Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bootlegi wideo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bootlegi wideo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 grudnia 2017

Tour of No Dreaming: Signify Tour 1996 - 1998, cz.7: Bootlegi

Przejdźmy zatem do bootlegów. Jeżeli chodzi o wideo, to jest zaskakująco dużo materiału. Pisałem już o trzech dvd z majowej i letniej trasy w 1996. Na YT dostępne jest nagranie z Progscape.

                                                   

Z jesiennego Signify Tour tego roku nie ma niestety nic (a przynajmniej ja nie mam), ale 1997 rok obfituje już w wizualne pamiątki. Po pierwsze, jest nagranie z programu Help TV.

                                                   

Materiał istotny ponieważ jest to jedna z niewielu okazji aby zobaczyć profesjonalną telewizyjną rejestrację PT grających w latach 90-tych. Jest wszystko – zagrane wtedy utwory oraz momentami żenujący wywiad z członkami zespołu (zakłopotanie Ryśka zostało na zawsze uwiecznione na taśmie). Wieczorny koncert Bolonii (28 marca 1997) jest dostępny w formie VCD, niestety niekompletny. Zaczyna się w trakcie Cryogenics (chyba jedyna rejestracja video tego utworu) i od tego momentu sfilmowana jest cała reszta, razem 40 minut oglądania.


                                

Jakość jest znośna jak na amatorskie nagranie, udało się zachować wszystkie kolory co w przypadku transferów z VHS często jest problemem (i będzie bolączką kilku kolejnych bootlegów). Tłumów na tym występie nie było. Nagrywający stał w okolicach trzeciego rzędu, trochę z lewej, i wszystko spokojnie filmował. Wyobrażacie sobie taką sytuację teraz?
Z występu Porcupine Tree na festiwalu w San Remo (17 maja) została rejestracja samego Signify, ale za to profesjonalnie nagrana przez telewizję (wygląda to trochę jak transmisja z Sopotu).

                                                  

Włosi dali radę ponieważ kolejny bootleg video też pochodzi z Włoch i to ze słynnego koncertu w Magazzini Generali (16 października) gdzie po raz pierwszy zagrano Even Less. Koncert nie jest kompletny (jakieś pierwsze 40 minut), nagrywający chodzi sobie po całej sali, stawia sobie kamerę prawie na scenie, jeszcze weselej niż w przypadku Bolonii. Niestety jakość dźwięku potrafi zaboleć, a obrazu jeszcze bardziej ze względu na VHSową jazdę z kolorami. Sama kaseta była chyba wielokrotnie odtwarzana przed digitalizacją (bądź była to po prostu któraś z kolei kopia). Na końcu miła niespodzianka w postaci sfilmowanego spotkania z fanami po koncercie.

                                                  

Występ z dnia następnego (w Torino) również ktoś nagrał, całość jest trochę porwana, ale z grubsza dostajemy prawie cały koncert. Istnieją różne kopie tego bootlegu, mnie na przykład trafiła się praktycznie czarno-biała z zielono-czerwonymi VHSowymi maziajami. Wiem, że gdzieś jest lepsza bo fragment można zobaczyć na YouTubie. Dźwięk średniej jakości, ale nie ma co marudzić. Ostatni koncert Porcupine Tree z tej trasy, który posiadam (i o jakim wiem, że istnieje) pochodzi z 1998 roku, dokładniej z belgijskiego Biebob (16.04.1998 r.). Nagranie wartościowe ponieważ ukazuje nam Stefana po raz pierwszy z nowym image'm (włosy, okulary, nawet ciuchy). Całość filmowana blisko sceny, jakość przyzwoita.


                                                  

Ponownie istnieją przynajmniej dwie kopie z oryginalnego źródła, słabsza i lepsza). I to tyle jeśli chodzi o bootlego video, sporo tego i można się tylko cieszyć. Zaznaczam, że wymienione nagrania, to te, które mam, ale nie słyszałem o innych (co nie znaczy, że ich nie ma, na pewno są).
Jeśli chodzi o nagrania z deski realizatorskiej, to niestety wybór jest bardzo skromny (zwłaszcza w porównaniu z poprzednimi latami). Coma Divine, mimo że wydawnictwem jest zacnym, to jest jednak zlepkiem i do pewnego stopnia tworem studyjnym. Jedyną alternatywą z Signify Tour nadal pozostaje Bydgoszcz (2.10.1997).


       


Historia nagrania tego występu do dziś pozostaje niejasna. Podobno koncert nagrał lokalny realizator. Legenda głosi, że na własne potrzeby, inna legenda zaś, że to na potrzeby organizatora (Rock-Serwis). Jakiś czas temu na Allegro objawił się autor tego nagrania i sprzedawał bezpośrednią kopię z mastera (jedną z takich kopii posiadam w plikach wav, jakość rzeczywiście jest trochę lepsza). Okazało się, że autor bootlegu nie miał pojęcia, że jego dzieło rozprzestrzeniło się po sieci i jest jednym z powszechniejszych (i najpopularniejszych) bootlegów wśród kolekcjonerów i fanów PT. Life is life, nanananana.
Jeżeli chodzi o sam koncert, to chyba nie muszę wiele pisać, każdy dobrze go zna. Jakość dźwięku jest krystaliczna, doskonale słychać każdy instrument (np. wpadkę Colina w Signify) i wokal, nie ma tu irytującej kompresji czy szumów (charakterystycznych np. dla nagrań transmisji radiowych z tamtych lat). Zespół bawi się doskonale, publiczność też. Otrzymujemy na tym bootlegu pięknej jakości uwiecznienie granego wtedy rzadko Sever.
Jeżeli miałbym się czegoś przyczepić, to tylko tego, że momentami gitara Wilsona jest zbyt cicha i ginie pod klawiszami Ryśka. Ale to drobny mankament i nie przeszkadza mi dać temu bootlegowi 10/10 (i to tylko w kategorii soundboard'ów). Niestety z 1997 r. to jedyne takie nagranie. Możemy jeszcze wziąć pod uwagę audio z występów w Help TV i festiwalu w San Remo (jeden utwór).

                                              

Z 1996 r. mamy do wyboru dwa nagrania "z deski". Po pierwsze, Leeds (12.05.1996 r.). Niemal cały bootleg to soundboard, a kilka utworów z tego koncertu, które z jakiegoś powodu się w ten sposób nie nagrały, dorzucono w wersjach z publiczności. Bardzo dobrze się tego słucha, a do tego mamy okazję usłyszeć w profesjonalnej jakości The Nostalgia Factory. Innym bootlegiem o profesjonalnym brzmieniu jest rip wideo z Londynu (24.05.1996 r.). Jakość jest doskonała, wprawdzie słychać, że zgrywano z VHS, bo dźwięk czasami "buja", ale to drobny szczegół. W zamian otrzymujemy pełny zapis koncertu z takimi rodzynkami, jak The Nostalgia Factory i Linton Samuel Dawson. I to tyle jeśli chodzi o nagrania z desek.


                                                

Co zatem mogę polecić z bootlegów nagranych w sposób partyzancki na wszelkiego rodzaju dyktafony? Praktycznie wszystkie koncerty z majowej trasy w 1996 r. Jakościowo brzmią dosyć dobrze, a setlista była wtedy mocno atrakcyjna.
Nowy Jork (27.06.1996 r.) i Baltimore (29.06.1996 r.) nie powalają może jakością, ale warto je posiadać, bo to pierwsze koncerty Porcupine Tree w Stanach. Poza tym, ten pierwszy to podstawa jeśli chcecie usłyszeć słynne "my amp is on fire!".

Z listopadowych występów, na pewno polecam londyńską Astorię (3.11.1996 r.), ale pozostałe bootlegi z tamtej jesieni również są dobre.

1997 r. otwiera tu rzymska Frontiera (26.03.1997 r.), czyli jeden z koncertów zarejestrowanych na "Coma Divine". Amatorski bootleg, to niestety jeden na najgorzej brzmiących bootlegów w historii bootlegów Porcupine Tree, ale trzeba go mieć ze względu na walory historyczne. To nie tylko źródło części utworów, które znamy z "Coma Divine" (i to słychać), ale również jeden z trzech (w ogóle) koncertów, na których zagrano drugą fazę Voyage 34.

      
            


Generalnie, to chwytajcie wszystko z marca 1997 r., co wpadnie Wam w ręce, jakość tych bootlegów jest średnia, ale wykonania miażdżą.
Z tego okresu polecam też audio z konferencji w Mediolanie. Fajna okazja, żeby posłuchać, jak sobie zespół heheszkuje.

Gorąco polecam bootlegu z koncertu w Rzymie (14.06.1997 r.), który ma naprawdę niezłą jakość oraz zawiera kilka ostatnich wykonań niektórych utworów PT (w tym Cryogenics).

Z jesiennej trasy, podobnie jak chyba z całego 1997 r., poleca wszystko jak leci. Zwłaszcza Mediolan (16.10,1997 r.) z pierwszym wykonaniem Even Less oraz Londyn (14.11.1997 r.) ze słynnym gościnnym udziałem Theo Travisa.
W tym czasie (oraz w 1998 r.) zespół robił dziwne miksy z Moonloopem doklejając różne jego części do Ambulance Chasing i Signify, zatem warto mieć te bootlegi.

                                                   

W 1998 roku, Porcupine Tree zagrali garstkę koncertów, wiec nie ma co wybrzydzać zwłaszcza, że większość ma dosyć przyzwoitą jakość.

I to by było na tyle. Jak na okres działalności zespołu sprzed 20 lat, to naprawdę mamy z czego wybierać i to zarówno jeśli mamy ochotę pooglądać, jak i posłuchać.



czwartek, 14 grudnia 2017

Touring The Polygraph: Arriving Somewhere... Tour 2006



                                                                     


Arriving Somethere Tour
. Trasa, która sprawiła mi problemy zanim jeszcze zacząłem o niej pisać. Bo jak ją potraktować? Super krótka jak na PT, to co z nią zrobić? Dołączyć do Deadwing Tour, bo promowali dvd z tej trasy? A może dołączyć do FOABP Tour, bo grali tę płytę w całości?
A może odseparować jako osobną trasę, którą w sumie była? Ale jak to zrobić, skoro na stronie oficjalnej zaznaczono, że trwała od września do października, a tu jeszcze były koncerty w czerwcu, lipcu i listopadzie? Pierdolnik do kwadratu. Dlatego zostawiłem sobie tę trasę na koniec i teraz już mniej więcej wiem jak to ugryźć. Efekty tego poniżej.

Pierwszą połowę roku, Steven Wilson poświęcił na pisanie i demowanie nowej płyty Porcupine Tree. W tym samym czasie miksował też audio do najnowszego wydawnictwa zespołu.

Arriving Somewhere...” czyli wydanie na dvd koncertów zarejestrowanych w Chicago w 2005 r., ukazało się we wrześniu 2006 r. Z tej okazji, zespół zrobił coś czego dotychczas nie robił – pojechał w trasę promującą dvd z trasy. Wcześniej w roku, Jeżodrzewie zagrali cztery koncerty festiwalowe, o których pisałem już pod koniec tego tekstu: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/arriving-everywhere-2005-cz2-deadwing.html

                                                    

Bosy wykombinował sobie jeszcze jedną rzecz. PT pracowali już w tym czasie nad Fear Of a Blank Planet i te prace były już bardzo zaawansowane. Panowie postanowili zaszaleć i zagrać cały nowy materiał na koncertach przed wydaniem płyty. Pomysł rzeczywiście był świeży i odważny, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że premierowy materiał miał szansę pojawić się w internecie w wątpliwej jakości (i tak się zresztą stało).

Porcupine Tree jednak zaryzykowali. Trasa rozpoczęła się 13-tego września w Cambridge. Zagrano:

01. Fear Of A Blank Planet
02. My Ashes
03. Anesthetize
04. Sentimental
05. Cheating The Polygraph
06. Sleep Together

07. Open Car
08. The Sound Of Muzak
09. Buying New Soul
10. Arriving Somewhere But Not Here
11. Mother And Child Divided
12. .3
13. The Start Of Something Beautiful
14. Trains

15. Halo
16. Blackest Eyes


Jak widać zespół traktował te mini-trasę jako szansę na dobrą zabawę i granie głównie nowszego materiału. Najstarsze w tym zestawie jest Buying New Soul, które słynne arp intro miało puszczane w 2006 r. od tyłu (od koncertu w Mińsku).

Na kolejnym koncercie, który odbył się w Paryżu (15-tego września) wyleciało Mother & Child i tak to wyglądało również w Antwerpii, Włoszech, Szwajcarii, Holandii, Niemczech, Anglii i Szkocji.
Tak, podczas całej europejskiej trasy nie zmieniło się praktycznie nic, a najbardziej zadowoleni pozostali fani z Cambridge. W Europie, supportem PT był zespół Paatos, z wyjątkiem Belgii i Francji gdzie zagrali Oceansize.

                                                 


5-tego października zawitał do Stanów. Ten odcinek trasy rozpoczął się w Bostonie i prezentował się jeszcze skromniej:

01. Fear Of A Blank Planet
02. My Ashes
03. Anesthetize
04. Sentimental
05. Cheating The Polygraph
06. Sleep Together

07. Open Car
08. The Sound Of Muzak
09. Arriving Somewhere But Not Here
10. .3
11. The Start Of Something Beautiful
12. Trains

13. Halo


Tego samego dnia, rano, Steven i Wes zagrali akustyczny mini koncert w sklepie Newbery Comics.

01. Even Less
02. The Sky Moves Sideways
03. Buying New Soul
04. Lazarus


                                                  

Począwszy od kolejnego koncertu, który odbył się 6-tego października w Nowym Jorku, powrócono do standardowego setu z Europy (15 utworów).

Ta trasa byłaby prawdopodobnie najnudniejszą trasą Porcupine Tree gdyby nie tradycyjna awaria sprzętu, która tym razem nastąpiła w San Francisco (13-tego października).

Po wykonaniu My Ashes posypał się wzmacniacz. Wilson musiał szybko zareagować więc wziął gitarę i zagrał Even Less akustycznie. Awaria się przedłużała więc wykonał jeszcze Thank U Allanis Morrisette, które do tej pory grywał tylko solo (a potem z Blackfield).

W tym czasie ekipa techniczna załatała problem i zespół mógł kontynuować z Anesthetize. Na koncert PT, fani mogą się tylko z takich usterek cieszyć.

I to było zakończenie trasy „Arriving Somewhere...”.

W listopadzie zespół zagrał 3 nadprogramowe koncerty w Japonii (w lipcu zagrał jeszcze na dwóch japońskich festiwalach i to były jedyne występy PT w tym kraju) w: Nagoyi (27-mego listopada), Osace (28-mego listopada) i w Tokyo (29-tego listopada).

Grali wtedy:

01. Blackest Eyes
02. The Sound Of Muzak
03. Hatesong
04. Lazarus
05. Anesthetize
06. Open Car
07. Buying New Soul
08. Mother And Child Divided
09. Ariving Somewhere But Not Here
10. The Start Of Something Beautiful
11. Halo

12. Trains


czyli praktycznie dvd „Arriving Somewhere” w pigułce. Powróciło Mother & Child oraz niegrane od czasu zagranych tego roku festiwali Hatesong i Lazarus. Z FoaBP zostało tylko Anesthetize, ale to praktycznie 3 utwory.

Jak więc wypadł premierowy materiał? Jak widać, grano wczesną wersję, które zawierała Cheating The Polygraph. Później Wilson stwierdził, że potrzebują lepszego utworu w tym miejscu i tak powstało Way Out Of Here, które moim zdaniem w niczym nie jest lepsze od Cheating The Polygraph, ale to nie czas i miejsce na takie rozważania. Mimo tej „wczesności”, materiał brzmiał niemal identycznie, jak ostatecznie na płycie. Fani byli bardzo podekscytowani tym co usłyszeli, zwłaszcza ci, którzy zainteresowali się PT po In Absentii.

Trasa się udała, FoaBP przeszło chrzest bojowy, a do ego wypromowano live dvd. Nie mówiąc o dobrej zabawie.

Między 8 czerwca (tak, wliczam też festiwale), a 29 listopada zagrano 23 utwory:

1 utwór z „The Sky Moves Sideways” (akustycznie)
2 utwory ze „Studpid Dream” (w tym „Even Less” dwukrotnie akustycznie)
1 utwór z „Lightbulb Sun”
1 utwór z „Recordings” (w tym raz akutycznie)
4 utwory z „In Absentia” (w tym „Lazarus” jednorazowo akustycznie)
6 utworów z „Deadwinga”
5 utworów z „Fear of a Blank Planet”
1 utwór z „Nil Recurring”
1 utwór niealbumowy (So Called Friend)
1 cover (Thank U)



Co nam, fanom, zostało z tej trasy jeśli chodzi o bootlegi? Całkiem sporo.
Tak jak wspominałem, premierowy materiał w wersji live zaczął krążyć po internecie błyskawicznie, do dziś można się natknąć na „Fear Of a Blank Planet (bootleg)", które zawiera fragment jednego z koncertów (z Cheating podpisanym jako Way Out) i dwoma studyjnymi bonusami z tej płyty.

                                           

Jeżeli chodzi o materiał wideo, to interesuje was profesjonalnie zarejestrowany fragment koncertu w Saarbrucken, który potem wyemitowano w tv.
Z oczywistych względów pominięto podczas emisji "Fear of A Blank Planet" oraz już z niezrozumiałych dla mnie powodów The Sound of Muzak i Buying New Soul. Reszta natomiast została i dzięki temu mamy prawie 50-ciominutowy materiał składający się z 7 utworów.

Jeżeli chodzi o bootlegi z publiki to większość prezentuje podobną jakość. Na pewno warto wyróżnić Cambridge (ze względu na dłuższy set) oraz zakończenie trasy po Stanach w San Francisco (ze względu na Even Less i Thank U). O dziwo bootlegów jest naprawdę sporo, jak na tak małą ilość koncertów więc spokojnie łapcie, co Wam wpadnie w ręce. Premierowe wykonania "Fear Of a Blank Planet" brzmią świeżo i energicznie.

Ostatecznych nagrań utworów na ten album dokonano zaraz po zakończeniu trasy, między październikiem, a grudniem 2006 r., kiedy zespół był jeszcze na gorąco z materiałem. Way Out Of Here powstało w studiu, skomponowane przez cały zespół.

"Fear Of A Blank Planet" ukazała się 16-tego kwietnia 2007 r. i przeszła do historii jako jedna z najbardziej cenionych płyt w dyskografii Porcupine Tree.


poniedziałek, 11 grudnia 2017

Strip The Tour: In Absentia Tour 2002-2003, cz. 3: Bootlegi


                                                      


In Absentia” nie doczekała się nigdy oficjalnej rejestracji, ani wydania, ani na video, ani na audio. Na szczęście dokumentacja bootlegowa (i nie tylko) jest solidna.


                                    

Jeżeli chodzi o wideo, to przede wszystkim zwracam Waszą uwagę na nagranie z Baltimore (7.11.2002 r.). Koncert był transmitowany lub udostępniony w późniejszym terminie, jako webcast. Jakość obrazu i dźwięku jest profesjonalna, wprawdzie nieco skompresowana (webcast, to webcast, zwłaszcza z 2002 roku), ale to nadal najciekawsze i najpełniejsze nagranie z tej trasy. Oczywiście wideo to jest też źródłem doskonałego bootlegu audio. Innym nagraniem wideo, które powinniście mieć jest mini występ z telewizji MzH (21.07.2003 r.) w Waszyngtonie. To typowy występ tv, krótki, ale bardzo przyzwoity pod względem wykonania. Dla wszystkich fanów, którzy chcą obejrzeć jak Wilson zjada swoje włosy, to pozycja obowiązkowa!


                                                  
                                                  


Oprócz tego polecam pełen zapis koncertu z Bochum (18.11.2003 r.), wprawdzie nagranie jest amatorskie, ale bardzo przyzwoite pod względem jakości audio/video, a przede wszystkim kompletne.


                                                  

Jeżeli chodzi o profesjonalnej jakości bootlegi audio, to oprócz ripów dwóch wyżej wymienionych (Baltimore i MzH), absolutną podstawą jest koncert z San Francisco (25.11.2002 r.). Nagranie pochodzi z konsolety i brzmi fenomenalnie. Wykonania utworów również nie pozostawiają wiele do życzenia.

                                                  
                                      

Z amatorskich bootlegów na pewno muszę polecić start trasy w Bostonie (22.07.2002 r.), nie ze względu na jakość, ale istotność samego wydarzenia. Warto mieć ten koncert.
Równie istotny jest pierwsze Baltimore (27.07.2002 r.), na którym uchowało się jedno z dwóch wykonań Signify z Gavinem. Całkiem fajnie brzmi bootleg z Wallingford (2.11.2002 r.).

                                             

Jeżeli chodzi o marcowo-kwietniowe odnóże z 2003 r. to sporo nagrań jest bardzo dobry, ale zdecydowanie przoduje tutaj Paryż (11.03.2003 r.). Polskie koncerty (mam tylko Kraków i Warszawę) zostały zarejestrowane bardzo przyzwoicie.

                                              
                                             


Jeżeli chodzi o trasę z Opeth, to interesujący jest występ z Nowego Jorku (17.07.2003 r.) podczas, którego Stefan każe śpiewać happy birthday, człowiekowi odpowiedzialnemu za podpisanie z nimi nowej umowy. Warto posiadać Portland (2.08.2003 r.) ze względu na kapitalną jakość oraz Seattle (3.08.2003 r.) jeśli chcecie mieć koncert z Mikaelem Akerfeldtem śpiewającym A Smart Kid.



Z listopadowej trasy mam jedynie trzy bootlegi, wszystkie polecam, bo są świetne – Barcelona (27.11.2003 r.), Paryż (29.11.2003 r.) i Londyn (30.11.2003 r.).

                                            

I to by było na tyle jeśli chodzi o nagrania z trasy In Absentia. Jest czego słuchać i jest co oglądać.

poniedziałek, 31 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.6: Bootlegi.



Lightbulb Sun Tour”, to trasa pokrętna, ale całkiem przyzwoicie udokumentowana. Biorąc pod uwagę niewielkie zmiany w setlistach, to zestaw do słuchania jest wyjątkowo kompletny. Zacznę oczywiście od nagrań najlepszej jakości, jest ich kilka.
Przede wszystkim NEARFest z 23.06.2001. Najbardziej popularny bootleg z tej trasy i chyba jeden z najpopularniejszych PT w ogóle (zwłaszcza wideo). Brzmienie jest kapitalne, momentami może lekko słychać, że to streaming, ale nie do takiego stopnia żeby komuś to mogło przeszkadzać.

                                                

                                                


Z tego koncertu pochodzi moje zdecydowanie najulubieńsze (i imo najlepsze) wykonanie Last Chance..., a oprócz tego doskonałe Hatesong. Zresztą cały koncert jest legendarny. Doskonała alternatywa dla „Warszawy”, u mnie nawet częściej odtwarzana. Co jeszcze?
Jeśli chodzi o materiał audio/video, to z pewnością Amsterdam 26.05.2001, występ przed Marillion. Bootleg pochodzi z webcastu, jakość jest w miarę niezła jak na tamte czasy. Dźwięk jest mocno skompresowany i trochę suchy, ale to nadal soundboard. Sam koncert jest całkiem dobry.
Na koniec dwa bootlegi nagrane z radia. Po pierwsze Tel Aviv (15.11.2000 r.), jedyny tego typu bootleg z 2000 r. Rejestracja jest trochę przytłumiona, prawdopodobnie transmisja/retransmisja była nagrywana na kasetę. Koncert jest bardzo dobry, a w dodatku na dwa utwory do zespołu dołącza Aviv Geffen. Drugi bootleg z radia to słynny występ w Trójce (6.04.2001 r.). To zasadniczo mało atrakcyjny materiał dla ludzi posiadających „Warszawę” (która brzmi lepiej), ale ciekawscy docenią, że nagranie oryginalnej transmisji zawiera wszystkie gadki Stefana i właściwą kolejność utworów (z Lighbulb Sun na końcu). Są różne wersje, nie wszystkie kompletne.

                                               
                                               


Jeśli chodzi o nagrania z publiczności, to nie jest źle. Pierwszy występ z 2000 r. w Londynie (31.05.2000 r.) oraz zagrany kilka tygodni później Terni (17.06.2000 r.) doczekały się po dwóch rejestracji, obie podobne do siebie, obie na 3+./4 Z trasy z Dream Theater najlepiej zaopatrzyć się w Den Bosch (14.10.2000 r.). Z głównej trasy w 2001 r. zdecydowanie polecam Bristol (14.02.2001 r.) i Boras (23.03.2001 r.), świetne koncerty, świetne setlisty i dobra jakość. Bootlegowa reprezentacja polskich koncertów, to (poza „Warszawą”) dwa nagrania – warszawska Proxima (5.04.2001 r.) i krakowski Teatr UPC (8.04.2001 r.). Proxima całkiem niezłej jakości, ale niekompletna (urywa się po Tinto), natomiast Kraków odrobinę słabszy, ale zawiera Fadeaway!

Na koniec kilka propozycji z cyklu „nie ważna jaka jakość, bo koncert wyjątkowy”. Ta lista jest długa. Przede wszystkich wielka trójka, czyli Nowy Jork, Zaandam i Canterbury. Szczęśliwie, trio jest dobrej jakości. W Nowym Jorku (27.06.2001 r.) Porcupine Tree grali na najwyższych obrotach, bo panowie z potencjalnej nowej wytwórni oglądali. Słychać, że zespół się ostro spina z muzą, chociaż Wilson czasami niedomaga wokalnie. Zaandam (13.07.2001 r.) to słynny koncert od tyłu do przodu. Jedyny taki w historii zespołu i choćby z tego powodu warto go usłyszeć. Canterbury (18.08.2001 r.) to świetny, energetyczny koncert, podczas którego zespół świętuje zakończenie trasy i (po cichu) podpisanie nowej umowy. Najważniejsze jednak, że to ostatni występ z Chrisem i cieszy to, że tak znaczące wydarzenie było tak dobre. Coś jeszcze?
Akustyczny mini-koncert duetu Wilson-Maitland w Relapse Records w Philadephi (25.06.2001 r.). Jest zarówno wideo jak i audio. Oprócz tego jeszcze warto mieć Shepard’s Bush Empire (11.05.2001 r.), bo ten koncert był nagrywany z zamiarem wydania na płycie. Słychać, że zespół stara się mocno. Mało? To dorzucę jeszcze Kolonię (24.05.2001 r., koncert przed Marillion), Gottinegen (28.03.2001 r.) oraz Mainz (27.03.2001 r.) i Manchester (19.10.2000 r.).

Jest czego słuchać więc zapraszam do słuchania, w razie czego służę pomocą!





piątek, 14 kwietnia 2017

Gigs from Another Star: Stupid Dream Tour 1999, cz. 4: Bootlegi.

     


Jeżeli chodzi o oficjalne wydawnictwo z trasy „Stupid Dream” to takowe nie istnieje. Wilson przebąkiwał w tamtym czasie, że chcieliby nagrać i wydać któryś koncert, ale skończyło się na jednym Tinto Brass wydanym jako strona b singla. Tym samym donoszę szybko, że ilość materiału zastępczego w formie bootlegów dobrej jakości jest zacna.
Zacznę oczywiście od koncertów nagranych prosto ze stołu mikserskiego. Możemy wybierać z trzech bootlegów, z czego aż dwa pochodzą z występów w Polsce! Występ z warszawskiej Stodoły (12.05.1999 r.) został zarejestrowany i wyemitowany w późniejszym terminie na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia w ramach audycji „Noc Muzycznych Pejzaży” Piotra Kosińskiego, który był też organizatorem koncertu. Nagranie jest doskonałe i trudno tutaj napisać coś więcej. Podejrzewam, że większość z Was już ten bootleg posiada, bo jest on wyjątkowo popularny w internecie. Koncert w Krakowie (13.05.1999 r.) również został profesjonalnie nagrany. Nie jestem tego pewien, ale był chyba transmitowany (lub retransmitowany) na antenie lokalnego radia. Jakość nagrania jest odrobinę słabsza, ale to raczej wynik rejestracji transmisji, niż rejestracji samego występu. Tak czy inaczej słucha się bardzo przyjemnie, a do tego uchwycone gromkie „sto lat!” zaśpiewane dla Chrisa Maitlanda, który miał wtedy urodziny. Trzecim bootlegiem, w którym powinniście się zaopatrzyć jest rejestracja festiwalowego koncertu, który odbył się we włoskim Vigevano (11.07.1999 r.). Nagranie jest bardzo czyste, niemal sterylne, prawie nie słychać publiczności i można odnieść wrażenie, że PT grają w studiu. Niestety minusem bootlegu jest to, że jest niekompletny. Brakuje bisów, a do tego autor musiał wyciąć Stop Swimming ponieważ nagranie było zbyt uszkodzone trzaskami (ja bym to mimo wszystko zostawił jako bonus, ale trudno). To tyle jeśli chodzi o „soundboardy” i „broadcasty” Stupid Dream Tour, przynajmniej ja nie wiem o istnieniu innych.
Na pocieszenie, jest sporo nagrań partyzanckich, które są jak najbardziej słuchalne, o ile nie lepiej. Na pewno warto posiadać koncert z Rzymu (25.03.1999 r.). Jego jakość nie jest może najlepsza na świecie, ale zawiera on pełne wersje Even Less i Radioactive Toy. To jedyne takie nagrania z tej trasy. Z pierwszej części Europejskiej trasy polecam też z pewnością Southampton (24.04.1999 r., debiut Stranger By The Minute!), Londyn (10.05.1999 r.), czy też Birmingham (9.04.1999 r.). Ciekawskim, zwracam uwagę na Colchester (8.04.1999 r.). Mój bootleg zawierał bonus w postaci nagrania koncertu supportu, którym było Samuel Smiles – zespół Tima Bownessa. Fani no-man z pewnością taki dodatek docenią, mimo że jakość jest mizerna.
Z USA również uchowało się parę ciekawych rzeczy. Z pewnością warte uwagi są Wheaton (26.05.1999 r.), Nowy Jork (28.05.1999 r.), San Francisco (30.05.1999 r.), Los Angeles (1.06.1999 r.), Milwaukee (3.06.1999 r.) i Chicago (4.06.1999 r.). Zachowała się nawet rejestracja jednego ze „sklepowych” akustycznych występów, o których pisałem w drugim odcinku. Możemy posłuchać mini-koncertu ze sklepu Sam Goody’s w Nowym Jorku.


Jeżeli chodzi o drugą część trasy, która odbyła się na jesieni, to z pewnością mogę wskazać Lyon (18.10.1999 r.) (słynny bootleg "Lyon Kings" z jeszcze słynniejszą okładką), Verviers (21.10.1999 r.), Rzym (27.10.1999 r.) i Zaadam (6.11.1999 r.). Wisienką na tym sporym torcie jest bootleg z ostatniego koncertu trasy, który odbył się w klubie Scala w Londynie (8.11.1999 r.). Występ był długi i obfity w niespodzianki ponieważ był to ostatni koncert Porcupine Tree w XX w.
Nagranie momentami chrupie, ale można to wybaczyć ze względu na wyjątkowość tego występu.
Jeżeli chodzi o bootlegi wideo, to niestety nie mam ich zbyt wiele z 99 r. Wiem, że takie są. Jedyny jaki mam to San Francisco, które można obejrzeć na You Tubie. Całkiem fajny bootleg, polecam!

I to by było na tyle. Tak jak pisałem, jest z czego wybierać i mimo że jest zdecydowanie najmniej urozmaicona trasa PT w historii tego zespołu, to dla samych wykonań można słuchać tych samych utworów w kółko!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Tour of No Dreaming: Signify Tour 1996 - 1998, cz.1: Waiting Tour


Z radością rozpoczynam serię tekstów dotyczących Signify Tour, jednej z najciekawszych tras Porcupine Tree.
Turnus ten wystartował zasadniczo jesienią 1996 (niedługo po premierze albumu), ale wcześniej tego samego roku PT zagrali mikro-trasę związaną z premierą singla Waiting. Nie była to de facto część Signify Tour i swego czasu miałem ją opisać w całkowicie oddzielonym tekście, ale doszedłem do wniosku, że spowoduje to niepotrzebny zamęt. Zwłaszcza, że podczas tej mikro-trasy zespół zaczął grać nowe utwory z
Signify i generalnie była ona bardziej związana z właściwym Signify Tour niż nie związana.
Pierwszą falę koncertów w
maju 1996 nazwałem sobie Waiting Tour chociaż taka nazwa nigdy formalnie nie istniała. Trasa ta była wyjątkowa pod wieloma względami. Zanim jednak owa seria występów się rozpoczęła, Porcupine Tree przyjęli zaproszenie od dwóch zespołów aby pojawić się w roli supportu. Mowa o Gong i Marillion. Z Gong zespół zagrał na 3 koncertach (4, 6 i 12 kwietnia), a z Marillion 28 kwietnia. Prezentowana setlista wyglądała mniej więcej tak:

01. The Sky Moves Sideways (Phase 1)
02. Radioactive Toy
03. Waiting (Phase One)
04. Burning Sky / Voyage 34 (wymiennie)


Na dwóch koncertach PT zaszaleli i zagrali Signify. Była to jednak jedynie rozgrzewka przed tym co szykowali na maj.


         


Waiting
wyszło na singlu 10 maja 1996 w dwóch formatach (cd i na winylu).
Ruszając w mini-turnus, zespół wykorzystał szansę aby a) wypromować pierwszy poważny singiel, b) przetestować niektóre nowe utwory, c) zabawić siebie i fanów wygrzebując stare utwory. Większość kart Porcupine Tree odkryli wraz z początkiem majówki na koncercie w King's Tut's w Glasgow.

01. Idiot Prayer
02. The Sky Moves Sideways (Phase One)
03. Waiting (Phase One)
04. The Nostalgia Factory
05. Moonloop
06. Sever
07. The Moon Touches Your Shoulder
08. Always Never
09. Radioactive Toy
10. Burning Sky

11. Voyage 34

Jak widać zespół zaszalał. Pojawiły się 3 utwory z niewydanej jeszcze płyty (z czego dwa do tej pory nie grane) oraz niespodzianka z debiutanckiej płyty On The Sunday of Life w postaci The Nostalgia Factory. Mam tu mały problem w związku tym utworem ponieważ wg informacji z oficjalnej strony zespołu, grali ten kawałek w 1993 roku. Nie mam jednak żadnego bootlegu, który potwierdziłby taką wersję wydarzeń, a warto wziąć pod uwagę, że oficjalna strona zawiera błędy (bo zawiera). Tak czy inaczej, Porcupine Tree od długiego czasu nie grali z On The Sunday of Life nic poza Radioactive Toy (i dwukrotnie Nine Cats) zatem pojawienie się tak zacnego kawałka jak The Nostalgia Factory wzbudziło spory entuzjazm publiczności (ludzie naprawdę się z tego cieszyli, słychać to na bootlegach). Premierowe rodzyny Idiot Prayer i Sever zabrzmiały dokładnie tak jak na płycie. To nie był jednak koniec niespodzianek. Już na następnym koncercie zespół zaczął mieszać (wymieniając Burning Sky na Up The Downstair i dodając Dislocated Day), ale poważniejsze zmiany nastąpiły dopiero 5 maja w Northampton. Sever wypadło z zestawu (po 3 wykonaniach) i powróciło dopiero ponad rok później na koncertach w Polsce. Jego miejsce zajęło Signify (choć nie na stałe) zaś na ostatni bis zespół odegrał kolejną perłę z debiutanckiej płyty – Linton Samuel Dawson (podobna sytuacja jak z The Nostalgia Factory w kontekście grania tego w 1993 roku). Utwór ten był wykonywany sporadycznie (podobnie jak Signify) i prawie za każdym razem Wilson podkreślał, że grają to dla beki. Nie muszę chyba pisać, że był to ulubieniec publiczności. Setlista krążyła wokół opisanej wyżej listy utworów, koncert zawierał zazwyczaj 10-11 kawałków. Bywały jeszcze niespodzianki takie jak pojedyncze wykonanie Not Beautiful Anymore (w Cambridge, 26 maja). Jednym z najciekawszych koncertów tej mini-trasy był „domowy” występ w Londynie (24-tego maja w The Garage). W publiczności znalazł się Steve Hogarth z Marillion, a PT, ze względu na bardzo entuzjastyczny udział fanów, zagrali nieplanowany bis w postaci Linton Samuel Dawson.

                                                 

Jeżeli zespół wyciągnął jakieś korzyści z tej trasy, to z pewnością sobie na to zasłużył. Zanim oficjalnie wydano Signify (we wrześniu) i rozpoczęto dedykowaną tej płycie trasę, Porcupine Tree zagrali dwa koncerty w USA. Zwracam na to uwagę ponieważ zespół nie pojawił się potem w Ameryce przez następne 3 lata (kiedy rozpoczęli w maju amerykańską część trasy Stupid Dream). Tak jak to bywało w wypadku młodych i mało znanych zespołów z Europy, Porcupine Tree mieli po prostu duże szczęście, że wtedy w 1996 trafiła się taka okazja. Pierwszy z koncertów odbył się w Nowym Jorku (27 czerwca w Don Hill's) w ramach mikro festiwalu zespołów związanych z C&S Records (amerykańskiego wydawcy płyt PT w tamtym czasie). Set był bardzo krótki:

01. The Sky Moves Sideways (Phase 1)
02. Waiting (Phase One)
03. Moonloop
04. Radioactive Toy
05. Voyage 34


a do tego w połowie koncertu miało miejsce ekstremalnie pechowe zdarzenie. Kilka minut po rozpoczęciu Moonloopa, Wilson zdał sobie sprawę z tego, że jego wzmacniacz się pali. Koncert trzeba było na chwile przerwać. Trudno powiedzieć na jak długo, ale smażący się wzmacniacz, to nie pęknięta struna. Kiedy usterkę naprawiono, zespół olał już granie Moonloopa i przeszedł prosto do Radioactive Toy. Trudno powiedzieć czy płonący
sprzęt pożarł większą ilość utworów, ale tego typu wypadek na pierwszym i bardzo ważnym występie Porcupine Tree w mitycznym USA musiał dać zespołowi do myślenia. Jako, że byli już na miejscu, to zagrali jeszcze jeden koncert (trudno powiedzieć czy na zaproszenie czy po prostu tour manager dokonał cudu) na festiwalu Progscape '96 w Sthepan's Hall Theatre w Baltimore (29 maja). Zabawne, że niewiele się zmieniło od tamtej pory, nasz najbardziej eksportowy zespół progresywny Riverside też zaczynał w USA błąkając się po dziwacznych prog-festiwalach. Na Progscape PT pozwolili sobie na więcej:

01. The Sky Moves Sideways (Phase One)
02. Waiting (Phase One)
03. Is...Not
04. Radioactive Toy
05. Moonloop
06. Dislocated Day
07. The Moon Touches Your Shoulder
08. Always Never
09. Burning Sky
......................
10. Signify

                                                


Tym razem koncert przebiegł bez żadnych niemiłych niespodzianek, publiczności się podobało, zespół zagrał bardzo dobrze. Niestety pojawienie się Porcupine Tree w Stanach przeszło bez echa i dopiero przy okazji Stupid Dream udało się tam wrócić (tym razem z serią normalnych, niefestiwalowych występów), ale wtedy zespół wydawał już płyty u innego, bardziej wpływowego wydawcy.
We wrześniu (w okolicach wydania Signify) zespół zagrał jako support przed koncertem Amon Duul II (21-ego września w Londynie) oraz na festiwalu Rotherham Rocks (27-ego września w Rotherham). Podczas tego pierwszego zagrano wariację typowego supportowego setu z kwietnia, natomiast podczas drugiego wykonano jeden z setów majowych. Następne koncerty odbyły się dopiero w październiku, już w ramach Signify Tour, która wystartowała w Grecji! O tym napiszę w kolejnym „odcinku”. Jako, że traktuję Waiting Tour i letnie występy oddzielnie, napisze od razu jakie mamy możliwości w kontekście bootlegów z tego okresu.
Najpierw wideo. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się jak wiele ciekawego materiału może być po latach dostępnym. Z tego okresu mamy 3 koncerty do oglądania, a przynajmniej o tylu wiem. Pierwszy pochodzi z Leeds (12 maja). Koncert nagrany został w całości, ktoś filmował w miarę od frontu (trochę na lewo), czasami robił zoom na poszczególnych członków zespołu. Ogląda się przyjemnie, jakość obrazu i dźwięku jak to w amatorskim nagraniu z lat 90. Kolejny bootleg video (z Londynu, 24 maja 1996) zaś to kompletny pogrom. Dostałem go na dvd, na którym znajdowały się dwa nagrania tego samego koncertu oraz soundcheck. Pierwsze nagranie dosyć statyczne, z daleka, ale ze zbliżeniami co jakiś czas. Co morduje bardziej to jakość dźwięku, który pochodzi prosto z deski mikserskiej. Całość została chyba nagrana przez klub na kasetę vhs (można poznać po „bujającym” dźwięku), a przynajmniej tak to wygląda. Dzięki temu dostajemy niepowtarzalne nagranie rarytasów takich jak The Nostalgia Factory i Linton Samuel Dawson. Ten sam koncert został również nagrany przez kogoś kto stał pod samą sceną. Jakość dźwięku jest już znacznie gorsza, ale możemy za to przyjrzeć się zespołowi z bliska. Kompletnym rarytasem jest natomiast godzina nagranej na wideo próby przed koncertem. Porcupine Tree grają w obecności wielkiej drabiny pod sceną. Wypróbowują sekwenser z The Sky Moves Sideways oraz grają parę utworów (między innymi Waiting). Wartość tego materiału jest kolosalna, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że pochodzi z 1996 roku. Ostatni bootleg wideo to rejestracja słynnego występu z Progscape w Baltimore w USA. Koncert nagrany jest w całości, trochę z daleka, ale można liczyć na zbliżenia. Wilson występuje w adidasach, a na sali jest momentami tak ciemno, że nic nie widać. Całość jest na YT, link umieściłem wyżej. To tyle jeśli chodzi o wideo. W przypadku audio, to istnieje rejestracja prawie każdego koncertu jaki został zagrany w 1996 roku. Zaskakujące, że większość z nich jest całkiem niezłej jakości zatem trudno mi wskazać coś konkretnego poza kilkoma rodzynkami. O audio z Londynu (24.05) już wspominałem (jest też wersja nagrana z publiczności), natomiast istnieje jeszcze porażające nagranie audio z Leeds (12.05). Niestety niekompletne. Bootleg, który posiadam ma braki, które ktoś uzupełnił nagraniami z publiczności, tak więc utwory: Idiot Prayer, The Moon Touches Your Shoulder i fragment Always Never mają znacznie gorszą jakość. Na szczęście reszta brzmi rewelacyjnie, lepiej niż Londyn (który jest w mono). Reszta majowych występów to nagrania amatorskie, ale tak jak pisałem, większość ma wyjątkowo dobrą jakość. Z „supportowymi” koncertami z kwietnia jest gorzej, ale to i tak cud, że zostały nagrane. Nawet występ z Nowego Jorku jest dostępny w formie bootlegu audio. Jakość jest słabsza, ale kontekst historyczny (pierwszy koncert w Stanach) podnosi jego wartość. Z resztą warto go mieć dla samego Wilsona mówiącego „I think my amplifier is on fire”. I to by było na tyle. W kolejnym tecie zabiorę się już za właściwą trasę Signify. Przed nami opis trasy z jesieni 1996, słynnych rzymskich występów z początku 1997 roku (dla fanów Coma Divine), pierwszej wizyty Porcupine Tree w Polsce oraz maksymalnie ekscytujących koncertów z końcówki 1997 roku

                                                      

piątek, 19 grudnia 2014

Great Expectations: The Incident Tour 2009 - 2010, cz.4: Octane Twisted i bootlegi audio/video!




The Incident Tour to najbardziej rozpasana trasa Porcupine Tree, ale doczekała się tylko jednego dokumentującego ją wydawnictwa, a niewiele brakowało, że nie byłoby żadnego. W porównaniu z czterema albumami live (w tym jeden z dvd/blu-ray) z trasy Tour of a Blank Planet (również okazałej, ale jednak mniej), to naprawdę bieda. Octane Twisted został wydany już w momencie kiedy Steven Wilson wypiął się na Porcupine Tree i podporządkował wszystkie plany karierze solowej. Kiedy pojawił się pomysł wydania nagranego i czekającego w archiwum koncertu z Chicago (2010), Bosy szybko zawetował tę propozycję. Może nie chciał aby to wydawnictwo odwracało uwagę od jego solowej kariery, może (tak jak mówi) faktycznie nie był zadowolony z tego jak zespół zagrał tamtej nocy. Jakkolwiek by nie było, został przegłosowany przez resztę. Nie wiadomo czy przewaga była miażdżąca, ale tego nie sprecyzowano, podobnie jak tego, który członek PT nie lubi jazzu (chociaż i tak wiemy, że to Rysiek). Możemy być wdzięczni temu, że Porcupine Tree jest grupą demokratyczną. Wilson jednak nie pogodził się wewnętrznie z wydaniem tego koncertu i sabotował je jak tylko mógł. Po pierwsze twardo milaczał kiedy "OT" wychodziło, zero promocji z jego strony na fb, twitterze, itd (w miejscach gdzie zazwyczaj spamuje ostro). Po drugie, jeszcze nie zdarzyło się żeby jakieś wydawnictwo PT nie było zmiksowane przez SW. Tym razem musiał się za to wziąć Gavin Harisson, a przynajmniej za coś co opisane jest jako „wstępny mix”. „Ostateczny” należy do Wilsona, ale podejrzewam, że napisano tak tylko żeby fani nie marudzili. W rzeczywistości Wilson dostał pewnie mix Gavina, przesłuchał go i powiedział „ok”. Po czym można poznać, że Gawosz dłubał przy miksie? Np.: po tym jak ładnie uwypuklona jest sekcja rytmiczna. Wilson od lat spychał Colina gdzieś na tyły, natomiast słuchając Octane Twisted można się łysym basistą nacieszyć do woli, zwłaszcza w Stars Die. Na całość składa się spora część koncertu z Chicago, ale bez bisów ponieważ zbyt wiele utworów powtarzało się tam względem ostatnich live albumów PT. W zamian dołożono kilka perełek z koncertu w Royal Albert Hall dzięki czemu OT jest naprawdę fantastycznym zestawem. Na dvd dołączanym do limitowanej edycji znalazło się tylko wykonanie The Incident w całości (z Chicago). Dlaczego zespół nie pokusił się o wydanie jednego ze specjalnych koncertów? Odpowiedź jest prostsza niż może się wydawać, ale po kolei. Jeszcze przed tymi występami, ludzie wypytywali SW czy któryś z nich zostanie wydany. Stefan nie mógł się zdecydować. Jedni słyszeli, że „być może”, drudzy, że „raczej nie”, a większość, że „nie wie”. Zarówno w RCMH i RAH nie było kamer co już świadczyło o tym, że na pewno nie wyjdzie nic na dvd/bl. Pozostawała nadzieja, na live album, ale zespół długo milczał w tej kwestii. Odpowiedzi na pytania zaczęły się pojawiać dopiero w okolicach wydania Octane Twisted, a ich źródłem był Richard:

The problem with Radio City was there was a malfunction. Let’s say there was a human error whereby the show wasn’t recorded. Which is a shame. That was a great show. We recorded Albert Hall which wasn’t, for us, technically as good a show. There were some problems. You know, there are always some problems on stage that people don’t notice, but they do cause more hassles than people realize. It wasn’t quite as great for us, even though the occasion was wonderful. So, we had to sift through that a little bit. When we were thinking about possibly releasing it, we found out that Royal Albert Hall charges a huge amount of money to use anything recorded there. It really was prohibitive. We’re talking tens and tens and tens of thousands of Pounds. So, in the end, going back and forth with them again and again, we worked out a deal where we could use some tracks. We thought it would be nice to include some of the older material that we played at Royal Albert Hall onto the second disc of Octane Twisted.*

Niestety powtórzyła się sytuacja z Rzymu sprzed 13 lat kiedy pierwsza z trzech nocy została źle nagrana i niewiele z tego materiału nadawało się do użycia. Tutaj wyszło jeszcze gorzej. Z RAH zaś dostaliśmy tyle ile się dało żeby zespół nie zbankrutował. I tyle. Tylko tyle i aż tyle. Na szczęście tam gdzie ktoś zawalił, kto inny odwalał świetną robotę i dzięki temu mamy nie tylko bootleg audio z RCMH, ale tez kompletny bootleg video! Ale po kolei. Wspominałem już swego czasu o słynnych komunikatach odtwarzanych przed koncertami z głośników. Na niektórych bootlegach (ironicznie) zachowały się ich nagrania. W skrócie, nagrany głos mówił, że zespół doceni jeśli nikt nie będzie koncertu nagrywał w żaden sposób, oraz jeszcze bardziej doceni jeśli każdy z uczestników będzie się rozglądał za nagrywającymi i zwracał im uwagę aby przestali lub kablował ochronie. Brzmi śmiesznie? Raczej przerażająco. W opisie trasy Tour of a Blank Planet rozwodziłem się już nad tym jak wielu fanów ze zdziwieniem obserwowało przemianę SW z wyluzowanego faceta do drugiego Roberta Frippa, który stawia gnojenie bootlegerów ponad ogólną atmosferę na widowni. Smutne to.
Mimo to znalazło się wielu odważnych i dzięki temu brak oficjalnych wydawnictw nadrabia spora ilość niezłej jakości bootlegów. Zdecydowanie najlepszym (a na pewno jednym z najlepszych) nagraniem jakie posiadam jest Leeds (8.10.2009). Świetna jakość, bardzo przyjemny koncert. Nic dodać nic ująć, jest to absolutna podstawa jeśli chodzi o bootlegi z tej trasy. Biorąc pod uwagę jakość nagrania, mogę jeszcze polecić równie dobry Wettingen (25.11.2009) jednak problem z nim polega na tym, że jest to nagranie niekompletne (ale dla samego Stars Die warto się zaopatrzyć).
Niektóre koncerty były nagrywane przez kilka osób i dzięki temu mamy np. pierwszy koncert z Seattle (15.09.2009) w 3 wersjach (każda niezła). Polecam również Chicago (22.09.2009), Philadelphie (26.09.2009, słynne „ I Nearly Had An Incident in My Pants Getting This Recording”), Boston (27.09.2009), Mediolan (4.11.2009), Luksemburg (30.11.2009), oraz z 2010 – Houston (21.04.2010), Download Festival (13.06.2010), Pistoia (14.07.2010, średnia jakość, ale rewelacyjny występ), Łódź (17.07.2010) oraz oba koncerty specjalne, o których zaraz napisze parę słów. Przepraszam, że wygląda to jak spis powszechny, ale koncerty poza setlistą i jakością nie różnią się zbyt wiele od siebie. Jednym z wyjątków jest koncert z Tabernacle (27.04.2010), w trakcie którego Stefan zgubił kolczyk, który miał od dziecka i próbuje go znaleźć (nie wiadomo czy mu się udało). Różne sa tez kabaretowe wstawki w trakcie Trains. Polecam jeszcze bardzo popularny (ale słaby jakościowo) Nuremberg (30.10.2010). Z Wrocławia niestety nie ma pamiątki (a przynajmniej ja o takiej nie wiem), ale na osłodę mamy dobrej jakości Łódź.
Z europejskiej trasy jesiennej posiadam tylko jeden bootleg nagrany przez Sławka, który był w Halle (5.10.2010, dzięki Sławek!). Natomiast jeśli chodzi o wieczory specjalne:
Nagranie audio z Nowego Jorku (Radio City Music Hall, 24.09.2010) ma przyzwoitą jakość i jest kompletne. Większe wrażenie robi jednak wideo. Nie wiem jak komuś udało się nagrać cały koncert, ale udało i możemy się tylko cieszyć z tego powodu. Czasami nagrywający skupiał się trochę zbytnio na SW, ale i tak ogląda się z przyjemnością. Londyn (Royal Albert Hall, 14.10.2010) (tylko audio) jest trochę gorszej jakości, ale nadal słucha się przyjemnie, a nagranie jest kompletne. Do oglądania jest jeszcze dostępny Hammersmith Apollo (9.10.2009). Widać, że nagrywający przeżył ciężkie chwilę żebyśmy mogli dostać to nagranie. Facet regularnie musi nurkować pod publikę żeby nie zobaczyła go ochrona, niektóre fragmenty utworów są przez to wycięte (ale nie ma tego dużo), ale koncert jest z grubsza w całości. Wielki szacun dla autora za zachowanie zimnej krwi. Niby nie jestem zwolennikiem psucia sobie koncertu zabawą kamerą, ale kiedy już dostanie się taki bootleg do oglądania to się o tym zapomina ;)
I to by było na tyle. Jest z czego wybierać. Chętnie wymienię się bootlegami, a w razie potrzeby podzielę się „za nic” bo wiem, że nie każdy ma coś na wymianę.
Naturalnie wszystko za free. Przed świętami powinien pojawić się przynajmniej jeden tekst więc do przeczytania!

* polecam ten oto świetny wywiad z Richardem Barbierim
http://www.rocksquare.com/community/featuredartists/1548