„Lightbulb
Sun Tour”, to trasa pokrętna, ale całkiem przyzwoicie
udokumentowana. Biorąc pod uwagę niewielkie zmiany w setlistach, to
zestaw do słuchania jest wyjątkowo kompletny. Zacznę oczywiście
od nagrań najlepszej jakości, jest ich kilka.
Przede wszystkim
NEARFest z 23.06.2001. Najbardziej popularny bootleg z tej trasy i
chyba jeden z najpopularniejszych PT w ogóle (zwłaszcza wideo).
Brzmienie jest kapitalne, momentami może lekko słychać, że to
streaming, ale nie do takiego stopnia żeby komuś to mogło
przeszkadzać.
Z tego koncertu pochodzi moje zdecydowanie
najulubieńsze (i imo najlepsze) wykonanie Last Chance..., a
oprócz tego doskonałe Hatesong. Zresztą cały koncert jest
legendarny. Doskonała alternatywa dla „Warszawy”, u mnie nawet
częściej odtwarzana. Co jeszcze?
Jeśli chodzi o materiał
audio/video, to z pewnością Amsterdam 26.05.2001, występ przed
Marillion. Bootleg pochodzi z webcastu, jakość jest w miarę
niezła jak na tamte czasy. Dźwięk jest mocno skompresowany i
trochę suchy, ale to nadal soundboard. Sam koncert jest całkiem
dobry.
Na koniec dwa bootlegi nagrane z radia. Po pierwsze Tel
Aviv (15.11.2000 r.), jedyny tego typu bootleg z 2000 r. Rejestracja
jest trochę przytłumiona, prawdopodobnie transmisja/retransmisja
była nagrywana na kasetę. Koncert jest bardzo dobry, a w dodatku na
dwa utwory do zespołu dołącza Aviv Geffen. Drugi bootleg z radia
to słynny występ w Trójce (6.04.2001 r.). To zasadniczo mało atrakcyjny materiał
dla ludzi posiadających „Warszawę” (która brzmi lepiej), ale
ciekawscy docenią, że nagranie oryginalnej transmisji zawiera
wszystkie gadki Stefana i właściwą kolejność utworów (z
Lighbulb Sun na końcu). Są różne wersje, nie wszystkie
kompletne.
Jeśli chodzi o nagrania z publiczności, to
nie jest źle. Pierwszy występ z 2000 r. w Londynie (31.05.2000 r.)
oraz zagrany kilka tygodni później Terni (17.06.2000 r.) doczekały
się po dwóch rejestracji, obie podobne do siebie, obie na 3+./4 Z
trasy z Dream Theater najlepiej zaopatrzyć się w Den Bosch
(14.10.2000 r.). Z głównej trasy w 2001 r. zdecydowanie polecam
Bristol (14.02.2001 r.) i Boras (23.03.2001 r.), świetne koncerty,
świetne setlisty i dobra jakość. Bootlegowa reprezentacja polskich
koncertów, to (poza „Warszawą”) dwa nagrania – warszawska
Proxima (5.04.2001 r.) i krakowski Teatr UPC (8.04.2001 r.). Proxima
całkiem niezłej jakości, ale niekompletna (urywa się po Tinto),
natomiast Kraków odrobinę słabszy, ale zawiera Fadeaway!
Na
koniec kilka propozycji z cyklu „nie ważna jaka jakość, bo
koncert wyjątkowy”. Ta lista jest długa. Przede wszystkich wielka
trójka, czyli Nowy Jork, Zaandam i Canterbury. Szczęśliwie, trio
jest dobrej jakości. W Nowym Jorku (27.06.2001 r.) Porcupine Tree
grali na najwyższych obrotach, bo panowie z potencjalnej nowej
wytwórni oglądali. Słychać, że zespół się ostro spina z muzą,
chociaż Wilson czasami niedomaga wokalnie. Zaandam (13.07.2001 r.)
to słynny koncert od tyłu do przodu. Jedyny taki w historii zespołu
i choćby z tego powodu warto go usłyszeć. Canterbury (18.08.2001
r.) to świetny, energetyczny koncert, podczas którego zespół
świętuje zakończenie trasy i (po cichu) podpisanie nowej umowy.
Najważniejsze jednak, że to ostatni występ z Chrisem i cieszy to,
że tak znaczące wydarzenie było tak dobre. Coś
jeszcze?
Akustyczny mini-koncert duetu Wilson-Maitland w Relapse
Records w Philadephi (25.06.2001 r.). Jest zarówno wideo jak i
audio. Oprócz tego jeszcze warto mieć Shepard’s Bush Empire
(11.05.2001 r.), bo ten koncert był nagrywany z zamiarem wydania na
płycie. Słychać, że zespół stara się mocno. Mało? To dorzucę
jeszcze Kolonię (24.05.2001 r., koncert przed Marillion), Gottinegen
(28.03.2001 r.) oraz Mainz (27.03.2001 r.) i Manchester (19.10.2000
r.).
Jest czego słuchać więc zapraszam do słuchania, w
razie czego służę pomocą!
Po
krótkiej przerwie, 11 maja zespół wystąpił u siebie w Londynie w
Shepard’s Bush Empire. Na tę okazję zaplanowano nagranie całego
koncertu i ewentualne wydanie go na płycie/płytach. Do rejestracji
doszło, ale Londynu w całości, ani we fragmentach nigdy nie
wydano. O całej tej historii pisałem w pierwszym wpisie tego bloga
w 2013 r. i do niego tez
odsyłam.
Setlistowo
nie zadziało się wtedy nic nowego. Razem z PT wystąpiła wtedy
Anathema. Był
to ostatni na jakiś czas pełnoprawny koncert Porcupine Tree
ponieważ niewiele ponad tydzień później, zespół dołączył
na parę wieczorów doMarillion w ramach promocji ich nowej płyty Anoraknophobia.
Setlista w ramach support slotu wyglądała tak:
01.
Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Shesmovedon
04.
Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
05.
Stop Swimming
06. Hatesong
07. Up The Downstair
Repertuar
podobny do tego z trasy Dream Theater, ale nieco mniej nastawiony na
ciężkie granie (muzyka ówczesnego Marillion była zdecydowanie
bardziej zbliżona do tego, co robili Jeżodrzewie). W
trakcie, PT wyrwali się na jeden „własny” koncert do
holenderskiego Helmond gdzie na premierowe w tym roku wykonanie Feel
So Low dołączył do nich Aviv Geffen. Następnego
dnia (26-tego maja) zagrali jeszcze jeden raz przed Marillion w
Amsterdamie (wideo z tego koncertu jest dosyć popularne), a potem
udali się na kolejny mini-urlop.
Niecały
miesiąc później, Porcupine Tree zajechali do USA na
mini-trasę.Rozpoczęli
wBetlehem gdzie odbywał
się słynny festiwal NEARFest, na który zespół zaproszono. To
było dosyć spore wydarzenie, a całość streamowano (chyba nawet
na żywo), co obecnie jest normą, ale w 2001 r. było szczytem
techniki. Setlista nie
odbiegała zbytnio od tego, co zespół w tamtym czasie prezentował,
natomiast sam koncert wypadł rewelacyjnie. Większość z Was na
pewno go zna, bo to jeden z najbardziej popularnych wideo-bootlegów
PT w ogóle. Warto zwrócić uwagę na mistrzowską reakcję Colina
kiedy w trakcie Voyage 34 pęka mu pasek od basu (od 14 minuty na filmiku poniżej).
25
czerwca, w dniu koncertu w Philadelphi, Porcupine Tree w składzie
Steven i Chris, zagrali jeden ze swoich słynnych akustycznych
mini-występów. Ten odbył się w sklepie Relapse Records, całe
wydarzenie zostało uwiecznione w formie wideo, które jest dostępne
na YouTubie.
Steven miał ze sobą gitarę
akustyczną, a Chris butelkę wody, której używał jako
shakera. Duet wykonał:
01. Pure Narcotic
02.
Feel So Low
03. A Smart Kid
Warto zwrócić uwagę na
to, że to było jedyne wykonanie A Smart Kid w 2001 r. Wilson
i Maitland wybierali utwory w trakcie występu. Z publiczności
padały różne propozycje (np. Stars Die, Fadeaway, Nine Cats nawet
Voyage 34), ale SW skupił się na promowaniu nowego materiału. Do
końca trasy pozostało już niewiele, ale o trzech
koncertach należy napisać więcej. Po
pierwsze, koncert w Nowym Jorku (27 czerwca), który był ostatnim
występem zespołu w USA na tej trasie. Występ był wyjątkowo długi
(16 utworów), a z relacji wynika, że zespół palił (chociaż nie
w trakcie koncertu). Powody były,
ponieważ na sali tego wieczora znaleźli się
wysoko postawieni ludzie z wytwórni płytowej Atlantic.
Porcupine Tree musieli dać
z siebie wszystko i ewidentnie dali, bo umowa została podpisane (o
czym później). Na tę okazję wróciło nawet Waiting! Kolejny
koncert, o którym należ wspomnieć,
to
koncert w Zaandam, który
odbył się 13 lipca 2001 r. Pisałem już o nim w
moim TOP 5 najdziwniejszych koncertów PT (http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2017/04/top-5-najbardziej-niezwykych-i.html). W skrócie – zespół
zagrał standardową setlistę od tyłu. Wilson pożegnał się z
publicznością na wejściu, po Radioactive Toy zeszli ze sceny, po
czym wrócili i odegrali resztę od tyłu, kończąc na Even Less.
Nieznane są powody, dla których PT tak zrobili, ale podejrzewam, że
próbowali zwalczyć monotonię końca trasy oraz dobrze się bawić.
Na tym koncercie wykonano
rzadko grane Stop Swimming i Feel So Low. Trzeci
koncert, to zarazem ostatni
koncert tej trasy, ostatni tamtego roku, ostatni z Chrisem Maitlandem
i ostatni bez wsparcia grubej wytwórni.Sporo tego, prawda?
Wydarzenie miało miejsce w
Canterbury w ramach Canterbury Festival (18 sierpnia). Koncert
bardzo ważny, wręcz wiekopomny, ale słuchając bootlegu czuć
wielki luz ze strony zespołu. To był ostatni koncert długiej i
męczącej trasy, kontrakt był już pewnie na tym etapie podpisany
(lub bliski podpisania), było co świętować. Na
tym, wyrwanym trochę z kontekstu trasy występie, słyszymy
Porcupine Tree zmęczone, ale szczęśliwe, grające na luzie ze
świadomością, że ich ciężka praca dała wymarzone rezultaty.
Srogo
tamtego dnia lało i Stefan rzucał nawet żartami nawiązując do
średniowiecznego kawałka PT pt.: It Will Rain For a Million Years.
Publiczność reagowała żywiołowo, a zespół odpowiadał
fantastycznymi wykonaniami. Setlista wyglądała tak:
01.
Tinto Brass
02. Shesmovedon
03. Even Less
04. Slave
Called Shiver
05. Lightbulb Sun
06. Last Chance To Evacuate
Planet Earth Before It Is Recycled
07. Stop Swimming
08.
Hatesong
09. Up The Downstair
10. Radioactive Toy
Myślę,
że było to idealne zwieńczenie pewnego etapu działalności
grupy.
Zaraz
po wakacjach, na stronie zespołu pojawiła się taka
informacja
Porcupine
Tree's new record deal
There has been a lot of speculation
and rumours about which label Porcupine Tree will be recording for in
future. Things are not quite finalised yet, but there will be an
official announcement of some very exciting news on this site very
soon. The writing for the next album is almost finished and the band
plan to enter the studio to start recording in January.
A jakiś czas później taka:
PORCUPINE
TREE ON ATLANTIC RECORDS
Porcupine Tree are pleased to
announce that they have signed a worldwide recording agreement with
Lava/Atlantic Records. Recording of their seventh studio record and
first for the new label will start early in the new year. The band
would like to take the opportunity to thank all their fans all over
the world for helping this to happen. The enthusiasm and magnitude of
support for the band was a big factor in helping to secure the band
major backing for it's unique approach to making music.
Jak
można zauważyć, Stefan miał już utwory napisane jeszcze w 2001
r., a przynajmniej tak wtedy utrzymywano. Krótko po podpisaniu
kontraktu, z zespołem pożegnał się Chris Maitland. Wiele się
mówiło o okolicznościach tego wydarzenia i nie chcę zaogniać
plotek, bo minęło już 16 lat i nie ma co tego rozgrzebywać.
Napiszę tylko, że powtarzana wtedy przez SW historia o tym, że
Chris odszedł z
uwagi na ciężar odpowiedzialności związanej z dużą wytwórnią,
to nie jest cała prawda. Jak sam Chris kiedy powiedział w wywiadzie
„tak naprawdę, to nie odszedłem” i chyba tyle wystarczy. Wielka
to szkoda, bo Chrisa fanem jestem olbrzymim i bardzo mi brakuje jego
wysmakowanej gry w PT.
W
międzyczasie, wydano jeszcze kompilacje „Stars Die”, kilka
starszych albumów wznowiono oraz ponownie przesunięto premierę
live albumu (zasłaniając się nowo podpisaną umową).
Tak
więc rok 2001 zakończył się dla Porcupine Tree w bardzo mieszany
sposób. Trasa się udała i podpisano lukratywny kontrakt z duża
wytwórnią, ale zespół stracił perkusistę i to na chwilę przed
wejściem do studia w celu nagrania albumu, na który ledwo co
podpisali umowę (i zapewne
pobrali zaliczkę).
Na
trasie Lightbulb Sun, między 31 maja 2000 r., a 18 sierpnia 2001 r.,
zagrano 22
utwory:
1
utwór z „On The Sunday Of Life” 2
utwory z „Up The Downstair”
3 utwory z „Signify”
7
utworów ze „Stupid Dream”
8
utworów z „Lightbulb Sun” 1
utwór niealbumowy (Voyage 34 (Phase I))
Jak zatem można podsumować
lata 2000-2001 w historii PT? Działo się dużo, zarówno na polu
wydawniczym, jak i koncertowym. Zespół powoli, ale konsekwentnie
piął się po drabinie kariery, czego ukoronowaniem był koncert w
Nowym Jorku, który zaowocował podpisaniem przełomowej dla
Jeżodrzewia umowy. Jak to się mawia, nic już po tym nie mogło być
jak wcześniej i nie było.
W następnym tekście trasowym, przyjrzymy się In Absentia Tour, na
której zespół musiał odnaleźć się w nowych realiach, z nowym
składem (studyjnym i scenicznym) i nową muzyczną ekspresją. Zanim
jednak do tego przejdziemy, czeka Was ostatnia część serii o
Lightbulb Sun Tour, czyli część o bootlegach!
Pierwsze
dwa miesiące 2001 r. zespół miał wolne. Wilson
kończył prawdopodobnie w tamtym czasie miksować "Arcadia Son"
IEM. Również w styczniu 2001 r. oficjalnie zakończyły się nagrania "Returning Jesus" no-man, pozostało tylko ustalić tracklistę,
co okazało się dosyć problematyczne (co nie zmienia faktu, że
płyta zdążyła ukazać się w marcu). Warto również wspomnieć o
tym, że na 2001 r. planowano wstępnie premierę pierwszego EP
Blackfield, ale współpraca Stefana z Avivem okazała się być na
tyle udana, że duet wstrzymał się z wydaniem mini-albumu i nagrał
całą płytę (pt. Blackfield), która wyszła w 2004 r. Czy
powstawały już w tym czasie nowe utwory Porcupine Tree? Na pewno w tamtym roku
powstał utwór Vapour Trail Lullaby, który był pisany wstępnie z
myślą o Jeżodrzewiu, a ostatecznie został podzielony na dwie
części, z których pierwsza trafiła na debiut Blackfield (jako
Lullaby), a druga na pierwsze solo Wilsona "Insurgentes" (jako Twilight
Coda). Skrócone demo oryginału (6:25) zostało potem wrzucone przez
Stefana na Myspace koło 2006 r. Pełniejsza (ale wciąż skrócona)
wersja (9:18)
została dołączona w 2010 r. do dvd z filmem Insurgentes. Pełne
demo miało ponoć w okolicach 14-tu minut.
Właściwa
trasa Lighbulb Sun rozpoczęła się w Walentynki w Bristolu.
Porcupine Tree zagrali:
01. Lightbulb Sun
02.
Shesmovedon
03. Up The Downstair
04. Don’t Hate Me
05.
Even Less
06. Slave Called Shiver
07. Russia On Ice
08. Pure Narcotic
09. Where We Would Be
10. Last Chance To Evacuate
Planet Earth Before It Is Recycled
11. Four Chords That Made A
Million
12. Hatesong
13. Waiting (Phase One)
14. Tinto Brass
15.
Sleep Of No Dreaming
16.
Signify
Setlista stanowiła jedną z wariacji repertuaru
ubiegłorocznego i nie było pod tym względem żadnych
niespodzianek. Warto jednak
zwrócić uwagę na to, że np. Waiting pojawiło się w tym roku
prawdopodobnie tylko na trzech koncertach, Don’t Hate Me na
sześciu, a 4 Chords na siedmiu. Te liczby mogą być inne, ale
wytłumaczę to za chwilę. W
trakcie Waiting, Wilson miał jakiś problem z gitarą lub efektami,
w efekcie czego Chris przez pierwszą minutę grał kawałek solo ;)
Stefan nazwał to „12” megamix”. Bosy
oczywiście prezentował się w tamtym czasie w lennonkach i ciuchach
o dwa rozmiary za małych. Zestaw
z dnia następnego (15 lutego) w Leeds nie zmienił aż nadto w
kwestii piosenek, ale PT przetasowali setlistę tak aby rozpoczynała
się od sprawdzonego w tej roli duetu Even Less / Slave Called Shiveri tak już zostało.
Niestety
luki w informacjach dotyczących pozostałych koncertów, które
odbyły się w lutym nie pozwalają mi stwierdzić, że ta setlista
faktycznie utrzymała się w tym czasie w niewzruszonej formie (stąd
niepewność co do ilości wykonań Waiting i reszty), czy nie.
Skłaniam się jednak ku temu pierwszemu, bo najbliższy występ z
potwierdzoną setlistą (14-ty marca, Amsterdam) jest
bardzo podobny, tylko krótszy o dwa kawałki.To był ostatni do dziś raz
kiedy zagrano Four Chords That Made A Million.Po lutowej części turnusu,
Don’t Hate Me nie wróciło już w tej inkarnacji Porcupine Tree.
Na kolejnym koncercie,
zespół zaszalał i wstawił na pierwszy bis Voyage 34 (Phase 1),
natomiast Sleep Of No Dreaming powędrowało do góry, a 4 Chords
wypadło bezpowrotnie. Tak samo zagrali też noc później w
Zoetemeer. 18-tego marca, Porcupine Tree przyjechali do Niemiec i
koncertem w Kolonii rozpoczęli małą (dwukoncertową) „trasę”
po tym kraju. Do Szwecji, PT
przyjechali już z zestawem 13 piosenek, więc repertuar
kurczył się coraz bardziej i trudno powiedzieć dlaczego (może
poza faktem, że Voyage 34 jest dłuższy, ale bez przesady).
Dopiero
kiedy Jeżodrzewie wrócili do Niemiec, to „zaszaleli” dodając
na bis Radioactive Toy, kawałek który od 1999 r. wrócił tylko
podczas krótkiego
pobytu zespołu w Izraelu.
Na
razie był to jednorazowy wybryk, chociaż od tego momentu znowu
zaczynają pojawiać się dziury w informacjach (co jest zaskakujące,
w porównaniu do całkiem kompletnej kolekcji setlist z lat 90-tych).
Wiadomo, że 2-go
kwietnia w Lipsku swój debiut w 2001 r. zaliczyło
Stop Swimming. Wg. moich
notatek, Radioactive Toy powróciło 30-tego marca w Karlsruhe i
zastąpiło Signify w roli ostatniego bisu (więc set nadal był
wyjątkowo krótki). Następnego
dnia w Aschaffenburgu pojawił się oba utwory. Niestety repertuaru
wszystkich koncertów do końca trasy po Niemczech możemy się
jedynie domyślać. Następnym przystankiem była Polska, więc tutaj
jest znacznie lepiej. Trasę po kraju „najlepszych fanów na
świecie”, zespół rozpoczął koncertem w poznańskim CK Zamku.
Setlista wyglądała tak:
01. Even Less
02. Slave
Called Shiver
03. Shesmovedon
04. Up The Downstair
05.
Lightbulb Sun
06. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It
Is Recycled
07. Russia On Ice
08. Pure Narcotic
09.
Where We Would Be
10. Hatesong
11. Tinto Brass
12. Voyage 34 (Phase I)
13. Signify
14.
Radioactive Toy
Ponoć ten ostatni utwór nie widniał na
wydrukowanej setliście. Z tej mini trasy po Polsce słyszałem wiele
legend, między innymi o fankach Chrisa, które przynosiły na
koncerty bannery „we love Chris” i krzyczały jego imię przez
cały występ. Trzeba
przyznać, że Chris miał u nas iście królewskie pożegnanie (o
czym oczywiście nikt jeszcze wtedy nie wiedział). Kolejny
koncert odbył się 5-tego kwietnia w warszawskiej Proximie. Setlista
pozostała w większej części bez zmian, ale zadziało się w
bisach. Warszawiacy nie usłyszeli na zakończenie Radioactive Toy,
natomiast na pierwszy bis zespół podarował im pierwsze od kilku
wykonań z końcówki 2000 r. (które były pierwsze od 93 r.)
Fadeaway. Grubo. Z tego co wiem, Stefan zgodził się zagrać ten
utwór (w aranżacji na gitarę akustyczną i klawisze) na specjalną
prośbę organizatora Piotra Kosińskiego. Mój
znajomy zrobił wtedy z Wilsonem wywiad (a raczej robił za tłumacza). Zespół pozostał w Warszawie, ponieważ następnego dnia miał
wystąpić w studiu im. Agnieszki Osieckiej, czyli w Trójce. Piotr
Kaczkowski wspominał, że dużo trzeba było się nastarać i przez
wiele formalności przebrnąć, aby ten koncert mógł się odbyć.
Wydarzenie to przeszło do historii, a przez fanów PT na świecie
znane jest pod hasłem „Warszawa” - czyli
płyty z tym występem, która została wydana 3 lata później.
Setlista prezentowała się
w ten sposób:
01.Even Less
02. Slave Called
Shiver
03. Shesmovedon
04. Last Chance To Evacuate Planet
Earth Before It Is Recycled
05. Russia On Ice
06. Where We
Would Be
07. Hatesong
08. Stop Swimming
09. Tino
Brass
10. Voyage 34 (Phase I)
11. Signify
12.
Lightbulb Sun
Jak pewnie zauważyliście, tracklista
„Warszawy” jest trochę inna. Lightbulb Sun, które w
rzeczywistości było ostatnim bisem, zostało na płycie wciśnięte
między Last Chance, a Russia On Ice, bo tak bardziej Stefanowi
pasowało. Tinto Brass wyleciało
całkowicie, bo Wilsonowi zależało żeby upchnąć wszystko na
jednej płycie (i jednocześnie nie mieć problemów jak przy „Coma
Divine”, o których pisałem przy okazji Signify Tour). Utwór
udostępniono potem za darmo na stronie zespołu. Powycinano również
wszystko co Stefan mówił do publiczności z wyjątkiem introdukcji
do Stop Swimming (która przeszła do historii jako definicja tego
czym jest Steven Wilson ;)). Szkoda, bo było tam sporo śmieszków,
ale rozumiem, że Bosy walczył o cenne miejsce na kompakcie. Koncert
był oczywiście transmitowany na żywo, a przynajmniej jego lwia
cześć. Słuchacze mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu mniej więcej
do końca Stop Swimming, albo Tinto Brass. Teoretycznie SW
sygnalizuje, że zeszli z anteny po Tinto, ale bootlegi mówią
czasami, coś innego. Mniejsza z tym. Pozostałe (a przynajmniej
kilka z nich) utwory były odtworzone potem w audycjach Piotra
Kosińskiego i Piotra Kaczkowskiego.
Na tamtym etapie, plany
wydania tego koncertu nie był jeszcze jasne, ale wrócę do tego.
Nagranie z transmisji zaczęło jednak szybko krążyć wśród
fanów, aż w końcu (w jakiś sposób) trafiło na półki sklepowe
w formie bootlegu! Był to jeden z głównych powodów, dla których
Wilson ostatecznie przydepnął pedał gazu i wypuścił to
oficjalnie.
Tak, czy inaczej wracamy do kwietnia 2001 r. Po
odegraniu setu w Trójce, zespół przyjechał do Łodzi. Nie byłem
na tym koncercie, nie znałem jeszcze wtedy Porków, natomiast wiem
czym był Klub Faraon, w którym owy występ się odbył. Faraon, to
była tancbuda, w której na co dzień obywały się dyskoteki,
techno-party, drumy i wszelkiego rodzaju dresiarskie imprezy.
Porcupine Tree pasowali tam
jak pięść do nosa, ale niestety nie za bardzo było gdzie ich
wtedy umieścić. Nie chce się już pakować w dyskusję z samym
sobą, dlaczego nie Teatr Muzyczny, skoro już wcześniej grywali w
Polsce w Filharmoniach. Widać takie były realia. Przy
okazji tego koncertu, odbyła się konferencja prasowa, która miała
miejsce w nieistniejącym
już sklepie muzycznym Lady
Peron na pl.
Wolności (to takie info dla ludzi z Łodzi i okolic, którzy
chcieliby łyknąć trochę historii miasta :D). Aha,
niestety nie wiadomo co zespół zagrał. Jedyny dowód, że
faktycznie byli w Łodzi, to info ze strony oraz parę zdjęć z
konferencji, które przesłała mi znajoma (ale
nie mogę ich opublikować).
Następnym i ostatnim
przystankiem na tej najdłuższej serii koncertów, jaką zespół
zagrał w Polsce (aż 5 po rząd!), był krakowski Kinoteatr UPC(8-mego kwietnia).
Setlista była niejako
mieszanką koncertów w Poznaniu i Warszawie, zatem publiczność
usłyszała zarówno super rzadkie Fadeaway (i było to ostatnie
wykonanie z Wilsonem na wokalu, jeśli
nie liczyć koncertu w Tel Avivie z 2003, który SW zagrał solo)
oraz Radioactive Toy(na
koniec).
Po
pobycie w Polsce, zespół miał prawie dwa tygodnie przerwy.
Następnie, Porcupine Tree zagrali dwa koncerty w klubie Rodon w
Atenach (20-go i 21-go kwietnia). Aż dziwne, że nie pokuszono się
wtedy o jakieś nagrania (a może pokuszono, ale nic o tym nie
wiadomo). Setlista pozostała niemal bez zmian. Jedyną zmianą z
nocy na noc była wymiana Pure Narcotic i Signify z pierwszego
koncertu, na Stop Swimming i Radioactive Toy podczas drugiego.
Niestety informacje tyczące
się kolejnych koncertów (między innymi część trasy po Włoszech)
są w strzępach i można się jedynie domyślać, że Porcupine Tree
nie szaleli wtedy z setlistą (Fadeaway w Polsce każe się jednak
wstrzymać z jakimikolwiek deklaracjami).
To
nie był jednak koniec koncertowania na rok 2000, ponieważ Porcupine
Tree mieli jeszcze w planach jeden bardzo egzotyczny wyjazd. Do
Izraela.
Obecnie jakakolwiek obecność Wilsona w tamtych
rejonach nikogo nie dziwi, zwłaszcza, że jeszcze parę lat temu
Stefan miał tam mieszkanie i otwarcie przyznawał, że Izrael to
jego drugi dom.
W 2000 r. zaproszenie stamtąd było niezłym
zaskoczeniem zarówno dla fanów jak i samego zespołu. Owe
zaproszenie wyszło od (niespodzianka) Aviva Geffena, izraelskiej
mega gwiazdy popu, który okazał się być fanem Porcupine Tree i
miał kaprys żeby taki koncert ufundować w swoim kraju
(gdzie, jak się okazało, miłośników Porcupine Tree było całkiem
sporo).
Mini
trasa po Izraelu przywidywała dwa regularne koncerty: w Tel Avivie
(14-tego listopada) oraz Haifie (17-tego listopada) z wciśniętym
między nie występem (15-tego listopada) w studiu telewizyjnym/kinie
Cinerama w Tel Avivie (budynek ten został zamknięty i zburzony w
ubiegłym roku). Na większych koncertach prezentowany był taki
zestaw:
01.
Even Less
02.
Slave Called Shiver 03.
Waiting (Phase I)
04. Up The Downstair
05.
Shesmovedon
06.
Pure Narcotic
07.
Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
08.
Hatesong
09. Tinto
Brass
10. Where
We Would Be
11. A Smart
Kid
12. Lightbulb
Sun
13. Feel
So Low
14. Russia
On Ice
15. Signify
16.
Voyage 34 (Phase I)
17.
Radioactive Toy
Jak
widać doszło do kilku zmian. Po pierwsze, duet Even Less/Slave
Called Shiver powrócił do otwierania koncertów. Po drugie, po raz
pierwszy od występów w 1999 r. pojawiło się Radioactive Toy. Po
trzecie, premierę miał kolejny utwór z „Lightbulb Sun” - Feel
So Low. Jak się okazało, był to ulubiony utwór Aviva Geffena i
prawdopodobnie wykonywano go na jego prośbę. Do tego na każdym z
trzech koncertów, Aviv pojawiał się jako gość i śpiewał z
zespołem Feel So Low (razem ze słynną zwrotką po hebrajsku) i Russia On Ice.
Występ, który odbył się w
Cineramie, był transmitowany na żywo, dzięki czemu pozostała
niezła jakościowo pamiątka w formie bootlegu audio nagranego z
radia. Nie wiem nic o rejestracji wideo.
16-tego listopada,
zespół miał wolny dzień. Raczej nie spędzili go w podróży, bo
z Tel Avivu do Haify jest niewiele ponad godzina drogi samochodem. Co
dokładnie Porcupine Tree robili zabawiani przez celebrytę Aviva,
tego nie wiadomo, ale z tamtego pobytu pochodzi jego słynna fotka z
Wilsonem w wannie i z szampanem, więc podejrzewam, że raczej
korzystali z izraelskiej gościnności na całego. Tak
też zakończył się dla zespołu rok 2000. Było
sporo stresu, ale też wiele mniej lub bardziej zaskakujących
sukcesów, które miały wkrótce zaowocować kolejnymi.
Wykorzystam
przerwę na przełomie 2000/2001 r. aby rzucić okiem, co działo się
w życiach członków poza Porcupine Tree. We wrześniu 2000 r.
Stefan poleciał do Szwecji, aby wyprodukować dla Opeth „Blackwater
Park”. Do dziś to chyba jego najsłynniejsza kolaboracja na polu
producenckim. Wilson zagrał tam również na gitarze i zaśpiewał w
chórkach (między innymi w „Bleak”). Oprócz tego poświęcił
też trochę czasu na kończenie
nowej płyty no-man „Returning Jesus”, która szykowana była z
myślą o 2001 r. Colin nagrywał z Ex-Wise Heads, Rysiek robił
przymiarki do solowej płyty.
W następnym tekście, rok 2001, jak się okazało bardzo istotny w karierze Jeżodrzewia.
„Lightbulb
Sun” wydano 22 maja i o ile nie było czasu aby zagrać właściwą
trasę, to
Porcupine Tree zdecydowali się zagrać kilka pojedynczych koncertów
w klubach i na festiwalach. Pierwszy z nich (który można uznać za
„release party” dla Żarówy) odbył się 31 maja w Londynie w
klubie The Scala (w którym to PT finiszowali „Stupid Dream Tour”
raptem pół roku wcześniej). Zagrano:
01.
Lightbulb Sun
02. 4 Chords That Made A Million
03. Even
Less
04. Slave Called Shiver
05. Sleep Of No Dreaming
06.
Up The Downstair
07. Where We Would Be
08. Last Chance To
Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
09. Russia On
Ice
10. Tinto Brass
11. Hatesong
12. Shesmovedon
13.
Stop Swimming
14. Pure Narcotic
15. A Smart Kid
16.
Voyage 34
17. Waiting
18. Signify
Zadebiutowały
cztery
utwory ze świeżo wydanego „Lightbulb Sun”
(tytułowy, Last Chance, Hatesong oraz Shesmovedon) do
tego obecne były 3 kawałki grane pod koniec 1999 roku (Four Chords,
Russia On Ice i Where We Would Be).Lwia
część setu opierała się o repertuar z poprzedniej trasy (czyli 6
utworów ze „Stupid Dream” + Voyage 34, Signify
i Up The Downstair). Jedynym
ciekawszym rodzynkiem okazał się Sleep Of No Dreaming, który
powrócił po (też nie kosmicznie wielkiej) dwuletniej przerwie. Stop
Swimming zaliczyło swoje jedyne wykonanie w 2000 r.
Steven Wilson zakupił sobie nowy efekt, dzięki któremu elektryczna
gitara brzmiała jak akustyczna. Dzięki temu nie musiał zmieniać
instrumentu w trakcie koncertów (do czego i tak wrócił na
następnej trasie).
Na tych kilku wczesnych koncertach, Where We Would Be i Shesmovedon były wykonywane odrobinę inaczej. Ten pierwszy dorobił się na samym końcu chóralnego zaśpiewu "you're young", które to nie było obecne podczas wykonań w 1999 r., ani na późniejszych koncertach na trasie. W Shesmovedon próbowano w miarę wiernie odtworzyć zakończenie z płyty ze spokojnym outrem (sama gitara) i Wilsonem śpiewającym "all gone away, she's moving on", ale to też się nie przyjęło i kilka występów później kończono już ten kawałek power chordem.
Następne
trzy
koncerty w: szkockim Glasgow (3 czerwca), angielskim Sheffield (4
czerwca) i włoskim Terni 17 czerwca) prezentowały podobną, acz
trochę skróconą setlistę.
01.
Lightbulb Sun
02. 4 Chords That Made A Million
03. Even
Less
04. Slave Called Shiver 05.
Russia On Ice
06.
Up The Downstair 07.
Pure Narcotic
08.
Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled 09.
Sleep Of No Dreaming
10.
Tinto Brass
11. Hatesong
12. Shesmovedon
13. Where
We Would Be
14.
A Smart Kid
15.
Signify
16. Voyage 34
W
międzyczasie (12 czerwca) wydano w końcu opisywane wcześniej
„Recordings”. Wydawnictwo było numerowane i sprzedawano je na koncertach. Od tego momentu PT odkładali pod poduchę oszczędności na październikowe koncerty.
W
ramach letnich występów PT zagrali jeszcze w Londynie (2 lipca)
jako support Sonic Youth oraz w niemieckim Herzburgu (15 lipca), w
ramach festiwalu „Open Air”. 18 sierpnia, Stefan wpadł jeszcze
na chwilę do Niemiec, aby zagrać krótki „solowy” set
akustyczny. I to było tyle jeśli chodzi o rozgrzewkę przez
jesienną trasę z DT.
Europejska
trasa Dream Theater, na którą Porcupine Tree zostali zaproszeni
trwała niecałe trzy tygodnie, ale to były intensywne trzy tygodnie
grania, podróżowania i wszystkich stresów z tym związanych.
Zarówno Jeżodrzewie, jak i wiele innych zespołów, które jeździły
w trasę z DT, potwierdza, że członkowie zespołu, to bardzo mili
ludzie i doskonale się z nimi współpracuje.
Nie zmienia to
jednak faktu, że trasa tego kalibru to wyczerpujące
przedsięwzięcie, a Porcupine Tree nie byli jeszcze zahartowani w
takich warunkach. Może
Richard Barbieri miał trochę doświadczenia, ale w czasach kiedy
Japan grywało w Japonii dla dziesiątek tysięcy ludzi, był jednak
o te 20 lat młodszy. Tak
czy inaczej krótki set, który PT prezentowali przed występem
gwiazdy wieczoru na ich trasie Metropolis 2000, wyglądał tak:
01.
Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Up The Downstair
04.
Shesmovedon
05. Tinto Brass
06. Hatesong
07.
Signify
Czasami
zespół skracał set o jeden utwór i wtedy grano wymiennie Hatesong
lub Shesmovedon.
Steven Wilson miał stracha przed tymi
koncertami. Kto zna muzykę Dream Theater ten zrozumie dlaczego
Porcupine Tree (których ostatnim wtedy wydawnictwem było „Lightbulb
Sun”, a najcięższym utworem Signify) wydawało się dziwnym
wyborem na support typowo technicznego, prog-metalowego zespołu. Ale
to było dla DT typowe i trzeba przyznać, że nieraz mieli nosa w
tym względzie. Nie inaczej było wtedy w 2000 r.
Udało się
zrealizować, to na czym Stefanowi zależało – zespół grał
przed olbrzymią (jak na nich) publicznością i odnosił sukcesy w
zdobywaniu ich przychylności.
Do dziś wiele osób wspomina,
że wtedy pierwszy raz zetknęło się z Porcupine Tree, i że grupa
Wilsona kompletnie przyćmiła gwiazdę wieczoru, nawet dla fanów
DT. 20.000 sprzedanych kopii „Recordings” zabezpieczyło zespół
finansowo (a do tego zebrało niezłe recenzje) tak więc po
powrocie, PT mogli już tylko świętować.
Europejski turnus
Metropolis 2000 zakończył się 21 października w Londynie. W
ramach tego objazdu, polscy fani mogli zobaczyć oba zespoły
dwukrotnie: w Bydgoszczy (9-tego października) oraz w Krakowie
(10-tego października).Wszystko
przebiegło zgodnie z planem, poza
jednym przystankiem.
Według rozpisek z różnych źródeł wynika, że Dream Theater
zagrali 18-tego października koncert w szkockim Glasgow, ale bez
Porcupine Tree. Za to następnego dnia (19-tego października), SW i
reszta zagrali sobie pełny koncert (bez DT, którzy
tego dnia mieli wolne)
w
Hop & Grape w Manchesterze (14 utworów, setlista podobna do tych
z czerwca). Następnie zespoły zgrupowały się i zagrały ostatnie
dwa wspólne wieczory w Norwich (20-tego) i Londynie (21-ego). Po
długich poszukiwaniach, w końcu udało mi się znaleźć informację
dlaczego Porcupine Tree tak po prostu przeskoczyli jeden koncert z
DT. Jak głosi dopisek na stronie wydarzenia na Last.fm - „Sadly
Porcupine Tree cancelled due to technical difficulties i.e. the stage
was too small!!!„. Jeżeli ktoś się zastanawia, jakim cudem scena
była za mała dla PT, a wystarczająca dla DT, to wyjaśniam, że na
scenie musiał być wystawiony sprzęt obu zespołów naraz.
Sprzątnięcie gratów Jeżodrzewia i następnie wystawianie
kolosalnego zestawu członków Dream Theater trwałoby pewnie dłużej
niż sam koncert. Ta sytuacja nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem,
The Garage to
lokal, w którym PT grywali koncerty sami więc zakładam, że to nie
było duże miejsce.
Tak, czy inaczej, trasa z DT,
chociaż mała, okazała się być większym sukcesem dla Porcupine
Tree niż dla samych Dream Theater. Podejrzewam, że był to to
jeden z elementów, który złożył się na to, że PT podpisali
niedługo później umowę z dużym wydawcą (ale o tym będzie
później).
W następnym wpisie przeczytacie gdzie jeszcze Jeżodrzewie grali w 2000 r.
Między 1997, a 2001 rokiem,
kompozytorsko-wydawniczy proces w Porcupine Tree był mocno
zachwiany. Kiedy w 1999 r. wychodziło Stupid Dream, zawierało
materiał nagrany od roku, a napisany dwa lata wcześniej. Cały
ten bałagan wynikał z poszukiwań nowego wydawcy i zanim Porcupine
Tree dobili odpowiedniego targu, materiał zaczął już powoli
śmierdzieć strychem. Patrząc na kalendarz wydawniczy zespołu
można ulec wrażeniu, że Lightbulb Sun powstało bardzo
szybko, ale to tylko złudzenie. Na etapie wydania Stupid Dream
Wilson pracował już nad nowym repertuarem, trzy premierowe
kompozycje zostały nawet zaprezentowane pod koniec trasy w 1999 r.
(Russia on Ice, Four Chords That Made A Million, Where We Would Be),
podobnie jak kilka kawałków ze Stupid Dream w 1997 roku.
Nagrań gotowych utworów dokonano między listopadem 1999, a lutym
2000 r., co tylko potwierdza, że materiał był skomponowany, a
rejestracja przebiegła błyskawicznie. Album zamknięto i przekazano
do masterowania, premierę wyznaczono na koniec maja 2000 roku.
Rozpoczęto planowanie trasy koncertowej, która miała Lightbulb
Sun promować, ale nagle pojawiły się okoliczności, które
stanowiły zarówno problem, jak i niezłą okazję. Jakiś czas
wcześniej, do Wilsona odezwał się mailem Jordan Ruddess z Dream
Theater, który zapragnął wyznać Bosemu, że jest fanem Porcupine
Tree. Okazało się, że Stefan nie miał pojęcia co to za zespół.
W wywiadzie z 2001 r., wspomina to tak:
„They...
I'd never heard of Dream Theater, but I got an e-mail from the
keyboard player, Jordan, and he said that he was a big fan of
Porcupine Tree. He really liked what we do and, by the way, he was in
a band called Dream Theater. I'd never really heard of Dream Theater,
so for a long time I just filed it away and didn't think anything of
it. And then I read... I started to hear a bit more about Dream
Theater and I realised that actually they were quite a well known
group. And then they announced they were coming to London to play
quite a big show. And in the meantime, I'd gone out and bought the
Metropolis
album and I thought... not really my kind of music, but I thought,
for what it was, it was very good. And I thought, you know, very good
musicianship, interesting kind of approach to music. And I e-mailed
Jordan back and I said, "look I know you're coming to play
Hammersmith Apollo. We'd like to come and support you." And I
got an e-mail actually back from Mike, the drummer, saying, "well
we're all big fans of you. Why don't you come and do the whole tour
with us." So that was that. And then we had a great tour and I
think we reached a lot of new people. And we became good friends with
them. So it was good. „
Tak
więc w skrócie: po zapoznaniu się z twórczością Dream Theater i
wymianie paru maili z Ruddessem oraz Mike'iem Portnoyem, Porcupine Tree
zostali oficjalnie zaproszeni do supportowania Dream Theater na ich
europejskiej trasie w 2000 roku. Mimo, że Stefanowi nie specjalnie
podobała się muzyka starszych kolegów, to trudno było odrzucić
opcję występowania dla kilkutysięcznej publiczności. Haczyk tkwił
niestety w tym, że o ile z promocyjnego punktu widzenia był to
strzał w dziesiątkę, to trasa z Dream Theater byłaby
finansowo rujnująca dla Porcupine Tree. Stefan zajrzał do portfela,
a tam bida. Co robić? Aktualnie
w zapowiedziach kolejnych solowych tras często zdarza nam się
czytać o tym jak to Wilson nie szczypie się z forsą żeby oprawa
występów robiła wrażenie (zwłaszcza teraz kiedy pod skrzydłem Universal). W 2000 r. Porcupine Tree mieli dopiero
przed sobą pierwsze poważne kontrakty z dużymi wytwórniami i
nawet gdyby dokonano srogiej zrzuty i żebrów po rodzinie, to i tak
by nie starczyło na to aby zrobić tę trasę z Dream Theater.
Wtedy Stefan rzucił okiem na swoje muzyczne archiwum i zdał sobie
sprawę z tego jak dużo ciekawego materiału zostało z sesji
do ostatnich dwóch albumów. Tak powstał pomysł na Recordingsi
pierwszą w historii zespołu, raczkującą formę crowdfundingu. W
ubiegłym roku, Bosy tak to wspominał:
“In late 2000 we
were invited to go on tour with Dream Theater, a band I didn’t know
much about and really weren’t my kind of music, but they invited
us and it was an opportunity to play in front of 5000
to 6000 people a night in Europe. So Recordings
was put together as a way to recoup the money we lost doing that
tour.”
Po
więcej informacji na temat Recordings oraz materiału, który
się na nim znalazł zapraszam do mojego tekstu sprzed paru
lat
Zaznaczam,
że błędnie napisałem tam, że decyzja o skompilowaniu płyty
zapadła już po trasie z DT, ale informacje na ten temat
miałem wtedy szczątkowe i dopiero ubiegłoroczny artykuł na ten
temat, który pojawił się na stronie Wilsona, dorzucił właściwe
części układanki.
Z kronikarskiego obowiązku, muszę
wspomnieć, że mając w głowach pomysł na Recordings,
Porcupine Tree postanowili wpaść do studia żeby spróbować coś
dograć. 15 marca 2000 r. (jeszcze przed premierą Lightbulb Sun),
zespół zaszył się w Foel’s Studios w Londynie. Sesja była
bardzo płodna i dzięki niej otrzymaliśmy łącznie 3 utwory:
Buying New Soul i Untitled (które pojawiły się na Recordings) oraz
Novak (który umieszczono na singlu Shesmovedon). Wszystkie te utwory
zostały skomponowane przez cały zespół, a samo Buying New Soul do
dziś jest uznawany przez fanów za jeden z ulubionych kawałków
Porcupine Tree. Niewykluczone, że pojawiłby się na Lightbulb
Sun gdyby ten album nie powędrował już do masterowania i
tłoczenia na cd. Tak
czy inaczej, udało się wybrnąć z niewygodnej sytuacji i niejako
mieć cukierek i zjeść cukierek. Europejska trasa Dream
Theater rozpoczynała się w październiku. W
lutym, jeszcze przed otrzymaniem propozycji supportowania DT, Wilson
zagrał pierwszy pseudo-solowy koncert (o którym więcej pisałem
tutaj:
http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html).
W następnym wpisie przejdziemy do właściwej trasy.
Stupid
Dream to płyta, która powstawała długo, ale krótko, w bólach,
ale nie do końca. Materiał wypłynął w najbardziej płodnym
okresie Wilsona (i mam na myśli płodność idąca nie tylko w
ilość, ale i w jakość) i tym samym starczyło go na przynajmniej
dwie płyty. Lepiej. Zanim album został wydany, większość utworów
na Lightbulb Sun była już gotowa, zatem trzy płyty. Trzy płyty
doskonałe. Ale skupimy się głównie na tej pierwszej. Stupid
Dream. Stupid Dream.
W dzisiejszych czasach normą jest,
że dema są szeroko dostępne i to w oficjalnym obiegu. Dołączane
są do wydań deluxe (Wilson, King Crimson, Pink Floyd..), tworzą
całe boxy (XTC), a często udostępniane są na sztuki poprzez takie
strony jak Soundcloud, Bandcamp, itd.
Kiedyś było inaczej.
Raz na jakiś czas jakiś zespół rzucił demem, ale większość
wypływała ze studia w nielegalny sposób. Steven Wilson z początku
dzielił się demami (np.: na Insignificance), ale potem zaczął się
powoli z tego wycofywać.
I wtedy zwieracze puściły. O takich
rzeczach jak znienawidzone przez Stefana, ale szalenie popularne Out
Absentia będę pisał innym razem. Teraz czas Ambulance Chasers i
jego bliźniaka pt.: Stupid Dream Demos (lub Stupid Demos).
Tak,
z okresu nagrywania Stupid Dream wypłynęły dwa kompletne zestawy
dem. Bardzo dużo dobrego.
Planowałem napisać o tym cały
duży tekst, ale to by nie miało sensu. Byłby za duży i
czekalibyście na niego do kwietnia. Pomyślałem, że każdemu
utworowi poświęcę osobny wpis, opiszę jego przemiany w zależności
od tego ile dem nagrano i czym one się różnią w stosunku do
ostatecznych wersji z płyty.
Spędziłem ostatnie tygodnie na
słuchaniu tego wszystkiego i badaniu każdego dźwięku. Czasami
różnice są ledwo słyszalne, czasem bardziej. O każdym drobiazgu
napiszę. Zanim zacznę, chcę przybliżyć Wam trochę materiał
źródłowy (który pewnie wielu z Was zna).
Pierwszy
zestaw dem znany jest pod tytułem Ambulance Chasers. Jest to komplet
nagrań, które Steven Wilson przygotował głównie sam (przed
sesjami z zespołem) i rozsyłał na kasetach, aby zwabić
potencjalnych wydawców. Musiał to zrobić w pierwszej połowie
1997 roku (gdzieś pomiędzy mini-trasami we Włoszech).
Jest
to niemal solowy album Stefana. Utwory zawierają automat perkusyjny
i instrumenty nagrane tylko przez Wilsona (z wyjątkiem partii
Theo Travisa).
01. Even Less (pełna wersja)
02.
Piano Lessons
03. Baby Dream In a Cellophane
04. I
Fail
05. Slave Called Shiver
06. Don't Hate Me
07.
Disappear
08. Ambulance Chasers
09. Tin To Brass
10.
Stop Swimming
Drugi zestaw dem, to już
konkretniejsze przymiarki nagrane z udziałem zespołu. Trudno
powiedzieć kiedy dokładnie tych nagrań dokonano, ale obstawiam
końcówkę 1997 i pierwszą połowę 1998 r. (może nawet później).
Jako, że były spore problemy ze znalezieniem wydawcy (poprzedni –
Delerium – odpuścił nie mając wystarczających środków na
promowanie zespołu w odpowiednim stopniu), Porcupine Tree mieli aż
nadmiar czasu żeby dopieszczać istniejące utwory (oraz dopisywać
nowe). Nie każdy kawałek na tym demi brzmi tak jak na albumie.
Niektóre nie różnią się wiele, ale są takie, które zaskoczą
Was dosyć mocno.
O każdym elemencie, który wyłapałem,
napiszę.
01. Even Less (I)
02. Pure Narcotic
03.
Slave Called Shiver
04. Don't Hate Me
05. This Is No
Rehearsal
06. Baby Dream In a Cellophane
07. Stranger By
The Minute
08. A Smart Kid
09. Stop Swimming
10.
Ambulance Chasing
11. Even Less (II)
Jak widać
próbowano różnej konfiguracji tracklisty. Druga część Even
Less przez długi czas plątała się w zestawieniu (czy to razem
z pierwszą, czy osobno), podobnie jak pewne utwory, z których
zrezygnowano i umieszczono potem gdzieś indziej (Ambulance Chasing,
Disappear) lub całkowicie porzucono (I Fail). Istnieje jeszcze kompilacja zbierająca po trochu z obu zestawów, nazywa się Stupid Dream Demos 1998/1999 (choć powinno być 1997/1998).
Postanowiłem
przetasować trochę kolejność opisywania utworów aby zostawić
trochę niespodzianek. Po weekendzie pojawi się wpis na temat
pierwszego z nich. Do tego czasu polecam spędzić trochę czasu
ze Stupid Dream!
Zapewne dla większości z
Was powody wydania „Recordings” są oczywiste jak kosz pod
zlewem, ale zakładam, że pewne osoby mogą nadal żyć w
nieświadomości. Nieświadomości tego, że jedna z najlepszych płyt
Porcupine Tree jest wynikiem biedy. Może nie bezpośrednio, ale
prawdopodobnie nie otrzymalibyśmy tej wspaniałej kompilacji gdyby
portfele członków zespołu pękały od nadmiaru funtów,
przynajmniej pod koniec 2000 roku, kiedy trzeba było zaplanować
właściwą cześć „Lightbulb Sun Tour”, a nie było za co.
Należy pamiętać o tym, że tamta trasa była nie tylko ostatnią z
udziałem Chrisa Maitlanda, ale tez ostatnią, która odbyła się
bez wsparcia dużej wytwórni płytowej. Od wydania „In Absentia”
PT nie muszą się martwić o to, kto sfinansuje długie i kosztowne
turnusy, ale za czasów „żarówy” każdy grosz się liczył, a
nieraz trzeba było dorzucać z własnej kieszeni. Mniej więcej
po wspólnej trasie z Dream Theater, Jeżodrzewie zdali sobie sprawę,
że nie mają za co koncertować w następnym roku. Zaczęło się
kombinowanie, którego kulis żaden z członków zespołu nie
zdradził, ale można się domyślić w jakim popłochu odbywała się
burza mózgów. Grupa miała na stanie parę nieużytych utworów i
zapewne to zasiało w głowach Porcupine Tree pomysł na kompilację
trudno dostępnych dzieł. "Lightbulb Sun" to ostatni album zespołu,
który sypnął porządną ilością komercyjnych singli (nie biorę
pod uwagę wydań promocyjnych), podobnie było w przypadku „Stupid
Dream”. Z oczywistych względów wspomniane single były wydawane w
limitowanej ilości egzemplarzy, zatem wiele utworów na nich
zamieszczonych (i tylko na nich) nadal stanowiło sporą atrakcję
dla fanów. PT postanowili zebrać te kompozycje i umieścić na
jednej płycie, a żeby nie ciągnąć kasy jedynie za, de facto
dostępny wcześniej materiał, udali się jesienią do studia aby
sfinalizować kilka niezrealizowanych kawałków (które istniały
tylko w wersjach demo). Te utwory to Access Denied i Oceans
Have No Memory nagrane w październiku 2000 roku. Ten pierwszy był
jednym z utworów zaproponowanych przez Wilsona na płytę „Lightbulb
Sun”. Wilson:
„Access Denied"
was written and demoed for Lightbulb Sun but no one liked it except
me! So I took the opportunity to re-present it to the band for
inclusion on Recordings and this time they let me do it.
Nie pierwszy i nie ostatni
raz otrzymaliśmy dowód na to, że Porcupine Tree to prawdziwie
demokratyczny zespół, kiedy przychodzi do podejmowania tego typu
decyzji. Swego czasu podobny los spotkał Colourflow In Mind,
ale temu udało się ostatecznie znaleźć na stronie b singla Waiting. Bliźniacza historia dotyczy legendarnego wśród
fanów Cure for Optimism (też z "Recordings"), które również
nie przekonało Colina, Richarda i Chrisa, choć nie na tyle, żeby
nie dorzucić go do singla Shesmovedon. Druga ze wspomnianych
wcześniej kompozycji Oceans Have No Memory to instrumentalna
miniaturka, której demo znalazło się na singlu Piano Lessons.
Wilson zdecydował się nagrać ten utwór na nowo, tym razem z całym
zespołem. Oprócz tego został jeszcze jeden utwór, który nie miał
okazji pojawić się wcześniej na żadnym wydawnictwie (w żadnej
wersji). Chodzi oczywiście o jeden z najbardziej kultowych utworów
Porcupine Tree - Buying New Soul. Historia tej piosenki
przenosi nas do walijskiego Foel Studios, gdzie zespół z jakiegoś
powodu znalazł się już po oddaniu „Lightbulb Sun” do
tłoczenia. Sesja odbyła się 15 marca 2000 roku i jej wynikiem są
dwa związane ze sobą utwory: wspomniany Buying New Soul i
instrumentalny Untitled (oraz trzeci – Novak, o którym
będzie później). Ryszard rzucił po latach trochę więcej światła
na proces powstawania tego materiału:
At the time, I was
experimenting. I like to use machines not for the purpose they are
there for. So, I was using a drum machine as a sequencer for note
information. And I had this pattern that was starting to develop a
nice little melody from. And it became the whole intro of “Buying
New Soul.” I MIDI’d it up to an electric piano sound and I
started layering over that. We started building a jam around that.
That became the intro and outro. I started writing some chords and
Steve brought in an acoustic guitar and was strumming and it really
worked nicely. Chris was really sensitive with it. Colin was playing
some double bass. That track developed into a real beautiful piece of
music.
Niczego
nie trzeba dodawać poza tym, że Wilson zabrał całość do domu
(czyli do studia No Man's Land) i tam dołożył solo na gitarze
elektrycznej oraz zaśpiewał jeden ze swoich najlepszych tekstów.
Oryginalne 14-minutowe podejście ze studia zespół umieścił potem
jako bonus do limitowanej reedycji „LS”. Część
BuyingNewSoulowej improwizacji oddaliła się nieco od oryginalnego
zamysłu i została wydzielona w postaci wspomnianego Untitled.
Utwór ten pojawił się później na stronie b singla Shesmovedon
natomiast z Buying New Soul Porcupine Tree byli ostrożniejsi.
Kawałek był za dobry żeby upychać go z tyłu singla, jednocześnie
za późno już było aby znalazł się na „Lightbulb Sun”. Przez
jakiś czas rozważano dołączenie go do następnej płyty zespołu,
ale Wilson już wtedy wiedział, że będzie chciał iść w nieco
innym muzycznym kierunku. Inna sprawa, że zmiana w składzie
spowodowałaby zapewne, że Buying New Soul wylądowałby w
archiwum. Na szczęście życie wymusiło na Jeżodrzewiu wydanie
„Recordings". Wilson nie tylko wykorzystał okazję aby
umieścić tam utwory, których obecności na albumach nie udało mu
się przeforsować, ale również aby w końcu zaprezentować Even
Less w pełnej, nieposzatkowanej wersji. Jak wiadomo „Stupid
Dream” to płyta długa, powstawała w momencie niezwykłej
płodności zarówno Wilsona, jak i reszty i długo kisiła się na
półce zanim zespołowi udało się podpisać odpowiedni kontrakt
płytowy. Próbowano wtedy różnych konfiguracji z Even Less,
początkowo planowano umieścić na płycie pełną wersję, później
podzielono ją na dwie części, z czego pierwsza miała album
otwierać, a druga zamykać. Ostatecznie dobrych utworów
nazbierało się zbyt wiele i z czegoś trzeba było zrezygnować.
Padło między innymi na drugą cześć Even Less, która
znalazła się na singlu Stranger By The Minute. Reszta
odrzutów stanowi w dużej części zawartość „Recordings”. Inny
utwór z tej kompilacji - Disappear miał chyba największego
pecha ze wszystkich wspomnianych do tej pory w tym tekście, ponieważ
był rozważany przy okazji obu płyt (Stupid Dream i Lightbulb Sun)
i na żadnej z nich się ostatecznie nie znalazł. Jedna z dwóch
wydanych wersji demo była obecna na pierwszym zestawie szkiców
„Stupid Dream”, które nagrane na kasetę rozsyłane były do
wytwórni. Kiedy zespół zebrał się na początku 1998 roku żeby
nagrać ostateczne wersje większości utworów, Disappear
zostało olane. Powrócono do niego pod koniec 1999 roku przy
nagrywaniu „Lightbulb Sun” i tym razem Disappear nagrano...
żeby następnie znowu odłożyć na półkę. Piosenka wylądowała
w końcu na singlu 4 Chords That Made A Million, co
paradoksalnie nie wróżyło jej zbyt wielkiej popularności. Wilson
wyciągnął ją za uszy przy kompilowaniu „Recordings” i oto
cała historia. Swego czasu dosyć przedwcześnie ogłoszono, że
„Recordings” zostanie zremasterowane i wydane na nowo (było to
na długo przed faktyczną reedycją w 2010 roku). Mówiło się też
wtedy o bonusowym dysku, a ludzie zastanawiali się jak to jest, że
im coś jeszcze zostało. Otóż zostało. Nie wszystko z sesji do
"Stupid Dream" i "Lightbulb Sun", co nie znalazło się na płytach
trafiło na „Recordings” i z istnienia tych utworów niektórzy
fani mogą nie zdawać sobie sprawy (ponownie, wiem, że cześć z
Was je zna, ale zakładam, że ten tekst czytają również 'nowi' w
temacie). Pomyślałem, że wyczerpię temat tamtych sesji (na ile
jest to możliwe) i wymienię tu owe porzucone utwory:
I Fail
– jest to jeden z tych kawałków, które nie wyszły poza „domową”
fazę powstawania dem na nową płytę. Mamy tu zatem samego Wilsona
grającego na wszystkim do automatu perkusyjnego. I Fail była
w pełni skomponowaną i całkiem przyzwoitą piosenką, jednak z
jakiegoś powodu nie dotarła do kolejnego etapu prac (być może i
ona została przyblokowana przez resztę zespołu). Jeśli chodzi o
ciekawostki związane z tym utworem, to fragment tekstu I stand and I
wave at the dots on the shore został w nieco zmienionej formie
wykorzystany w Buying New Soul. Co może Was również
zainteresować, Wilson wypowiedział się na temat I Fail w
komentarzu pod swoim postem na Facebooku (26 października 2010
roku). W tamtym czasie Wilson sam prowadził swój profil i sam
się na nim wypowiadał, często odpowiadał też na pytania.
Dyskusja wywiązała się kiedy szukając miejsca do załadowania
swoich „Tape Experiments” Bosy odkrył uroki Soundclouda.
Zachęcony pozytywnym odzewem zapytał, czy fani mają jakieś
życzenia co do utworów, które mógłby wgrać. Udało mi się
wtedy uzyskać odpowiedź na pytanie o Cryogenics (o czym
napiszę kiedy indziej), a ktoś inny zapytał właśnie o I
Fail. Wilson odpisał: a pretty good song, but I don't like the
way I did it back in 1996, so I think I'll save that for another
version another day. Jeśli wierzyć pamięci Wilsona to był to
prawdopodobnie pierwszy utwór napisany po „Signify”.
Najwyraźniej porzucono go na wczesnym etapie dobierania materiału
na „Stupid Dream” i nie wzięto go pod uwagę przy kompilowaniu
„Recordings”. Być może Stefan dotrzyma słowa i kiedyś nagra
nową wersję.
London – w tym wypadku sytuacja jest trochę
bardziej zagmatwana, ponieważ London wypłynął oficjalnie
jako darmowy prezent na starej stronie Porcupine Tree. Steven
Wilson wrzucił tę miniaturkę ponownie w 2010 roku na Soundcloud i
napisał: Recorded on 22nd January 1997, this was a simple
acoustic guitar / voice demo recorded live with just one piano
overdub. It never went any further, but the lyrics were recycled for
Don't Hate Me (from Porcupine Tree's "Stupid Dream" album)
later that year. This was previously available a few years ago as an
mp3 download from the PT website, but here it is in full
resolution. Warto dodać, że wersja, którą Bosy podzielił się
w 2010 jest o jeden refren dłuższa od tej, która była do tej pory
dostępna. Z jakiegoś powodu London nie znalazło się na
„Recordings”, być może ze względu na to, że zbyt duży
fragment tekstu powędrował do Don't Hate Me (co jest mimo
wszystko dosyć naciąganą teorią).
Novak – jeden z
najbardziej enigmatycznych utworów Porcupine Tree, z tych, które
zostały oficjalnie wydane. Pojawił się jako strona b singla Shesmovedon, a później w 2008 roku jako jeden z dwóch
utworów umieszczonych na bonusowej płycie dodawanej do 2000
pre-orderów remasterowanej edycji „Lightbulb Sun”.
Instrumentalny Novak został nagrany w Foels Studios w 2000
roku, podczas tej samej sesji, kiedy zarejestrowano oryginalną
ścieżkę do Buying New Soul i Untitled. Dobrze zresztą
słychać, że utwór pochodzi z tego samego kojca, nie wiadomo
jednak czemu zabrakło dla niego miejsca na „Recordings”. Być
może Untitled i Oceans Have No Memory wyczerpały już
przestrzeń przeznaczoną na kompozycje instrumentalne. Podobnie jak
w przypadku reszty nagranych tamtego dnia utworów, autorstwo
przypisane jest wszystkim członkom Porcupine Tree.
Orchidia –
utwór znany jest z wersji, która została wydana w 2003 roku na
singlu/ep Futile. Tamto ujęcie nagrano z udziałem Gavina
Harrisona, jednak oryginalna Orchidia powstała podczas sesji
do „Lightbulb Sun”. Nie wyszła ona poza formę demo z automatem
perkusyjnym, co nie przeszkodziło Wilsonowi aby umieścić taką
wersję na stronie b singla 4 Chords That Made A Million. Był
to prawdopodobnie pierwszy utwór, który tak wyraźnie ukazywał
rosnącą fascynację Stefana metalem. Na tamtym etapie zespół
dał sobie z tym kawałkiem spokój, co wyszło mu zresztą na dobre,
ponieważ znacznie bardziej pasuje jako dodatek do metalowego"Futile", niż gdyby wciśnięto go między delikatne kompozycje
z „Recordings”.
Jakiś czas temu poproszono mnie o
skompilowanie koncertowych wykonań utworów z „Recordings”.
Myślę, że warto też tutaj podzielić się spisem tego, co i jak
było grane na żywo.
Buying New Soul – tutaj sprawa jest
prosta, ponieważ rewelacyjne wykonanie tego utworu znajduje się na
„Arriving Somewhere...”. Oczywiście, kawałek bestialsko
pozbawiono drugiej zwrotki i zakończenia znanego z płyty, ale
niestety zawsze tak to grali na koncertach. Różnie to było grane. Trochę inaczej w 2002/2003, inaczej w 2005, inaczej w 2006 (gdzie intro było puszczane od tyłu). Fanom na koncercie w Łodzi (2010) trafiła się chyba najkrótsza wersja - pozbawiona całkowicie intra.
Cure for Optimism
– wykonania na koncercie PT ten utwór się nie doczekał, ale
znalazł się w setliście pierwszego solowego występu Wilsona
(2000). Niestety trafił na dzień, w którym Wilson wyjątkowo nie
domagał wokalnie (co naznaczyło też jedyne wykonanie piosenki
no-man z SW na wokalu). W zasadzie to wszystko, co można napisać o
tym rodzynku.
Disappear – kolejny rarytas, który został
wykonany na jednym z solowych akustycznych występów Wilsona.
Wydarzyło się to w Tel Avivie na słynnym koncercie życzeń.
Wilson szył z kartki, a pod koniec po prostu urwał utwór, bo nie
wiedział jak się kończy. Wykonanie traktuję bardziej jako
ciekawostkę, ot stało się.
Ambulance Chasing – tu już
mamy grubszą sprawę, ponieważ AC było wykonywane przez cały
zespół regularnie pod koniec 1997 roku i podczas całej mini-trasy
w 1998. Na tym etapie była to jeszcze kompozycja, która miała
się znaleźć na „Stupid Dream” (które wtedy nosiło roboczą
nazwę „Ambulance Chasing”). Na koncertach utwór przypominał
bardziej wersję demo niż tę nagraną z udziałem Theo Travisa
(chociaż przy jednej okazji Travis wystąpił podczas tego utworu na
żywo). Niestety wraz z końcem trasy w 1998 pożegnaliśmy się
również z tym utworem.
Even Less – zawsze mam
problem z tym, jak traktować Even Less z "Recordings". Czy EL nadal
jest utworem ze Stupid Dream, czy należy traktować te nagrania jako
dwa różne? Kiedy długa wersja została wykonana po raz pierwszy,
"Recordings" nie było nawet w planach. Najwcześniejsze wykonania z
1997 mają inny tekst (znany z pierwszej wersji demo) oraz nieco inną
muzykę. Utwór rozwinął się nieco do 1998, ale wersja wtedy grana
nadal zalatywała pierwszym demem. Po premierze, na trasie Stupid
Dream zagrano pełną wersję tylko (lub przynajmniej) raz na
koncercie w Rzymie, który to stanowi dla mnie jedną wielką zagadkę
(do tego tematu wrócę przy innej okazji). Od tamtej pory przez
resztę 99 roku PT grali krótkie Even Less - tak jak na płycie.
Przez 4 trasy (i 11 lat) nic się pod tym względem nie zmieniało,
aż ni z tego ni z owego Porcupine Tree wyskoczyli z pełnym EL na
koncercie w San Francisco (11 sierpnia 2010). Do końca trasy (mimo że
nieregularnie) grano ten utwór w takiej postaci. Prawdopodobnie
wznowienie „Recordings” zainspirowało Wilsona żeby spróbować
wrócić do długiego Even Less. Doskonałej jakości nagranie
znajduje się na „Octane Twisted”.
I to by było to. Taka
jest historia „Recordings” i utworów na nim
umieszczonych. Powtórkę z rozrywki mieliśmy w 2012 roku, kiedy
Wilson wydał „Catalogue, Preserve, Amass”, limitowaną płytę
koncertową, która miała zarobić na kontynuowanie solowej trasy.
Do dziś Wilson wspomina o tym jak to chciałby wydać „Recordings
2”, który zawierałby między innymi Half-light i Drown with Me.
Kwestie kontraktowe wiążą jednak Bosemu ręce i nie zapowiada się
aby tego typu kompilacja ukazała się w najbliższym, czy nawet nie
najbliższym czasie. Pozostaje cieszyć się częścią pierwszą,
która nie bez przyczyny nazywana jest jedną najlepszych płyt
Porcupine Tree.