wtorek, 4 lipca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.2: Premiera, pierwsze koncerty i trasa z Dream Theater.


Lightbulb Sun” wydano 22 maja i o ile nie było czasu aby zagrać właściwą trasę, to Porcupine Tree zdecydowali się zagrać kilka pojedynczych koncertów w klubach i na festiwalach. Pierwszy z nich (który można uznać za „release party” dla Żarówy) odbył się 31 maja w Londynie w klubie The Scala (w którym to PT finiszowali „Stupid Dream Tour” raptem pół roku wcześniej). Zagrano:

01. Lightbulb Sun
02. 4 Chords That Made A Million
03. Even Less
04. Slave Called Shiver
05. Sleep Of No Dreaming
06. Up The Downstair
07. Where We Would Be
08. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
09. Russia On Ice
10. Tinto Brass
11. Hatesong
12. Shesmovedon
13. Stop Swimming
14. Pure Narcotic
15. A Smart Kid
16. Voyage 34
17. Waiting
18. Signify


Zadebiutowały cztery utwory ze świeżo wydanego „Lightbulb Sun (tytułowy, Last Chance, Hatesong oraz Shesmovedon) do tego obecne były 3 kawałki grane pod koniec 1999 roku (Four Chords, Russia On Ice i Where We Would Be). Lwia część setu opierała się o repertuar z poprzedniej trasy (czyli 6 utworów ze „Stupid Dream” + Voyage 34, Signify i Up The Downstair). Jedynym ciekawszym rodzynkiem okazał się Sleep Of No Dreaming, który powrócił po (też nie kosmicznie wielkiej) dwuletniej przerwie. Stop Swimming zaliczyło swoje jedyne wykonanie w 2000 r. Steven Wilson zakupił sobie nowy efekt, dzięki któremu elektryczna gitara brzmiała jak akustyczna. Dzięki temu nie musiał zmieniać instrumentu w trakcie koncertów (do czego i tak wrócił na następnej trasie).

Na tych kilku wczesnych koncertach, Where We Would Be i Shesmovedon były wykonywane odrobinę inaczej. Ten pierwszy dorobił się na samym końcu chóralnego zaśpiewu "you're young", które to nie było obecne podczas wykonań w 1999 r., ani na późniejszych koncertach na trasie.
W Shesmovedon próbowano w miarę wiernie odtworzyć zakończenie z płyty ze spokojnym outrem (sama gitara) i Wilsonem śpiewającym "all gone away, she's moving on", ale to też się nie przyjęło i kilka występów później kończono już ten kawałek power chordem.

                                                    
                                                                

Następne
trzy koncerty w: szkockim Glasgow (3 czerwca), angielskim Sheffield (4 czerwca) i włoskim Terni 17 czerwca) prezentowały podobną, acz trochę skróconą setlistę.

01. Lightbulb Sun
02. 4 Chords That Made A Million
03. Even Less
04. Slave Called Shiver
05. Russia On Ice
06. Up The Downstair
07. Pure Narcotic
08. Last Chance To Evacuate Planet Earth Before It Is Recycled
09. Sleep Of No Dreaming
10. Tinto Brass
11. Hatesong
12. Shesmovedon
13.
Where We Would Be
14. A Smart Kid
1
5
. Signify
16. Voyage 34


W międzyczasie (12 czerwca) wydano w końcu opisywane wcześniej „Recordings”. Wydawnictwo było numerowane i sprzedawano je na koncertach. Od tego momentu PT odkładali pod poduchę oszczędności na październikowe koncerty.

W ramach letnich występów PT zagrali jeszcze w Londynie (2 lipca) jako support Sonic Youth oraz w niemieckim Herzburgu (15 lipca), w ramach festiwalu „Open Air”. 18 sierpnia, Stefan wpadł jeszcze na chwilę do Niemiec, aby zagrać krótki „solowy” set akustyczny. I to było tyle jeśli chodzi o rozgrzewkę przez jesienną trasę z DT.

Europejska trasa Dream Theater, na którą Porcupine Tree zostali zaproszeni trwała niecałe trzy tygodnie, ale to były intensywne trzy tygodnie grania, podróżowania i wszystkich stresów z tym związanych. Zarówno Jeżodrzewie, jak i wiele innych zespołów, które jeździły w trasę z DT, potwierdza, że członkowie zespołu, to bardzo mili ludzie i doskonale się z nimi współpracuje.
Nie zmienia to jednak faktu, że trasa tego kalibru to wyczerpujące przedsięwzięcie, a Porcupine Tree nie byli jeszcze zahartowani w takich warunkach.
Może Richard Barbieri miał trochę doświadczenia, ale w czasach kiedy Japan grywało w Japonii dla dziesiątek tysięcy ludzi, był jednak o te 20 lat młodszy.
Tak czy inaczej krótki set, który PT prezentowali przed występem gwiazdy wieczoru na ich trasie Metropolis 2000, wyglądał tak:

01. Even Less
02. Slave Called Shiver
03. Up The Downstair
04. Shesmovedon
05. Tinto Brass
06. Hatesong
07. Signify

Czasami zespół skracał set o jeden utwór i wtedy grano wymiennie Hatesong lub Shesmovedon.

Steven Wilson miał stracha przed tymi koncertami. Kto zna muzykę Dream Theater ten zrozumie dlaczego Porcupine Tree (których ostatnim wtedy wydawnictwem było „Lightbulb Sun”, a najcięższym utworem Signify) wydawało się dziwnym wyborem na support typowo technicznego, prog-metalowego zespołu. Ale to było dla DT typowe i trzeba przyznać, że nieraz mieli nosa w tym względzie. Nie inaczej było wtedy w 2000 r.
Udało się zrealizować, to na czym Stefanowi zależało – zespół grał przed olbrzymią (jak na nich) publicznością i odnosił sukcesy w zdobywaniu ich przychylności.
Do dziś wiele osób wspomina, że wtedy pierwszy raz zetknęło się z Porcupine Tree, i że grupa Wilsona kompletnie przyćmiła gwiazdę wieczoru, nawet dla fanów DT. 20.000 sprzedanych kopii „Recordings” zabezpieczyło zespół finansowo (a do tego zebrało niezłe recenzje) tak więc po powrocie, PT mogli już tylko świętować.
Europejski turnus Metropolis 2000 zakończył się 21 października w Londynie.
W ramach tego objazdu, polscy fani mogli zobaczyć oba zespoły dwukrotnie: w Bydgoszczy (9-tego października) oraz w Krakowie (10-tego października). Wszystko przebiegło zgodnie z planem, poza jednym przystankiem. Według rozpisek z różnych źródeł wynika, że Dream Theater zagrali 18-tego października koncert w szkockim Glasgow, ale bez Porcupine Tree. Za to następnego dnia (19-tego października), SW i reszta zagrali sobie pełny koncert (bez DT, którzy tego dnia mieli wolne) w Hop & Grape w Manchesterze (14 utworów, setlista podobna do tych z czerwca). Następnie zespoły zgrupowały się i zagrały ostatnie dwa wspólne wieczory w Norwich (20-tego) i Londynie (21-ego). Po długich poszukiwaniach, w końcu udało mi się znaleźć informację dlaczego Porcupine Tree tak po prostu przeskoczyli jeden koncert z DT.
Jak głosi dopisek na stronie wydarzenia na Last.fm - „Sadly Porcupine Tree cancelled due to technical difficulties i.e. the stage was too small!!!„. Jeżeli ktoś się zastanawia, jakim cudem scena była za mała dla PT, a wystarczająca dla DT, to wyjaśniam, że na scenie musiał być wystawiony sprzęt obu zespołów naraz. Sprzątnięcie gratów Jeżodrzewia i następnie wystawianie kolosalnego zestawu członków Dream Theater trwałoby pewnie dłużej niż sam koncert. Ta sytuacja nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, The Garage
to lokal, w którym PT grywali koncerty sami więc zakładam, że to nie było duże miejsce.

                                     

Tak, czy inaczej, trasa z DT, chociaż mała, okazała się być większym sukcesem dla Porcupine Tree niż dla samych Dream Theater. Podejrzewam, że był to
to jeden z elementów, który złożył się na to, że PT podpisali niedługo później umowę z dużym wydawcą (ale o tym będzie później).

W następnym wpisie przeczytacie gdzie jeszcze Jeżodrzewie grali w 2000 r.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

How Is Your Live Today?: Lightbulb Sun Tour 2000-2001, cz.1: Wkręcanie żarówy i teatr biedy.


Między 1997, a 2001 rokiem, kompozytorsko-wydawniczy proces w Porcupine Tree był mocno zachwiany. Kiedy w 1999 r. wychodziło Stupid Dream, zawierało materiał nagrany od roku, a napisany dwa lata wcześniej. Cały ten bałagan wynikał z poszukiwań nowego wydawcy i zanim Porcupine Tree dobili odpowiedniego targu, materiał zaczął już powoli śmierdzieć strychem. Patrząc na kalendarz wydawniczy zespołu można ulec wrażeniu, że Lightbulb Sun powstało bardzo szybko, ale to tylko złudzenie. Na etapie wydania Stupid Dream Wilson pracował już nad nowym repertuarem, trzy premierowe kompozycje zostały nawet zaprezentowane pod koniec trasy w 1999 r. (Russia on Ice, Four Chords That Made A Million, Where We Would Be), podobnie jak kilka kawałków ze Stupid Dream w 1997 roku. Nagrań gotowych utworów dokonano między listopadem 1999, a lutym 2000 r., co tylko potwierdza, że materiał był skomponowany, a rejestracja przebiegła błyskawicznie. Album zamknięto i przekazano do masterowania, premierę wyznaczono na koniec maja 2000 roku. Rozpoczęto planowanie trasy koncertowej, która miała Lightbulb Sun promować, ale nagle pojawiły się okoliczności, które stanowiły zarówno problem, jak i niezłą okazję. Jakiś czas wcześniej, do Wilsona odezwał się mailem Jordan Ruddess z Dream Theater, który zapragnął wyznać Bosemu, że jest fanem Porcupine Tree. Okazało się, że Stefan nie miał pojęcia co to za zespół. W wywiadzie z 2001 r., wspomina to tak:

They... I'd never heard of Dream Theater, but I got an e-mail from the keyboard player, Jordan, and he said that he was a big fan of Porcupine Tree. He really liked what we do and, by the way, he was in a band called Dream Theater. I'd never really heard of Dream Theater, so for a long time I just filed it away and didn't think anything of it. And then I read... I started to hear a bit more about Dream Theater and I realised that actually they were quite a well known group. And then they announced they were coming to London to play quite a big show. And in the meantime, I'd gone out and bought the Metropolis album and I thought... not really my kind of music, but I thought, for what it was, it was very good. And I thought, you know, very good musicianship, interesting kind of approach to music. And I e-mailed Jordan back and I said, "look I know you're coming to play Hammersmith Apollo. We'd like to come and support you." And I got an e-mail actually back from Mike, the drummer, saying, "well we're all big fans of you. Why don't you come and do the whole tour with us." So that was that. And then we had a great tour and I think we reached a lot of new people. And we became good friends with them. So it was good.

Tak więc w skrócie: po zapoznaniu się z twórczością Dream Theater i wymianie paru maili z Ruddessem oraz Mike'iem Portnoyem, Porcupine Tree zostali oficjalnie zaproszeni do supportowania Dream Theater na ich europejskiej trasie w 2000 roku. Mimo, że Stefanowi nie specjalnie podobała się muzyka starszych kolegów, to trudno było odrzucić opcję występowania dla kilkutysięcznej publiczności. Haczyk tkwił niestety w tym, że o ile z promocyjnego punktu widzenia był to strzał w dziesiątkę, to trasa z Dream Theater byłaby finansowo rujnująca dla Porcupine Tree. Stefan zajrzał do portfela, a tam bida. Co robić?
Aktualnie w zapowiedziach kolejnych solowych tras często zdarza nam się czytać o tym jak to Wilson nie szczypie się z forsą żeby oprawa występów robiła wrażenie (zwłaszcza teraz kiedy pod skrzydłem Universal). W 2000 r. Porcupine Tree mieli dopiero przed sobą pierwsze poważne kontrakty z dużymi wytwórniami i nawet gdyby dokonano srogiej zrzuty i żebrów po rodzinie, to i tak by nie starczyło na to aby zrobić tę trasę z Dream Theater. Wtedy Stefan rzucił okiem na swoje muzyczne archiwum i zdał sobie sprawę z tego jak dużo ciekawego materiału zostało z sesji do ostatnich dwóch albumów. Tak powstał pomysł na Recordings i pierwszą w historii zespołu, raczkującą formę crowdfundingu.
W ubiegłym roku, Bosy tak to wspominał:

In late 2000 we were invited to go on tour with Dream Theater, a band I didn’t know much about and really weren’t my kind of music, but they invited us and it was an opportunity to play in front of 5000 to 6000 people a night in Europe. So
Recordings was put together as a way to recoup the money we lost doing that tour.

                                             

Po więcej informacji na temat Recordings oraz materiału, który się na nim znalazł zapraszam do mojego tekstu sprzed paru lat

http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/recordings.html

Zaznaczam, że błędnie napisałem tam, że decyzja o skompilowaniu płyty zapadła już po trasie z DT, ale informacje na ten temat miałem wtedy szczątkowe i dopiero ubiegłoroczny artykuł na ten temat, który pojawił się na stronie Wilsona, dorzucił właściwe części układanki.

Z kronikarskiego obowiązku, muszę wspomnieć, że mając w głowach pomysł na Recordings, Porcupine Tree postanowili wpaść do studia żeby spróbować coś dograć. 15 marca 2000 r. (jeszcze przed premierą Lightbulb Sun), zespół zaszył się w Foel’s Studios w Londynie. Sesja była bardzo płodna i dzięki niej otrzymaliśmy łącznie 3 utwory: Buying New Soul i Untitled (które pojawiły się na Recordings) oraz Novak (który umieszczono na singlu Shesmovedon). Wszystkie te utwory zostały skomponowane przez cały zespół, a samo Buying New Soul do dziś jest uznawany przez fanów za jeden z ulubionych kawałków Porcupine Tree. Niewykluczone, że pojawiłby się na Lightbulb Sun gdyby ten album nie powędrował już do masterowania i tłoczenia na cd.
Tak czy inaczej, udało się wybrnąć z niewygodnej sytuacji i niejako mieć cukierek i zjeść cukierek. Europejska trasa Dream Theater rozpoczynała się w październiku. W lutym, jeszcze przed otrzymaniem propozycji supportowania DT, Wilson zagrał pierwszy pseudo-solowy koncert (o którym więcej pisałem tutaj: http://stevenwilsonlive.blogspot.com/2014/04/steven-wilson-solo-przed-solo-2000-2010.html).

W następnym wpisie przejdziemy do właściwej trasy.

czwartek, 25 maja 2017

no-man - Dry Cleaning Ray - 20-sta rocznica.



Dokładnie 20 lat temu, w maju, została wydana płyta
Dry Cleaning Ray no-man. Mini-album, singiel, ep, remiks album.. wszystko w jednym. W tę zacną rocznicę postanowiłem przysiąść i zastanowić się czym tak naprawdę jest to wydawnictwo i jak powstało.
Wild Opera, trzeci studyjny album no-man, został wydana w 1996 roku, a poprzedził go singiel Housewives Hooked On Heroin. Były to pierwsze płyty wydane w nowej wytwórni 3rd Stone.

                                               

Wstępnie zaplanowano, że kolejnym singlem będzie My Revenge On Seattle, wypuszczono nawet kasetowe promo kopie tego czym ten singiel miałby być. Zespół zmienił jednak ostatecznie zdanie i postanowił wydać coś zupełnie innego. Niby singiel, ale mocno poszerzony, znacznie bardziej niż żeby go nazwać maxi-singlem. Mini-album zatem!

                                                           

Tak narodziła się idea Dry Cleaning Ray ep, wydawnictwa które zawierało nie tylko utwór z Wild Opera, ale też premierowy materiał zaprezentowany w różnej formie. Dodatkowo, 3rd Stone wypuściło też bardziej tradycyjny singiel Dry Cleaning Ray na 7" winylu. Oprócz wersji edit tytułowego utwory, znalazły się tam też dwie wersji utworów z sesji dla rozgłośni radiowych, odpowiednio Time Travel In Texas i Watching Over Me. Ten drugi zajmuje całą stronę B i należy go odtwarzać w 33 obrotach (stronę A w 45).

                                                

Materiał zawarty na tej niepozornej płycie jaką jest Dry Cleaning Ray powstał w trakcie nagrywania Wild Opera, ale i później. Nie znalazło się niestety miejsce na wszystkie nagrane w 1997 r. utwory takie jak np. Gothgirl Killer, czy Samaritan Snare. Ten drugi, jak powiedział mi sam Tim, wydawał się zbyt podobny do Sinister Jazz i musiał swoje odczekać do czasu premiery Lost Songs kilka lat później.
Ostatecznie mini-album zawiera 9 utworów, znanych, mniej znanych i premierowych.


                                                   

Tytułowy Dry Cleaning Ray zawiera lirycznie tematykę, do której Tim wrócił lata później w utworze Warm Up-Man Forever, a potem na całej płycie Lost In The Ghost Light. Obraz powstał w głowie Bownessa, gdy w drodze do domu mijał pralnię Ray’a i wymyślił dla niego fikcyjną przeszłość gwiazdy rocka, która po latach nie może odnaleźć sukcesów w tym co robiła.
Wersja z tego mini-abumu nie kończy się wyciszeniem, ale poza tym jest to albumowy mix.

Sweetside Siver Night, pokazuje że pretekstów do wydania czegoś takiego jak Dry Cleaning Ray EP było dużo. Utwór nie przypomina niczego, co znalazło się na poprzednich wydawnictwach no-man, a jednocześnie wszystko pasuje tutaj tak jakby grali w ten sposób od zawsze.

W Jack The Sax objawia się Stefan, który kradnie od samego siebie. Główny riff został już wcześniej użyty w kawałku Wake as Gun, który ukazał się na kasecie Insignificance - limitowanym wydawnictwie rozsyłanym do członków fan-clubu. Utwór no-man zmierza jednak w zupełnie inne rejony, mimo że zachowuje ponurą atmosferę „pierwowzoru”. Zaraz po tym kawałku znajduje się mały "hidden" track, ale w rzeczywistości to fragment Death and Dodgson’s Dreamchild z płyty Speak, która została wydana po chichu w 1994 r. na kasecie i dopiero w 1999 r. jako podrasowane, pełnoprawne wydawnictwo na cd.

Z Porcupine Tree (a nawet również z Insignificance) kojarzy mi się też znajdujący się dalej w trakcliście Kighlinger. Ten krótki instrumental, to jak odbite echo takich utworów jak Neutral Rust, czy Colourflow In Mind, które znalazło się na singlu Waiting. Słychać wyraźnie, że wszystkie te kawałki powstawały w tym samym czasie. Ciekawostka - Kighlinger został nagrany i zmiksowany 10-tego sierpnia 1994 między godziną 2, a 2:42 po południu.

Diet Mothers zabiera nas do świata Flowermix, w którym każdy utwór no-man ma swój alternatywny odpowiednik. Tym razem mamy tu Pretty Genius odbite w krzywym zwierciadle.
Efekt jest zaskakująco dobry i mimo że nie ma tu zasadniczo wiele nowego, to tego bardziej psychodelicznego, ponurego spojrzenia na znany już utwór słucha się bardzo dobrze. Na podstawie tej wersji, no-man skonstruowali wersję koncertową, którą grają od 2008 roku.

Urban Disco, to jedyny (oprócz tytułowego) utwór na tym mini albumie, który pojawił się już wcześniej, a dokładnie na singlu Housewives Hooked On Heroin. Wracają znane z okolic debiutu break-beaty, ale połączone z industrialnym klimatem niektórych utworów z Wild Opera (takich jak np. Radiant City). Tekstowo, to wyliczanka dziwnych postaci, być może znajomych Tima. Bowness wrócił do tego typu zabiegów w niektórych piosenkach ze Schoolyard Ghost.

Punished For Being Born to kolejny rodzyn ze świata Flowermix, tym razem autorstwa Muslimgauze, projektu nieżyjącego już Bryna Jonesa (nagrywał również z Bass Communion). O ile Pretty Genius odbiło się w Diet Mothers, o tyle Housewives... lustro rozbiło i z tego bajzlu powstało Punished.... Można kochać, lub nienawidzić. Remiks głównie dla fanów radykalnych przeróbek. Wydaje mi się, że no-man chcieli w ten sposób podkreślić swoje buntownicze nastawienie, którym charakteryzowali się po opuszczeniu szeregów One Little Indian.

Evelyn (Song of Slurs), to kolejny (i ostatni póki co) z serii coverów w wykonaniu no-man. Utwór autorstwa Serge’a Gainsbourga został przepuszczony przez industrialny filtr z niemal gotycką (jak na no-man) atmosferą. Tim śpiewa w refrenie falsetem, co nie zdarza mu się często.

Sicknote to album sam w sobie. Wielkie i majestatyczne, a jednocześnie minimalistyczne zamknięcie dziwnej, ale w tej dziwności doskonałej płyty jaką jest Dry Cleaning Ray. Ten utwór, to klimaty Mixtaped, ale 11 lat wcześniej. Wilson czai się ze złowieszczą gitarą, w tle słychać dzwoneczki. Tim śpiewa o zniewoleniu prze kobietę, nagle wchodzi przesterowana, white-noise’owa gitara. Kwintesencja no-man w tamtym czasie, mimo że takiego kawałka jak Sicknote nie było wcześniej i długo później. Tak to jest z no-man. Mimo wielu twarzy, zawsze zachowuję tę cząstkę, która daje odczuć, że słuchamy ich i tylko ich. Niezależnie od stylu, środków wyrazu czy charakteru muzyki.
Te niecałe 38 minut mija naprawdę bardzo szybko, a niezwykłość dźwięków, które zostały nam w tym czasie zaprezentowane, na długo zostaje w głowie (i w uszach).

Oprócz muzyki i słów, integralną częścią każdego wydawnictwa no-man jest okładka. Autor fotografii, Carl Glover, wspomina, że główny pomysł pochodzi od Tima: Tim mieszkał w suterenie jakieś dwie minuty piechotą od miejsca, w którym mieściła się pralnia, która zainspirowała go do wymyślenie alternatywnej historii Raya i jego chybionych prób zawojowania listami przebojów kiedy był młody.
Jeżeli chodzi o słynną sesję zdjęciową, Carl znalazł swój notatnik z tamtego okresu i dzięki niemu mógł odtworzyć tamte wydarzenia: Spotkałem Tima na stacji kolejowej Sydenham około 5 po południu, pogadaliśmy trochę i zrobiliśmy dziennie zdjęcia (…). Po ustawieniu sprzętu nie zerkałem co chwila w obiektyw, a migawkę uruchamiałem za pomocą urządzenia z poprowadzonym kablem, aby było dyskretniej. Mimo to, kobieta pracująca w pralni, którą fotografowaliśmy, co chwila wychodziła i pytała się co robimy. Udawaliśmy studentów, bo faktycznie na nich wyglądaliśmy, a ją takie wytłumaczenie zadowoliło. (…) Później wpadliśmy do Tima, napiliśmy się herbaty i obejrzeliśmy odcinek programu „Brass Eye”. Po zmroku, wróciliśmy w okolice pralni na 20 minut, aby zrobić jeszcze kilka zdjęć (jedno z nich trafiło na okładkę – przyp. SWL). Po wszystkim, spakowałem sprzęt i złapałem busa do Blackheath skąd piechotą dotarłem do Greenwich. Nie wydarzyło się nic niezwykłego, ale Tim ma fantastyczne poczucie humoru i doskonale nam się rozmawiało.
Wynik tej sesji zdjęciowej przeszedł już do historii no-man.

Jak zatem prezentuje się Dry Cleaning Ray 20 lat po wydaniu? Zaskakująco dobrze. Muzyka nadal brzmi świeżo, remiksy wzbudzają ciekawość, a całość płynie w niezwykle przyjemny i spójny sposób. Znajdziecie na tym mini-albumie kilka najbardziej niezwykłych utworów jakie zostały wydane pod nazwą no-man. Dla każdego fana zespołu, to pozycji obowiązkowa. Wszystkim innym serdecznie polecam sprawdzić.

                                                     

sobota, 15 kwietnia 2017

TOP 5 najbardziej niezwykłych i enigmatycznych koncertów Porcupine Tree.



Porcupine Tree występowali na scenie przez prawie 20 lat i robili to często. Postanowiłem wyłowić dla Was 5 najdziwniejszych, najbardziej niezwykłych, najbardziej enigmatycznych koncertów Jeżodrzewia, o jakich wiem. Wybór jest subiektywny, ale myślę, że zgodzicie się ze mną, że występy, które znalazły się w zestawieniu wyróżniają się na tle innych. Oczywiście, mógł odbyć się jakiś niezwyczajny koncert, o którym po prostu nie wiem, ale mam dosyć dużą kolekcję bootlegów i nawet jeśli jakiś potencjalny rodzynek mi umknął, to lista i tak prezentuje się całkiem nieźle.
Zacznę od miejsca 6, które leży poza głównym zestawieniem ponieważ tyczy się kilku koncertów, które łączy pewien wspólny mianownik, a jest nim udział gości. Coś, co może wydawać się dosyć typowe dla wielu zespołów, dla Porcupine Tree było jednak rzadkością. W ciągu prawie dwóch dekad na scenie, Jeżodrzewie wystąpili razem z innym muzykiem jedynie 3 razy. Pierwszy był Theo Travis i co istotne, był to jedyny instrumentalista, który zagrał razem z Porcupine Tree podczas ich koncertu. Wydarzenie to miało miejsce w Londynie, w Union Chapel 14.11.1997 r.
Travis zagrał wtedy na flecie i saksofonie podczas Moonloopa i Ambulance Chasing. Kolejną osobą był Aviv Geffen, który podczas 3 izraelskich koncertów PT w 2000 r. śpiewał razem z zespołem Russia On Ice oraz Feel So Low. Trzecim, ostatnim jak dotąd, szczęśliwcem jest Mikael Akerfeldt, który na koncercie w Seatlle 3.08.2003 r. nie tylko wystąpił razem z PT podczas swojego ulubionego ich utworu A Smart Kid, ale zaśpiewał go w całości zamiast Stevena Wilsona. To były wyjątkowe koncerty, ale umieszczanie ich na liście osobno byłoby już lekką przesadą zatem pojawiły się zbiorczo na honorowym szóstym miejscu. Natomiast jeśli chodzi o resztę:


5. Koncerty specjalne – Nowy Jork, Radio City Music Hall, 24.09.2010 r. i Londyn, Royal Albert Hall, 14.10.2010 r.

Tak, koncerty były dwa, ale były niemal identyczne w swojej formie, więc policzę je jako jeden. Występy promowane jako „specjalne”, były w istocie czymś, czego do tej pory PT się nie podjęli. Setlista została przygotowana specjalnie z myślą o tych koncertach i miały one trwać po 3 godziny.
Aby były jeszcze bardziej specjalne, odbyły się w dwóch prestiżowych salach – Radio City Music Hall w Nowym Jorku oraz Royal Albert Hall w Londynie. Setlistę skonstruowano tak, aby dzieliła się na 3 części – pierwsza pół-akustyczna (zespół udawał niejako własny support), druga właściwa oraz trzecia, która była oddzielona od reszty obligatoryjną przerwą na siusiu. Repertuar był bardzo przekrojowy i tylko dwie płyty (On The Sunday Of Life i Lightbulb Sun) nie miały żadnych przedstawicieli. Z początku Porcupine Tree chcieli wykonać na tych koncertach „The Incident” w całości, ale zrezygnowano z tego pomysłu. Oba wydarzenia przeszły do historii jako najbardziej spektakularne i najdłuższe koncerty Jeżodrzewia. Do tego ostatnie na długie lata.


                                                  


4. Pierwszy koncert z Gavinem i Wesem – Boston, Middle East, 22.07.2002 r.

To był nie tylko pierwszy koncert z nowym członkiem zespołu Gavinem Harrisonem (i bez Chrisa Maitlanda) oraz pierwszym w historii koncertowym drugim gitarzystą Johnem Wesleyem, ale też pierwszy koncert In Absentia Tour i pierwszy koncert pod skrzydłami majorowej wytwórni. To, że zespół zaczynał tę trasę w USA, a nie jak zwykle w Europie, też miało znaczenie.
Niestety koncert charakteryzuje się paroma wpadkami technicznymi, zwłaszcza podczas drugiego utworu – Waiting – gdzie Wilson ma problemy z gitarą i nie może wystartować. Występ odbył się w klubie Middle East w Bostonie, lokalu tak mikroskopijnym, że Porcupine Tree ledwo zmieścili się ze swoim sprzętem na scenie. Z bardziej optymistycznych rzeczy, zadebiutowała wtedy większość utworów z płyty In Absentia (o dziwo zabrakło Blackest Eyes, które pojawiło się dopiero na kolejnym koncercie) oraz Buying New Soul. Na papierze ten koncert nie wyróżnia się aż tak na tle całej trasy, ale jeśli zna się kontekst, to nawet słuchając bootlegu można odczuć, że na scenie powietrze stało z nerwów. Oprócz pierwszego koncertu Porcupine Tree w 1993 r., nie było innego takiego „pierwszego” występu w dziejach zespołu.


3. Koncert na koniec Millenium – Londyn, The Scala, 8.11.1999 r.

Ostatni koncert na trasie Stupid Dream. Był to specjalny występ , który odbył się w Londynie i z racji tego, że był to ostatni występ Porcupine Tree w XX w., to zespół postanowił zagrać dłużej niż zwykle (na tyle, że zrobił sobie nawet w połowie przerwę) i dorzucić do setlisty kilka rzadziej granych utworów (jak Fadeaway i Stranger By The Minute). W jego trakcie nie wydarzyło się zbyt wiele, ale i tak był to wyjątkowy wieczór zarówno dla fanów, jak i zespołu.


2. Koncert od tyłu do przodu – Zaandam, De Kade, 13.07.2001 r.

Zdecydowanie najciekawszy koncert Porcupine Tree pod względem formy konstrukcji. Z jakiegoś powodu, zespół zdecydował się zagrać regularną setlistę tej części trasy, ale od tyłu! Wilson wszedł na scenę i powitał publiczność słowami „Thank you for coming, goodnight!”, po czym rozpoczęli kończący zazwyczaj koncerty Radioactive Toy (był to chyba jedyny przypadek, aby ten kawałek otworzył koncert PT). Po zakończeniu tego utworu, SW rzucił „Thank you, goodnight!” i zespół zszedł ze sceny! Po chwili wrócił na prawdopodobnie najdłuższy bis w historii ;) Stefan dalej ciągnął zabawę mówiąc „You’ve been a wonderful audience” i począwszy od Signify, konsekwentnie grają zwyczajową setlistę od tyłu. Po Hatesong, Wil
son wyjaśnia publiczności co się dzieje. Zabawnie wypadają Slave Called Shiver i Even Less, które zazwyczaj są ze sobą połączone. Samo Even Less zakończyło cały koncert i był to jedyny raz kiedy ten utwór pojawił się w takiej roli. Dlaczego tak zagrali? Tego nie wiadomo do dziś, ale podejrzewam, że Porcupine Tree zrobili sobie po prostu jaja, a jednocześnie zawalczyli z setlistową nudą. Oprócz tego, zgromadzona publiczność mogła też usłyszeć rzadziej grane utwory – Stop Swimming i Feel So Low.


1. Koncert bez Richarda Barbieri – Coventry, Tic-Toc, 11.12.1993 r.

Ironią jest to, że o koncercie, który zajmuje pierwsze miejsce na tej liście można tak niewiele napisać. Nie mam bootlegu z tego występu, ani żadnych informacji poza tą jedną (pochodzącą z oficjalnej strony PT), że takie wydarzenie naprawdę miało miejsce. Dlaczego tak wysoko? Bo to jedyny taki przypadek w historii zespołu, aby zagrał on koncert bez jednego z członków zespołu. Wprawdzie na trasie The Incident w 2009 r. niewiele brakowało, a mielibyśmy powtórkę z rozrywki (napisze o tym w suplemencie do tekstu na temat trasy 2009 – 2010, który powstaje), ale ostatecznie tak się nie stało i rodzynek z 1993 r. nadal pozostaje rodzynkiem. Nadal nie wiadomo jaki był powód nieobecności Ryśka na koncercie w Coventry w 1993 r. poza lakonicznym zdaniem, że był on wtedy nieosiągalny. Pikanterii nadaje też fakt, że wykonano wtedy po raz pierwszy Voyage 34 (Phase II), utwór który zespół zagrał 3 razy w swojej historii (w 1993, 1994 i 1997 r.).
Może kiedyś dowiemy się czemu Barbieri nie pojawił się wtedy na koncercie swojego zespołu. Póki co pozostaje to tajemnicą, a sam występ numerem jeden tej listy!

piątek, 14 kwietnia 2017

Gigs from Another Star: Stupid Dream Tour 1999, cz. 4: Bootlegi.

     


Jeżeli chodzi o oficjalne wydawnictwo z trasy „Stupid Dream” to takowe nie istnieje. Wilson przebąkiwał w tamtym czasie, że chcieliby nagrać i wydać któryś koncert, ale skończyło się na jednym Tinto Brass wydanym jako strona b singla. Tym samym donoszę szybko, że ilość materiału zastępczego w formie bootlegów dobrej jakości jest zacna.
Zacznę oczywiście od koncertów nagranych prosto ze stołu mikserskiego. Możemy wybierać z trzech bootlegów, z czego aż dwa pochodzą z występów w Polsce! Występ z warszawskiej Stodoły (12.05.1999 r.) został zarejestrowany i wyemitowany w późniejszym terminie na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia w ramach audycji „Noc Muzycznych Pejzaży” Piotra Kosińskiego, który był też organizatorem koncertu. Nagranie jest doskonałe i trudno tutaj napisać coś więcej. Podejrzewam, że większość z Was już ten bootleg posiada, bo jest on wyjątkowo popularny w internecie. Koncert w Krakowie (13.05.1999 r.) również został profesjonalnie nagrany. Nie jestem tego pewien, ale był chyba transmitowany (lub retransmitowany) na antenie lokalnego radia. Jakość nagrania jest odrobinę słabsza, ale to raczej wynik rejestracji transmisji, niż rejestracji samego występu. Tak czy inaczej słucha się bardzo przyjemnie, a do tego uchwycone gromkie „sto lat!” zaśpiewane dla Chrisa Maitlanda, który miał wtedy urodziny. Trzecim bootlegiem, w którym powinniście się zaopatrzyć jest rejestracja festiwalowego koncertu, który odbył się we włoskim Vigevano (11.07.1999 r.). Nagranie jest bardzo czyste, niemal sterylne, prawie nie słychać publiczności i można odnieść wrażenie, że PT grają w studiu. Niestety minusem bootlegu jest to, że jest niekompletny. Brakuje bisów, a do tego autor musiał wyciąć Stop Swimming ponieważ nagranie było zbyt uszkodzone trzaskami (ja bym to mimo wszystko zostawił jako bonus, ale trudno). To tyle jeśli chodzi o „soundboardy” i „broadcasty” Stupid Dream Tour, przynajmniej ja nie wiem o istnieniu innych.
Na pocieszenie, jest sporo nagrań partyzanckich, które są jak najbardziej słuchalne, o ile nie lepiej. Na pewno warto posiadać koncert z Rzymu (25.03.1999 r.). Jego jakość nie jest może najlepsza na świecie, ale zawiera on pełne wersje Even Less i Radioactive Toy. To jedyne takie nagrania z tej trasy. Z pierwszej części Europejskiej trasy polecam też z pewnością Southampton (24.04.1999 r., debiut Stranger By The Minute!), Londyn (10.05.1999 r.), czy też Birmingham (9.04.1999 r.). Ciekawskim, zwracam uwagę na Colchester (8.04.1999 r.). Mój bootleg zawierał bonus w postaci nagrania koncertu supportu, którym było Samuel Smiles – zespół Tima Bownessa. Fani no-man z pewnością taki dodatek docenią, mimo że jakość jest mizerna.
Z USA również uchowało się parę ciekawych rzeczy. Z pewnością warte uwagi są Wheaton (26.05.1999 r.), Nowy Jork (28.05.1999 r.), San Francisco (30.05.1999 r.), Los Angeles (1.06.1999 r.), Milwaukee (3.06.1999 r.) i Chicago (4.06.1999 r.). Zachowała się nawet rejestracja jednego ze „sklepowych” akustycznych występów, o których pisałem w drugim odcinku. Możemy posłuchać mini-koncertu ze sklepu Sam Goody’s w Nowym Jorku.


Jeżeli chodzi o drugą część trasy, która odbyła się na jesieni, to z pewnością mogę wskazać Lyon (18.10.1999 r.) (słynny bootleg "Lyon Kings" z jeszcze słynniejszą okładką), Verviers (21.10.1999 r.), Rzym (27.10.1999 r.) i Zaadam (6.11.1999 r.). Wisienką na tym sporym torcie jest bootleg z ostatniego koncertu trasy, który odbył się w klubie Scala w Londynie (8.11.1999 r.). Występ był długi i obfity w niespodzianki ponieważ był to ostatni koncert Porcupine Tree w XX w.
Nagranie momentami chrupie, ale można to wybaczyć ze względu na wyjątkowość tego występu.
Jeżeli chodzi o bootlegi wideo, to niestety nie mam ich zbyt wiele z 99 r. Wiem, że takie są. Jedyny jaki mam to San Francisco, które można obejrzeć na You Tubie. Całkiem fajny bootleg, polecam!

I to by było na tyle. Tak jak pisałem, jest z czego wybierać i mimo że jest zdecydowanie najmniej urozmaicona trasa PT w historii tego zespołu, to dla samych wykonań można słuchać tych samych utworów w kółko!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Gigs from Another Star: Stupid Dream Tour 1999, cz. 3: Wakacje, Europa, nowe utwory.


Po zagraniu na włoskich festiwalach, zespół miał wolne aż do października. Co w tym czasie robił Steven Wilson? Jeszcze lipcu, Bosy zarejestrował w No Man’s Land utwór, który został odrzucony przez resztę zespołu, a później stał się obiektem kultu dla fanów – Cure for Optimism. Tego samego miesiąca wydano „IIBass Communion. Przed rozpoczęciem drugiej części trasy, grupa na bank pracowała już nad nowymi piosenkami (czy to SW samotnie, czy też z innymi). Rozpoczęcie rejestracji materiału na Lightbulb Sun datuje się na listopad 1999 r., ale musieli dłubać już wcześniej ponieważ na zbliżającym się drugim odnóżu trasy Stupid Dream zagrali 3 nowe kawałki: Russia On Ice, 4 Chords That Made A Million i Where We Would Be. Na pewno musieli je w tym czasie ćwiczyć na sali przed koncertami, trudno powiedzieć kiedy zostały napisane. Jeżeli chodzi o inne zajęcia, to Wilson spędził wakacje realizując się w innych projektach. W sierpniu no-man wydali legendarną już płytę Speak i wg słów samego Tima Bownessa, była gotowa do wydania miesiąc po tym jak padł pomysł aby ten materiał (z lat 87-88) odkurzyć. Możliwe, że dodatkowych nagrań i miksów dokonano właśnie w wakacje, zespół był trakcie nagrywania płyty Returning Jesus i mógł pracować nad Speak przy okazji. Również w tym okresie powstało sporo materiału, który trafił później na płyty I.E.M. (Arcadia Son), Bass Communion (III) oraz jedno z pierwszych solowych wydawnictw SW pt. Unreleased Elecrtronic Music. Richard Barbieri mógł wtedy pracować ze Steven Jansenem i Mickiem Karnem, ale równie dobrze mógł też zajmować się żoną w domu ;) Colin mógł już powoli uczestniczyć w powstawaniu materiału Ex-Wise Heads, ale nie ma takiej pewności. Chris miał chyba po prostu urlop, lub nauczał gry na perkusji. Wakacje Porcupine Tree oficjalnie skończyły się 16 października w dniu koncertu w Paryżu w klubie Dunois. Zaprezentowano wtedy taką setlistę:

01. Russia On Ice
02. Four Chords That Made A Million
03. Slave Called Shiver
04. Don’t Hate Me
05. Signify
06. Where We Would Be
07. Pure Narcotic
08. A Smart Kid
09. Tinto Brass
10. Waiting (Phase One)
11. Even Less
12. Piano Lessons
13. Up The Downstair
14. Dislocated Day
….
15. Voyage 34 (Phase I)


Zmiany na tej części trasy następowały raczej rzadko i były niewielkie, będę o nich wspominał później. Reakcja ludzi na nowe utwory była bardzo entuzjastyczna. Russia On Ice przypomina bardziej Stefanową wersję demo, którą znamy ponieważ umieszczono ją na singlu Shesmovedon. Where We Would Be Wilson kończy zaśpiewem "oooo", a nie jak na początku Lightbulb Sun Tour powtórzeniem słów "you're young" (który to z kolej zaśpiew pojawił się może ze dwa razy). 4 Chords That Made A Million brzmi niemal identycznie jak na płycie. W październiku został wydany na singlu utwór Stranger By The Minute i z tego powodu Wilson zdecydował się zagrać go przy kilku okazjach (w Rzymie, Mediolanie i Londynie). Zrobił to w ten sam sposób, co pół roku wcześniej, czyli akustycznie. To były ostatnie wykonania tego utworu na koncertach PT do czasu specjalnych występów z 2010 r.

                                                    

Rzymianie (27.10.1999 r.), oprócz tego utworu i Stop Swimming dostali jeszcze (uwaga!) pierwsze Fadeaway od wieków! W 1999 r. powtórzyło się to na jeszcze jednym koncercie, o którym za chwilę.
Oprócz tego na tej części trasy kilka razy pojawiło się Radioactive Toy i Baby Dream In Cellophane. Na osobną wzmiankę zasługuje ostatni koncert trasy oraz (jak był wtedy promowany) ostatni koncert Porcupine Tree w XX w. Z tej wyjątkowej okazji zespół zagrał dłużej i zaprezentował parę niespodzianek. Oto jak wyglądała setlista tamtego wieczoru:

Set I
01. Tinto Brass
02. Russia On Ice
03. Don’t Hate Me
04. Signify
05. Baby Dream In Cellophane
06. Fadeaway
07. Four Chords That Made a Million
08. Voyage 34 (Phase I)
Set II
09. Even Less
10. Piano Lessons
11. Waiting (Phase One)
12. Pure Narcotic
13. Where We Would Be
14. A Smart Kid
15. Slave Called Shiver
16. Up The Downstair
….
17. Stranger By The Minute
18. Dislocated Day
19. Radioactive Toy


                                      

Jak widać zagrano sporo materiału, w tym rzadko wykonywane Stranger By The Minute i Fadeaway,
który pojawił się tylko w Rzymie (niecałe dwa tygodnie wcześniej) i to pierwszy raz od 1993 r. Steven od samego początku powtarza w kółko, że to bardzo specjalny koncert z wielu powodów, i że nawet zrobią w połowie przerwę, bo taki długi on będzie. Reklamował też Pure Narcotic jako nadchodzący trzeci singiel oraz wyjaśnił czemu zespół nie gra pełnej wersji Stranger By The Minute (dokładnie z tego samego powodu, dla którego nie grali Stars Die). Dislocated Day dorobiło się nowego intra. Publiczność była bardzo wokalna i głośna, gromkim oklaskom nie ma końca, słychać, że PT grali u siebie. Między każdym utworem pada prośby o konkretne piosenki, ludzie zagadują Stefana, a ten sobie żartuje. Atmosfera była bardzo ciepła i chyba udało się zagrać najlepszy koncert na zwieńczenie XX wieku. Nie mówiąc o tym, że w spektakularny sposób zakończono Stupid Dream Tour, trasę ważną zarówno dla zespołu jak i fanów, zwłaszcza tych z USA.

                                                

                                      

Na trasie Stupid Dream, między 25 marca, a 8 listopada, zagrano
25 utworów:

2 utwory z „On The Sunday of Life”
2 utwory z „Up The Downstair”
2 utwory z „The Sky Moves Sideways”
2 utwór z „Signify”
10 utworów ze „Stupid Dream”
3 utwory z „Lightbulb Sun”
2 utwory niealbumowe (Voyage 34 (Phase I) i Stars Die)


Warto dodać, że już na tej trasie Stefan zaczął powoli niewyrabiać jako samotny gitarzysta. Np. w trakcie A Smart Kid, pierwszą połowę utworu grał na akustyku, a w połowie szybko przesiadał się na elektryka. Na następnej trasie próbował to obejść efektami (będę o tym pisał), ale to nie było TO, o czym świadczy powrót do akustyka na trasie In Absentia. Nowe kawałki były coraz bardziej urozmaicone i nie dało się ich upraszczać w taki sposób jak np. Waiting. Póki co jednak, Porcupine Tree nie miało środków, aby wynająć dodatkowego muzyka na koncerty.
Po hucznym zakończeniu trasy Stupid Dream wydano ostatniego singla, którym był Pure Narcotic, a zespół z marszu wszedł do studia aby pracować nad kolejną płytą, która nosiła roboczy tytuł „Russia On Ice”. Zmieniono go w ostatniej chwili bo wydawca miał wątpliwości, czy nie jest zbyt śmiały. „Lightbulb Sun” zaproponował Colin Edwin.
Jak więc można podsumować rok 1999 w działalności Porcupine Tree? Wiele nowych drzwi stanęło otworem, zespół wykorzystał szansę aby narobić trochę szumu w USA (na razie umiarkowanie, ale z sukcesem) i umocnił swoją pozycję w Europie. Po raz pierwszy ich płyta była promowana trzema singlami oraz teledyskiem. W skrócie – Porcupine Tree odnieśli sukces na praktycznie każdym polu, zarówno artystycznym, jak i komercyjnym. Aby owe momentum utrzymać, zespół nagrał kolejną płytę bardzo szybko, a ona stworzyła kolejne, jeszcze większe możliwości. O tym jednak przy okazji omawiania trasy „Lightbulb Sun” (już niedługo!). W międzyczasie sprawdzimy jakimi bootlegami z 1999 r. warto się zainteresować.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Gigs from Another Star: Stupid Dream Tour 1999, cz. 2: Europa i USA.


                                                


Jako, że nie było na co czekać, Porcupine Tree rozpoczęli trasę zaraz po wydaniu płyty. Turnus wystartował w prawdopodobnie najbardziej zaskakującym miejscu z możliwych… we Włoszech :> Zespół zagrał wtedy dwa koncerty w Rzymie (24-tego i 25-tego marca 1999 r.) i muszę przyznać, że te występy do dziś są dla mnie małą zagadką, ale o tym za chwilę.
Pierwszy koncert na trasie miał taką setlistę:

01. Even Less
02. Piano Lessons
03. Waiting (Phase One)
04. Up The Downstair
05. Don‘t Hate Me
06. Signify
07. Pure Narcotic
08. A Smart Kid
09. Voyage 34 (Phase I)
10. Slave Called Shiver
11. Tinto Brass
12. The Sky Moves Sideways (Phase One)


13. Dislocated Day
14. Radioactive Toy


Widać, że PT rzeczywiście odcinają się od przeszłości. Z 14 zagranych kawałków, dokładnie połowa pochodzi z nowej płyty (wszystkie oprócz Even Less zagrane po raz pierwszy na żywo), po dwa utwory z Signify i The Sky Moves Sideways oraz po jednym z wcześniejszych wydawnictw.
Mimo, że nie mam bootlegu z tego koncertu, to wnioskuję, że Even Less zagrane zostało w wersji albumowej z przejściem do Piano Lessons, tak jak na praktycznie całej trasie. Dlaczego o tym wspominam? Zaraz wyjaśnię, ale najpierw chcę zaprezentować setlistę z drugiej nocy w Rzymie:

01. Tinto Brass
02. Piano Lessons
03. Waiting (Phase One)
04. Up The Downstair
05. Baby Dream In A Cellophane
06. A Smart Kid
07. Even Less
08. Slave Called Shiver
09. The Sky Moves Sideways
10. Stop Swimming
11. Voyage 34 (Phase I)

12. Dislocated Day
13. Radioactive Toy


Po pierwsze, setlista została trochę przetasowana, wypadły Signify, Don’t Hate Me i Pure Narcotic, a na ich miejsce weszły Baby Dream In A Cellophane i Stop Swimming (oba premierowo). Tylko pozornie zestaw jest uboższy i tutaj dochodzimy do sedna sprawy ponieważ, po drugie, na tym koncercie zagrano pełną wersję Even Less oraz (co jeszcze bardziej zagadkowe) pełną wersję Radioactive Toy (razem z improwizacją w środku). Ten zabieg wydaje się szokujący zwłaszcza w kontekście „Stupid Dream Tour” - najnudniejszej trasy PT pod względem zmian w setliście.
Co dziwniejsze, więcej się to nie powtórzyło. Wprawdzie taka setlista (z Tinto Brass na początku) pojawiała się co jakiś czas w trakcie pierwszego europejskiego odnóża, ale zarówno Even Less, jak i Radioactive Toy były grane w swoich krótkich wersjach. Z takim setem posiadam tylko bootleg z Southampton (24 kwietnia), ale raczej nie wydaje mi się żeby PT powtórzyli drugi Rzym gdziekolwiek indziej. Przez jakiś czas myślałem, że to jakiś fake. Radioactive Toy nie było grane w długiej wersji już od ostatnich koncertów 1997 r. To było po prostu do nich niepodobne. Ja wiem, że to Włochy (lol), ale po prostu było to bardzo dziwne. Dwa lata temu wpadł mi jednak w ręce wywiad audio przeprowadzony z Porcupine Tree (w składzie Chris, Colin i Richard) między tymi rzymskimi koncertami. Rozmowa schodzi w pewnym momencie na długą wersję Even Less, Włoch przeprowadzający wywiad pyta, czy zagrają dziś taką wersję, na co reszta odpowiada, że jak najbardziej. I tak się stało. Jeden raz.
Włoskie Radio Rock, które od wielu lat dzielnie promowało zespół w kraju, ponownie zaprosiło Porcupine Tree na małą akustyczną sesję (jak w 1995 roku), podczas której zagrano Pure Narcotic oraz udzielono krótkiego wywiadu.
 

                                                 

Kolejne koncerty odbyły się (podobnie jak w 1996 r.) w Grecji. Zespół zagrał trzy razy, dwukrotnie w Atenach w klubie Rodon oraz w Thessaloniki w Mylosie. Niestety nie znam setlisty z pierwszej ateńskiej nocy, ale kolejnej (setlista z Even Less na początku) zagrano już Nine Cats. Tym samym można powiedzieć, że od koncertu w Atenach zespół zaczął grać Nine Cats, nie ma tylko pewności, od którego. Wbrew pozorom nie był to utwór grany regularnie.
Tydzień po powrocie z Grecji, Porcupine Tree rozpoczęli serię koncertów w Wielkiej Brytanii. Warto zwrócić uwagę na to, że podczas „domowych” występów Jeżodrzewie było supportowane przez Tima Bownessa (z no-man) i jego zespół Samuel Smiles. Setlista PT nie przechodziła w tym czasie żadnych rewolucji z wyjątkiem ostatniego koncertu w UK, który odbył się 24-tego kwietnia w Southampton. To tutaj Stefan po raz pierwszy wykonał akustyczną wersję Stranger By The Minute (pierwszy z czterech w tej aranżacji i ostatnich w ogóle do 2010 r.). Z tego co można usłyszeć w trakcie zapowiedzi, prawdopodobnie była to złożona wcześniej prośba fanów, którą SW postanowił spełnić. Do tego Stefan skarży się, że ktoś mu noc wcześniej ukradł kartkę z tekstem do Nine Cats, na co ktoś z publiczności odzywa się, że to on. To był generalnie bardzo udany koncert, a nagrane wtedy Tinto Brass wylądowało na singlu Pure Narcotic.

                                                   

Przełom kwietnia i maja, Porcupine Tree spędzili grając dwa koncerty w Belgii, po czym po tygodniu przerwy ruszyli w odwiedziny do europejskich krajów, które (obok Włoch) były najbardziej im przychylne. 7-mego i 8-mego maja Jeżodrzewie zagrali w holenderskich Utrechcie i Den Bosch, a po przystanku w domu (10-tego maja w Londynie) przyjechali do Polski na 4 (!!) koncerty.
Między 12-tym, a 15-tym maja, zespół zagrał odpowiednio w: Warszawie (Klub Stodoła), Krakowie (Kinoteatr Związkowiec), Lublinie (Centrum Kultury) i Bydgoszczy (Filharmonia Pomorska).

                                                  

Zmiany w setlistach były raczej skromne, chociaż podobno w Lublinie, zamiast Nine Cats Stefan zagrał Stars Die. Nie posiadam dowodów (np. w postaci bootlegu), że to faktycznie miało miejsce, ale z drugiej strony nie takie rzeczy już się na tej trasie działy. W Krakowie odśpiewano Chrisowi sto lat na urodziny. Po solidnej dawce dobrej energii jaką Porcupine Tree otrzymali od Polaków, przyszedł czas na mityczne USA.
Zespół zagrał jeszcze 23-go maja w kanadyjskim Quebecku, a już następnego dnia w Burlington rozpoczęli amerykańskie odnóże „Stupid Dream Tour”. O setliście nie ma co za bardzo pisać, bo niewiele się działo. Zespół grał raczej bezpiecznie i amerykanie nie mieli okazji usłyszeć np. Stop Swimming, które grane było baaardzo rzadko (w Polsce tylko w Bydgoszczy).

                                                  

                                                 

Co innego było w tym objeździe ciekawe. Model promocji w USA był trochę inny niż w Europie i z tego względu Porcupine Tree zagrali kilka akustycznych koncertów w sklepach muzycznych. Zazwyczaj wyglądały one tak, że Stefan siadał sobie z akustykiem, obok był Chris dośpiewujący chórki (lub nadający rytm butelką wody) i grali taki zestaw:

01. Pure Narcotic
02. A Smart Kid
03. Baby Dream In A Cellophane
04. Waiting (Phase One)
05. Nine Cats


Te występy były na tyle popularne, że 4-tego czerwca w Chicago, zagrano aż dwa, a do tego trzeci (już pełny) koncert wieczorem. W Los Angeles Stefanowi pękła struna (już wtedy mu pękały ;)) i zabawa skończyła się po 3 kawałkach.

Jeżeli chodzi o regularne koncerty, to warto wspomnieć o występie na festiwalu Progfest w San Francisco. Z różnych powodów, zespół wszedł na scenę ze sporym opóźnieniem i z tego względu Stefan zadedykował publiczności Waiting. Nagranie wideo z tego wieczoru możecie obejrzeć tutaj:

https://www.youtube.com/playlist?list=PLD9CC67E18AB60AED

Trasa po USA, mimo że krótka, okazała się być sukcesem dla zespołu. Po powrocie, Porcupine Tree zagrali jeszcze trzy koncerty: w Paryżu (12 czerwca) oraz na dwóch festiwalach we Włoszech, w Vigevano (11 lipca) (z którego pochodzi świetny bootleg) oraz Rzymie (23 lipca).
W taki też sposób zakończyła się pierwsza cześć Stupid Dream Tour, która przeszła do historii jako najnudniejsza trasa Porcupine Tree pod względem zmian w setliście. Jednocześnie te kilka drobnych alteracji, które zaszły można zaliczyć do bardzo ciekawych (Stranger By The Minute, długie wersje Radioactive Toy i Even Less). To jednak nie koniec. Na jesień zaplanowane były kolejne koncerty i nie obyło się bez niespodzianek. O tym już w kolejnym odcinku!