine Tree pasowali tam jak pięść do nosa, ale niestety nie za bardzo było gdzie ich wtedy umieścić. Nie chce się już pakować w dyskusję z samym sobą, dlaczego nie Teatr Muzyczny, skoro już wcześniej grywali w Polsce w Filharmoniach. Widać takie były realia. Przy okazji tego koncertu, odbyła się konferencja prasowa, która miała miejsce w nieistniejącym już sklepie muzycznym Lady Peron na pl. Wolności (to takie info dla ludzi z Łodzi i okolic, którzy chcieliby łyknąć trochę historii miasta :D). Aha, niestety nie wiadomo co zespół zagrał. Jedyny dowód, że faktycznie byli w Łodzi, to info ze strony oraz parę zdjęć z konferencji, które przesłała mi znajoma (ale nie mogę ich opublikować). Następnym i ostatnim przystankiem na tej najdłuższej serii koncertów, jaką zespół zagrał w Polsce (aż 5 po rząd!), był krakowski Kinoteatr UPC (8-mego kwietnia). Setlista była niejako mieszanką koncertów w Poznaniu i Warszawie, zatem publiczność usłyszała zarówno super rzadkie Fadeaway (i było to ostatnie wykonanie z Wilsonem na wokalu, jeśli nie liczyć koncertu w Tel Avivie z 2003, który SW zagrał solo) oraz Radioactive Toy (na koniec).

                                                   

Po pobycie w Polsce, zespół miał prawie dwa tygodnie przerwy. Następnie, Porcupine Tree zagrali dwa koncerty w klubie Rodon w Atenach (20-go i 21-go kwietnia). Aż dziwne, że nie pokuszono się wtedy o jakieś nagrania (a może pokuszono, ale nic o tym nie wiadomo). Setlista pozostała niemal bez zmian. Jedyną zmianą z nocy na noc była wymiana Pure Narcotic i Signify z pierwszego koncertu, na Stop Swimming i Radioactive Toy podczas drugiego.
Niestety informacje tyczące się kolejnych koncertów (między innymi część trasy po Włoszech) są w strzępach i można się jedynie domyślać, że Porcupine Tree nie szaleli wtedy z setlistą (Fadeaway w Polsce każe się jednak wstrzymać z jakimikolwiek deklaracjami).

wtorek, 4 kwietnia 2017

Gigs from Another Star: Stupid Dream Tour 1999, cz. 2: Europa i USA.


                                                


Jako, że nie było na co czekać, Porcupine Tree rozpoczęli trasę zaraz po wydaniu płyty. Turnus wystartował w prawdopodobnie najbardziej zaskakującym miejscu z możliwych… we Włoszech :> Zespół zagrał wtedy dwa koncerty w Rzymie (24-tego i 25-tego marca 1999 r.) i muszę przyznać, że te występy do dziś są dla mnie małą zagadką, ale o tym za chwilę.
Pierwszy koncert na trasie miał taką setlistę:

01. Even Less
02. Piano Lessons
03. Waiting (Phase One)
04. Up The Downstair
05. Don‘t Hate Me
06. Signify
07. Pure Narcotic
08. A Smart Kid
09. Voyage 34 (Phase I)
10. Slave Called Shiver
11. Tinto Brass
12. The Sky Moves Sideways (Phase One)


13. Dislocated Day
14. Radioactive Toy


Widać, że PT rzeczywiście odcinają się od przeszłości. Z 14 zagranych kawałków, dokładnie połowa pochodzi z nowej płyty (wszystkie oprócz Even Less zagrane po raz pierwszy na żywo), po dwa utwory z Signify i The Sky Moves Sideways oraz po jednym z wcześniejszych wydawnictw.
Mimo, że nie mam bootlegu z tego koncertu, to wnioskuję, że Even Less zagrane zostało w wersji albumowej z przejściem do Piano Lessons, tak jak na praktycznie całej trasie. Dlaczego o tym wspominam? Zaraz wyjaśnię, ale najpierw chcę zaprezentować setlistę z drugiej nocy w Rzymie:

01. Tinto Brass
02. Piano Lessons
03. Waiting (Phase One)
04. Up The Downstair
05. Baby Dream In A Cellophane
06. A Smart Kid
07. Even Less
08. Slave Called Shiver
09. The Sky Moves Sideways
10. Stop Swimming
11. Voyage 34 (Phase I)

12. Dislocated Day
13. Radioactive Toy


Po pierwsze, setlista została trochę przetasowana, wypadły Signify, Don’t Hate Me i Pure Narcotic, a na ich miejsce weszły Baby Dream In A Cellophane i Stop Swimming (oba premierowo). Tylko pozornie zestaw jest uboższy i tutaj dochodzimy do sedna sprawy ponieważ, po drugie, na tym koncercie zagrano pełną wersję Even Less oraz (co jeszcze bardziej zagadkowe) pełną wersję Radioactive Toy (razem z improwizacją w środku). Ten zabieg wydaje się szokujący zwłaszcza w kontekście „Stupid Dream Tour” - najnudniejszej trasy PT pod względem zmian w setliście.
Co dziwniejsze, więcej się to nie powtórzyło. Wprawdzie taka setlista (z Tinto Brass na początku) pojawiała się co jakiś czas w trakcie pierwszego europejskiego odnóża, ale zarówno Even Less, jak i Radioactive Toy były grane w swoich krótkich wersjach. Z takim setem posiadam tylko bootleg z Southampton (24 kwietnia), ale raczej nie wydaje mi się żeby PT powtórzyli drugi Rzym gdziekolwiek indziej. Przez jakiś czas myślałem, że to jakiś fake. Radioactive Toy nie było grane w długiej wersji już od ostatnich koncertów 1997 r. To było po prostu do nich niepodobne. Ja wiem, że to Włochy (lol), ale po prostu było to bardzo dziwne. Dwa lata temu wpadł mi jednak w ręce wywiad audio przeprowadzony z Porcupine Tree (w składzie Chris, Colin i Richard) między tymi rzymskimi koncertami. Rozmowa schodzi w pewnym momencie na długą wersję Even Less, Włoch przeprowadzający wywiad pyta, czy zagrają dziś taką wersję, na co reszta odpowiada, że jak najbardziej. I tak się stało. Jeden raz.
Włoskie Radio Rock, które od wielu lat dzielnie promowało zespół w kraju, ponownie zaprosiło Porcupine Tree na małą akustyczną sesję (jak w 1995 roku), podczas której zagrano Pure Narcotic oraz udzielono krótkiego wywiadu.
 

                                                 

Kolejne koncerty odbyły się (podobnie jak w 1996 r.) w Grecji. Zespół zagrał trzy razy, dwukrotnie w Atenach w klubie Rodon oraz w Thessaloniki w Mylosie. Niestety nie znam setlisty z pierwszej ateńskiej nocy, ale kolejnej (setlista z Even Less na początku) zagrano już Nine Cats. Tym samym można powiedzieć, że od koncertu w Atenach zespół zaczął grać Nine Cats, nie ma tylko pewności, od którego. Wbrew pozorom nie był to utwór grany regularnie.
Tydzień po powrocie z Grecji, Porcupine Tree rozpoczęli serię koncertów w Wielkiej Brytanii. Warto zwrócić uwagę na to, że podczas „domowych” występów Jeżodrzewie było supportowane przez Tima Bownessa (z no-man) i jego zespół Samuel Smiles. Setlista PT nie przechodziła w tym czasie żadnych rewolucji z wyjątkiem ostatniego koncertu w UK, który odbył się 24-tego kwietnia w Southampton. To tutaj Stefan po raz pierwszy wykonał akustyczną wersję Stranger By The Minute (pierwszy z czterech w tej aranżacji i ostatnich w ogóle do 2010 r.). Z tego co można usłyszeć w trakcie zapowiedzi, prawdopodobnie była to złożona wcześniej prośba fanów, którą SW postanowił spełnić. Do tego Stefan skarży się, że ktoś mu noc wcześniej ukradł kartkę z tekstem do Nine Cats, na co ktoś z publiczności odzywa się, że to on. To był generalnie bardzo udany koncert, a nagrane wtedy Tinto Brass wylądowało na singlu Pure Narcotic.

                                                   

Przełom kwietnia i maja, Porcupine Tree spędzili grając dwa koncerty w Belgii, po czym po tygodniu przerwy ruszyli w odwiedziny do europejskich krajów, które (obok Włoch) były najbardziej im przychylne. 7-mego i 8-mego maja Jeżodrzewie zagrali w holenderskich Utrechcie i Den Bosch, a po przystanku w domu (10-tego maja w Londynie) przyjechali do Polski na 4 (!!) koncerty.
Między 12-tym, a 15-tym maja, zespół zagrał odpowiednio w: Warszawie (Klub Stodoła), Krakowie (Kinoteatr Związkowiec), Lublinie (Centrum Kultury) i Bydgoszczy (Filharmonia Pomorska).

                                                  

Zmiany w setlistach były raczej skromne, chociaż podobno w Lublinie, zamiast Nine Cats Stefan zagrał Stars Die. Nie posiadam dowodów (np. w postaci bootlegu), że to faktycznie miało miejsce, ale z drugiej strony nie takie rzeczy już się na tej trasie działy. W Krakowie odśpiewano Chrisowi sto lat na urodziny. Po solidnej dawce dobrej energii jaką Porcupine Tree otrzymali od Polaków, przyszedł czas na mityczne USA.
Zespół zagrał jeszcze 23-go maja w kanadyjskim Quebecku, a już następnego dnia w Burlington rozpoczęli amerykańskie odnóże „Stupid Dream Tour”. O setliście nie ma co za bardzo pisać, bo niewiele się działo. Zespół grał raczej bezpiecznie i amerykanie nie mieli okazji usłyszeć np. Stop Swimming, które grane było baaardzo rzadko (w Polsce tylko w Bydgoszczy).

                                                  

                                                 

Co innego było w tym objeździe ciekawe. Model promocji w USA był trochę inny niż w Europie i z tego względu Porcupine Tree zagrali kilka akustycznych koncertów w sklepach muzycznych. Zazwyczaj wyglądały one tak, że Stefan siadał sobie z akustykiem, obok był Chris dośpiewujący chórki (lub nadający rytm butelką wody) i grali taki zestaw:

01. Pure Narcotic
02. A Smart Kid
03. Baby Dream In A Cellophane
04. Waiting (Phase One)
05. Nine Cats


Te występy były na tyle popularne, że 4-tego czerwca w Chicago, zagrano aż dwa, a do tego trzeci (już pełny) koncert wieczorem. W Los Angeles Stefanowi pękła struna (już wtedy mu pękały ;)) i zabawa skończyła się po 3 kawałkach.

Jeżeli chodzi o regularne koncerty, to warto wspomnieć o występie na festiwalu Progfest w San Francisco. Z różnych powodów, zespół wszedł na scenę ze sporym opóźnieniem i z tego względu Stefan zadedykował publiczności Waiting. Nagranie wideo z tego wieczoru możecie obejrzeć tutaj:

https://www.youtube.com/playlist?list=PLD9CC67E18AB60AED

Trasa po USA, mimo że krótka, okazała się być sukcesem dla zespołu. Po powrocie, Porcupine Tree zagrali jeszcze trzy koncerty: w Paryżu (12 czerwca) oraz na dwóch festiwalach we Włoszech, w Vigevano (11 lipca) (z którego pochodzi świetny bootleg) oraz Rzymie (23 lipca).
W taki też sposób zakończyła się pierwsza cześć Stupid Dream Tour, która przeszła do historii jako najnudniejsza trasa Porcupine Tree pod względem zmian w setliście. Jednocześnie te kilka drobnych alteracji, które zaszły można zaliczyć do bardzo ciekawych (Stranger By The Minute, długie wersje Radioactive Toy i Even Less). To jednak nie koniec. Na jesień zaplanowane były kolejne koncerty i nie obyło się bez niespodzianek. O tym już w kolejnym odcinku!

poniedziałek, 8 września 2014

Tour of a blank planet (2007 - 2008): cz.1: Zmiany, koktaile i berek z Trains.

Fear of a Blank Planet, to dla wielu ulubiona płyta Porcupine Tree. Dla mnie nie, ale to nie ma większego znaczenia bo trasy promującej ten album nie da się nie lubić. Po różnorodnym choć momentami statycznym Deadwing Tour, FOABPTour była kolejnym krokiem w kierunku czegoś co w pełni zostało rozwinięte dopiero na Incident Tour. Regularne zmiany w repertuarze miały swoje powody. Materiał z najnowszej płyty zespół miał już obcykany dzięki trasie w 2006, podczas której każdej nocy grali cały album. Jedynym wyjątkiem było Cheating The Polygraph, które w tamtym czasie miało znaleźć się na płycie. Ostatecznie PT zdecydowali się na nowszą kompozycję Way Out Of Here i jej premiera koncertowa miała dopiero nadejść.

       

Fear of a Blank Planet
zostało wydane 16 kwietnia 2007 roku, a trasa miała wystartować już dwa dni później w szkockim Glasgow. Dzień premiery został jednak uświetniony mini-występem Stefana i Wesa w londyńskim Fopp Records. Koncert był krótki:

01. Fear of a Blank Planet
02. My Ashes
03. Sentimental
04. Trains


Na papierze nie wygląda to zbyt imponująco, ale wszystkie utwory (z wyjątkiem Trains) zostały wykonane z Wilsonem grającym na pianinie, a to już wiele zmienia. Prawdopodobnie jedyna okazja aby usłyszeć tytułowy utwór w takiej aranżacji. Tak czy inaczej, pełen skład stawił się dwa dni później w lokalu o nazwie ABC Glasgow. Setlista pierwszego koncertu trasy wyglądała tak:

01. Fear of a Blank Planet
02. Drown With Me
03. Lightbulb Sun
04. My Ashes
05. Anesthetize
06. Open Car

07. Gravity Eyelids
08. Blackest Eyes
09. Sentimental
10. Sever
11. Half-Light
12. Way Out Of Here
13. Sleep Together

14. Mother and Child Divided
15. Even Less
16. Halo


Tym razem Porcupine Tree naprawdę się wysilili. Jak wiemy, Deadwing Tour prezentował z początku zestaw „nowa płyta + kilka utworów granych na poprzedniej rasie” i dopiero
na drugiej nodze zaczęło się coś dziać. Tym razem od samego początku pojawiły się niespodzianki.
Po pierwsze premiery i to nie tylko z nowej płyty. Way Out Of Here dla nikogo raczej nie było fajerwerkiem, ale Drown With Me i Half-Light już tak. Rzadko się zdarza, że Wilson wyciąga nigdy nie grane utwory ze starszych płyt, jeżeli coś nie pojawi
się podczas promowania danego albumu to zazwyczaj się już nie pojawi. Wyjątków było kilka (Small Fish, .3, Stars Die), ale tylko potwierdzają regułę. Tym większym zaskoczeniem było wygrzebanie dwóch utworów, które nie znalazły się nawet na regularnych albumach (czego Wilson tradycyjnie żałował).

           

Drown With Me wypadło specyficznie, utwór ucierpiał nieco ze względu na oczywiste kompromisy (dwa wokale, a nie dziesięć), natomiast Half-Light zabrzmiał wyjątkowo dobrze chociaż jak kilka lat później zauważył Gavin, nie jest to wbrew pozorom prosty do zagrania utwór.
W tamtym czasie Stefan przebąkiwał o chęci wydania „Recordings 2” aby między innymi te utwory zyskały większą ekspozycję. Jak wiadomo Wilson jest do dziś prawnie przyblokowany z tym planem. Wracając do setu z Glasgow, poza dwiema premierami starszych piosenek, miały miejsce dwa powroty. Lightbulb Sun zostało odgrzebane po sześcioletniej przerwie, natomiast Sever po dziesięciu latach (a nawet na trasie 96/97 był rarytasem). Cieszą takie powroty i robią wrażenie zwłaszcza na tle Deadwing Tour. A to dopiero początek. My Ashes zmieniło się względem wersji płytowej i tego jak ten utwór był grany w 2006 roku. Tym razem Wesley przejął wokal w refrenie. Na tym etapie Fear of a Blank Planet nie był odgrywany w albumowej kolejności.
Żeby nie było za wesoło publiczność w Newcastle (19.04) nie zobaczyła ani Sever, ani Half-Light (oraz Mother and Child Divided). W zamian PT odegrali A Smart Kid i The Sound of Muzak, których nie można nazwać adekwatnymi zamiennikami. Taki stan rzeczy utrzymał się przez kilka koncertów, Sever wróciło ostatecznie w Nottingham (22.04), a Half-Light następnej nocy w Wolverhampton. Co ciekawe, Porcupine Tree dzielnie trzymali Trains z dala od setlisty co oczywiście musiało się kiedyś skończyć. 8 maja w Seattle zespół miał problemy techniczne po Anesthetize i sytuację trzeba było jakoś ratować ponieważ zapowiadało się na co najmniej kilkuminutową prace techników. A że byli w Ameryce... poleciało Trains. Wyszło pokracznie. Z początku (po intrze Wilsona) wszedł tylko Gavin co brzmiało dosyć sucho. Po jakimś czasie obudził się Wes, a ostatecznie dołączyli Colin z Ryśkiem. Sala cała się trzęsła. Póki co był to jednorazowy wyskok, ale mleko się rozlało.

         

9 maja w Portland trasową premierę miało .3 (póki co na jednorazowy występ). Pierwsza większa zmiana miała miejsce 13 maja w Anaheim (chociaż bardziej w formie niż treści). Po raz pierwszy przedstawiono Fear of a Blank Planet w albumowej kolejności oddzielając ten segment tradycyjną już dziś kilkuminutową przerwą.
Druga połowa (zawierająca .3 zamiast Half-Light) kończyła się na Trains (zatem wytrzymali niecały miesiąc). Na bis Mother and Child Divided i Halo,
Od tamtego momentu setlisty przedstawiały tego typu warianty przy czym w takiej formie jak w Anaheim FOABP było grane bardzo rzadko. 23 maja w Philadelphii trasową premierę miało Mellotron Scratch,
a 1 czerwca w Chicago pojawiło się Hatesong. W taki sposób Porcupine Tree dotarli do okresu wakacyjno/festiwalowego. Krótki set wyglądał zazwyczaj tak:

01. Open Car
02. Hatesong
03. Blackest Eyes
04. Anesthetize (1 i 2 część)
05. Mother and Child Divided
06. Halo


a na dłuższych koncertach odgrywano jedną z wariacji standardowego zestawu. Powrót do Europy nie wiązał ze sobą żadnych zmian. Na koncertach w Warszawie i Krakowie (6 i 7 lipca) publiczność usłyszała pełny przekrój dotychczasowego repertuaru (z FOABP zagranym „albumowo” w Krakowie). 14Tego lipca PT zagrali na festiwalu Ilosarirock w Finlandii i to nagranie z tego koncertu zostało wydane jako pierwsze (chyba, że liczyć „We Lost The Skyline”, który nie jest rejestracją koncertu pełnego składu). Tak zakończyła się pierwsza odnoga Fear of a Blank Planet Tour. Z zespołów, które w tym czasie supportowały Porcupine Tree można wyróżnić przede wszystkim Pure Reason Revolution, Amplifier i Absynthe Minded. Po pierwszym legu PT zrobili sobie wakacje chociaż jak to zwykle bywa nie były to typowe wakacje. Wilson zabrał się do Tel Avivu gdzie pucował utwory, które miały znaleźć się na „Nil Recurring”. Panowie się sprężyli i 17 września można było już owe wydawnictwo zakupić.  C.D.N.

wtorek, 25 marca 2014

Podróż przez czarne pole - historia koncertów Blackfield, cz.4: bootlegi

Opis koncertowej działalności Blackfield nie byłby kompletny, gdybym nie poleciał na koniec odpowiedniego materiału audio dla tych, którzy nie mieli tego szczęścia żeby zobaczyć i usłyszeć zespół na żywo. Myślę, że o oficjalnym wydawnictwie Live in NYC nie muszę wiele pisać. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana (i nie tylko) i bardzo dobre podsumowanie trasy „Blackfield II”. Jeżeli to za mało (a to jedyna oficjalna koncertówka BF) to czeka kraina bootlegów, nie tak obfita jak w przypadku Porcupine Tree, ale to raczej oczywiste.

         

Z absolutnie pierwszych wspólnych występów Aviva i Wilsona pod tym szyldem istnieje kilka nagrań z czego ja posiadam jedno (z Berlina, 15.11.2003) i mogę spokojnie je polecić, przynajmniej w charakterze poznawczym. Jakość jest wprawdzie średnia (ktoś stał chyba na samym końcu wyjątkowo długiego obiektu), ale koncert jest pół-akustyczny więc można posłuchać bez grymasu. Set był krótki, aranżacje dosyć niecodzienne, a do tego Aviv śpiewa Summer i Hello. Takie były początki Blackfield. Jeżeli kogoś interesuje jak to brzmiało to odsyłam do opisanego bootlegu, jeśli nie, to przechodzimy dalej. Właściwy start zespołu został odpowiednio wypromowany w Izraelu i dzięki temu możemy się cieszyć materiałem video nagranym przez izraelską telewizję. 45 minut występu zostało utrwalone i stanowi doskonałą pamiątkę z tej trasy, w komplecie mamy zarówno Feel So Low jak i nie wydane jeszcze wtedy Epidemic.

                                        

Pisząc o video mogę jednocześnie pisać o audio (bo w takiej formie również ten bootleg istnieje) chociaż jak na nagranie z tv, dźwięk jest nieco przytłumiony i o ile przy oglądaniu video nie będzie to drażnić, to przy samym słuchaniu może męczyć. Znacznie lepiej brzmiące (choć tylko 3-utworowe) jest nagranie z występu w studiu telewizyjnym (również izraelskim). Dostępne nagrania partyzanckie z trasy w 2004 są dosyć średnie. Najlepiej wypada Karlsruhe (08.12).

                                                         

Poza nim, mogę polecić nagranie z Holandii (01.12.2004), ale głównie dlatego że nie ma lepszego wyboru. Niestety bootleg z krakowskiej Rotundy brzmi jeszcze gorzej i ratuje go jedynie wartość historyczna i sentymentalna. Nieco lepiej jest jeśli chodzi o występy w USA z 2005. Po pierwsze, Blackfield wpadli wtedy na sesję do radia XM (co zrobiło też Porcupine Tree w 2003 roku). Wyniki tej wizyty nie zostały wydane oficjalnie, ale na szczęście znalazł się ktoś, kto całą audycję nagrał. Panowie gają pełny set przewidziany na pół-akustyczną trasę po USA. Na bootlegu znajdują się również bonusy z pierwszej płyty (dwa dema, Feel So Low, remiks Hello i kilka nagrań z koncertów), którymi ktoś dopchał płytę. Nagrania z publiczności też cieszą ucho, zwłaszcza to z Nowego Jorku (10.03.2005). Są czyste, wyraźne i ciepłe.

                                                         

Teoretycznie trasa „Blackfield II” jest dosyć dobrze udokumentowana na Live NYC, ale z pewnych powodów warto zainteresować się też bootlegami.
Przede wszystkim polecam nagranie z Londynu (16.02.2007), na którym znajduje się nieszczęsne This Killer, z niewiadomych powodów usunięte przed amerykańską trasą. Bootleg jest bardzo dobrej jakości i słucha się go z przyjemnością. Pochwalić mogę również (na szczęście) pamiątkę dźwiękową z Warszawy, która w odróżnieniu od Krakowa nie była już nagrywana ziemniakopodobnym urządzeniem.
DNA Tour” może poszczycić się mianem najsumienniej zarejestrowanej trasy BF, co cieszy, biorąc pod uwagę częste zmiany w secie. Najpopularniejszym bootlegiem z 2011 jest chyba Antwerpia (28.04), co nie dziwi, ponieważ jakość jest bardzo dobra, a w secie znajduje się rarytas tego turnusu: Far Away.

                                                        

Jeśli chodzi o kwestie jakościowe to równie gorąco polecam Moskwę (30.06 – ostatni pełny występ tej trasy, zawiera między innymi 1,000 People) oraz Monachium (17.04). Znacznie słabiej brzmi niestety Kraków (15.04), ale on ma wartość sentymentalną. Nieszczególnie brzmi też Philadelphia (19.05), ale to jedyny znany mi amerykański przedstawiciel trasy DNA.
Na szarym końcu mamy dwa nagrania z ciepłej jeszcze (i jak się okazało niedokończonej) trasy BF IV. Tutaj prym wiedzie bootleg z Tel Avivu, który został udostępniony na YouTube (i ciekawe jak długo tam jeszcze poleży).

                                                         

Nagranie charakterystyczne, doskonale słyszalna gitara, ledwo słyszalny wokal. Drugie nagranie pochodzi z Krakowa, brzmi trochę gorzej niż izraelskie, ale póki co to jedyna rejestracja pełnego setu z tego krótkiego objazdu (zobaczymy co wyniknie z majowej wizyty w USA - oficjalne nagranie, dobry bootleg czy w ogóle nic).
I to by było to. Mając przedstawione przeze mnie pozycje można spokojnie uznać, że to co najważniejsze znajduje się w kolekcji (przynajmniej na dzień dzisiejszy).
Tak jak wspominałem, po majowym (ostatnim z ostatnich) koncercie Blackfield dopiszę parę słów w poprzednim poście, dam oczywiście znać kiedy to się stanie.
W międzyczasie, wraz z ostatnim dniem marca rozpoczniemy badanie Deadwing Tour.

piątek, 22 listopada 2013

Shepard's Lost Empire


 
       Świętujący obecnie zakończenie pełnej sukcesów solowej trasy, Steven Wilson dwanaście lat temu grywał jeszcze z kolegami w mniejszych lokalach niż Royal Albert Hall. Odziany był w koszulki dziewczęcego rozmiaru i błyskał ze sceny 'lennonkami'. Tak pamiętamy Lightbulb Sun Tour, ale nie o całej trasie będę dzisiaj pisał. 11 maja 2001 roku miał być datą istotną zarówno dla fanów Porcupine Tree, jak i dla samego zespołu. Tego dnia miał odbyć się koncert w Londynie (a dokładniej w Shepards Bush Empire) i miał być pierwszym występem od dłuższego czasu, który planowany był do rejestracji i późniejszego wydania na płycie. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce tylko przy okazji trzech rzymskich koncertów z początku 1997 roku, kiedy został nagrany materiał znany jako „Coma Divine”. Nie wliczam „przypadkowych” nagrań jak pojedyncze „Tinto Brass” (Southampton, 24.04.1999) czy „Spiral Circus”, o których wydaniu decyzja zapadła po, a nie przed wydarzeniem. Takich „dzikich” nagrań jest w archiwach No-mans Land mnóstwo, o czym sam Steven Wilson wielokrotnie wspominał (a ostatnio zaczął się nawet nimi dzielić). Dlaczego zatem nigdy nie doczekaliśmy się oficjalnego wydania londyńskiego występu? Odpowiedź na to pytanie pozostaje nieznana, a powodów mogło być co najmniej kilka. Porcupine Tree byli dość pewni swego i na wiosnę 2001 roku na oficjalnej stronie zespołu pojawiła się taka informacja:
„SHEPHERDS BUSH EMPIRE, MAY 11TH, 2001. The band will be recording this show and plan to have a live CD mixed and available within 2 or 3 months of the concert to buy via the PT website and at gigs, as the first release on a new mail order label. This new label will co-exist with the band's KScope deal and will concentrate on making more live and studio material available directly to the fanbase.”

Oświadczenie dosyć śmiałe
, zwłaszcza że zaplanowano nagranie tylko jednego koncertu, a do skompilowania „Coma Divine” użyto materiału z aż trzech nocy. Czy można zatem założyć, że ostatecznie zespół nie był zadowolony ze swojej pracy na scenie? Do właściwego opisu koncertu przejdę w dalszej części tekstu, ale już teraz mogę zaznaczyć, że całość przebiegła raczej sprawnie (pomijając wpadkę podczas solówki w „Last Chance...”), na ile można to ocenić na podstawie przyzwoitej jakości nagrania. Już na początku tej części Lighbulb Tour, podczas pierwszego koncertu w Bristolu (14.02.2001), Steven informował publiczność o specjalnym koncercie w Londynie podkreślając, że warto wpaść i porównać (mówił też o tym podczas pozostałych Angielskich koncertów). Zespołowi bardzo zależało na tym, aby majowy koncert obejrzał komplet widowni. Na starcie samego występu w Shepards Bush Wilson oznajmił publiczności, że koncert jest rejestrowany i rzucił nawet parę dowcipów z tej okazji. Najwyraźniej wykrakał. Mimo wszystko, już po samym londyńskim koncercie zespół nadal miał zamiar wydać materiał na żywo z tej trasy. Na stronie pojawił się taki komunikat (nie mogę przytoczyć konkretnej daty, ponieważ newsy na stronie PT nie były wtedy datowane):

„PORCUPINE TREE LIVE 2001 CD

This will be the first release on the band's own mail order only label (it will also be sold at gigs). The track listing for the as yet untitled double CD is as follows :

CD ONE - Even Less / Slave Called Shiver / Shesmovedon / Up the Downstair / Lightbulb Sun / Last Chance to Evacuate Planet Earth Before It is Recycled / Russia On Ice

CD TWO - Pure Narcotic / Where We Would Be / Hatesong / Tinto Brass / Voyage 34 / Stop Swimming / Signify

Most of the album was recorded during a live broadcast for Polish Radio III in Warsaw on April 6th, but there is also some music from the band's London concert on May 11th. All of the music has been remixed from the 24 and 32 track multitrack tapes recorded at these concerts.

Due to some contractual complications there is currently no release date set for the album, but it is hoped to resolve this shortly for a late 2001 release.”

Jak wiemy, ta koncepcja również upadła i nigdy nie otrzymaliśmy dwupłytowego wydawnictwa z tej trasy koncertowej. Widać także, że koncert z Londynu nie poszedł po myśli zespołu i zaistniała konieczność posiłkowania się nagraniami z legendarnego Trójkowego występu. Jeśli wierzyć powyższemu oświadczeniu z oficjalnej strony, cały materiał był już na tym etapie zmiksowany i gotowy do wydania (co daje nadzieję, że chociaż fragmenty londyńskiego koncertu zostaną kiedyś w jakiś sposób udostępnione słuchaczom). Fani otrzymali namiastkę takiego nagrania w postaci słynnego już webcastu z festiwalu Nearfest, gdzie zespół zagrał jeden z najlepszych koncertów na trasie.
Po jej zakończeniu pewne rzeczy uległy zmianie, co z pewnością miało wpływ na wydanie jakiegokolwiek materiału koncertowego z 2001 roku. Po pierwsze grupa została przyjęta pod skrzydła Atlantic Records i mogło to oznaczać, że pierwotnie gotowe do wydania nagranie nie było już wystarczająco dobre. Inną sprawą jest to, że w 2002 Chris Maitland przestał być członkiem Porcupine Tree, na co Steven Wilson wskazywał później jako jeden z głównych powodów, dla których wydanie „Warszawy” musiało czekać do 2004 roku. Tak czy owak, sprawa wydawnictwa ucichła aż we wrześniu 2003 roku pojawiła się na stronie PT taka informacja:

The second release on PT's own label Transmission is now in preparation and will be an official CD edition of the band's live recording for Polish radio in 2001. Prompted by a widely available bootleg taken from the live broadcast, the band have decided to issue their version which was remixed from the multitrack recording (the original broadcast was a live stereo mix). It will also feature music that was not included in the original broadcast. Transmission 2 should be available towards the end of the year. „

Tym samym jakakolwiek szansa na dwupłytowy zestaw odeszła w niepamięć. Nie jest to pierwszy i nie ostatni taki przypadek w historii zespołu, ale o nich będę pisał przy innych okazjach. Warto dodać, że gdyby nie bootlegowe wydanie Trójkowego koncertu, które zalało polskie sklepy muzyczne (a ponoć nawet supermarkety) to na wydanie „Warszawy” trzeba by było zapewne czekać jeszcze dłużej. Dobry motywator potrafi zdziałać cuda.

Co do samego koncertu w Sherpards Bush w Londynie i amatorskiego nagrania, które istnieje...
Pewność siebie przy nagrywaniu tylko jednego występu mogła wynikać z tego, że zespół jeździł z tym materiałem od dłuższego czasu i bardzo rzadko zdarzały się jakiekolwiek wpadki. Pech chciał, że akurat na tym koncercie Stevenowi zadrżała ręka w trakcie
Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled powodując dość drażniący fałsz. Pozostałe utwory zostały jednak wykonane wzorowo. Setlista prezentowała typowy zestaw tej części Lightbulb Tour, bez niespodzianek w stylu zagranego w Krakowie Fadeaway czy Radioactive Toy, Sleep Of No Dreaming, Waiting i A Smart Kid, które pojawiały się od czasu do czasu na koncertach przed i po Londynie. Zaraz po Slave Called Shiver Wilson wspomina o tym, że koncert jest rejestrowany i prosi publiczność aby dała z siebie wszystko. Trzeba przyznać, że dała na tyle, że przed Russia On Ice Steven musiał ją dla odmiany uciszać. Wilson zauważył również osoby w koszulkach Dream Theater i nawiązał do wspólnej trasy. Między utworami pojawiły się stałe elementy programu jak opowieść o Heaven's Gate przed Last Chance i o gwiazdach pop przed Hatesong. Wilson żartuje też przed Pure Narcotic na temat tego, że mają zamiar wykonać 'set akustyczny' przy prawie całkowitym braku akustycznych instrumentów na scenie.
Przed Hatesong Steven męczy się przez jakiś czas ze swoją gitarą, prawdopodobnie nie mogąc jej nastroić. Utwory wykonane zostały niemal z chirurgiczną precyzją, czuć nieco nerwową atmosferę, która towarzyszyła zespołowi tamtej nocy. Dopiero bliżej końca, podczas Signify i Voyage 34 Porcupine Tree zaczynają pozwalać sobie na trochę więcej luzu. Koncert nie wyróżnia się zbytnio na tle większości występów Lightbulb Sun Tour, ale z pewnością byłaby to ładna pocztówka z tej trasy. W zamian otrzymaliśmy nieco krótszą, ale intymniejszą i nagraną w Polsce „Warszawę”. Jeśli chodzi o jakość nagrania to oceniam ją na 6/10 w skali rejestracji amatorskich. Nagrywający nie stał zbyt blisko sceny, dlatego dźwięk czasami się rozmywa, ale nie jest to jakiś wielki mankament tego bootlegu. Nagranie jest kompletne, utwory nie są pocięte, nie ma żadnych nieprzyjemnych zniekształceń, poślizgów czy trzasków. Przeważa tu wartość historyczna i fakt, że kończyła się dla zespołu pewna istotna era. Niecałe dwa miesiące później, Porcupine Tree kończyło w Nowym Jorku mini trasę po USA. Koncert oglądali ludzie z Atlantic Records. Niedługo później zespół podpisał kontrakt.